Proponowana rekonstrukcja wyglądu założenia grodowego w Szeligach

Najstarsze słowiańskie grody. Błędnie rozumiany symbol kultury naszych przodków

Strona główna » Średniowiecze » Najstarsze słowiańskie grody. Błędnie rozumiany symbol kultury naszych przodków

Z pozoru trudno wyobrazić sobie cokolwiek bardziej słowiańskiego od grodu. Archeolodzy zajmujący się wczesną Słowiańszczyzną skupiają gros swojej uwagi właśnie na poszukiwaniu grodów i badaniu śladów, jakie po nich pozostały. Pasjonaci odtwarzający realia życia dawnych Słowian też wznoszą zwykle nie rekonstrukcje wiosek, ale właśnie grodów.

Artykuł powstał na podstawie nowej książki Kamila Janickiego pt. „Cywilizacja Słowian. Prawdziwa historia największego ludu Europy”. Pozycja już dostępna w przedsprzedaży.

W powszechnej wyobraźni słowa zrosły się i stały niemal nierozłączne. Jeśli jest mowa o grodach, natychmiast myślimy o Słowianach. Jeśli zaś ktoś wspomni o wczesnych Słowianach – przed oczami staje nam obraz charakterystycznych drewnianych umocnień, bram i grobli.


Reklama


Takie skojarzenie łatwo zrozumieć. W końcu, jak podkreślał chociażby historyk Aleksander Gieysztor, „grody były bez wątpienia najwybitniejszym dziełem rąk ludzkich na naszych ziemiach”. Poza tym rzecz ma umocowanie historyczne.

Już w skandynawskich sagach spisywanych na Islandii ziemie Słowian wschodnich były określane mianem Garðar lub Garðaríki, a więc zapewne „Krainy grodów”. Te skandynawskie utwory nie powstały jednak wcale za czasów wczesnych Słowian, a w każdym razie nie wtedy przeniesiono je po raz pierwszy na pergamin.

Rekonstrukcja umocnień słowiańskiego grodu
Rekonstrukcja umocnień słowiańskiego grodu. Skansen archeologiczny „Karpacka Troja” (fot. Kamil Janicki).

Najstarsze wzmianki o Garðar datuje się na schyłek X stulecia. W wiekach VI, VII czy nawet przez większość stulecia VIII nikt by raczej takiej nazwy nie użył. Wtedy bowiem grodów na Słowiańszczyźnie niemal się nie spotykało.

Mylne wyobrażenie o najwcześniejszej kulturze słowiańskiej

Wbrew popularnym wyobrażeniom tradycja wznoszenia twierdz nie była wcale elementem wczesnej kultury słowiańskiej. Rzeczywistość wyglądała wprost odwrotnie.

Jak wyjaśnia chociażby czeska archeolożka Naďa Profantová, pierwszych Słowian wyróżniało właśnie to, że w przeciwieństwie do innych ludów, wcześniejszych lub sąsiednich, początkowo nie budowali grodów. Przez stulecia ich cywilizacja rozwijała się w osadach otwartych, niegrodzonych i niezabezpieczonych w jakikolwiek wyraźny sposób.


Reklama


Samo słowo gród przyjmuje w językach słowiańskich różne, choć zawsze zbliżone formy. Ukraińcy i Rosjanie znają gorod, Czesi hrad, Słoweńcy grad. Z oczywistych podobieństw nie należy jednak wyciągać wniosku, że już najwcześniejsi Słowianie rozumieli, czym są grody.

Wyraz pierwotnie miał bardzo szerokie znaczenie. Jak wyjaśnia nestor polskiej archeologii Wojciech Szymański, oznaczał po prostu jakiekolwiek miejsce ogrodzone. I tyle. Dopiero z upływem wieków określenie związano z fortyfikacjami obronnymi, ale nadal nie z jakimś jednym ich szczególnym typem. To samo słowo dało się odnieść do niewielkich fortów o czysto wojskowej funkcji, ale też do całych osad odciętych od otoczenia kilkoma liniami wałów i palisad.

Artykuł powstał na podstawie mojej nowej książki pt. Cywilizacja Słowian. Prawdziwa historia największego ludu Europy (Wydawnictwo Poznańskie 2023).

Grody ze Słowiańszczyzny miały właściwie tylko dwie wspólne, powszechne cechy. Otaczano je nie kamiennymi murami, lecz umocnieniami z ziemi i drewna. Tylko z rzadka, na przykład na Śląsku, zdarzało się, że takie fortyfikacje wykładano jeszcze głazami, ale był to pewien ewenement. Poza tym grody Słowian właściwie zawsze przybierały formę okręgu lub owalu. Nie było w regionie grodów prostokątnych.

Dlaczego pierwsi Słowianie nie budowali grodów?

Wzniesienie prostych ogrodzeń, wykopanie rowów i usypanie wałów nie wymagało szczególnej wiedzy technicznej i doświadczenia. Nie były to przedsięwzięcia, po które Słowianie mogliby sięgnąć dopiero podpatrzywszy podobne konstrukcje u innych kultur. Rzecz prezentowała się raczej dość trywialnie, zwłaszcza dla ludzi, którzy w celu budowy każdej zagłębionej ziemianki, służącej za domostwo, przerzucali tony ziemi.


Reklama


Najwidoczniej jednak obyczaje, jakim hołdowano, nie skłaniały do tego, by odgradzać się od puszczy i dalszych sąsiadów. Jak od każdej reguły, tak i od tej, nawet początkowo, istniały jednak wyjątki.

Grody tylko w cudzysłowie

Według obecnego stanu wiedzy najstarsze grody Słowian da się datować już na wieki VI i VII. Były to konstrukcje bardzo nieliczne. Pod względem formy i skali różniły się też od wszelkich późniejszych grodów.

Były małe i prowizoryczne. Badacze tematu mają nawet poważne wątpliwości co do tego, czy w ogóle powinno się określać je takim samym słowem. Na przykład Marek Dulinicz sugerował, że należałoby znaleźć dla nich inny termin, a we własnych pracach wprawdzie nazywał te miejsca grodami, ale brał wyraz w cudzysłów.

Niektórzy specjaliści podają, że za prawdziwie prastare można uznać zaledwie osiem grodów (czy też „grodów”) z regionu. Tylko ich historia sięga niemal do początków odrębnej i wykształconej kultury słowiańskiej. Zdaniem innych ekspertów takich miejsc było nawet mniej – trzy, ewentualnie cztery. Datowanie pozostałych „grodów” budzi bowiem wątpliwości albo jest już przestarzałe.

Wszystkie obiekty leżały na wschód od Wisły, na obszarach Polski, Ukrainy i ewentualnie Białorusi. Na najkrótszej liście są Szeligi na Mazowszu, Haćki na Podlasiu, Zimne na Wołyniu i „być może” Nikodymowo nad Górnym Dnieprem.

Najstarsze słowiańskie grody według Marka Dulinicza.
Najstarsze słowiańskie grody według Marka Dulinicza. 1 – Szeligi; 2 – Haćki; 3 – Zimne; 7 – Nikodymowo.

Cztery najstarsze znane grody Słowian

Nie ma raczej szans na to, by ustalono, w jakiej kolejności powstały te miejsca. Nikt też pewnie nie wskaże, który gród był faktycznie najstarszy. Wobec bardzo słabego stanu zachowania drewnianych reliktów, daty pozyskano nie precyzyjną metodą dendrochronologiczną, ale radiowęglowo. A więc z marginesem błędu sięgającym przynajmniej kilku dekad.

Najstarsze grody (gródki?) były bardzo niewielkie, zajmowały zwykle tylko kilkaset metrów kwadratowych. Mogły więc pomieścić zaledwie po kilka domów, nie więcej niż typowa wioska.


Reklama


Lokowano je w wyróżniających się miejscach, na przykład na pagórkach dominujących nad okolicą. Ich umocnienia musiały zwracać uwagę w otwartej przestrzeni. W razie prawdziwego zagrożenia raczej nie zapewniłyby jednak skutecznej obrony. Jak pisze Wojciech Szymański, składały się nawet nie tyle z pełnoprawnych wałów i częstokołu, ale po prostu z rowów oraz płotów czy też zasieków.

Zapomniana funkcja pierwszych grodów

Nie da się orzec, po co właściwie wznoszono te obiekty. Nie wymagały one prawdziwie wielkiego wysiłku, mogły powstać nawet z inicjatywy skromnych społeczności. Niektórzy widzą w nich miejsca sąsiedzkich spotkań, punkty wymiany handlowej albo ośrodki, gdzie odprawiano rytuały religijne. Inni „miejsca, które rodziły władzę” – symboliczne siedziby najwcześniejszych wodzów.

Proponowana rekonstrukcja wyglądu założenia grodowego w Szeligach
Proponowana rekonstrukcja wyglądu założenia grodowego (albo raczej „grodowego”) w Szeligach

Dziesiątki przęślików odnajdywanych na terenie tych założeń pozwalają też snuć przypuszczenia, że w gródkach „zbierano się, by prząść wełnę w zimowe wieczory”. Choć oczywiście to samo można by robić i w miejscach pozbawionych płotów.

W każdym razie zwyczaj budowania gródków nie przyjął się na większą skalę i nie okazał się trwały. W innych regionach Słowiańszczyzny, na zachodzie i południu, podobnych przedsięwzięć nie podejmowano chyba w pierwszych wiekach słowiańskiej ekspansji w ogóle.


Reklama


Ewentualnie Słowianie przygotowywali proste, doraźne fortyfikacje obronne, z myślą o konkretnych kampaniach i bitwach.

Na przykład Wogastisburg – punkt, gdzie rzekomy „pierwszy król Słowian” Samo podjął bój z królem Franków Dagobertem – mógł być nie grodem, jak dawniej twierdzono, ale chociażby okopanym taborem, z jakąś palisadą i rowami, przyszykowanymi tylko do tej jednej obrony. To by wyjaśniało, dlaczego lokalizacja zagadkowego miejsca wciąż umyka archeologom.

****

Artykuł powstał na podstawie nowej książki Kamila Janickiego pt. Cywilizacja Słowian. Prawdziwa historia największego ludu Europy (Wydawnictwo Poznańskie 2023). To wnikliwe spojrzenie na początki Słowiańszczyzny, wykorzystujące najnowsze ustalenia naukowe. Poznaj życie codzienne, obyczaje i zagadkowe pochodzenie naszych przodków. Pozycja już dostępna w przedsprzedaży.

WIDEO: Tajemnicza historia smoczej jamy na Wawelu

Autor
Kamil Janicki

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.