Choć starożytny Rzym kojarzy nam się z szalonymi ucztami na cesarskim dworze i rozpustnym życiem patrycjuszy, rozpasanie wcale nie było udziałem wszystkich. Choć sami praktykowali rozpasanie, od swoich córek Rzymianie wymagali iście kryształowego prowadzenia się. Gdy na młodą dziewczynę padł cień podejrzenia. Niektórzy z nich zmieniali się w prawdziwe potwory. Jak podkreśla Łukasz Schreiber w książce „Kobiety republiki rzymskiej”, potrafili nawet zabić, by zmazać hańbę.
Społeczeństwo starożytnego Rzymu było na wskroś patriarchalne. Męskość (łac. virtus) była traktowana jak cnota i niejako automatycznie predestynowała posiadaczy chromosomu XY do zarządzania nie tylko płcią przeciwną, ale i osobami o niższym statusie.
Reklama
Tymczasem od kobiet, będących członkiniami patrycjuszowskich familii wymagano, by ich usposobienie charakteryzowało się skromnością, wstydliwością, zachowaniem czystości. Te oczekiwania były tak głęboko zakorzenione w kulturze, że doczekały się nawet swojej personifikacji, którą umieszczano na monetach pod imieniem Pudicitia. Ta boginka miała wręcz własny kult!
Władza męskich członków rodziny w zakresie przestrzegania moralności przez córki i żony była absolutna. W 18 r. p.n.e. przyjęta została julijska ustawa o karaniu cudzołóstwa, która dawała ojcu (paterfamilias – głowie rodu, rodziny) prawo zabicia swojej córki, jeśli przyłapał ją na cudzołóstwie, czy to we własnym domu, czy to w domu jej męża. Mógł zgładzić zarówno ją, jak i mężczyznę, z którym miała się tego cudzołóstwa dopuścić.

Rzymski moralizator Waleriusz Maksymus w I wieku n.e. przytaczał anegdoty, mające napominać nieprzestrzegających zasad. W jednej z nich mąż zatłukł żonę, bo napiła się wina. Nie tylko nie został ukarany za swój czyn, nikt go nawet nie skrytykował, bo, zdaniem pisarza, dał doskonały przykład innym kobietom, co grozi za naruszenie trzeźwości.
Cnota sprawą całej rodziny
Wszak picie alkoholu otwiera drzwi kolejnym wykroczeniom przeciwko moralności. W innej anegdocie mąż rozwiódł się z żoną, bo ta wyszła z domu nie zakrywszy wcześniej głowy. Swoją decyzję uzasadniał tym, że kobieta powinna pokazywać swoje piękno tylko swojemu mężowi.
Reklama
Jeśli reakcje wskazanych mężczyzn wydają się przerażające i przesadzone, to już zachowanie ojców młodych dziewcząt wprost dzisiaj szokuje. Jak podkreślał Seneka, pudicitia (choć nie wiadomo, czy chodzi o czystość seksualną, czy raczej charakter) była dla dziewczęcia największą chwałą. A tatusiowie czynili z niej jeden z filarów nie tylko własnego honoru, ale i honoru całego rodu. Sprawa była traktowana poważnie. Jak pisze Łukasz Schreiber w książce Kobiety republiki rzymskiej:
„Weźmy Publiusza Meniusza, wychwalanego jako wzór virtus, choć nam raczej przychodzą na myśl mniej pochlebne określenia. Ów ‘cnót ojciec’ zamordował wyzwoleńca tylko za to, że ten złożył niewinny pocałunek na czole lub policzku jego córki. Meniusz uznał, że surową karą wpoi dziewczynie lekcję o czystości. Jak zanotował Waleriusz Maksymus: ‘Tym smutnym przykładem pouczył ją, że przyszłemu mężowi powinna nieść w darze nie tylko nienaruszone dziewictwo, ale także swoje szczere pocałunki”.

Dalej autor przytacza historię Publiusza Atyliusza Piliski, który miał za sobą ciężkie życie. Mężczyzna przez długi czas był niewolnikiem, a z tego okresu wyniósł prawdziwą traumę.
Jego właściciel zmuszał go bowiem do sprzedawania swojego ciała. Choć później udało mu się odzyskać wolność i doczekać się rodziny, blizny na psychice pozostały mu na całe życie. Jak pisze Schreiber w Kobietach republiki rzymskiej:
Reklama
„Gdy założył rodzinę, obsesyjnie wpajał dzieciom konieczność zachowania czystości. Niestety, jego córka Atylia, jak donoszą źródła, zhańbiła go ‘rozpustnym życiem’. Brak informacji, czym dokładnie się naraziła – może chodziło o niestosowne pocałunki albo zbyt frywolne stroje, a może o coś bardziej skandalicznego. Atyliusz, nie bacząc na ojcowskie uczucia, uznał, że jedynym rozwiązaniem jest śmierć córki”.
W dziejach starożytnego Rzymu wiele jest przykładów na rozpasanie zarówno kobiet, jak i mężczyzn, a historie takie jak ta o Walerii Messalinie, trzeciej żonie Klaudiusza, źródła notują w najdrobniejszych szczegółach. Prawda jest jednak taka, że ideałem Rzymianki była stateczna i moralnie prowadząca się matrona.

Dziewczęta formowane do takiego ideału od najmłodszych lat były gotowe bronić swojej cnoty za cenę śmierci, a ich ojcowie byli gotowi zabijać by albo ją ochronić, jak w przypadku Werginii, albo pomścić jej siłowe odebranie.
Te kobiety ukształtowały historię starożytnego Rzymu








