Uzbrojenie pierwszych komandosów. Z takim sprzętem ruszali do walki najbardziej elitarni alianccy żołnierze

Strona główna » II wojna światowa » Uzbrojenie pierwszych komandosów. Z takim sprzętem ruszali do walki najbardziej elitarni alianccy żołnierze

Oddziały Commando, utworzone z inicjatywy Winstona Churchilla, stanowiły elitę alianckich sił zbrojnych podczas II światowej. Powierzano im operacje specjalne, które nie tylko zadawały straty, ale zasiewały strach w szeregach wroga. Aby osiągnąć zamierzony cel komandosi potrzebowali odpowiedniego uzbrojenia. O tym, jak byli wyposażeni pierwsi z nich pisze Tomasz Jarmoła w książce Saint-Nazaire-Dieppe 1942.

W [początkowym okresie istnienia formacji] (…) podstawową bronią osobistą żołnierzy Commando, tak jak całej armii brytyjskiej, były karabiny SMLE (ang. Short Magazine Lee-Enfield) No. 1 Mk III. Ten karabin uważa się za jeden z najdoskonalszych karabinów powtarzalnych wszech czasów.


Reklama


Wyjątkowa celność

Konstrukcja weszła do uzbrojenia armii Commonwealthu w 1906 roku, po drobnych modernizacjach była używana przez nie w linii do lat 50. XX wieku, a i teraz korzystają z tej broni bojownicy walczący w Afganistanie, Sri Lance i innych zapalnych regionach świata, gdzie kiedyś sięgały wpływy brytyjskie.

Ów karabin był wyjątkowo celny, ergonomicznie dopracowany (co zapewniało dużą szybkostrzelność  jak na broń powtarzalną z zamkiem czterotaktowym) i miał w magazynku 10 nabojów – dwukrotnie więcej niż odpowiadający mu niemiecki karabin Mauser Kar 98k.

Brytyjski komandos uzbrojony w karabin SMLE. Zdjęcie wykonane we Włoszech w 1943 roku (domena publiczna).
Brytyjski komandos uzbrojony w karabin SMLE. Zdjęcie wykonane we Włoszech w 1943 roku (domena publiczna).

O ile Mauser jest lżejszy i równie celny, o tyle pojemność magazynka SMLE w połączeniu z szybkostrzelnością w bezpośrednim boju „karabin na karabin/człowiek na człowieka” decydowały często o przewadze użytkowników tego drugiego.

Szybkostrzelność zwiększano jeszcze bardziej, stosując odpowiednią technikę strzelania – ściąganie spustu palcem środkowym zamiast kciukiem, a przeładowywanie kciukiem i palcem wskazującym.


Reklama


Nawet przyjmując, że Niemcy mogli lepiej opanować technikę szybkiego przeładowywania klasycznie kciukiem (tak zaprojektowano karabin), to musieli znaleźć czas na doładowanie broni po wystrzeleniu pięciu nabojów, co Brytyjczyk robił dopiero po 10 wystrzałach.

Przed pojawieniem się pod koniec 1942 roku snajperskiej wersji zmodernizowanego karabinu SMLE snajperzy Commando używali pamiętających poprzednią wojnę, wyborowych karabinów p.14 z lunetą o trzykrotnym powiększeniu.

Artykuł stanowi fragment książki Tomasza Jarmoły pt. Saint-Nazaire-Dieppe 1942 (Bellona 2022).
Artykuł stanowi fragment książki Tomasza Jarmoły pt. Saint-Nazaire-Dieppe 1942 (Bellona 2022).

BREN-y i Tommyguny

Na poziomie drużyny piechoty w Commando królowały rkm-y BREN, czeskiej konstrukcji, wprowadzone do uzbrojenia w 1938 roku. Były wyjątkowo udaną bronią.

Zasilane z 30-nabojowych magazynków były lubiane przez żołnierzy za: niezawodność, poręczność i łatwość obsługi. Komandosi używali do nich często 100-nabojowych magazynków bębnowych przeznaczonych pierwotnie do wersji przeciwlotniczej montowanej na statywie.


Reklama


Magazynki te były znacznie cięższe od standardowych łukowych, ale bardzo sprawni fizycznie żołnierze Commando nie narzekali na ich noszenie, bo dzięki nim siła ognia niewielkiego oddziału znacząco wzrastała. Komandosi przez całą wojnę byli także największym brytyjskim użytkownikiem dostarczonych w ramach Lend-Lease amerykańskich pistoletów maszynowych M1 Thompson zwanych potocznie Tommygun.

Ta powstała w 1921 roku w USA konstrukcja najpowszechniej znana jest z filmów gangsterskich o czasach prohibicji. Jej dysponujący potężny nabój kal. 11,43 mm (0,45 cala), szybkostrzelność ok. 700 strz./min. i efektywny zasięg do ok. 150 metrów sprawiły, że była to mordercza broń w walce na bliskich dystansach, doskonale nadająca się dla sił specjalnych. Masa broni wynosiła z pełnym 20-nabojowym magazynkiem 4,7 kg, choć dostępne były też bębnowe magazynki na 50, a nawet 100 nabojów.

Żołnierz Commando No. 3 z Tommygunem (domena publiczna).
Żołnierz Commando No. 3 z Tommygunem (domena publiczna).

Broń krótka i biała

Broń krótką w jednostkach brytyjskich stanowiły zazwyczaj rewolwery na naboje 9 mm lub 11,43 mm Webley, Lee-Enfi eld oraz Smith & Wesson, ale komandosi preferowali pistolety Colt M1911 i M1911A1 kal. 11,43 mm – głównie ze względu na ten sam mocny nabój co w Tommygunach i szybkość wymiany magazynków pudełkowych.

Last but not least, w uzbrojeniu komandosów trzeba wspomnieć broń białą – żaden inny rodzaj brytyjskich sił zbrojnych nie był nią tak nasycony. W końcu Commando walczyło z założenia na niewielkich dystansach, a bezgłośne wyeliminowanie przeciwnika uznawano za jedną z podstawowych umiejętności.


Reklama


Długie bagnety do karabinów SMLE były zbyt duże i ciężkie, by ich skutecznie używać w walce wręcz. Wprawdzie część żołnierzy brała je ze sobą, bo zamocowane na karabinach bywały przydatne w walce, ale do atakowania bez broni palnej początkowo wybierano noże myśliwskie, tzw. noże okopowe (zwykle zeszlifowane bagnety) i innego rodzaju prywatne wynalazki.

Sporą popularnością cieszyły się też brytyjskie i amerykańskie sztylety z rękojeścią w formie kastetu ze szpikulcem u dołu, a także same kastety – broń taka uważana przez angielskich tradycjonalistów za „niesportową” doskonale oddawała charakter sił specjalnych.

Symbolem komandosów stał się sztylet (domena publiczna).
Symbolem komandosów stał się sztylet (domena publiczna).

Symbol komandosów

Szybko uznano jednak, że potrzebna jest jedna konstrukcja opracowana z rozmysłem i wydawana z magazynu. Tak powstał sztylet, którego pochodne używa się do dziś na całym świecie, a jako symbol występuje w godłach wielu jednostek specjalnych, jak np.: SAS, Royal Marine Commando, sił specjalnych USA, Belgii i Holandii czy polskiego JWK.

Owym legendarnym sztyletem był nóż szturmowy Fairbairn-Sykes, zwany tak od nazwisk twórców. William Fairbairn, oficer armii brytyjskiej i instruktor walki wręcz, oraz Eric Sykes, również brytyjski wojskowy, a później kontraktowy policjant w Szanghaju, opracowali wspólnie kilka typów noży jeszcze przed wojną.

W 1940 roku jedną z ich konstrukcji przyjęto na wyposażenie armii imperium z przeznaczeniem dla komandosów i spadochroniarzy, a w kolejnych latach nieco modyfikowano. Sztylet był dość lekki, smukły, aczkolwiek zwarty i wytrzymały.

Romboidalne w przekroju ostrze z bardzo dobrej stali miało, zależnie od wersji, od 285 do 306 mm. Jelec był niewielki, a rękojeść o okrągłym przekroju zwężała się ku dołowi i lekko rozszerzała na dole zakończonym metalowym zbijakiem lub szpikulcem.

Przekrój noża szturmowego Fairbairn-Sykes (domena publiczna).
Przekrój noża szturmowego Fairbairn-Sykes (domena publiczna).

Rękojeść z metalu, drewna lub ebonitu wykańczano na kilka sposobów: nacięciami, żłobieniami lub pierścieniami poprzecznymi, by sztylet nie wyślizgiwał się z dłoni po zamoczeniu w wodzie lub we krwi, co w połączeniu z dobrym wyważeniem konstrukcji pozwalało również na celne rzucanie nim do celu.

Innymi ciekawostkami duetu Fairbairn-Sykes stworzonymi do działań nieregularnych i używanymi przez komandosów oraz operatorów SOE były np. duże noże bojowe o szerokim ostrzu, zwane potocznie „mieczami rzymskimi”, oraz odmiana wspomnianych wcześniej sztyletów połączonych ze stylizowanymi kastetami.


Reklama


Trzeba przyznać, że „podżynacze gardeł”, jak pogardliwie nazywała ich niemiecka propaganda, mieli całkiem spore spektrum narzędzi do tej czynności.

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Tomasza Jarmoły pt. Saint-Nazaire-Dieppe 1942. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona w 2022 roku.

Autor
Tomasz Jarmoła

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Damy złotego wiekuDamy Władysława Jagiełły czy Epoka hipokryzji czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy srebrnego wieku (2022).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.