Wnętrze Instytutu Nasion podczas oblężenia Leningradu

W konającym Leningradzie było miejsce wypełnione tonami żywności. Jego opiekunowie sami umarli z głodu

Strona główna » II wojna światowa » W konającym Leningradzie było miejsce wypełnione tonami żywności. Jego opiekunowie sami umarli z głodu

W Leningradzie, a więc dzisiejszym Petersburgu, w pierwszej połowie XX wieku działał pierwszy na świecie bank nasion. Gigantyczne zbiory zawierały setki tysięcy próbek z całego globu, mających służyć przyszłej walce z niedożywieniem i rozwojowi nowych upraw. Gdy oblężone miasto zaczęło konać z głodu, pracownicy Instytutu Hodowli Roślin nie pozwolili naruszyć kolekcji, choć ta mogłaby uratować tłumy przed śmiercią. Sami też zresztą umierali, choć mieli przy sobie tysiące pojemników zboża, fasoli, kukurydzy. Oto fragment ich historii opisany przez Simona Parkina w książce Zakazany ogród Stalina.

Bank nasion stał się maleńką, odizolowaną, straumatyzowaną społecznością naukowców i menedżerów. Członkowie zespołu Wawiłowa byli niedożywieni i wyczerpani – albo nie żyli. Wszystkich w mniejszym lub większym stopniu przygniótł połączony ciężar złowrogiej moskiewskiej biurokracji, dorównującej jej obojętności władz Leningradu i bezlitosnych warunków oblężenia. Trwali jednak, by robić, co w ich mocy, choć było to żałośnie mało.


Reklama


Klaudia Pantelejewa zwołała zebranie w dyżurce instytutu. Powiedziała, że wszyscy, którzy jeszcze zostali, muszą wspólnie zdecydować, jak powinni działać w nadchodzących tygodniach, żeby przetrwać utrzymujące się skutki zimy. Zjedzenie kolekcji było nie do pomyślenia, ale krótko wcześniej Iwanow dokonał odkrycia, które mogło ich ocalić.

Podczas zwykłego obchodu, idąc z lampą w ręku, dostrzegł w ciemnym kącie jednego z pomieszczeń magazynowych jutowy worek. Pomyślał, że ktoś pewnie zgarnął do niego śmieci i potem o nich zapomniał. Odstawił lampę i zajrzał do worka. Okazało się, że w środku jest groch abisyński – może nawet czterdzieści kilogramów. Ktoś go tam w pośpiechu zostawił. Iwanow wywołał Kordona z sąsiedniego gabinetu.

Zrehabilitowany Wawiłow na sowieckim znaczku pocztowym z 1987 roku.
Twórca Instytutu Hodowli Nasion Nikołaj Wawiłow na sowieckim znaczku pocztowym z 1987 roku.

– Jesteś pewien, że to będzie właściwe? – zapytał Kordon, nie bardzo wierząc, że ktoś z pracowników mógł tak po prostu zapomnieć o worku grochu. Nasiona były całe i nietknięte, a co najważniejsze: nie należały do kolekcji, więc można je było zjeść.

– Ktoś musiał przynieść ten worek tuż przed wojną i w tym całym zamieszaniu zwyczajnie go tu zostawił – powiedział Iwanow. – W tamtych dniach to nie była jakaś ważna sprawa.

Botanicy uznali, że w celu zapobiegania szkorbutowi najlepiej będzie jeść bogate w witaminy świeże pędy wykiełkowane z tego nieoczekiwanego źródła.


Reklama


Iwanow umieścił wszystkie groszki na metalowych tacach wysypanych zwapnowanym piaskiem i następnie przykrył tace kloszami. Tylko w jednym pomieszczeniu instytutu było wystarczająco ciepło, żeby nasiona zaczęły kiełkować. Był to zajmowany przez dyżurnego pokój numer 12 na drugim piętrze budynku przy ulicy Hercena 44.

Dniem i nocą pracownicy dorzucali do pieca kawałki drewna, żeby temperatura nie spadała poniżej dziesięciu i nie przekraczała szesnastu stopni Celsjusza. Piątego dnia nasiona zaczęły kiełkować, a od ósmego pracownicy zaczęli zbierać po trzydzieści kiełków grochu dziennie na osobę.

Tekst stanowi fragment książki Simona Parkina pt. Zakazany ogród Stalina. Jak naukowcy (nie) uratowali mieszkańców Leningradu (Znak Literanova 2026).

Ten podtrzymujący życie dar nie wystarczył, by uratować wszystkich. Organizmy osób w zaawansowanej fazie wygłodzenia zjadły już za dużo siebie samych, by te straty dało się odbudować. Deficyt kaloryczny bowiem najpierw spala zmagazynowane w ciele tłuszcze i węglowodany, potem idzie dalej, do komórek i tkanek mięśniowych, a wreszcie do najważniejszych organów ciała.

Nawet mózgi się kurczą, przez co ludzie spokojni stają się drażliwi, a skoncentrowani – zagubieni. Nagłe dostarczenie dużej ilości kalorii może się okazać śmiertelne – wywołać zaburzenie nazywane dzisiaj zespołem ponownego odżywienia lub zespołem szoku pokarmowego. Prowadzi ono do niewydolności serca, płuc lub zapaści neurologicznej.


Reklama


15 marca 1942 roku, gdy słońce zaczynało przebijać zimową mgłę, a pąki na drzewach zbierały się do kwitnienia, umarła księgowa banku nasion E.I. Dmitriewa, która przetrwała najgorsze mrozy i brak jedzenia w zimie. Siedem dni później z głodu zmarła naukowczyni M.N. Ławrowa. I wreszcie 14 kwietna ostatnią w budynku instytutu ofiarą oblężenia została asystentka naukowa Serafina Szczawińska.

Mimo kolejnych tragedii wiosna przyniosła ze sobą pierwsze promyki nadziei, zapomniane dawno temu poczucie, że może nadchodzi zmiana. Kordon z ciałem słabym, ale umysłem wciąż aktywnym, na zebraniu przekonywał, jak ważna jest świadomość celu.

– Wytrzymaliśmy tak długo dzięki naszej pracy – powiedział. – I musimy się tego trzymać. Jeśli stracimy kolekcję, nic nam nie zostanie do pokazania [naszego poświęcenia]”.

– Nie damy rady codziennie sprawdzać wszystkich magazynów – powiedziała Nadia Katkowa. – Jest ich czterdzieści, a nas ledwo garstka.

Przyjęli nowy plan: jeszcze raz przepakować kolekcję – zagęścić zbiory, by zmieściły się w mniejszej liczbie pomieszczeń.

Wnętrze Instytutu Nasion podczas oblężenia Leningradu
Wnętrze Instytutu Nasion podczas oblężenia Leningradu

– Mnie to pasuje – powiedziała Pantelejewa. – Zabierzemy nasiona z parteru, z tego zimna i z zasięgu włamywaczy. I zrobimy katalog, żeby wiedzieć, co gdzie jest.

Łatwo było powiedzieć, trudniej wykonać. Żaden z ocalałych pracowników nie był bowiem w stanie chodzić bez pomocy laski. Tłuszcz zmagazynowany w ich ciałach dawno się zużył, a uszkodzenia organów w wielu przypadkach były już nieodwracalne, nawet przy właściwym odżywianiu.


Reklama


Cztery kilometry od banku nasion, w szpitalu Erismana, patolodzy, którzy przeprowadzali sekcje osób zmarłych na „dystrofię”, odkryli, że wątroby w ciałach tych ludzi były średnio o jedna trzecią mniejsze i lżejsze niż normalnie. Masa serca potrafiła być mniejsza nawet o połowę.

„Po wykorzystaniu zasobów tłuszczu ciało zaczyna niszczyć własne komórki. To tak jak statek – gdy skończy mu się zapas węgla, stopniowo pozbawia się drewnianych elementów, by zaspokoić potrzeby własnych kotłów. Wszystko to wiedzieliśmy teoretycznie, ale teraz widzimy na własne oczy, dotykamy własnymi rękami, obserwujemy pod mikroskopem”, napisał pięćdziesięcioczteroletni szef szpitalnych patologów.

Gmach Instytutu Nasion w Petersburgu na współczesnej fotografii
Gmach Instytutu Nasion w Petersburgu na współczesnej fotografii (fot. Sergey Galchenkov, lic. CC-BY-SA 3,0).

Pracownicy instytutu, pozbawieni mięśni i z trudem chwytający powietrze w płuca, rozpoczęli karkołomne zadanie przepakowania i skonsolidowania kolekcji. (…)

Gdy próbki pszenicy zostały uporządkowane, zespół zabrał się za żyto, potem jęczmień i wreszcie proso. Uporawszy się z ziarnami o najwyższym priorytecie, przeszli do ryżu; potem gryka, groch, fasola. Załoga zapisywała postępy: „306 pojemników ziaren kukurydzy, 1334 pojemniki lnu, 1582 pojemniki fasoli (różne odmiany)”.


Reklama


Tysiące pojemników stanowiły główny obiekt zainteresowania mężczyzn i kobiet, których życie ograniczało się do jednego budynku, a społeczność liczyła zaledwie dziesięć osób, równie wynędzniałych, co zdeterminowanych.

Jeśli ktoś z pracowników bezwładnie osunął się na podłogę, zawsze inny pomagał mu wstać i dodawał otuchy. Przed zapadnięciem zmroku cały dzienny zapas energii u każdego i każdej ulegał wyczerpaniu.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Simona Parkina pt. Zakazany ogród Stalina. Jak naukowcy (nie) uratowali mieszkańców Leningradu (Znak Literanova 2026).

Nieznana historia II Wojny Światowej

Autor
Simon Parkin

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.