Kronikarz Wincenty Kadłubek. On jako pierwszy w Polsce odnotował miano Lechitów

Kim byli prawdziwi, historyczni Lechici? Wcale nie zamieszkiwali takiej znowu wielkiej Lechii

Strona główna » Średniowiecze » Kim byli prawdziwi, historyczni Lechici? Wcale nie zamieszkiwali takiej znowu wielkiej Lechii

Nazwa „Lechitów”, od których wzięła się i „Lechia” po raz pierwszy pojawiła się w polskich tekstach za sprawą kronikarza (i bajkopisarza) Wincentego Kadłubka. Nie wymyślił on jednak tego terminu, ale przejął nazwę, która już wcześniej funkcjonowała na Rusi: „Lachowie”. Dlaczego jednak Polaków już we wczesnym średniowieczu określono w taki właśnie sposób? I czy pierwotnie… faktycznie chodziło o nich?

Poniższy materiał to fragment scenariusza na podstawie którego powstał odcinek na moim kanale na Youtube.

Z Rusi, dzięki ożywionym kontaktom handlowym i nie tylko, określenie „Lachowie” przejął nie tylko Wincenty Kadłubek, przeszczepiając je na przełomie XII i XIII wieku na polski grunt.


Reklama


Słowo „zaimportowali” też Waregowie, Bizantyńczycy… ogółem rozeszło się ono po wschodzie, tak że dzisiaj w Turcji, Iranie czy na Półwyspie Arabskim wciąż w użyciu jest termin „Lechistan”. Litewska nazwa Polaka, Lenkas, też bierze się z tego samego trzonu, choć uległa na tyle dużym przekształceniom, że podobieństwo nie jest aż tak oczywiste.

Wreszcie nawet nasz przygraniczy region „Podlasie” to dosłownie kraina „pod Lachami”, Polakami. Z tym, że to określenie jest znacznie późniejsze, bardzo wtórne, pochodzi dopiero z samego schyłku średniowiecza.

Współzależność nazw Polska i Lechia według Gerarda Labudy.
Współzależność nazw Polska i Lechia według Gerarda Labudy.

Pozostaje jednak najważniejsze pytanie. Skąd sami Rusini wzięli nazwę Lachowie czy też Lechowie? Jak naprawdę narodziły się te słowa. Słowem, był jakaś Lechia czy nie?

Pierwsi Lachowie… czyli kto?

W tej kwestii wśród badaczy, zwłaszcza historyków czy archeologów, panuje pewien konsensus. Dość powszechnie przyjmuje się, że Lachowie nie zawsze oznaczali Polaków czy też mieszkańców ziem polskich. Tak rzecz wyglądała za życia Kadłubka.


Reklama


Ale dwa, trzy wieki wcześniej, zwłaszcza w czasach „pogańskich”, przedpaństwowych, było to określenie tylko jednej, znacznie mniejszej wspólnoty, żyjącej na pograniczu. Grupy, na którą Ruś nie była w stanie trwale rozciągnąć swojej kontroli, ale z którą stale wchodzono w kontakty, również wrogie, i która wydawała się już na tyle odmienna, że myślano o niej jako o „obcych”. O kimś innym, zachodnim.

Kilka, niestety trudnych do interpretacji źródeł, zdaje się przynosić dodatkowe informacje o tej grupie. Tak więc cesarz bizantyński Konstantyn Porfirogeneta w połowie X wieku wspominał, że lud o nazwie „Lendzanenoi” składa coroczny trybut Rusi.

Kronikarz Wincenty Kadłubek. On jako pierwszy w Polsce odnotował miano Lechitów
Kronikarz Wincenty Kadłubek. On jako pierwszy w Polsce odnotował miano Lechitów

Z kolei tak zwany „Geograf Bawarski”, czyli spisana w IX wieku lista ludów graniczących od wschodu z Frankami, wśród odleglejszych, słabo znanych wspólnot wymienia „Lendizi”, ponoć kontrolujących ogromną liczbę 98 „grodów”.

Wreszcie, gdy Powieść minionych lat najwcześniej, w odniesieniu do roku 981, wspomina o tym, że Włodzimierz Wielki „poszedł ku Lachom i zajął ich grody”, tekst brzmi tak, że można sądzić iż wciąż nie odnosi się do władztwa Piastów, nie chodzi w nim o żadną wczesną wojnę z Mieszkiem I. Ci „Lachowie” to wciąż była tylko pograniczna wspólnota, wymykająca się stałej kontroli Rusi. Która na razie nie miała nic wspólnego z „Polską”.


Reklama


Lędzianie, którzy dali imię Lechitom

Nie wchodźmy we wszystkie detale, wątpliwości i objaśnienia. Nie chcę was zanudzić ograniczę się więc do konkluzji. Po wielu dekadach dyskusji przyjęto, że w wiekach IX czy X mniej więcej na dzisiejszym Podkarpaciu zamieszkiwała wspólnota określana z grubsza „Lędzianami” albo „Lędzicami”.

Nic właściwie nie możemy powiedzieć o jej organizacji, na pewno nie było to żadne dojrzałe państwo czy nawet protopaństwo. Nawet siedziby Lędzian nie są łatwe do określenia. Zwykle wskazuje się na okolice Przemyśla, ale część badaczy widziała w nich grupę znacznie większą, kontrolującą też ziemię sandomierską. W każdym razie tajemniczy Lędzianie mieli odrębność na tyle wyraźną, że o ich istnieniu pisano i w wieku IX i pod koniec X. Przez naprawdę bardzo wiele dekad.

Jak stwierdził całkiem niedawno archeolog Andrzej Buko, ogółem zamieszkiwali oni jakby „strefę buforową” i stanowili „czynnik stabilizujący sytuację kulturową na tych ziemiach”. Do jakiegoś stopnia stali się też obiektem rywalizacji rosnących w siłę sąsiadów – Rusi i władztwa Piastów.

Potem, gdy już zatracili niezależność, nastąpił dość typowy proces. Jak wyjaśniał chociażby historyk Henryk Łowmiański, Rusini „rozszerzyli na ogół plemion polskich nazwę najbliższego swojego sąsiada”. Czyli Lędzian, Lędziców. Potem zaś od ich miana urobiono zdrobniała formę, „Lech”, „Lach”. Wreszcie zaś z tego powstali „Lechici” i „Lechia”. Już nie przemyska czy sandomierska ale prawdziwie wielka.

Jedna z domniemanych lokalizacji siedzib Lędzian (za A. Buko, Świt państwa polskiego).
Jedna z domniemanych lokalizacji siedzib Lędzian (za: A. Buko, Świt państwa polskiego).

Długie trwanie zapomnianej wspólnoty

Kto wie czy Wincenty Kadłubek, zajmujący przecież urząd kościelny w Sandomierzu, nie miał jednak jakiejś, choćby dalece szczątkowej, świadomości, że „Lachowie”, „Lechowie” istotnie oznaczali coś bardzo starego, starszego od Polski. To mogłoby dodatkowo zainspirować go do kreowania „lechickiego” mitu. Niestety swoje wywody wypełnił tyloma bzdurami, że dzisiaj nie sposób wydać werdyktu.

Jedno warto w każdym razie dodać. Już serio na koniec. Lędzianie, Lędzice, choć dzisiaj niby zapomniani, okazali się w pewnym sensie wspólnotą która najlepiej ze wszystkich na ziemiach polskich przetrwała próbę czasu.


Reklama


Bo przecież o Wiślanach nikt już teraz nie mówi, co do Polan można mieć poważne wątpliwości czy kiedykolwiek istnieli, ale za to o Lędzianach wciąż wspomina nie tylko każdy wyznawca Wielkiej Lechii, i każdy Turek mówiący o Lechistanie, ale na przykład i każdy Węgier.

Bo w języku węgierskim podobnie przetrwała forma urobiona w taki sam sposób, co na Rusi. Wszyscy Polacy to więc wciąż Lendiel (Lengyel). Co nawet brzmi zupełnie jak: „Lędzianin”.

Całą historię prapoczątków (wcale nie takiej wielkiej) Lechii znajdziecie na moim kanale na Youtube:

Autor
Kamil Janicki

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka to Życie w chłopskiej chacie (2024). Strona autora: KamilJanicki.pl.

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.