Hannibal do dziś cieszy się sławą jednego z najlepszych taktyków w dziejach, a na podstawie manewrów zastosowanych przez niego w bitwach współcześni generałowie nie raz układali swoje plany działań. Gdy kartagiński dowódca odniósł spektakularne zwycięstwo pod Kannami, wydawało się, że droga na Rzym stoi przed nim otworem. Jak wyjaśnia Antulio J. Echevarria II w książce „Strategia wojskowa”, Hannibal popełnił jednak wówczas zasadnicze błędy strategiczne.
2 sierpnia 216 r. p.n.e. pod Kannami stanęły naprzeciwko siebie dwie potężne armie: 80 tys. Rzymian pod wodzą konsula Gajusza Terencjusza Warrona i 50 tys. ludzi Hannibala.
Reklama
Warron zacierał ręce, bo przewaga liczebna zdecydowanie była po jego stronie. Konsul był zwolennikiem szybkiego rozprawienia się z kartagińskim wodzem i jego ludźmi.
Był przekonany, że Fortuna i Parki mu sprzyjają. Miał pod swoim dowództwem osiem legionów i liczne kontyngenty innych żołnierzy. Nie spodziewał się, że prowadzi ich w pułapkę.

Choć wojsko kartagińskie było o wiele mniej liczebne i na pierwszy rzut oka wydawało się, że czeka je zagłada, Hannibalowi, wytrawnemu taktykowi, udało się odwrócić los bitwy. Wszystko zaczęło się od niewłaściwego posunięcia Warrona. Jak pisze Antulio J. Echevarria II w książce „Strategia wojskowa”:
Wojska rzymskie zostały ustawione na zbyt wąskim odcinku w stosunku do ich liczebności. Hannibal wykorzystał ten błąd, prowokując atak na siły główne rozmieszczone w centrum ugrupowania, gdzie skierował lekką piechotę (głównie Galów), podczas gdy jego doświadczona ciężka piechota (przede wszystkim Afrykanie) została rozlokowana w kolumnach wzdłuż skrzydeł oddziałów rzymskich. Warron natomiast przeprowadził natarcie w kierunku centrum ugrupowania kartagińskiego i w ten sposób wpadł w pułapkę zastawioną przez kartagińskiego dowódcę.
Reklama
Przegrane zwycięstwo?
W efekcie błyskotliwych manewrów Hannibala doszło do największego zwycięstwa wojsk kartagińskich na rzymskimi. Otoczone ze wszystkich stron siły Warrona zostały zmasakrowane – zginęło około 60 tys. Rzymian, w tym aż 80 rzymskich senatorów. 10 tys. wzięto do niewoli. Na Wieczne Miasto na wieść o klęsce padł blady strach. Na ulicach rozlegało się słynne Hannibal ante portas! (łac. Hannibal u bram).
Oddziały Hannibala także poniosły straty. Echevarria podkreśla, że 6 tys. poległych stanowiło aż 12 proc. jego armii. Kartagińczyk, który dzięki swojej wojskowej taktyce na tym etapie doprowadził do śmierci lub okaleczenia mniej więcej co dziesiątego Rzymianina w wieku poborowym, był przekonany, że senat przerażony Kannami przed nim skapituluje.

Hannibal miał świadomość, że spektakularna wiktoria wiele go kosztowała, a jego armia, choć wciąż potężna i zaprawiona w bojach, nie przetrwa wielu takich starć. Jednocześnie wódz, patrząc na potężne straty Rzymian, spodziewał się, że przed republiką jedna tylko droga – wywieszenie białej flagi. Okazało się jednak, że się myli. Wyjaśnia to Antulio J. Echevarria II w książce „Strategia wojskowa”:
Założenia Hannibala dotyczące tego, co będzie potrzebne do podporządkowania sobie Rzymu, okazały się błędne. Z pewnością wygrana bitwa nie przyniosła mu ostatecznego zwycięstwa, ale stwierdzenie, że miała niewielki wpływ strategiczny jest mylące. Triumf pod Kannami sprawił, że Hannibal znalazł się w lepszej pozycji strategicznej niż był wcześniej. Kilka greckich kolonii i italskich miast-państw natychmiast opowiedziało się po stronie Kartaginy, dając Hannibalowi bazy, z których mógł prowadzić działania i zaopatrywać swoje wojska.
Reklama
Droga do porażki?
Warto pamiętać, że kontynuując działania Hannibal musiał bronić tych swoich zdobyczy terytorialnych. A jednocześnie pozwoliły mu one na uzupełnienie własnych przetrzebionych szeregów. Genialny taktyk nie okazał się jednak równie błyskotliwym strategiem.
„Strategia militarna Hannibala w początkowej fazie wojny z pewnością opierała się na błędnym założeniu dotyczącym przeciwnika, a także brakowało w niej alternatywnych rozwiązań, na wypadek gdyby podjęte działania okazały się nieadekwatne” – pisze Antulio J. Echevarria II w książce „Strategia wojskowa”.

Jak się okazuje, wśród wojskowych niewykorzystana szansa kartagińskiego dowódcy dostała nawet własną nazwę. „Tak zwany błąd hannibalowski nie polegał przede wszystkim na tym, że Hannibal nie wykorzystał w pełni swojego zwycięstwa” – wyjaśnia Echevarria.
Ostatecznie Kartagina wojnę przegrała. Zdaniem wielu historyków wynikało to w dużym stopniu z wiary Hannibala w to, że Rzymianie zachowają się w określony sposób po druzgocącej klęsce. Tymczasem jego wróg okazał się znacznie przebieglejszy i zamiast skapitulować, zmienił taktykę.
Ta książka pozwoli ci zrozumieć, jak działa władza








