Miliony polskich chłopów popadły w skrajną biedę. Tak na mieszkańcach wsi odbiły się działania władz II RP

Strona główna » Międzywojnie » Miliony polskich chłopów popadły w skrajną biedę. Tak na mieszkańcach wsi odbiły się działania władz II RP

Druga Rzeczpospolita została niezwykle ciężko dotknięta przez skutki wielkiego kryzysu przełomu lat 20. i 30. XX wieku. Metody jakie stosowały sanacyjne władze w walce z załamaniem gospodarczym szczególnie boleśnie odczuli chłopi. Dla mieszkańców przedwojennej wsi była to prawdziwa katastrofa, która wpędziła miliony włościan w skrajne ubóstwo.

W drugiej połowie lat 20. XX wieku polska gospodarka podnosiła się wreszcie ze zniszczeń I wojny światowej oraz późniejszych walk o granice (o ich skali pisałem w innym artykule). Również los chłopów stopniowo się poprawiał.


Reklama


Skala wielkiego kryzysu w II RP

Krótki okres względnej prosperity lat 1926-1929 został jednak przerwany przez wybuch wielkiego kryzysu, który rozpoczął się w Stanach Zjednoczonych a następnie rozlał się na resztę świata.

Słaba polska gospodarka szczególnie mocno odczuła jego skutki. W szczytowym momencie produkcja przemysłowa spadła aż o 41% w porównaniu do rekordowego 1928 roku. Z kolei produkt krajowy w latach 1929-1935 zmniejszył się o zawrotne 52%.

Bezrobotni robotnicy utrzymali się za kilkadziesiąt groszy dziennie. Na zdjęciu rodzina jednego z krakowskich bezrobotnych (domena publiczna).
Gospodarka II RP szczególnie mocno ucierpiała w wyniku wielkiego kryzysu. Na zdjęciu rodzina jednego z krakowskich bezrobotnych (domena publiczna).

Takie statystyki wynikały w sporej mierze z nieudolnej polityki sanacyjnych władz. Jak podkreśla profesor Krzysztof Kloc na kartach książki Sezon na niepodległość:

Politykę państwa polskiego w dobie wielkiego kryzysu gospodarczego zwykle dzieli się na dwa okresy: przetrwanie (do 1932 roku) i przystosowanie. Jest to podział jednak dość umowny, pierwszorzędną bowiem stałą w działaniach „antykryzysowych” rządzących była ciągła, twarda polityka deflacyjna. Innymi słowy – za wszelką cenę broniono parytetu złotego i podporządkowano temu całe działanie państwa.


Reklama


Podczas gdy inne kraje, chcąc pobudzić gospodarkę, dewaluowały swoje waluty albo wprowadzały kontrolę przepływu kapitału, Polska trwała przy sztywnym kursie, licząc na to, że prestiż stabilnej waluty przyciągnie zagraniczne inwestycje.

W rzeczywistości nic takiego nie nastąpiło, a rządowa strategia przyniosła skutki wręcz odwrotne od zamierzonych. Jej efektem było „wyższe bezrobocie, silniejszy spadek produkcji i dochodu narodowego niż w krajach o porównywalnej strukturze gospodarczej, a także wyjątkowo głęboka recesja”.

Tekst stanowi fragment książki Krzysztofa Kloca pt. Sezon na niepodległość. Czy odrodzona Polska mogła przetrwać? (Prześwity 2026).
Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Krzysztofa Kloca pt. Sezon na niepodległość. Czy odrodzona Polska mogła przetrwać? (Prześwity 2026).

Wieś przeszła na handel wymienny

Szczególnie boleśnie przekonali się o tym chłopi, którzy na początku lat 30. XX wieku stanowili aż 61% obywateli II RP. Mieszkańców wsi dotknęło bowiem zjawisko rozwarcia nożyc cenowych. Polegało ono na znacznie większym spadku cen produktów rolnych w porównaniu z towarami przemysłowymi nabywanymi przez rolników. Zgodnie z tym co pisze autor książki Sezon na niepodległość:

(…) wieś w dużej mierze została „wypłukana” z pieniądza, nie było przesady w powiedzeniu, że gotówka w chłopskiej chacie pojawiała się tylko na krótko po żniwach. W pierwszej połowie lat 30. były takie okolice, nie tylko na Ziemiach Wschodnich, które w ogóle przeszły na handel wymienny.


Reklama


Według oficjalnych przedwojennych statystyk dochody włościan osiągane z hektara w najgorszym momencie kryzysu spadły aż o 96% w porównaniu do 1928 roku. Mimo braku gotówki chłopi musieli jednak w dalszym ciągu płacić wysokie podatki, to z kolei wpędzało ich w ogromne długi. O ile w 1927 roku średnie zadłużenie na hektar wynosiło 159 złotych, to cztery lata później było to już 336 zł.

Skrajna nędza milionów chłopów

Mimo że już wcześniej miliony włościan utrzymujących się z pracy w najmniejszych gospodarstwach klepały biedę, to wielki kryzys cofnął ich do czasów najgorszej nędzy z okresu zaborów.

W dobie kryzysu chłopi musieli sprzedawać swoje produkty za bezcen (domena publiczna).
Bosy chłop przed swoją chatą. Zdjęcie z okresu międzywojennego ((domena publiczna).

Jerzy Michałowski, na kartach wydanej w 1935 roku książki Wieś nie ma pracy. Wywiad społeczny w powiecie rzeszowskim pisał, że: „średniozamożny gospodarz chodzi dziś obdarty, w tej samej zawsze, dokładnie obłatanej parze butów, w jednej wieczorami pranej koszuli”. Dalej zaś podkreślał, że „ubranie też jest jedno, to też dzieci najdotkliwiej odczuwają skutki braku odzieży”.

Dochodziło wręcz do tego, że zimą można było spotkać „w chałupach dzieci, które zawiązywane są na cały dzień po szyję do worków z sieczką, gdyż bez ubrania zamarzłyby w zimnej, nieopalonej izbie. A izba opalana jest coraz rzadziej”. Chłopów nie było po prostu stać na zakup drogiego węgla i drewna.


Reklama


Kryzysowa dieta przedwojennych chłopów

Wielki kryzys odbił się również fatalnie na i tak skromnej diecie biednych włościan. W szczególności dotyczyło to ziem byłej Galicji.

Zgodnie z wyliczeniami Franciszka Dziedzica opublikowanymi w 1934 roku, na południu kraju włościanie spożywali dziennie zaledwie 97 gramów białka i 35 gramów tłuszczu. Resztę stanowiły węglowodany pozyskiwane głównie z ziemniaków.

Chłopa z dzieckiem na na kolanach siedząca przed chałupą. Okolice Bochni (domena publiczna).
Chłopa z dzieckiem na na kolanach siedząca przed chałupą. Okolice Bochni (domena publiczna).

O tym jak wyglądał kryzysowy jadłospis średniozamożnych podkarpackich chłopów możemy się przekonać dzięki książce Jerzego Fiericha pt. Broniszów. Wieś powiatu ropczyckiego. Na kartach wydanej w 1933 roku pracy pisał on, że:

W lecie (wstaje się przed wschodem słońca) na śniadanie o godz. 8-ej jedzą broniszowiacy ziemniaki z kwaśnym mlekiem i kluski pszenne. Obiad, w południe, składa się z kapusty i ziemniaków lub ziemniaków z mlekiem, bogatsi oprócz tego jedzą pierogi z twarogiem i ewentualnie pęcak. Między 4 a 5 godz. po południu, na podwieczorek, jedzą chleb z twarogiem i kwaśne mleko lub chleb z masłem, na kolację między 8 a 9 chleb, polewkę lub pęcak, albo w końcu pozostałości z obiadu.


Reklama


Nawet u zamożniejszych włościan próżno było szukać w codziennej diecie mięsa. Pojawiało się ono na stołach co najwyżej w niedzielę oraz większe święta. Jeżeli chodziło zaś o najuboższych mieszkańców wsi jego spożycie na osobę w ciągu roku wynosiło zaledwie od 10 do 12 kilogramów.

Dla porównania obecnie przeciętny Polak zjada go ponad 76 kilogramów! Jak z goryczą pisał cytowany już Jerzy Michałowski w dobie wielkiego kryzysu „chłop jadł kurę, gdy był chory lub gdy kura była chora”.

Chłopskie dzieci przed chatą w Dobrej koło Limanowej (Leopold Węgrzynowicz/CC BY-SA 4.0),
Chłopskie dzieci przed chatą w Dobrej koło Limanowej. Zdjęcie z okresu międzywojennego (Leopold Węgrzynowicz/CC BY-SA 4.0),

Wydatki chłopów na produkty przemysłowe

O skali zapaści jaka dotknęła polską wieś przełomu lat 20. i 30. XX wieku dobitnie świadczą wyliczenia doktora Waleriana Zakliki. W 1933 roku szacował on, że na wszystkie artykuły przemysłowe chłopi wydawali rocznie średnio zaledwie 37 złotych. W przybliżeniu stanowi to równowartość nieco ponad 530 złotych z 2026 roku. Ogółem, jak słusznie zauważa profesor Krzysztof Kloc na kartach książki Sezon na niepodległość:

Pogłębiające się zubożenie wsi działało jak błędne koło, potęgując kryzys w przemyśle, który tracił podstawowy rynek zbytu – popyt na wyroby przemysłowe niemal zanikł, a gospodarstwa wiejskie, zmuszone do oszczędności, zaczęły funkcjonować na zasadach gospodarki naturalnej. W efekcie załamanie konsumpcji na wsi nie tylko pogłębiało kryzys przemysłowy, lecz także zamykało gospodarkę w spirali wzajemnych zależności, z której trudno było się wydostać.

W drugiej połowie lat 30. sytuacja gospodarcza w Polsce zaczęła się stopniowo poprawiać. Dotyczyło to również mieszkańców wsi. Do wybuchu II wojny światowej nie udało się jednak osiągnąć stanu sprzed wielkiego kryzysu.

Czy odrodzona Polska mogła przetrwać?

Bibliografia

  • Jerzy Fierich, Broniszów. Wieś powiatu ropczyckiego, Państwowy Instytut Nauk Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach 1933.
  • Sławomir Kalinowski, Wiejska bieda – (nie)obecność na polskiej wsi [w:] Ciągłość i zmiana. Sto lat rozwoju polskiej wsi, T. 1, red. Maria Halamska, Monika Stanny, Jerzy Wilkin, IRWIR PAN 2018.
  • Krzysztof Kloc, Sezon na niepodległość. Czy odrodzona Polska mogła przetrwać?, Prześwity 2026.
  • Jerzy Michałowski, Wieś nie ma pracy. Wywiad społeczny w powiecie rzeszowskim, Instytut Spraw Społecznych 1935.
  • Przedwojenna Polska w liczbach, Bellona 2020.
Autor
Rafał Kuzak

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.