Tragiczne losy potomka francuskich królów. Tak potraktowano dziecko, które miało rządzić jako Ludwik XVII

Strona główna » Nowożytność » Tragiczne losy potomka francuskich królów. Tak potraktowano dziecko, które miało rządzić jako Ludwik XVII

Syn Ludwika XVI i Marii Antoniny, Louis-Charles duc de Normandie, po śmierci starszego brata otrzymał tytuł delfina i został następcą tronu. Nic wówczas nie wskazywało, jak tragicznie potoczą się jego losy. Na jego oczach rozgrywała się rewolucja we Francji i tragedia jego rodziny.

Gdy mały książę miał cztery lata i cztery miesiące, tak na temat swego syna pisała matka, królowa Maria Antonina, do jego nowej guwernantki, markizy de Tourzel:


Reklama


Jak wszystkie dzieci silne i krzepkie, mój syn jest bardzo swawolny, a w nagłych wybuchach gniewu ogromnie gwałtowny; mimo to jest dzieckiem dobrym, subtelnym i tkliwym, jeśli nie wpada w złość. Posiada dużą ambicję, która dobrze pokierowana, może mu kiedyś być pożyteczna.

Zanim nabierze do kogokolwiek zaufania, potrafi się opanować i ukrywać swą niecierpliwość i gniew, aby się wydawać chłopcem łagodnym i uprzejmym. Można na nim polegać, jeśli coś przyrzekł, ale jest gadatliwy, powtarza chętnie wszystko zasłyszane i nie mając właściwie zamiaru kłamać, dodaje, co mu fantazja podpowiada i w co sam wierzy.

Królowa Francji Maria Antonina z dziećmi, obraz z 1787 roku.
Maria Antonina z dziećmi, obraz z 1787 roku. Louis-Charles siedzi na kolanach królowej.

To właśnie jest jego największą wadą i koniecznie trzeba nad nim pracować, aby się poprawił. Poza tym jest to dziecko dobre. Łagodnością, a zarazem energią można nim bez zbytniej surowości pokierować łatwo i wszystko osiągnąć. Surowość wzbudziłaby w nim przekorę, gdyż ma ono na swój wiek dość już wyraźny charakter.

„Wilcze szczenię”. Następca tronu po uwięzieniu Ludwika XVI i Marii Antoniny

Maria Antonina dobrze oceniła charakter uwielbianego syna. Zaświadczą o tym przyszłe wydarzenia, które rzucą cień na to nieszczęśliwe dziecko.


Reklama


Nienawiść paryskiego motłochu nie ominęła i jego. W czasie ataku na pałac w Wersalu siłą włożono mu na głowę czapkę frygijską i nazwano Petit Veto. Widział masakrę służących, a potem ukryty na dnie karety, odwożącej rodzinę królewską do Tuileries, krzyczał przerażony: – Nie zabijajcie mamusi! Nie zabijajcie mamusi!

Zaskakiwał wszystkich rezolutnymi odpowiedziami na poziomie znacznie przekraczającym jego wiek. Na przykład, gdy rodzina królewska była już uwięziona w Temple, odpowiedział członkowi komuny, niejakiemu Mercereau, gdy ten zapytał, czy wie, że teraz wszyscy są wolni i równi:

– Równi być może, ale czy chce pan powiedzieć, że ta wolność uczyniła wolnymi również nas?

Tekst stanowi fragment książki Andrzeja Marcelego Ciska pt. Wolność, równość, ludobójstwo. Kłamstwa i zbrodnie rewolucji francuskiej (Wydawnictwo Fronda 2023).

Innym razem zapytał [zastępcę prokuratora komuny Paryża Jacquesa-René] Héberta, czy teraz, po uwięzieniu króla, ludzie są szczęśliwi i zmartwiła go odpowiedź negatywna. Hébert nie mógł wyjść z podziwu dla jego inteligencji, tym niemniej w swoich pełnych jadu pamfletach nazywał go „wilczym szczenięciem” lub „synem tyrana”.

Chciał błagać o litość dla ojca. Ludwik XVII po straceniu ojca

W dramatycznej chwili pożegnania z ojcem skazanym na śmierć mały książę zaofiarował się, że będzie chodził po ulicach Paryża i błagał o litość.


Reklama


Po śmierci Ludwika XVI został przez rojalistów uznany za króla pod imieniem Ludwik XVII. Jako króla uznały go między innymi Stany Zjednoczone, Anglia, Austria, Portugalia i Rosja. Stryj, hrabia Prowansji, ogłosił się regentem.

Wysiłki wielu dworów europejskich, zmierzające do uwolnienia małego króla, nie dały rezultatu. Obu stryjom nie zależało na jego uwolnieniu, gdyż nie zrezygnowali z marzeń o koronie dla siebie.

Po odebraniu go matce zastanawiano się w Konwencie, co zrobić z małym królem. Deputowani pamiętali, że po straconym Karolu I następcą na angielskim tronie został jego syn i mścił się okrutnie. Obawiali się, że historia się powtórzy.

Nie było zgody. Jedni mówili, by go po prostu sprzątnąć, a inni, aby jego wychowanie powierzyć markizowi de Condorcet, wybitnemu matematykowi i pisarzowi, autorowi postępowych reform w szkolnictwie. Oba projekty upadły. Zgładzenie niewinnego dziecka mogłoby wywołać nieobliczalne reakcje w narodzie, natomiast Condorcet stracił już zaufanie przywódców Rewolucji. Postanowili więc, że należy wychować go na republikanina nienawidzącego monarchii.

Louis-Charles, syn Ludwika XVI i Marii Antoniny. Portret wykonany w 1789 roku.
Louis-Charles, syn Ludwika XVI i Marii Antoniny. Portret wykonany w 1789 roku, gdy miał 4 lata.

Bity, wyzywany, ogłupiany. Szewc wychowawcą niedoszłego króla

W rezultacie opiekunem małego króla został szewc Simon, człowiek niepiśmienny i nieokrzesany. (…) Antoine Simon był tak ograniczony, że nawet nie był szewcem. Potrafił co najwyżej podzelować buty. Próbował swych sił także jako właściciel baru z tanim jadłem.

Wszystkie jego próby dorobienia się pieniędzy kończyły się niepowodzeniem i wpadł w takie długi, że po śmierci żony musiał sprzedać wszystkie jej ubrania, by ją pochować. Druga żona, handlarka węglem, wniosła mu w posagu 1000 liwrów i na jakiś czas zapewniła byt.


Reklama


Potem przyszła Rewolucja, szansa dla takich jak on. Wykorzystał ją, jak wielu innych szubrawców. Bywało, że jeździł nawet karetą.

W pierwsze dni pobytu u szewca mały książę cały czas płakał i Simon nie mógł sobie z nim poradzić. Wreszcie, jak każde dziecko, przystosował się do nowych warunków i nawet zaczął bawić się z małą córeczką praczki. To wtedy jego matka mogła tylko w szczelinie murów przez chwilę zobaczyć go wychodzącego do ogrodu. Każdego dnia przez wiele godzin wyczekiwała na ten krótki moment.

Ludwik XVII ze swoim oprawcą, szewcem Simonem. Grafika XIX-wieczna.
Ludwik XVII ze swoim oprawcą, szewcem Simonem. Grafika XIX-wieczna.

Simon wychowywał małego księcia na prostaka. Uczył go przeklinać rodziców, pić wódkę, śpiewać rewolucyjne piosenki i opowiadać pieprzne kawały ku uciesze strażników. Najgorsze przyszło, gdy królową zabrano do Conciergerie. Wtedy Simon niczym już się nie krępował i zaczął fizycznie znęcać się nad chłopcem.

Zmuszał go do usługiwaniu przy stole. Bił go i kopał przy byle okazji. Krzykiem budził go prawie każdej nocy. Nie pomogły protesty ludzi, przypadkowych świadków. Kazał mu wyzywać swoją siostrę i ciotkę od „dziw**” tak głośno, aby one słyszały te wyzwiska na piętrze.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Nikt nie wystąpił z ofertą

Trzeba przyznać, że mały król dobrze czuł się w rodzinie prostaków, chociaż często był karany i bity. Wolno mu było wciąż więcej niż wtedy, gdy był pod okiem wymagającej matki i surowej guwernantki. W Konwencie wciąż co jakiś czas debatowano na jego temat.

Deputowany Cambacérès stwierdził: – Nic nam nie grozi w związku z przetrzymywaniem w areszcie członków rodziny Kapet. Wygnanie tyranów zawsze kończy się ich powrotem. Deputowany Lequinio był bardziej radykalny: – Ziemia wolności musi zostać uwolniona od pozostałości po królach.


Reklama


Liczono, że kiedyś mały król stanie się przedmiotem politycznego przetargu, a może będzie wart wielkich pieniędzy w ramach okupu. Nikt jednak nie występował z taką ofertą. (…)

„Kochana Mamusiu, proszę…”. Ludwik XVIII w zamurowanej celi

Hébertowi nie podobało się to, że chłopiec czuje się dobrze w rodzinie szewca Simona. Na jego wniosek, po śmierci królowej i gdy Simon na własną prośbę opuścił Temple, chłopiec został przeniesiony do brudnego i pełnego robaków wewnętrznego pokoju wieży, który kiedyś służył rodzinie królewskiej za jadalnię.

Okna pomieszczenia zostały zabite, a drzwi zamurowano do połowy wysokości, pozostałą ich część wyposażono w żelazne pręty. Od tego czasu nikt go już nie widział, nawet własna siostra Madame Royale, więziona piętro niżej.

Sześć miesięcy chłopiec spędził tam w półmroku, w kompletnej izolacji, głodny i w potwornym brudzie, bez ubikacji, niemyty i w niepranych łachmanach oraz pościeli.


Reklama


To wyjątkowo inteligentne i rozgarnięte dziecko, które umiało czytać, pisać, rachować i miało rozległą wiedzę z geografii i historii było pozbawione nie tylko książek i zabawek, ale nawet jednej kartki papieru, na której mogłoby coś narysować lub napisać. Po jego śmierci znaleziono na ścianie niedokończony napis węglem: „Kochana Mamusiu, proszę…”, a obok dziecinny rysunek kwiatka.

Po straceniu Robespierre’a otwarto celę i na progu pojawił się wychudzony, trupioblady chłopak, z opuchniętymi stawami, z ledwością trzymający się na nogach. Ten łatwo nawiązujący rozmowy chłopiec wydawał się niemową i zachowywał się jak przestraszone zwierzątko.

 Louis-Charles, przyszły Ludwik XVII, na obrazie z 1792 roku.
Louis-Charles, przyszły Ludwik XVII, na obrazie z 1792 roku.

Warunki jego życia nieco się polepszyły. Dostał dwóch opiekunów, czystą pościel, lepsze jedzenie, cotygodniowe kąpiele i wizyty fryzjera. Dowiedział się wtedy o śmierci matki. W dalszym ciągu nic nie mówił.

„Najlepiej byłoby się go pozbyć”

Wielu deputowanych domagało się, by deportować go poza terytorium Francji. W pokrętnych słowach Cambacérès dał do zrozumienia, że najlepiej byłoby pozbyć się go w ogóle. Wkrótce potem Ludwik XVII zachorował.


Reklama


Wezwany lekarz długo nie mógł nawiązać z nim kontaktu i dopiero po kilku wizytach zdobył jego zaufanie. Mały król przemówił wtedy po raz pierwszy. Lekarz stwierdził, że chłopiec jest w stanie agonalnym i żadne lekarstwo mu już nie pomoże. Drugi lekarz potwierdził tę diagnozę.

Stan chorego pogorszył się gwałtownie i 8 czerwca 1795 roku Ludwik XVII zmarł w Temple w wieku 10 lat. Oficjalnie na skrofulozę – gruźlicze zapalenie węzłów chłonnych. Kilku lekarzy dokonało sekcji zwłok i analizy przyjmowanych przez niego leków. Oficjalnie stwierdzono, że nie został otruty, gdyż takie podejrzenie od razu się pojawiło.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Andrzeja Marcelego Ciska pt. Wolność, równość, ludobójstwo. Kłamstwa i zbrodnie rewolucji francuskiej. Ukazała się ona nakładem Wydawnictwa Fronda w 2023 roku.

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

WIDEO: Najważniejsza kobieta w historii polskiej kuchni

Autor
Andrzej Marceli Cisek

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.