Chińscy robotnicy budujący Centralną Kolej Pacyficzną w górach Sierra Nevada (fot. domena publiczna)

To oni zbudowali amerykańską kolej. Twierdzono, że „biologicznie się do tego nie nadają”

Strona główna » XIX wiek » To oni zbudowali amerykańską kolej. Twierdzono, że „biologicznie się do tego nie nadają”

Potężne przedsięwzięcie, jakim była budowa dziewiętnastowiecznej Centralnej Kolei Pacyficznej, pochłonęło krew, pot i łzy tysięcy wycieńczonych robotników. Biali amerykańscy osadnicy chcieli udawać, że to oni stoją za tym wiekopomnym sukcesem. Jak przypomina Malcolm Harris w książce Palo Alto, prawda była jednak inna, a faktyczni budowniczowie padli ofiarami najpodlejszych szykan.

Problem z koleją, która „budowała się sama”, polegał na tym, że wcale się sama nie budowała. Niezależnie od tego, jak wielkie były zachęty, Kombinat potrzebował ludzi do układania torów, a ludziom tym trzeba było płacić. Sprawa wyglądała zgoła inaczej niż w ich dawnym biznesie sklepowym – gdy zaczęli budować infrastrukturę ogólnokrajową, koszty pracy stały się poważnym problemem.


Reklama


Potrzebowali pewnej, mobilnej siły roboczej, swym tempem dorównującej ich ambicjom. Szybkość była kluczową kwestią, ponieważ ścigali się z Union Pacific do równin, gdzie teren był dogodniejszy i łatwiej było uzyskać rządowe premie za milę torów. Tymczasem główną przynętą Kalifornii dla ludzi, którzy mogli stać się pracownikami Central Pacific, była szansa na awans, na szczęście. Trudno jednak było być szczęśliwym, harując przy niebezpiecznej, morderczej robocie za dolara dziennie na ruchomej granicy osadnictwa, skoro płace z czasów gorączki złota, przyciągające nad wybrzeże, były dziesięciokrotnie wyższe.

Kto naprawdę zbudował najważniejszą linię komunikacyjną Ameryki?

Największą grupę robotników najemnych Alta California stanowili jej rdzenni mieszkańcy, lecz właśnie ich związek z ziemią czynił tę grupę z punktu widzenia kapitalistów mało solidną. Indianie pracowali przy kolei sezonowo: mężczyźni dorabiali za pieniądze, by uzupełniać tradycyjne praktyki samozaopatrzenia. Wybór między życiem we wspólnocie a harówką po dwanaście godzin dziennie w towarzystwie pracowników wyłącznie tej samej płci przy torach białych osadników nie był specjalnie trudny.

Chińscy robotnicy budujący Centralną Kolej Pacyficzną. Ich udział w projekcie okazał się kluczowy (fot. domena publiczna)
Chińscy robotnicy budujący Centralną Kolej Pacyficzną. Ich udział w projekcie okazał się kluczowy (fot. domena publiczna)

Pierwsza możliwość kurczyła się wraz z tym, jak osadnicy niszczyli świat życia rdzennych mieszkańców, którym udało się przetrwać i dostosować do warunków hiszpańsko-meksykańskiej okupacji, kalifornijscy Indianie wciąż jednak byli dalecy od zależności od Centralnej Kolei Pacyficznej. Ścigając się z kapitałem Środkowego Zachodu, Wspólnicy potrzebowali uzależnionych od siebie pracowników, stosujących się do firmowego grafiku, a nie kalendarza sezonów. Potrzebowali mężczyzn odciętych od ziemi. Wszyscy inni żądali za tę robotę zbyt wygórowanych stawek jak na gust Wspólników.

Początkowym rozwiązaniem problemu pracy przy Centralnej Kolei Pacyficznej była masa irlandzkich imigrantów, którzy przyjechali na Zachód po złoto, a znaleźli ogołoconą ziemię i rynek pracy kontrolowany przez dobrze dokapitalizowanych bossów. W odróżnieniu od Indian Irlandczycy nie mieli rodzin, które musieli odwiedzać czy utrzymywać, ani domów, do których mogli wrócić, gdy warunki stawały się zbyt podłe.


Reklama


Teoretycznie byli w potrzasku. Rzeczywistość wyglądała jednak nieco inaczej. Inżynier Centralnej Kolei Pacyficznej Lewis Metzler Clement zeznał przed Pacific Railway Commission, że robotnicy ci byli „obojętni, niezależni, a ich praca droga”. Kiedy w 1859 roku odkryto złoża Comstock Lode, stawki w górnictwie znowu skoczyły – do czterech i więcej dolarów za dzień według Clementa. Kolejarze rzucili robotę i ruszyli do kopalń.

Walka o dominację jednego koloru

Więź białych imigrantów z ziemią była głębsza, niż Wspólnicy przypuszczali: byli osadnikami, którzy w imieniu Stanów Zjednoczonych budowali nowy kraj. Choć Wspólnicy tego nie rozumieli, byli zależni od irlandzkich osadników również jako pierwszej linii dominacji białych. W zamian za pracę kolonialno-osadniczą władze Alta California nieformalnie oddały tym białym mężczyznom całe terytorium.

Powyższy tekst stanowi fragment książki "Palo Alto" Malcolma Harrisa, której polskie wydanie właśnie ukazało się nakładem wydawnictwa Przedświty.
Powyższy tekst stanowi fragment książki „Palo Alto” Malcolma Harrisa, której polskie wydanie właśnie ukazało się nakładem wydawnictwa Przedświty.

To była już ich ziemia i większości z nich miała więcej do zaoferowania niż kolej. Białych osadników można było naciągnąć na spekulacyjne przekręty, obiecując wypłaty odpowiadające ich przywilejowi rasowemu – jak w Mussel Slough – ale w harówce na kolei przez cały boży dzień nie było niczego atrakcyjnego.

Budowa Centralnej Kolei Pacyficznej przez góry Sierra Nevada pilnie potrzebowała ludzi, których można było wyzyskać w sposób, w jaki nie dało się eksploatować ani rdzennych mieszkańców, ani zwycięskich białych Amerykanów. I w tym momencie właśnie do gry dołączyli Chińczycy. Znaczna ich liczba przybyła do Kalifornii w czasie gorączki złota z tego samego powodu co większość białych mężczyzn: znaleźć samorodki, wzbogacić się i wyjechać.


Reklama


W porównaniu z osadnikami ze wschodu Stanów Zjednoczonych, którzy, jeśli mieli szczęście, musieli płynąć dwoma statkami i pokonywać Amerykę Środkową lądem, a jeśli nie mieli szczęścia, podróżować lądem przez wiele suwerennych terytoriów, robotnicy z nadbrzeża Chin mieli znacznie prostszą drogę do pokonania. Gdy jednak Alta California weszła w skład Stanów Zjednoczonych, region stał się częścią państwa opartego na supremacji białych. Bogactwo narodu opierało się na wywłaszczeniu Indian, Afrykanów i teraz także Meksykanów, a rasistom wciąż nie brakowało pomysłów.

Biali osadnicy w Kalifornii wykorzystywali legalne przepisy i nielegalną przemoc, by wyrzucać chińskich górników z ich cennych działek. Ci musieli płacić więcej za gorszy teren i tracili go, gdy tylko biały mężczyzna się nim zainteresował. Ponieważ sądy odmawiały przyjmowania zeznań „Niebian” (Chiny to „Królestwo Niebieskie”), Chińczycy nie mogli liczyć na ochronę prawa, przez co często padali ofiarą wszelkich możliwych drapieżców – od meksykańskich bandytów po przede wszystkim chińskie firmy wysyłające pracowników do Kalifornii. W tym do pracy przy Centralnej Kolei Pacyficznej.

Obraz "Ostatni palik" z 1869 r. celowo pomija obecność na budowie Chińczyków (fot. domena publiczna).
Obraz „Ostatni palik” z 1869 r. celowo pomija obecność na budowie Chińczyków (fot. domena publiczna).

Według popularnej opowieści, gdy Charles Crocker zaproponował zatrudnienie Chińczyków do budowy kolei, jego wspólnicy stwierdzili, że to niemożliwe – Chińczycy biologicznie nie nadają się do takiej pracy. Crocker miał odpowiedzieć im coś w stylu: „Cóż, Wielki Mur też zbudowali, prawda?”. Co więcej, mieli chińskich pośredników pracy, którzy mogli dostarczyć pracowników jak każdy inny towar.

Potentat ze Wschodu

Głównym kontraktorem Centralnej Kolei Pacyficznej był Hung Wah, przedsiębiorczy człowiek, który zaczynał od dostarczania pracowników do niskopłatnych prac przy hydrolickingu. W szczytowym momencie odpowiadał za jedną czwartą pracowników kolei – ponad dziewięćset ludzi – i obracał dziesiątkami tysięcy dolarów pensji miesięcznie. Zamiast płacić indywidualnym robotnikom, Wspólnicy mogli płacić Hung Wahowi, a ten w sobie tylko znany sposób mógł dostarczyć im pracowników za średnio dolara dziennie, o jedną trzecią mniej niż za tę samą pracę żądali biali.


Reklama


Chińscy robotnicy mieli też adekwatne doświadczenie, a ich techniki, w tym opuszczanie ludzi w koszach po zboczach gór, przyspieszały budowę. Obsługiwali też materiały wybuchowe – w tym niedawno wynalezioną, niestabilną nitroglicerynę, której biali nie chcieli używać – dopóki żądania licencyjne Alfreda Nobla nie okazały się zbyt kosztowne. Wspólnikom trafiły się jedne z najwydajniejszych ekip budowlanych na świecie; w publicznym pojedynku z górnikami z Europy kalifornijscy Chińczycy wygrali w cuglach z Kornwalijczykami,

W miarę postępów budowy płace rosły, a kolej dawała lepsze zarobki niż prace dostępne w politycznie i gospodarczo niestabilnych przybrzeżnych prowincjach chińskich Fujian i Guangdong, skąd przypływali. Oprócz marchewki były jednak też kije. W San Francisco formalne i nieformalne ograniczenia spychały Chińczyków do niskopłatnych prac domowych, takich jak gotowanie i pranie, w zastępstwie nieopłacanej pracy kobiet, których na pograniczu brakowało.

Biali osadnicy traktowali chińskich robotników fatalnie (fot. domena publiczna).
Biali osadnicy traktowali chińskich robotników fatalnie (fot. domena publiczna).

A gdy latem 1867 roku chińscy robotnicy Centralnej Kolei Pacyficznej zastrajkowali, domagając się podwyżki i ośmiogodzinnego dnia pracy, problem rozwiązali sami kontraktorzy i to bez bezpośrednich ustępstw ze strony Wspólników. Źródła sugerują, że pośrednicy pracy wstrzymywali dostawy żywności i zaopatrzenia. Wciąż można sobie jednak wyobrazić, że w porównaniu z chaotyczną przemocą życia w miasteczku na Dzikim Zachodzie, bez prawnej ochrony, planowy wyzysk na kolei mógł wydawać się rozsądnym wyborem.

Ofiara krwi

Przy budowie Centralnej Kolei Pacyficznej zginęły – nieraz w makabryczny sposób – setki chińskich robotników. To ich ciężka praca, a nie plany białych inżynierów czy kapitał sklepikarzy, umożliwiła poprowadzenie transkontynentalnej trasy przez Sierra Nevadę. Kiedy jednak tory były już gotowe do połączenia z drugą stroną w Utah, Wspólnicy zaczęli spychać Chińczyków na boczny tor. […] Chińczycy zbudowali kolej, ale kraj, który ona łączyła, nie należał do nich. Kalifornijscy osadnicy nie pozostawiali w tej kwestii żadnych wątpliwości.


Reklama


Po zakończeniu budowy linii transkontynentalnej chińscy kolejarze trafili w środek załamania gospodarczego, a wraz z napływem imigrantów płace w Kalifornii spadały. „To połączenie krajowe sprowadziło do San Francisco wielu migrantów ze wschodniego wybrzeża, a także wyroby z fabryk wschodnich stanów na zachód, co wywarło presję na wysokie ceny i płace, jakie dotąd panowały w gospodarce niedoboru – pisze historyczka Mae Ngai. – Zamiast przynieść zachodniemu wybrzeżu niewyobrażalne bogactwo i rozwój, kolej przyniosła bezrobocie i biedę, odległe echo ogólnokrajowej depresji z lat 1873-1877″.

Wśród przybyszów byli także pokonani konfederaccy rebelianci, których rasistowskie milicje nie przeszły po wojnie secesyjnej żadnej reedukacji ideologicznej. Era boomu osadniczego, kiedy to mężczyźni docierający na wybrzeże mogli liczyć na niską podaż i wysoki popyt na wszystko, co by nie robili czy sprzedawali, dobiegła końca. Teraz życie gospodarcze stanu organizowało się na kapitalistycznych zasadach, a osadnicy zostawali pracownikami najemnymi. […]

Chińscy robotnicy budujący Centralną Kolej Pacyficzną w górach Sierra Nevada (fot. domena publiczna)
Chińscy robotnicy budujący Centralną Kolej Pacyficzną w górach Sierra Nevada (fot. domena publiczna)

Jak pisze badaczka Iyko Day: „W szybko industrializującym się kontekście XIX-wiecznej budowy kolei i górnictwa […] Chińczycy symbolizowali dewaluację pracy białych” (wyróżnienie Day). Chińscy robotnicy zaczęli uosabiać cały zestaw sił społecznych, które zapowiadały kłopoty dla liczących na mniejszą konkurencję białych osadników na Zachodzie.

To podsycało szczególnie ostrą rasową wrogość w tych gałęziach przemysłu – odzieżowej, obuwniczej i cygarowej – które wchodziły w epokę masowej produkcji i dystrybucji, wypierając rzemieślników. W wyobraźni białych osadników chińscy robotnicy byli kolejnym narzędziem, którym kapitaliści posługiwali się, by przyspieszać pracę i obniżać płace. Sami kapitaliści zresztą myśleli podobnie.

Pod koniec XIX wieku białe związki zawodowe w Kalifornii coraz mocniej opierały swoją działalność na rasowym wykluczeniu. Zamiast związków zawodowych osadnicy tworzyli „kluby antykulisowe”. Z tego środowiska właśnie wyłoniła się Partia Robotnicza Kalifornii, łącząca socjalistyczną retorykę, żądania takie jak ośmiogodzinny dzień pracy, z antychińskim rasizmem. To właśnie jej członkowie, w środku kryzysu bezrobocia w 1877 roku, pomaszerowali z pogróżkami pod rezydencję Lelanda Stanforda. Ich lider, Denis Kearney, był jednak lepszym rasistą niż przywódcą związkowym.

Rekonstruktorzy odtwarzają scenę z chińskimi robotnikami  budującymi Kolej Pacyficzną (fot. domena publiczna)
Rekonstruktorzy odtwarzają scenę z chińskimi robotnikami budującymi Kolej Pacyficzną (fot. domena publiczna)

„Daję Central Pacific tylko trzy miesiące na pozbycie się Chińczyków – grzmiał – a jeśli to nie nastąpi, Stanford i jego banda poniosą konsekwencje”. Łatwiej jednak było Partii Robotniczej wymusić konsekwencje na chińskich robotnikach niż na ich białych szefach: Stanford po prostu kazał aresztować Kearneya […].

Nie azyl, a oblężona twierdza?

Kalifornia nie była dla Chińczyków bezpiecznym miejscem, a zamieszki białych powstrzymywały „czuwania” organizowane przez republikańskich biznesmenów (zresztą nie tylko one: choć osadnicy – a czasem i rdzenni mieszkańcy – atakowali pojedynczych Chińczyków, „getto było uzbrojone” – pisze Saxton o Chinatown). Ponieważ republikańscy urzędnicy zapewniali swoim chińskim partnerom biznesowym podstawową ochronę prawną, Chinatown mogło się bronić.


Reklama


Równowaga jednak była krucha, a plany białych osadników dotyczące „siłowej likwidacji” – czystek etnicznych – były przerażające. „Pytanie o Chińczyków” znalazło odpowiedź na szczeblu krajowym, w debacie nad proponowanym przez Kalifornię planem ich wykluczenia. W procesie odbudowy Stanów Zjednoczonych Kalifornia zaczęła odgrywać rolę stanowego języczka u wagi, a jej elektorat interesowała wyłącznie ta jedna kwestia.

Kolej transkontynentalna scementowała przynależność stanu do Unii, co wcale nie było oczywiste, biorąc pod uwagę częste zmiany władzy nad tym terytorium w poprzednich dekadach, jego ciągłą niestabilność polityczną oraz ingerencje zagraniczne w Meksyku, nie wspominając o chwilowym rozpadzie samych Stanów Zjednoczonych.

Tabliczka upamiętniająca chińskich robotników Centralnej Kolei Pacyficznej (fot. Gillfoto, lic. CCA-SA 4.0 International).
Tabliczka upamiętniająca chińskich robotników Centralnej Kolei Pacyficznej (fot. Gillfoto, lic. CCA-SA 4.0 International).

Kalifornijska większość unionistyczna pomogła tę ranę zabliźnić, odcinając Konfederacji zachodnie kierunki ekspansji. Jednak bycie unionistą nie oznaczało jeszcze wierności zasadom demokracji abolicjonistycznej ani duchowi rewolucji niewolników. Rasowe wykluczenie Chińczyków ze Stanów Zjednoczonych stało w jawnej sprzeczności z Rekonstrukcją i próbami stworzenia pluralistycznego, rasowo równego państwa. Dla kalifornijskich białych „jacksonistów” nie było w tym żadnej sprzeczności, od samego początku konsekwentnie popierali wolną pracę białych – i tylko białych. […]

Ustawa o wykluczeniu Chińczyków z 1882 roku zamknęła drzwi przed imigracją z tego terytorium, po dwuletnim okresie dopracowywania szczegółów, który wygodnie dał pracodawcom czas na uporządkowanie spraw pracowniczych. Ponieważ amerykańsko-chińskie porozumienie z Burlingame zabraniało Kongresowi wprost zakazać imigracji z Chin, ustawa wprowadzała jedynie zawieszenie tej możliwości na dziesięć lat (później wielokrotnie odnawiane). W kolejnych dekadach rząd federalny i władze Kalifornii zaostrzały przepisy wobec Chińczyków zamieszkujących Stany Zjednoczone, odbierając im prawo do uzyskania obywatelstwa, a nawet do posiadania ziemi.


Reklama


Uniemożliwiało im to wejście na drogę asymilacji podobną do tej, którą przemierzali biali imigranci. Ustawa z 1882 roku była także sygnałem dla rasistowskich bojówek na Zachodzie, które były już w różnym stopniu zorganizowane. We wrześniu 1885 roku w Rock Springs w stanie Wyoming w osadniczym pogromie zginęło dwudziestu ośmiu chińskich robotników kolei Union Pacific, a w całym regionie wybuchły antyazjatyckie rozruchy.

Niezadowoleni z jedynie zawieszenia napływu imigrantów i czując przyzwolenie ze strony Kongresu, owi obywatelscy bojówkarze wcielili w życie swoje plany likwidacji. Do pewnego stopnia odnieśli sukces: pod koniec stulecia populacja chińska w Stanach Zjednoczonych spadła niemal o jedną trzecią – ze stu trzydziestu trzech tysięcy przed Ustawą o wykluczeniu do dziewięćdziesięciu tysięcy – co było bezpośrednim skutkiem kampanii czystek etnicznych.

Ta książka pozwoli ci zrozumieć fenomen Kalifornii

Autor
Malcolm Harris

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.