Wikingowie raczej nie kojarzą nam się przede wszystkim ze starannie ułożoną fryzurą. W rzeczywistości jednak dbałość o uczesanie była bardziej reprezentatywna dla tej kultury niż hełmy z rogami i puchary wykonane z czaszek (oba te elementy należy włożyć między bajki) – podkreśla profesor Eleanor Barraclough na kartach książki Nieznane oblicze wikingów.
Grzebienie stanowią znaczną część znalezisk z tamtego okresu i zapewniają nam wgląd w intymną rzeczywistość ówczesnych ludzi. Często są starannie wykonane i subtelnie zdobione. Na dwóch łodziach z Salme, wykorzystanych do pochówku około 750 roku, znaleziono kilkanaście grzebieni wykonanych z poroża jeleni i łosi.
Reklama
Fryzury wikingów
Jeden z nich należał do przywódcy wyprawy, czyli tego człowieka, któremu po śmierci włożono w usta bierkę symbolizującą króla. Daleko od błota wykopalisk, na suchych pergaminach manuskryptów, znajdujemy późniejszy opis lepiej zresztą znanego przywódcy epoki wojowników, półlegendarnego króla Norwegii Haralda I zwanego Pięknowłosym.
Nie od razu tak o nim mówiono, jeśli bowiem wierzyć sagom, król poprzysiągł nie czesać włosów, dopóki nie podporządkuje sobie całego kraju (wtedy mówiono o nim mniej pochlebnie „Kołtuniasty”).

O włosy dbali nawet pogańscy bogowie i ich nieśmiertelni towarzysze. W mitologii nordyckiej pojawia się złotowłosa Sif, żona dzierżącego młot Thora. Złośliwiec Loki pewnego razu ścina jej włosy, a w ramach kary – żeby uniknąć śmiercionośnego gniewu Thora – zleca krasnoludom wykonanie nawet ładniejszej fryzury dla Sif z pasm złota.
W wiosce Hårby, na duńskiej wyspie Fionii, znaleziono malutką srebrną, ale pozłacaną figurkę. Mierzy ona zaledwie 3,4 centymetra i pochodzi z mniej więcej 800 roku. Przedstawia kobiecą postać, która trzyma w jednej dłoni uniesiony miecz, w drugiej zaś tarczę. Włosy ma spięte z tyłu głowy, skąd spływają jej na plecy. Nie da się z całą pewnością stwierdzić, że ta kobieta to walkiria, ale wydaje się to prawdopodobne.
Reklama
Rysunek na kamieniu, znaleziony w Tjängvide na Gotlandii (o którym będzie jeszcze mowa w następnym rozdziale), przedstawia jeźdźca na ośmionogim koniu, którego wita kobieta – zapewne walkiria – z napitkiem w rogu. Ma ona włosy upięte dokładnie tak samo: z koka na tyle głowy spływa na plecy długi kucyk.
Wikingowie wyznaczali trendy
Można by przypuszczać, że taka fryzura wszystkim przypadnie do gustu, ale cóż by to był za świat, gdyby nie znalazł się krytyk? Skandynawowie od dawien dawna cieszyli się reputacją modnisiów, którzy dbają o ubiór i uczesanie.

Po słynnym ataku wikingów na Lindisfarne w 793 roku anglosaski uczony Alkuin, przebywający na dworze Karola Wielkiego, wyrzucał królowi Ethelredowi z Northumbrii, że jego poddani ubierają się i czeszą dokładnie tak jak ci, którzy na nich najechali:
Przyjrzyjcie się strojom i sposobowi noszenia włosów, luksusowym obyczajom książąt i ludu. Przyjrzyjcie się waszym brodom i fryzurom, którymi upodabniacie się do pogan. Czy nie przeraża was zagrożenie ze strony tych, których w ten sposób naśladujecie?.
Reklama
Również przy innych okazjach Anglosasi przejmowali zwyczaje fryzjerskie i balwierskie przybyszów z krain nordyckich. Wtedy również brali ich na języki ci, którym przeszkadzało takie ślepe podążanie za modą.
Na przełomie pierwszego i drugiego milenium opat Elfryk z Eynsham posłał list do człowieka imieniem Edward, do którego zwraca się „bracie” (choć trudno stwierdzić, czy opisuje w ten sposób rzeczywiste pokrewieństwo, czy jedynie tytułuje w ten sposób drugiego mnicha).

Gołe karki i zaślepione oczy
Opat irytuje się na tych, którzy bezrefleksyjnie naśladują cudze zwyczaje. Wyrzuca to między innymi Edwardowi, który ubiera się jak Duńczycy i obcina włosy na modłę skandynawską: „z gołym karkiem i zaślepionymi oczami” (czyli jest wygolony z tyłu, a z przodu nosi długą grzywkę).
Tobie też powiem, bracie Edwardzie, skoro mnie o to zapytałeś, że źle czynisz, porzucając angielskie zwyczaje swoich ojców i rozkochując się w zwyczajach pogan, którym nie zawdzięczasz życia. Dajesz wyraz pogardzie dla swoich krewnych i przodków, gdy ich obrażasz poprzez przyjmowanie duńskiej mody na gołe karki i zaślepione oczy.
Elfryk upomina Edwarda, że nie należy jeść podczas wizyty w ustępie („Często się o tym słyszy, a to zła rzecz, że kobiety na wsi mają w zwyczaju pić, a nawet obżerać się w ustępach podczas swoich przyjęć przy piwie”). To spostrzeżenie dorzuca jakby od niechcenia, niejako na uboczu znacznie poważniejszego zarzutu dotyczącego ubierania się po duńsku. Czy jednak można czynić Edwardowi wyrzut z powodu zamiłowania do modnej fryzury?
Niezależnie zaś od tego, czy Edward ostatecznie uległ urokom skandynawskiej mody, z listu Elfryka można wnioskować, że osadników i przybyszów z krajów nordyckich dało się odróżnić od Anglosasów po „gołych karkach i zaślepionych oczach”.

Czesali włosy codziennie
W 1066 roku, a więc zaledwie kilkadziesiąt lat po tym, jak opat Elfryk napisał do Edwarda z pretensjami w sprawie upodobań fryzjerskich, Anglię zalała nowa fala imigrantów, tym razem przybywających pod wodzą Wilhelma Zdobywcy. Przybysze mówili co prawda po francusku, ale od skandynawskich korzeni dzieliło ich zaledwie kilka pokoleń, o czym najlepiej świadczy fakt, że nazywamy ich „Normanami”, a więc „Ludźmi z Północy”.
A choć Normanowie byli Ludźmi Północy tylko z nazwy, w ich kulturze można dostrzec pewne pozostałości po skandynawskim dziedzictwie. Zaliczają się do nich fryzury, które utrwaliła dla potomności tkanina z Bayeux. Widać tam, że golą się z tyłu, za to grzywki noszą długie, zupełnie jak duńscy osadnicy, którzy tak irytowali Elfryka.
Reklama
Jeszcze dwa wieki później Nordycy cieszyli się opinią tych, którzy dbają o wygląd. Piszący około 1220 roku John z Wallingfordu charakteryzował Skandynawów jako seksownych pożeraczy damskich serc, którzy wykazywali skrajną wręcz dbałość o higienę osobistą.
Wielką sromotę sprowadzili na tych ludzi, bo wedle zwyczajów swojego kraju czesali włosy codziennie, a kąpali się w każdą sobotę. Zmieniali też często ubrania i pielęgnowali ciało na wiele różnych sposobów. W ten sposób nadwerężali cnotę nawet kobiet zamężnych, a córki szlachetnych panów namawiali, aby zostały ich kochanicami.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki Eleanor Barraclough pt. Nieznane oblicze wikingów. Zapomniane opowieści nordyckiego świata (Prószyński i S-ka 2025). Przekład: Magdalena Witkowska.
Zapomniane opowieści nordyckiego świata








