Odkrycie miejsca spoczynku najważniejszego urzędnika na dworze faraonów Totmesa III oraz Amenhotepa II było wielkim wydarzeniem w historii archeologii. W tebańskim grobowcu wezyra trafiono bowiem nie tylko na cenne papirusy, ale również piękne malowidła ścienne. Powstałe około 3400 lat temu przykłady antycznej sztuki prezentują bogaty wachlarz scen z życia starożytnego Egiptu. Szczególnie jedna z nich wzbudza ożywione dyskusje. O tym czy faktycznie przedstawiono tam wymarły gatunek piszą autorzy książki Arcydzieła sztuki i tajemnica śmierci.
Wezyr miał imię bardzo znaczące w kontekście tej opowieści: Rechmire Ten, który wie jak Re. (…) Na jednym z malowideł przedstawiono procesję z darami z różnych stron świata, które pozostawały pod władzą lub wpływem Egiptu.
Reklama
Egzotyczne dary dla faraona
Wśród darów są także zwierzęta, w tym słoń. Prowadzącym go ludziom sięga do pasa. Mimo tak małych rozmiarów nie jest to młody osobnik, ma bowiem długie ciosy, które u trąbowców wyrastają dopiero dorosłym zwierzętom, a i to nie zawsze – na przykład wiele samic słoni indyjskich ciosów nie ma.
Do dziś w sferze rozważań pozostaje, czy na egipskim malowidle uwieczniono któregoś z karłowatych słoni śródziemnomorskich. Datowanie ich występowania tego nie wyklucza, a nawet mogłoby potwierdzać.

Skoro na procesji postacie w strojach z różnych stron świata prowadzą żyrafę, niedźwiedzia i pawiany oraz niosą inne bogactwa starożytnego świata: klejnoty, kość słoniową i mirrę z żywicy balsamowca, to czy wśród darów, które każdy z hołdowników uważał za najcenniejsze i najbardziej osobliwe w jego krainie, nie mógł się znaleźć karłowaty słoń z gatunku, który uchował się jako rzadkość na którejś z wysp?
Słoń a może karłowaty mamut?
Analiza małego trąbowca z egipskiego malowidła pokazuje, że może być on pokryty futrem. W dodatku, co widać wyraźnie, szczyt czaszki jest guzowaty.
Reklama
Daje to niektórym podstawy do snucia przypuszczeń idących jeszcze dalej – w przenośni i dosłownie – bo aż na syberyjską, leżącą na północno-wschodnich rubieżach Azji Wyspę Wrangla, której brzegi omywane są przez wody Oceanu Arktycznego.
Wbrew pierwszemu odczuciu, mówiącemu, że to wizja pozbawiona podstaw, podstawy takie istnieją. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy procesja kroczyła w żarze słońca i pustynnym pyle drogami Egiptu, pośród tundry na arktycznej wyspie swoje istnienie kończyła ostatnia znana populacja mamutów.

Podobnie jak w przypadku słoni z wysp śródziemnomorskich były to mamuty karłowate. Karłowacenie wyspowe jest zjawiskiem znanym ekologii.
Tłumaczy się je ograniczonymi zdolnościami środowiska do wyżywienia zbyt dużych zwierząt i brakiem dużych drapieżników, przeciwko którym duży rozmiar ciała stanowiłby zabezpieczenie.
Reklama
(Czasem następuje zjawisko odwrotne: brak konkurencji i drapieżników sprzyja osiąganiu rozmiarów wielokrotnie przekraczających zwykłe gabaryty danej grupy zwierząt – gigantyzm wyspowy wystąpił na przykład u żółwi lądowych z archipelagów Galapagos i Aldabra).
Wielka siła przyciągania Egiptu
Pozostaje wykazanie, że istniał szlak handlowy podzielony na etapy, który prowadził z zimnych rejonów Azji do Egiptu. Czy istnienie takich połączeń jest wykluczone w świetle innych dzieł sztuki dokumentujących przywożenie australijskich papug kakadu do Europy setki lat przed tym, zanim na naszym kontynencie w ogóle dowiedziano się o istnieniu tego lądu?

Egipt miał wówczas wielką siłę przyciągania. Wiemy, że starożytni Egipcjanie utrzymywali kontakty handlowe z Chinami. Nawet jeżeli nie byłyby to kontakty bezpośrednie, cóż stoi na przeszkodzie, żeby kolejne odgałęzienia docierały na Syberię?
Teorii tej nie da się wykluczyć między innymi ze względu na obecność na starożytnym egipskim malowidle niewielkiego trąbowca z kłami, prawdopodobnym futrem i niewątpliwym mamucim guzem na czaszce.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki Joanny Łenyk-Barszcz i Przemysława Barszcza pt. Arcydzieła sztuki i tajemnica śmierci (Zona Zero 2026).
Nowa książka z bestsellerowej serii








