Patrząc zarówno na dawniejsze epoki, jak i na całkiem współczesną sytuację, trudno nie zadać sobie pytania, skąd w Rosjanach takie mocarstwowe zapędy. Jak wyjaśnia to dr Bartłomiej Gajos w książce Historia, która zabija. Polityka historyczna putinowskiej Rosji, marzy im się powrót „historycznej Rosji”, czyli dawnego imperium. Kraj, który mają teraz, jest w ich oczach ledwie kikutem dawnej chwały.
O „historycznej Rosji” pisało przed 1991 rokiem poza granicami ZSRR wielu. Ale jedną z najważniejszych osób konsekwentnie stosujących to sformułowanie był, od czasu do czasu cytowany przez Putina, rosyjski filozof Iwan Iljin (1883–1954). Po 1917 roku stał się jednym z najważniejszych ideowych głosów po prawej stronie spektrum politycznego pierwszej emigracji rosyjskiej.
Reklama
Poza granicami ZSRR rozwijał własną wersję nacjonalizmu. Oczywiście w opozycji do zachodniej liberalnej demokracji. Fascynował go faszyzm Benito Mussoliniego i nazizm Adolfa Hitlera. To jednak nie zmieniało jego opinii co do istoty samej Rosji, która jego zdaniem była wyjątkowa i cywilizacyjnie absolutnie nie należała do Europy.
„Historyczna Rosja”, czyli co?
Jeśli pamiętamy o tym, co wielokrotnie mówił Putin i inni przedstawiciele elity rosyjskiej, to uznamy z pewnością za chichot historii fakt, że Iljin, piszący o „historycznej Rosji”, był jednocześnie autorem tekstu o jednoznacznym tytule Związek Sowiecki to nie Rosja.

Trudno temu odmówić spójności i logiki: skoro idealizował upadły carski reżim, to nie mógł traktować bolszewickiej Rosji jako swojej ojczyzny. W kwestii ciągłości państwowej był to bolszewizm a rebours. Jak Iljin definiował „historyczną Rosję”?
Historyczna Rosja rozwijała się dzięki inicjatywie ludu: chłopskim gospodarstwom, przedsiębiorczemu rzemieślnictwu, ruchawkom w nowogrodzkich i pskowskich wolnicach, wielkim dziełom monastyrów i duchownych, wolnemu osadnictwu i przesiedleniom, miłości do wolności ludzi zręcznych, tułaczkom „ludzi wolnych i wędrownych” (jak zapisano w latopisie), kozackim pochodom i chutorom, kupieckim karawanom na drogach i rzekach…
Reklama
Nie ma się o co spierać, a każdy, kto ma jakąkolwiek wiedzę o historii rosyjskich „okrain” („ukrain”), natychmiast potwierdzi moje wywody. Rosję zbudowały dwie siły: utalentowani przedsiębiorczy ludzie i państwo, które zbierało.
W tej idealizacji ludu pobrzmiewały nuty obecne już w historii rosyjskiej myśli politycznej. Podobnie czynili przedstawiciele popularnego w XIX-wiecznej Rosji ruchu „narodniczestwa” (od rosyjskiego narod oznaczającego lud). Według nich idea socjalizmu, wolności, samorządu demokratycznego i życia wspólnotowego miała zachować się w idealizowanym przez nich prostym narodzie. Jednak Iljin, w przeciwieństwie do lewicowych rewolucjonistów, idealizował porządek, z którym ci chcieli walczyć.

Bo też – wbrew temu sielankowemu obrazowi – dla niego historyczna Rosja była Rosją imperialną. Ta z kolei, jak pisał w innym z tekstów, nigdy nie dążyła „do podboju świata”. Co prawda jako błąd określił udział Petersburga w rozbiorach Polski i podporządkowaniu Finlandii. Stwierdzał jednak, że oba te kraje otrzymały szeroką autonomię w ramach „historycznej narodowej (nacjonalnoj) Rosji”.
Filozof posuwał się daleko w swojej romantyzacji, twierdząc, że: „Rosyjski (ruskij) lud żył przed rewolucją [bolszewicką – przyp. B.G.] jak wielki wolny organizm, ale tego nie rozumiał” . Uważał, że idea samorządu i poczucie możliwości decydowania o swoim losie bardzo silnie zakorzeniły się w okresie panowania Romanowów.
Reklama
Awanturnictwo tlące pod ziemią się jak torfowe bagno
Co jednak z państwem? Jaką rolę przypisywał mu filozof? Ta siła drzemiąca w ludzie i jego energii miała istotną wadę. Objawiała się ona w anarchii. Z lotu ptaka przeszłość Rosji według filozofa była areną walki pomiędzy tendencjami centralizacyjnymi i anarchizującymi. Te pierwsze reprezentowało oczywiście państwo. Fakt, że zdołało ono okiełznać na swoją korzyść tę olbrzymią energię ludu, sprawiło, że powstała Rosja.
Cała historia Rosji to walka między dośrodkowym, twórczym przyciąganiem a tym odśrodkowym, prowadzącym do rozkładu. To walka między ofiarną, dyscyplinującą państwowością a indywidualizującym, anarchicznym instynktem. Pęd odśrodkowy w pewnym sensie również służył państwu, zasiedlając peryferie, broniąc ich przed najazdami i stopniowo ulegając państwowo-edukacyjnemu wpływowi Moskwy.

Napięcia i sukcesy ducha państwowego, dzięki któremu zbudowano historyczną Rosję, stopniowo oswajały i uspokajały impulsy instynktu anarchicznego; potem gwałtowne awanturnictwo albo zostało wyparte w duszach, albo trafiło na obrzeża państwa, ale w obu przypadkach nie wymarło. Tliło się pod ziemią jak torfowe bagno.
Kiedy presja centrum wzrosła (Iwan Groźny, konsolidacja stanów za Aleksieja Michajłowicza, napięcie państwowe pod rządami Piotra, wzmocnienie poddaństwa pod rządami Katarzyny, napięcie Wielkiej Wojny 1914–1917), podziemne tlenie się wybuchało płomieniem i zagrażało rozpadem Rosji (Smuta 1607–1613, bunt Razina 1667–1668, bunty strzelców 1682, 1689, 1697; bunt Pugaczowa 1773–1774, rewolucja bolszewicka). Rząd rosyjski niejako wzmocnił i uruchomił mięsień narodowo-państwowy; ale nadmierne rozciąganie tego mięśnia spotykało się z buntami instynktów odśrodkowych.
Dla Iljina historyczna Rosja ma zatem więcej wspólnego z histo-riozofią – poszukiwaniem sensu w dziejach – aniżeli z jakimś konkretnym obszarem. To poczucie wspólnoty losów historycznych i przekonanie, że państwo powinno zawsze górować nad wolnością – rosyjski filozof użyłby pewnie słowa „anarchią” – jednostki.
„Historyczna Rosja” w ujęciu rosyjskiego filozofa sama w sobie jest także opowieścią, która miała spajać „organizm” narodowy Rosjan i wyzwalać pożądane emocje. Zarówno poczucia krzywdy, co widać w poniższym cytacie, jak i poczucia dumy z tego, że niegdyś jego ojczyzna była potęgą, mogącą opanować te ruchy odśrodkowe i zaprząc je we własnych interesach.
Reklama
Historyczna Rosja została zbudowana przez wiarę i instynkt narodowy, poczucie państwowe i świadomość prawną, a także przez twarde lekcje podboju i zniewolenia przez obcokrajowców (Tatarów, Szwedów, Niemców, Polaków, Turków).
Iljin, pozostający w Szwajcarii na marginesie wydarzeń politycznych do swojej śmierci w 1954 roku, zyskał po upadku ZSRR drugie życie. W dużym stopniu dzięki laureatowi Literackiej Nagrody Nobla Aleksandrowi Sołżenicynowi, autorowi Archipelagu Gułag.

To on zaczął reklamować twórczość filozofa. Dzieła Iljina bardzo szybko zaczęły się ukazywać w Rosji. Pierwsze tomy dziesięciotomowej serii jego dzieł zaczęły wychodzić już w 1993 roku w Moskwie. Zawarte w jego pisarstwie odpowiedzi na pytanie, czym jest „historyczna Rosja”, stały się dla wielu atrakcyjną ściągą, z której mogli skorzystać, opisując realia wokół nich.
Ten rosyjski filozof z pewnością nie mógł się spodziewać, że jego myśli będą inspiracją nie tylko dla tych kojarzonych z prawą stroną rosyjskiej sceny politycznej, ale sięgać po nie będą osoby, które uznałby z pewnością za swoich oponentów. Do tego grona zakwalifikowałby z pewnością działaczy bardzo silnej w Rosji w latach 90. XX wieku Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej.
Reklama
„Krwawiący kikut” świętego imperium
W roli jednego z autorytetów obsadził go autor książki wydanej w 1997 roku Uroki żyzni (Lekcje życia) Gienadij Ziuganow, lider wspomnianego ugrupowania. Przywódcy rosyjskich komunistów szczególnie przypadło do gustu stwierdzenie filozofa, że Rosja nie jest żadnym zbiorowiskiem obwodów czy patchworkiem – Rosja jest jednym organizmem.
Rozprawa Ziuganowa miała jednak o wiele bardziej praktyczny i przyziemny wymiar niż rozważania Iljina. W przeciwieństwie do filozofa lider KPFR dawał pewne wskazówki geograficzne, gdzie leży „historyczna Rosja”:
Z terytorialnego punktu widzenia historyczna Rosja z pewnością nie jest tożsama z obecnym „krwawiącym kikutem” Federacji Rosyjskiej. Nasze współczesne państwo jest tylko największym „fragmentem” Federacji Rosyjskiej, przetrwałym katastrofę 1991 roku. Chociaż należy powiedzieć wprost, że granice Imperium Rosyjskiego, powiedzmy, z początku XX wieku, w tym Finlandia i Polska, Liushun (Port Artur) i Dalian, nie mogą być uważane za granice właściwej Rosji.

Interesujące nie powinno być łaskawe dla nas odrzucenie przez lidera komunistów apetytów na Polskę czy Finlandię. Istotniejszy jest fakt, że dla Ziuganowa punktem wyjścia do rozmowy o „historycznej Rosji” był nie ZSRR – jak moglibyśmy tego oczekiwać – ale Imperium Rosyjskie z początku XX wieku. To Imperium Rosyjskie, z którym idol lidera KPFR, Lenin, wszak walczył.
Ten ideowy szpagat był możliwy z dwóch powodów: partia komunistyczna miała świadomość, że po 1991 roku, gdy Rosjanie powiedzieli „Nie!” imperium komunistycznemu, musi dostosować się do elektoratu. O drugim już wspominałem wielokrotnie: od czasów rządów Stalina trwał proces „nacjonalizacji” ZSRR w kierunku wielkoruskiego szowinizmu. Towarzyszyła temu rehabilitacja pewnych postaci i wydarzeń celebrowanych przez carski reżim. Dlatego też nie powinno nas dziwić to, że przywódca KPFR zaczął bardzo szybko głosić to, co znamy doskonale z wystąpień Putina: całkowitą ciągłość państwową.
Źródło
Powyższy tekst stanowi fragment książki Historia, która zabija. Polityka historyczna putinowskiej Rosji, autorstwa Bartomieja Gajosa, która właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Przedświty.








