Zdobycie Berlina przez Armię Czerwoną. Tak wyglądała kapitulacja niemieckiej stolicy w maju 1945 roku

Strona główna » II wojna światowa » Zdobycie Berlina przez Armię Czerwoną. Tak wyglądała kapitulacja niemieckiej stolicy w maju 1945 roku

W rozpoczętej 16 kwietnia 1945 roku operacji berlińskiej wzięło udział około 2,5 miliona żołnierzy Armii Czerwonej i Wojska Polskiego. Mimo że atakujący posiadali ogromną przewagę, walki trwały aż do 2 maja. Tego dnia obrońcy wreszcie się poddali. O tym jak wyglądała kapitulacja niemieckiej stolicy pisze Volker Ullrich w książce pt. Osiem dni maja.

W nocy z 1 na 2 maja w berlińskiej kwaterze dowództwa sowieckiej 79 Dywizji Gwardyjskiej odebrano depeszę radiową w języku rosyjskim: „Halo! Halo! Mówi niemiecki pięćdziesiąty szósty korpus. Prosimy o wstrzymanie ognia. O zero pięćdziesiąt czasu berlińskiego wysyłamy parlamentariuszy na most Potsdamer. Znak rozpoznawczy – biała flaga. Czekamy na odpowiedź”.


Reklama


Dalsza walka nie miała sensu

Chwilę później odpowiedź nadeszła: „Przyjęto! Przyjęto! Prośba zostanie przekazana naczelnemu dowódcy!”. Następnie generał Wasilij Czujkow wydał rozkaz, by w wyznaczonym miejscu przejścia emisariuszy wstrzymać ostrzał, a do ich przyjęcia wyznaczył oficera sztabu armii oraz tłumacza.

Ponownie udzielił wyraźnych instrukcji, by prowadzić rokowania wyłącznie na temat bezwarunkowej kapitulacji i by nawet na jotę nie odstąpić od żądania natychmiastowego złożenia broni przez Niemców.

Generał Wasilij Czujkow na zdjęciu wykonanym w 1944 roku (Mil.ru/CC BY 4.0).
Generał Wasilij Czujkow na zdjęciu wykonanym w 1944 roku (Mil.ru/CC BY 4.0).

Tymczasem również strona niemiecka doszła do przekonania, że kontynuacja walk w stolicy Rzeszy straciła jakikolwiek sens i jedyną alternatywą pozostaje kapitulacja. Wieczorem 1 maja, około 23.00, dowódca niemieckiego 56 Korpusu Pancernego, a zarazem dowódca strefy obrony Berlina generał Helmuth Weidling wezwał na stanowisko bojowe w Bendlerblock wszystkich dostępnych dowódców jednostek.

Kiedy ogłosił śmierć Hitlera i uzasadnił konieczność kapitulacji, ponoć „wśród obecnych [rozległ się] jęk westchnienia”, opisuje naoczny świadek. Nawet jeśli ktoś od dawna wiedział albo przeczuwał, że koniec jest bliski, konfrontacja z rzeczywistością przerosła go: „Rozpadł się im cały świat”.

Na koniec wszyscy komendanci zgodzili się z decyzją Weidlinga. Theodorowi von Dufvingowi, który dzień wcześniej uczestniczył w misji generała Krebsa, poruczono dostarczenie propozycji kapitulacji. W towarzystwie tłumacza i niosącego białą flagę żołnierza wyruszył w drogę do ustalonego miejsca spotkania. W przeciwieństwie do poprzedniego dnia tym razem negocjacje nie trwały długo.

Warunki kapitulacji

Przedstawiciel strony radzieckiej, pułkownik Siemczenko, oświadczył, że naczelne dowództwo upoważniło go do przyjęcia kapitulacji. Niemcom zagwarantowano „honorowe warunki”: oficerowie mogli zatrzymać „małą broń przyboczną” (szpadę lub kordzik, ale nie pistolet), każdy mógł zabrać tyle bagażu podręcznego, ile zdoła unieść. Poza tym strona radziecka zobowiązała się do wzięcia na siebie „ochrony ludności cywilnej i opieki lekarskiej nad rannymi”.


Reklama


W kwestii terminu kapitulacji Berlina Dufving dał pod rozwagę, że niemal cała łączność radiowa została zerwana i trzeba będzie rozsyłać łączników do wciąż walczących jednostek, co miało potrwać przynajmniej trzy do czterech godzin. Początek zawieszenia broni ustalono więc na 6.00 rano. Około 3.00 Dufving wrócił do Bendlerblock i powiadomił zgromadzonych o wyniku rokowań.

„Natychmiast zaprzestać oporu”

Między 5.30 a 6.00 Weidling wraz z całym sztabem opuścił Bendlerblock i oddał się do niewoli. Zaprowadzono go do kwatery głównej Czujkowa przy Schulenburgring 2 w Tempelhofie. Zapewnił radzieckiego generała, że co prawda wydał rozkaz zaprzestania walk, jednak ze względu na złą łączność nie może zagwarantować, że dotarł on do wszystkich walczących jednostek.

Tekst stanowi fragment książki Volkera Ullricha pt. Osiem dni maja. Ostateczny upadek III Rzeszy (HI:STORY 2024).
Tekst stanowi fragment książki Volkera Ullricha pt. Osiem dni maja. Ostateczny upadek III Rzeszy (HI:STORY 2024).

Na życzenie Czujkowa o 7.50 Weidling spisał na papierze formalny 2 maja 1945 rozkaz kapitulacji:

30.4.45 Hitler odebrał sobie życie i w ten sposób pozostawił nas, którzy przysięgaliśmy mu wierność, samych. Z rozkazu Führera wy, niemieccy żołnierze, czujecie się zobowiązani dalej walczyć o Berlin mimo braku broni ciężkiej i amunicji oraz mimo że ogólna sytuacja czyni dalszy opór bezcelowym.

Każda godzina waszej walki przedłuża straszliwe cierpienia ludności cywilnej Berlina i rannych towarzyszy broni. Każdy, kto jeszcze teraz polegnie w walce o Berlin, złoży daremną ofiarę. Dlatego w porozumieniu z naczelnym dowództwem radzieckim rozkazuję: natychmiast zaprzestać oporu.


Reklama


Ogólne zawieszenie broni

Młody radziecki oficer polityczny niemieckiego pochodzenia, mający wówczas dwadzieścia lat Stefan Doernberg, wystukał treść rozkazu na podróżnej maszynie do pisania. W 1935 roku Doernberg wyemigrował do Związku Radzieckiego wraz z żydowskimi rodzicami; w roku 1941, po napaści Niemiec na Związek Radziecki, zgłosił się na ochotnika do Armii Czerwonej i w trakcie rokowań na temat kapitulacji pełnił funkcję tłumacza (w przyszłości zrobi w NRD karierę historyka).

Z egzemplarzem rozkazu złożenia broni zawieziono Weidlinga do studia w Johannisthal w okręgu Treptow-Köpenick. Tam też tekst nagrano, a następnie rozpowszechniono w Berlinie z głośników umieszczonych na samochodach.

Ruiny Reichstagu na zdjęciu wykonanym w czerwcu 1945 roku  (domena publiczna).
Ruiny Reichstagu na zdjęciu wykonanym w czerwcu 1945 roku (domena publiczna).

Mimo to jeszcze 2 maja w niektórych punktach zapalnych trwały walki. Zacięty opór stawiały przede wszystkim oddziały SS. Wreszcie około 17.00 weszło w życie ogólne zawieszenie broni. Wszędzie gromadziły się niedobitki oddziałów pokonanego Wehrmachtu i ruszały w długą drogę do niewoli. [Jak zauważyła radziecka tłumaczka Helena Rżewska:]

Wielu żołnierzy wciąż nosi do niczego już nieprzydatne stalowe hełmy. Idą tak, wyczerpani, oszukani, z poczerniałymi twarzami, przygnębieni. Jedni mają głowy wciśnięte w ramiona, po innych widać ulgę, ale większość sprawia wrażenie tak samo przybitych, jak obojętnych.


Reklama


Krajobraz po bitwie

Ósmego maja generał Weidling wraz z dwunastoma członkami Wehrmachtu i SS został przetransportowany samolotem do Moskwy, gdzie przebywał w kilku więzieniach do czasu procesu, który wytoczono mu w 1952 roku. Został skazany na 25 lat więzienia. Umarł w listopadzie 1955 roku w szpitalu na Łubiance; jako przyczynę zgonu podano zatrzymanie akcji serca.

Powoli, z wyrazem strachu i szoku na twarzach berlińczycy wychodzili z piwnic, gdzie spędzili całe dnie stłoczeni w ciasnej przestrzeni, bez światła elektrycznego, gazu i wody. Roztaczał się przed nimi obraz rodem z koszmaru: na niebie wisiały czarne chmury dymu, gdzieniegdzie widać było pożary, z hukiem zapadały się fasady domów.

Jedna z ulic zrujnowanego Berlina na zdjęciu z maja 1945 roku (domena publiczna).
Jedna z ulic zrujnowanego Berlina na zdjęciu z maja 1945 roku (domena publiczna).

Gruzowiska po zniszczonych budynkach piętrzyły się wysoko w górę, pomiędzy nimi leżały zwłoki żołnierzy – Rosjan i Niemców. Rozbite czołgi, wywrócone działa, spalone wagony tramwajów świadczyły o gwałtowności dopiero co zakończonych walk. Wszędzie leżały też truchła koni, które były dla berlińczyków mile widzianym urozmaiceniem jadłospisu.

Grabieże

Dziennikarka Margret Boveri, która w odróżnieniu od swej koleżanki Ursuli von Kardorff nie uciekła na południe Niemiec, lecz wytrwała we własnym mieszkaniu przy Wundtstraße w Charlottenburgu, rankiem 2 maja usłyszała, że będzie rozdawane końskie mięso.


Reklama


Pobiegłam tam i zastałam na chodniku połowę jeszcze nieostygłego konia, a otaczali go mężczyźni i kobiety z nożami i siekierami, odcinający ochłapy mięsa. Wyjęłam więc swój duży scyzoryk, przepchnęłam się na miejsce i także zaczęłam kroić. Proste to nie było. Dostała mi się ćwiartka płuca i kawałek uda, wciąż pokrytego skórą, i oddaliłam się zbryzgana krwią.

Nagminnym zjawiskiem w pierwszych dniach pokoju w Berlinie były grabieże sklepów i składów z artykułami spożywczymi. Szczególnie burzliwe zajścia odnotowano w browarze Schultheiß w dzielnicy Prenzlauer Berg, gdzie Wehrmacht zgromadził spore zapasy.

Zdjęcie lotnicze Berlina z 1945 roku (domena publiczna).
Zdjęcie lotnicze Berlina z 1945 roku (domena publiczna).

„Ze schronu (browaru) wychodzili mężczyźni, kobiety i dzieci, niosąc masło, margarynę, konserwy, mydło, herbatniki, chleb, czekoladę, cukierki, dropsy, wino i wiele innych towarów (…) – wspominał rok później pewien uczeń. – W plądrowaniu posuwano się tak daleko, że radzieccy żołnierze strzelali w powietrze”.

„Daje się słyszeć ciche westchnienia ulgi”

Z wielokrotnie zaklinanej „wspólnoty narodowej”, która w coraz większym stopniu okazywała się propagandowym myśleniem życzeniowym bardziej niż rzeczywistością, nie pozostało dosłownie nic. Każdy wyznawał zasadę, że bliższa ciału koszula, i zajmował się wyłącznie zdobywaniem artykułów pierwszej potrzeby dla siebie i członków swojej rodziny. „Ludzie rzucali się na siebie, bili, wydzierali sobie z rąk rzeczy, porywali to, do czego tylko mogli się dostać”.


Reklama


Kiedy lokatorzy piwnic wyszli na powierzchnię, w pierwszej chwili uderzyła ich niezwyczajna, wprost niesamowita cisza. Ucichły grzmoty dział i terkot karabinów maszynowych, nie ogłaszano alarmów przeciwlotniczych.

„Trudno to pojąć. Syreny nie będą już wyć, nie spadną już bomby i pomału trzeba się przyzwyczaić do tego, że człowiek będzie zdejmował ubranie i kładł się do łóżka” – tak wyraziła swoją radość berlinianka Marta Mierendorff w zapisku z 2 maja. I ze zdziwieniem odnotowała, że tu i ówdzie ludzie brai się już do usuwania gruzów z chodników. „Daje się słyszeć ciche westchnienia ulgi”.

Zawieszenie czerwonego sztandaru na Reichstagu (Jewgienij Chałdiej/domena publiczna).
Zawieszenie czerwonego sztandaru na Reichstagu (Jewgienij Chałdiej/domena publiczna).

„Kolosalne zwycięstwo”

Dla czerwonoarmistów 2 maja w Berlinie był dniem radości. „Kolosalne zwycięstwo. Ludzie spontanicznie świętują przy obelisku. Czołgi toną w powodzi kwiatów i czerwonych flag (…) – utrwalił w jednym z reportaży pisarz Wasilij Grossman. – Wszyscy tańczą, śpiewają, śmieją się. W niebo wzbijają się kolorowe race. Pistolety maszynowe, karabiny i pistolety rozbrzmiewają radosnymi wystrzałami”.

„Już dawno nie spałem jak zabity [tak jak teraz] – napisał rosyjski porucznik Nikołaj Biełow do żony Lidii, która oczekiwała na narodziny ich dziecka. – Nie wiem, czy będą się jeszcze toczyć dalsze ciężkie walki, ale w to wątpię. W Berlinie wszystko się skończyło”. Biełow nie dożył końca wojny. Czwartego maja wziął udział w akcji w Burg nad Łabą, gdzie poległ dzień później.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Volkera Ullricha pt. Osiem dni maja. Ostateczny upadek III Rzeszy. Jej polska edycja ukazała się w 2024 roku nakładem wydawnictwa HI:STORY. Przekład: Artur Kożuch.

Droga ku ruinie

Autor
Volker Ullrich

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.