Pożyczki odgrywały ogromną rolę w rozwoju gospodarczym Cesarstwa Rzymskiego. W latach 30. I wieku n.e. doszło jednak do pierwszego poważnego kryzysu na rynku kredytowym antycznego imperium. Doprowadził do niego cesarz Tyberiusz, który chciał ukarać knujących przeciwko niemu senatorów. Sytuacja wymknęła się jednak spod kontroli. O tym po jakie metody sięgnął imperator, aby ustabilizować rynek pisze David McWilliams na kartach książki Pieniądz. Historia ludzkości.
W 31 roku naszej ery cesarz Tyberiusz, protoplasta dynastii julijsko-klaudyjskiej, cieszył się na Capri zasłużoną emeryturą. Był dobrym mediatorem, a od prowadzenia wojny wolał dyplomatyczne rozwiązania.
Reklama
Spisek Sejana
Skarb państwa był dobrze zarządzany, panował pokój, więc pieniądze płynęły do Rzymu szerokim strumieniem, co wpłynęło na spadek stóp procentowych. Pokój przekłada się na poczucie spokoju – obywatele zapominają o gorszych czasach, a bez niesprzyjających pognoz rynki kredytowe zazwyczaj pozostają w dobrej kondycji. Kryzysy finansowe zawsze występują po okresach bardzo niskich stóp procentowych.
Odpoczynek zakłóciły Tyberiuszowi wieści o planowanym zamachu stanu pod wodzą młodego pretendenta do tronu, Sejana, którego popierało wielu senatorów i arystokratów. W grę wchodziły ogromne pieniądze, więc opowiedzenie się po odpowiedniej stronie konfliktu mogło być bardzo lukratywne.

Rodzina Klaudiuszów po drodze na szczyt nauczyła się jednak kilku przydatnych sztuczek. Przebiegły, pozbawiony wszelkich skrupułów Tyberiusz zbierał dowody zdrady po cichu, otwarcie rozpieszczając ambitnego konsula. Kiedy cesarz dzięki szpiegom zorientował się, kto z jego dawnych sprzymierzeńców przeszedł do stronnictwa Sejana, zadał cios.
Sejana zabito, a zdradzieckich senatorów i patrycjuszy pojmano. Żeby pokazać, kto dzierży władzę, Tyberiusz kazał nadziać głowy spiskowców na wbite w dno Tybru pale. Po dniu pełnym zamieszania i szczęku broni wychodzący na wieczorny spacer wzdłuż rzeki mieszkańcy Rzymu mogli się na własne oczy przekonać, co się może stać, gdy na Forum postawi się na złego konia.
Starożytny Rzym imperium kredytu
Tyberiusz, poruszony liczbą senatorów gotowych go zdradzić, zadał im cios w najbardziej bolesne miejsce – po kieszeni. Imperium kredytu przeżywało właśnie boom na rynku nieruchomości, skarb państwa był pełny, a niskie stopy procentowe wpłynęły na wzrost cen ziemi.
Oparta na kredycie gospodarka rzymska była w rozkwicie, a największe bogactwa skupiali w swych rękach właśnie senatorowie. Historyk Tacyt napisał, że w roku 33 naszej ery większość z nich zajmowała się udzielaniem pożyczek. Wykorzystywali kontakty, żeby zaciągać w Rzymie nisko oprocentowane pożyczki, a następnie udzielali ich mieszkańcom całej Italii i jej prowincji na drakoński procent, inkasując wysokie zyski.
Reklama
Wiedząc, że zdrajcy z Senatu siedzą po uszy w długach i zajmują się spekulowaniem gruntami, Tyberiusz wydał dekret mówiący, iż senatorowie muszą zatrzymywać pewien odsetek dochodów na terytorium Italii. Zmusiło ich to do sprzedaży zakupionych w celach spekulacyjnych działek położonych w prowincjach za gotówkę.
Duża liczba działek, która w krótkim czasie zalała rynek, wpłynęła na spadek ich cen, lecz kwota zadłużenia zaciągniętego przez senatorów na ich zakup nie zmieniła się. Bilanse senatorów przestały się domykać. W tym samym czasie banki, które dotychczas chętnie udzielały pożyczek, zaczęły się domagać ich spłaty. Zapasy pieniędzy nagle się skurczyły, ponieważ zamożni Rzymianie zaczęli gromadzić złoto i srebro.

Wzrost ceny złota
Wywołane przez Tyberiusza załamanie na rynku kredytowym miało miejsce dwa tysiące lat temu, lecz przez ten czas podejście ludzi do pieniądza nie uległo znaczącym zmianom. Podobna sytuacja miała miejsce w czasach Wielkiej Depresji. W następstwie krachu na giełdzie w 1929 roku bańka spekulacyjna pękła, a narastająca panika przełożyła się na spadek cen ziemi i innych dóbr.
Ludzie zaczęli gromadzić złoto jako cenny nośnik wartości, im więcej jednak gromadzili, tym bardziej jego cena rosła, a płynność systemu malała. Taka sama sytuacja miała miejsce niemal dwa tysiące lat wcześniej, w Rzymie za panowania Tyberiusza.
Reklama
Kryzys płynności przerodził się w kryzys bankructwa, podnosząc poziom lęku wśród obywateli. Każdy pożądał jedynie srebra i złota, lecz były one głęboko ukryte. Płynność, czyli jakże ulotne źródło kredytu, oparte na zaufaniu będącym smarem silnika świata finansów, wyparowała. Rzym pogrążył się w kryzysie.
Kiedy na rynku źle się dzieje, a ceny zaczynają spadać, dłużnicy są zmuszeni sprzedawać wysokiej jakości aktywa, żeby móc obsługiwać zadłużenie wynikające z aktywów o obniżonej jakości. Rzymscy dłużnicy byli zmuszeni sprzedawać wspaniałe nieruchomości w Rzymie, na Capri i w Neapolu, żeby spłacić nieprzemyślane inwestycje w Syrii czy Egipcie.

Zmiana taktyki Tyberiusza
Spadek cen ziemi w prowincjach spowodował obniżenie cen prestiżowych działek na terenie Italii. Tak samo jak w przypadku kryzysu na rynku kredytów hipotecznych typu subprime z 2008 roku, w roku 33 naszej ery w Rzymie rynek był podatny na tego rodzaju efekt domina, ponieważ charakteryzował się wysokim poziomem powiązań wewnętrznych – kredytów na cele spekulacyjne udzielano pod zastaw willi w Rzymie i okolicach.
Inwestorzy byli ze sobą związani niczym liną, a każde kolejne bankructwo ściągało kolejną osobę w przepaść. Upadały również banki w dużych ośrodkach handlowych, takich jak Tyr czy Aleksandria. Zapaść kredytowa zniszczyła reputację i majątki senatorów.
Reklama
Po namyśle Tyberiusz zdał sobie sprawę z tego, że posunął się za daleko i że sprawy wymknęły mu się spod kontroli. Trzymał rękę na pulsie, więc nie uszło jego uwagi, że chcąc dać nauczkę spiskowcom i pokazać senatorom, kto rządzi, zniszczył całą rzymską siatkę kredytową. Okazało się wtedy, że siły uwalniane przez pieniądz w cyklu kredytowym są większe niż władza polityków czy rządzących. Historia pieniądza udowodni nam to jeszcze niejeden raz.
Tyberiusz postanowił więc zmienić taktykę. Jakie jest najlepsze rozwiązanie problemu polegającego na tym, że ma się zbyt mało pieniędzy? Dużo, dużo pieniędzy. Według Tacyta cesarz uratował banki, wstrzykując na rynki kredytowe sto milionów sestercji. W zamian wziął w zastaw ziemię o wartości podwójnej kwoty pożyczki.

Senatorowie nie mieli wyjścia
Rynek ożył. Tyberiusz został pożyczkodawcą ostatniej szansy, czyli bankiem centralnym starożytności. Stosując luzowanie ilościowe, oczywiście w rzymskim stylu, wytyczył ścieżkę dla Bena Bernankego, prezesa amerykańskiego Systemu Rezerwy Federalnej w czasie kryzysu z 2008 roku.
W przeciwieństwie jednak do Rezerwy Federalnej, która w 2008 roku prowadziła działania ratunkowe bezinteresownie, Tyberiusz wykorzystał fakt, iż kontroluje mennicę, żeby zażądać zastawu o wartości dwukrotnie przekraczającej kwotę udzielonych pożyczek.
Reklama
Płynność rzadko osiąga tak wysoką cenę. Senatorowie nie mogli jednak odmówić. Musieli grać według narzuconych przez cesarza reguł, inaczej czekało ich widmo bankructwa. Sprzedali więc ziemię po obniżonej cenie, żeby uniknąć kary więzienia za długi i hańby ruiny finansowej.
Przeprowadzona przez Tyberiusza interwencja była posunięciem mistrzowskim. Pokazała, co bank centralny i skarb państwa mogą – i powinny – zrobić w czasie zapaści kredytowej.
Źródło
Tekst stanowi fragment książki Davida McWilliamsa pt. Pieniądz. Historia ludzkości (Marginesy 2025). Przykład: Diana Wierzbicka.
Fascynująca historia pieniądza








