Bitwa pod Lipskiem 1813. Dlaczego Napoleon przegrał „bitwę narodów”?

Strona główna » XIX wiek » Bitwa pod Lipskiem 1813. Dlaczego Napoleon przegrał „bitwę narodów”?

Bitwa pod Lipskiem, stoczona w dniach 16-19 października 1813 roku, była największą batalią wojen napoleońskich. Cesarz Francuzów miał pod swoimi rozkazami niemal 180 tysięcy żołnierzy, jego przeciwnicy zgromadzili jednak dwukrotnie większe siły. W krwawych walkach zginęło lub zostało rannych łącznie blisko 90 tysięcy ludzi. Oto dlaczego Napoleon przegrał starcie, które przeszło do historii jako „bitwa narodów”.

Cesarz wyjechał ze Smorgoń piątego grudnia 1812 roku. W czerwcu przebył Niemen z 600 000 ludzi. Wróciło tysiąc ludzi ze Starej Gwardii, maszerując ramię przy ramieniu z karabinami w rękach. Reszta znikła.


Reklama


Pokłosie wyprawy na Rosję

Jedni odeszli w wieczność, inni zostali zesłani na Syberię lub zdezerterowali, albo umierali z głodu, ran i chorób. Tysiące włóczyły się bandami po Europie środkowej jak zgłodniałe wilki, które mróz wygnał z lasów i zmusił do krążenia wokół wiosek. Z całej tej świetnej armii tylko tysiąc gwardzistów pozostało w szeregach i zachowało broń i karność do końca.

Francja wojowała od 1792 roku, od dnia bitwy pod Valmy. Po dwudziestu latach nieustannej wojny uczyniła największy wysiłek, który skończył się największą katastrofą wojskową od czasu oblężenia Syrakuz przez Ateńczyków w 413 roku przed Chrystusem. Czas było skończyć. Niezwyciężony geniusz doznał porażki i to porażki większej, niż się komukolwiek śnić mogło.

Obraz Adolpha Northena przedstawiający odwrót Napoleona z Moskwy (domena publiczna).
Obraz Adolpha Northena przedstawiający odwrót Napoleona z Moskwy (domena publiczna).

Armia francuska została zniszczona, sojusznicy byli silniejsi niż kiedykolwiek. Rosja tryumfowała, naród pruski zmuszał swoich przywódców do powstania przeciw tyranom. Szwecja była ich prawdopodobnym, Austria zaś pewnym sojusznikiem. A za nimi wszystkimi stała uparta, niewzruszona, zdecydowana na wszystko angielska oligarchia, która przysięgła sobie, wyrażając się współczesnym zwrotem, dotąd nie włożyć miecza do pochwy, dopóki militarne panowanie generała Bonapartego nie zostanie doszczętnie zniszczone.

Mimo wszystko jednak sojusznicy wahali się – wahali się wszyscy z wyjątkiem Prusaków i angielskich arystokratów. Taki był czar imienia cesarza i taki strach przed „długimi butami”, że upłynęło kilka miesięcy, zanim zdobyli się na odwagę. Tymczasem zaś cesarz pracował tak, jak pracował przed Marengo lub na wyspie Lobau w 1809 roku, i jak mu było sądzone pracować raz jeszcze przed końcem życia. Tworzył armię.

Odbudowa Wielkiej Armii

W Smorgoniach, w grudniu 1812 roku, rozporządzał tylko ośmioma marszałkami i tysiącem żołnierzy gwardii do obrony wschodnich granic Francji. W kwietniu 1813 roku, po upływie zaledwie krótkich czterech miesięcy, armia francuska nad Łabą i Wezerą składała się z 226 000 ludzi; twierdze nad Wisłą, Odrą i Łabą posiadały liczne garnizony; miał on pięćset dział; dowodził sam.

A oprócz tego było jeszcze 200 000 pierwszorzędnego żołnierza na Półwyspie Pirenejskim. Co za kraj! I co za człowiek! Ale armia polowa posiadała dwa poważne braki. Po pierwsze miała zbyt mało koni. Cała jej kawaleria liczyła zaledwie 15 000 szabel (korpus Marmonta składał się z 22 000 piechoty i 200 kawalerzystów, ułanów Wielkiego Księstwa Bergu), tymczasem zaś otwarte równiny Saksonii doskonale nadawały się do akcji kawalerii.


Reklama


Drugim fatalnym brakiem było śmiertelne wyczerpanie tych marszałków, którzy brali udział w rosyjskiej kampanii. (…). Sam Napoleon, (…) mający czterdzieści trzy lata w czasie kampanii 1813 roku, był właściwie cieniem zwycięzcy spod Wagram i Austerlitz.

Utrzymywać, że marszałkowie pragnęli jedynie spokoju, aby cieszyć się swymi bogactwami, byłoby ubliżaniem ich poczuciu lojalności względem swego wodza i zawodu. (…) Ze wszystkich marszałków tylko jeden Masséna istotnie wymawiał się od przyjęcia na siebie obowiązków. Gdy go bowiem powtórnie mianowano naczelnym wodzem w Hiszpanii, dojechał do Bajonny, udał chorobę i wrócił do domu. O wykręcanie się można również posądzić Augereau, który dopóki tylko mógł, kurczowo trzymał się swego stanowiska dowódcy korpusu na papierze, daleko na tyłach. Pozostali marszałkowie z uporem trwali na swych stanowiskach.

Artykuł stanowi fragment książki Archibalda Gordona Macdonella pt. Napoleon i jego marszałkowie (Bellona 2022).
Artykuł stanowi fragment książki Archibalda Gordona Macdonella pt. Napoleon i jego marszałkowie (Bellona 2022).

Niedoszła zdrada Murata

Lecz czuć już było zbliżającą się katastrofę. Cienie wydłużały się i gęstniały w mrok, zginął bezpowrotnie zapał dawnych dni. Lasalle, Colbert, Sainte Croix i Montbrun nie żyli. Nowi rekruci przybywający z Francji byli z początku pełni entuzjazmu, lecz rzeczywistość prędko ich otrzeźwiła i podczas jednej z pierwszych bitew, pod Budziszynem, nagły ulewny deszcz wstrzymał całą akcję (…). Nie było już tej ślepej wiary w niezwyciężoność wodza. (…)

W początkach kampanii w Armii Saksonii byli następujący marszałkowie: Ney, Victor, Macdonald, Oudinot, Marmont i St. Cyr, jako dowódcy korpusów, Bessières dowodzący gwardią, Murat na czele kawalerii i Berthier, jak zwykle, w sztabie. Augereau stał w rezerwie we Frankonii z trzema dywizjami na papierze.


Reklama


Obecność Murata w armii należało zawdzięczać tylko ciekawemu przypadkowi. Od dłuższego czasu Murat i jego ruchliwa małżonka królowa Karolina prowadzili układy z Austriakiem Metternichem i Murat był zdecydowany zdradzić Napoleona przy pierwszej nadarzającej się sposobności. Gdy więc wydobył się z rosyjskich śniegów, pośpieszył natychmiast do swego królestwa, by nawiązać przerwane układy.

Lecz groźny jego szwagier przeczuł, co się święci, i gwałtownym rozkazem wezwał króla Joachima do stawienia się w Dreźnie. Murat, aczkolwiek niechętnie, usłuchał tego rozkazu i wyruszył na północ. Po drodze, w Kampanii pod Rzymem, spotkał wysłańca Metternicha i zatrzymał go. Ponieważ jednak pisma od dworu wiedeńskiego do dworu neapolitańskiego były szyfrowane, Murat nie mógł zapoznać się z ich treścią i odesłał je do odcyfrowania do Neapolu. A właśnie zawierały one tak upragnioną dla niego wiadomość, że Wiedeń potwierdzi jego prawo do tronu, jeśli przejdzie na stronę sojuszników. Ale kurier pojechał do Neapolu, król zaś Joachim – do Drezna. (…)

Portrert Joachima Murata z około 1808 roku (François Gérard/domena publiczna).
Portrert Joachima Murata z około 1808 roku (François Gérard/domena publiczna).

„Taki nasz los. To piękna śmierć”

Kampania, która miała przynieść marszałkom tylko śmierć, bezużyteczną walkę i porażkę, rozpoczęła się tragicznie. Rankiem pierwszego maja marszałek Bessières, dowódca kawalerii w oczekiwaniu na przybycie Murata z Neapolu, był bardzo przygnębiony. Nie chciał jeść śniadania i gdy go wreszcie do tego namówiono, rzekł posępnie: „Może to i lepiej; jeśli mam polec dzisiaj od kuli działowej, niech to nie będzie na głodno”.

Po śniadaniu spalił wszystkie listy żony, wsiadł na konia i pojechał na odcinek frontu pod Rippach, w pobliżu miasta Lützen w Saksonii. Z wysuniętej pozycji nieprzyjacielskiej strzelono z działa i kula zabiła gońca marszałka, kawalerzystę Polaka z lekkiej konnicy gwardii.


Reklama


Marszałek odjechał i po chwili wrócił z grabarzami. „Trzeba go zaraz pochować” – powiedział – „bo jeśli nieprzyjaciel posunie się naprzód i znajdzie trupa gwardzisty, będzie się chwalił, że zmusił do ustąpienia całą gwardię, to zaś rozgniewa cesarza”. W tejże chwili dano z działa nieprzyjacielskiego drugi strzał i pocisk trafił bożyszcze gwardii. Była to jego własna wina.

Żaden artylerzysta nie wjechałby na punkt, do którego przystrzelono działo. W kilka minut później nadjechał Ney, lecz na jego szczęście działo zostało przez nieprzyjaciół odciągnięte. Surowy specjalista od straży tylnej popatrzył na ciało zabitego kolegi i po chwili powiedział: „C’est notre sort. C’est une belle mort” (Taki nasz los. To piękna śmierć). Po czym wolno odjechał, by poprowadzić atak. (…)

XIX-wieczny rysunek przedstawiający śmierć marszałka Jeana-Baptiste'a Bessières'a (domena publiczna).
XIX-wieczny rysunek przedstawiający śmierć marszałka Jeana-Baptiste’a Bessières’a (domena publiczna).

Lützen i Budziszyn

W początkach kampanii cesarz był w najlepszej formie i odniósł [2 maja] zwycięstwo pod Lützen. Ale wobec braku kawalerii nie mógł ścigać nieprzyjaciela i zwycięstwo nie zostało wyzyskane. Armię spotkała nowa strata. Duroc, Wielki Marszałek dworu cesarskiego, został śmiertelnie ranny u boku cesarza.

Duroc nie był zawodowym żołnierzem, był to prosty, szczery i mądry szlachcic, pochodzący z wyżyny Owernii. Razem z Marmontem był w szkole kadetów, później w 1792 roku podporucznikiem w garnizonie Châlons i wreszcie wysłano go do Italii, gdzie po bitwie pod Arcole został adiutantem Bonapartego.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Cesarz wracając po bitwie rzekł: „Moje Orły zwyciężyły, ale moja Gwiazda zachodzi”. Podobnie po bitwie pod Dreznem powiedział do Marmonta: „Marmont, sprawy moje przyjmują zły obrót”. Gwiazda Napoleona chyliła się ku zachodowi, sprawy istotnie stały źle i nie było człowieka w armii, który by z tego nie zdawał sobie sprawy. (…)

Drugie zwycięstwo Francuzi odnieśli [21 maja] pod Budziszynem pomimo złego gatunku amunicji artyleryjskiej (co najmniej trzecia część pocisków nie eksplodowała). Lecz i tu zwycięstwo nie zostało wyzyskane. Nie tylko należało to przypisać brakowi kawalerii, lecz cesarz w tym czasie zawsze odczuwał po bitwie nieprzepartą potrzebę snu, marszałkowie zaś byli zniechęceni i kłócili się między sobą. Ney doszedł do tego, że zgłosił rezygnację ze swego stanowiska. Po bitwie pod Budziszynem Napoleon zamiast ścigać pobitego wroga podpisał rozejm.


Reklama


Bernadotte i Moreau po stronie wrogów Napoleona

Zwłoka spowodowana rozejmem była fatalna w swych skutkach. W sierpniu Austria przystąpiła do sojuszu i Karol Jan, następca tronu szwedzkiego, również zgłosił swój udział. W lipcu 1813 roku w Stralsundzie strzelano z dział na cześć człowieka, który przybywał z Ameryki, aby powiększyć szeregi nieprzyjaciół Francji.

Strzelano z dział na rozkaz byłego marszałka armii francuskiej Bernadotte’a, tym zaś, na powitanie którego dawano salwy, był Moreau, były generał francuskiej armii. Dwaj starzy przyjaciele z republikańskich czasów, obecnie jeden cywil, drugi następca tronu, zaczęli zaraz mówić o strategii. Moreau wykazał Bernadotte’owi błędy jego pozycji, mającej długą linię komunikacyjną pomiędzy Saksonią a Stralsundem oraz słynnego Davouta na skrzydle, zagrażającego tej linii z Hamburga. Trzynaście lat cywilnego życia nie zaćmiły zdrowego sądu zwycięzcy spod Hohenlinden.

Były fracuskim marszałek Jean Baptiste Bernadotte, już jako nastepca Szwedzkiego tronu stanął po stronie wrogów Napoleona (domena publiczna/François Kinson).
Były fracuskim marszałek Jean Baptiste Bernadotte, już jako nastepca Szwedzkiego tronu stanął po stronie wrogów Napoleona (domena publiczna/François Kinson).

Po serdecznym przywitaniu obydwaj przyjaciele udali się na Śląsk, by walczyć przeciw swemu krajowi. W głównej kwaterze sojuszników od razu zrazili wszystkich do siebie, zalecając im, aby tylko wtedy przechodzili do ataku, gdy mają do czynienia z jednym z marszałków, zawsze zaś zarządzali odwrót, gdy spotkają się z Napoleonem.

„Czyżbyśmy nie umieli” – zawołali oburzeni Rosjanie i stary Blücher – „dać rady Napoleonowi?”

„Nie” – spokojnie odpowiedzieli dwaj Francuzi.


Reklama


Bitwy nad Kaczawą

Sojusznicy poszli za daną im radą, przynajmniej z początku, i nieszczęśliwy Macdonald wkrótce powiększył długą listę swych niepowodzeń, dając się zaskoczyć Blücherowi nad rzeką Kaczwa. Bitwa toczyła się w czasie ulewnego deszczu, rzeka, którą wojsko francuskie miało za sobą, nagle wezbrała i Macdonald stracił całą swoją artylerię i 18 000 ludzi wziętych do niewoli. W późniejszym swym życiu marszałek Macdonald opisał w pamiętnikach bitwę nad Kaczawą tak misternie, że uczynił tylko dwie pobieżne wzmianki o obecności nieprzyjaciela, poświęcił za to wiele stronic deszczowi i błotu.

Dalej ku północy w podobny sposób zaskoczono i odepchnięto Oudinota oraz oblężono St. Cyra w Dreźnie. Ale na marszałku St. Cyrze, o którym Marmont wyraża się jako o najlepszym w defensywie wodzu w Europie, można było polegać, że będzie się trzymał aż do przybycia odsieczy.

Bitwa pod Dreznem

Chociaż polityka podszepnięta przez dwóch francuskich renegatów święciła widoczne triumfy, wodzowie sojuszników czuli się dotknięci. Nie mogli oni w żaden sposób uwierzyć, że rozporządzając 160 000 żołnierzy nie mogli pobić Napoleona, posiadającego tylko 120 000 ludzi. Zebrali się przeto na odwagę, wydali mu [26 sierpnia] bitwę pod Dreznem i zostali sromotnie pobici. Murat, na czele kawalerii, poprowadził jedną ze swoich najgwałtowniejszych i najefektowniejszych szarż.

Wodzowie sojuszników, obserwując przez szkła jego pełną energii i zapału postać, kręcili smutnie głowami i zgodnie zawyrokowali, że ich nowy sojusznik zbyt przejmuje się swoją nową rolą. Nie wiedzieli bowiem o wypadku z szyfrem w Kampanii i sądzili, że Murat tylko oczekuje dogodnej sposobności, aby przejść na ich stronę.

Bitwa pod Dreznem na obrazie Carle'a Verneta (domena publiczna).
Bitwa pod Dreznem na obrazie Carle’a Verneta (domena publiczna).

Wieczorem drugiego dnia bitwy wszystko było gotowe do jednej z tych katastrof, do których Europa przywykła w ciągu ostatnich siedemnastu lat, a mianowicie do panicznej ucieczki rozbitej armii i pościgu za nią cesarza. Pod Dreznem jednak sojusznicy zostali ocaleni, ponieważ cesarz był zmęczony i czuł się źle. Energia zupełnie go opuściła i w ciemnościach, pod strugami ulewnego deszczu, powlókł się powoli do Drezna. Następnego dnia, gdy panie z Drezna w odświętnych sukniach tłumnie przybyły, aby obejrzeć pobojowisko, zastały armię francuską na swoich stanowiskach.

Melas w 1800 roku pod Marengo popełnił ten sam błąd mniemając, że wygranie bitwy rozstrzyga o całej sprawie. Kosztowało go to straconą kampanię. Pod Dreznem może kosztowało to Napoleona tron. Energiczny pościg w nocy mógłby zupełnie zniszczyć armię sojuszników i cały świat zostałby utwierdzony w mniemaniu, że ten człowiek jest istotnie niezwyciężony.


Reklama


Czy Napoleon kazał budować mosty?

Siedemnastego października 1813 roku książę Poniatowski, bratanek króla polskiego Stanisława, został mianowany marszałkiem, aby zachęcić posiłkowe wojska polskie do wydobycia największego wysiłku w bitwie, która miała być stoczona pod Lipskiem. (…)

W ciągu trzech dni armia francuska otaczała wielkim półkolem Lipsk i opierała się sojusznikom. W końcu jednak sojusznicy, mając liczebną przewagę dwóch na jednego, zaczęli brać górę. Wieczorem trzeciego dnia bitwy, osiemnastego października 1813 roku, Napoleon nakazał odwrót i zaraz zasnął.

Bitwa pod Lipskiem na obrazie Władimira Moszkowa (domena publiczna).

Historycy nie są zgodni co do mostów na Pleissie i Elsterze, dwóch równoległych rzeczkach pod Lipskiem, oddzielających Francuzów od Francji. Jedni mówią, że cesarz kazał je zbudować, inni – że nie wydał takiego rozkazu, Berthier zaś nie chciał przyjąć na siebie odpowiedzialności nakazania saperom zbudowania mostów, wymawiając się powtarzanym, jak papuga, twierdzeniem, że L’Empereur ne l’a pas ordonné [Cesarz tego nie rozkazał].

20 tysięcy odciętych żołnierzy

Tak czy owak, gdy wyczerpani bojem, poczerniali od dymu prochowego, pobici żołnierze dowlekli się wreszcie przez kręte uliczki Lipska i wąską zachodnią bramę miasta do rzek, zobaczyli z przerażeniem, że żadnych mostów pontonowych nie było i przez Pleissę prowadził tylko jeden stały most. A i ten most został zbyt pośpiesznie wysadzony w powietrze i 20 000 ludzi zostało jeszcze na nieprzyjacielskiej stronie. W ciągu jednego roku Napoleon tracił drugą armię.


Reklama


Spośród marszałków w bitwie pod Lipskiem brali udział: Berthier, Murat, Ney, Mortier, Marmont, Oudinot, Victor, Macdonald, Augereau i Poniatowski. Marmont otrzymał ranę w rękę, miał stłuczone ramię, kula zerwała mu kapelusz z głowy i zabito pod nim cztery konie. Macdonaldowi udało się przepłynąć na koniu przez Elsterę. Augereau ocalał dzięki temu, że po prostu się wymknął, gdy sprawa zaczęła przybierać niebezpieczny obrót.

Gdy po bitwie Macdonald spytał Augereau o znaczenie pewnego rozkazu cesarskiego, stary fanfaron wybuchł potokiem złorzeczeń przeciw Napoleonowi: „Idiota… tchórz… stracił głowę… czy sądzisz, że jestem takim wariatem, aby dać się zabić lub wziąć do niewoli dla jakie-goś przedmieścia Lipska? Powinieneś był postąpić tak jak ja i uciec”.

Artykuł stanowi fragment książki Archibalda Gordona Macdonella pt. Napoleon i jego marszałkowie (Bellona 2022).
Artykuł stanowi fragment książki Archibalda Gordona Macdonella pt. Napoleon i jego marszałkowie (Bellona 2022).

Śmierć Poniatowskiego

Książę marszałek Poniatowski niedługo cieszył się swoją buławą. Próbował pójść za przykładem Macdonalda i utonął w Elsterze. Otrzymał on rozkaz połączenia się z Macdonaldem i osłaniania odwrotu przez przedmieścia.

Zebrał wokół siebie około 2000 polskich piechurów, wyciągnął szablę z pochwy i ze słowami: „Tu musimy paść z honorem” zaatakował zbliżającego się nieprzyjaciela.


Reklama


Zaraz został ranny w rękę (trzecia jego rana w czasie tej bitwy), lecz walczył dotąd, dopóki nie stało się oczywiste, że ze swoją garścią ludzi nic nie może wskórać przeciw silnemu przeciwnikowi. Poniatowski przeto zawrócił i wparł konia w wody Pleissy. W chwili, gdy był jeszcze na brzegu, otrzymał czwartą ranę, lecz jakoś udało mu się przepłynąć rzekę i wydobyć na przeciwległy brzeg.

Koń utonął, lecz marszałek znalazł innego i poprzez ogród niejakiego Reichenbacha dostał się do stromego brzegu Elstery. Pościg był już tuż za nim, dał przeto koniowi ostrogę i skoczył w rzekę. Lecz zarówno jeździec jak i koń byli bardzo znużeni i utonęli niedaleko brzegu. W pięć dni później ciało marszałka-księcia wyłowiono z rzeki i pochowano w Lipsku.

Śmierć księcia Poniatowskiego na obrazie Januarego Suchodolskiego(domena publiczna).
Śmierć księcia Poniatowskiego na obrazie Januarego Suchodolskiego(domena publiczna).

Ostatnia szarża Murata

Pod Lipskiem po raz ostatni olbrzymie armie walczące na śmierć i życie przerwały, niemal nieświadomie, swą gorączkową pracę nabijania, strzelania, rychtowania armat, kłucia bagnetem, by z zapartym tchem, w podnieceniu i przerażeniu śledzić wzrokiem świetne kolumny francuskiej kawalerii szarżującej z Muratem na czele. Była to ostatnia szarża syna oberżysty Joachima Murata, wielkiego księcia Bergu, wielkiego admirała Francji, króla Neapolu i dowódcy kawalerii rezerwowej.

Kilku starych przyjaciół rozstało się pod Lipskiem. Po raz ostatni Murat i Marmont walczyli obok siebie. Byli oni serdecznymi przyjaciółmi od czasu tej nocy w Paryżu, przed osiemnastu laty, gdy generał Bonaparte i porucznik Marmont, obydwaj artylerzyści, z niepokojem czekali godzina po godzinie, aż kapitan Murat wróci z Sablons z działami. Po Lipsku już się nigdy nie spotkali.


Reklama


Drugą parą przyjaciół, którzy rozłączyli się na polu bitwy, byli dwaj renegaci. Moreau bowiem został śmiertelnie ranny pod Dreznem. Jedynym człowiekiem, który szedł za jego pogrzebem, był Bernadotte. Później wyposażył córkę Moreau stu tysiącami franków.

Cywile ważniejsi niż żołnierze

St. Cyr został w Dreźnie z 26 000 ludzi. Pomimo że jak zwykle nie dbał o żołnierzy i wskutek tego nie zaopatrzył się w dostateczną ilość żywności, nie pozwolił na rekwirowanie mieszkańcom nawet wina, którego w piwnicach miasta było w bród. Ale „Sowa” był mądrym starym ptaszkiem i jako eksaktor doskonale rozumiał potrzebę grania dla galerii.

Dla Gouvion St. Cyra życzliwy nastrój ludności cywilnej miasta miał w tym niepewnym i mrocznym okresie daleko większe znaczenie niż racje żywnościowe garści napoleońskich żołnierzy. Mógł sobie być marzycielskim skrzypkiem, lecz na swój interes miał szeroko otwarte oczy.

Na północy Davout, książę Eckmühl, uparcie trzymał się w Hamburgu. Davout dbał nie tylko o swoje interesy, lecz i o interesy cesarza, w którego imieniu zajmował miasto.

Tragiczny bilans odwrotu

Szczątki armii cesarza ocalałe od pogromu pod Lipskiem w ilości 70 000 ludzi przebiły się przez otaczające ich nieprzyjacielskie wojska, doszły do Moguncji, zaraziły się tam tyfusem i wreszcie dostały się do Francji.

Odwrót Napoleona spod Lipska (Carle Vernet).
Odwrót Napoleona spod Lipska (Carle Vernet).

Żołnierze byli tak wyczerpani, że wielu z nich odmroziło sobie nogi i nabawiło się gangreny, choć temperatura była wysoka w porównaniu z rosyjskimi mrozami. W drodze powrotnej z siedemdziesięciu tysięcy ludzi zmarło trzydzieści.

Ostatnim razem, gdy Wielka Armia wracała do domu, było to złotą jesienią 1808 roku. Zwycięzcy spod Ulm, Austerlitz i Jeny wesoło dążyli wtedy ku Pirenejom wśród radosnych okrzyków całej Francji. W tym czasie, gdy armię francuską spotykały niepowodzenia w Saksonii, w Hiszpanii znajdowało się jeszcze 200 000 żołnierzy.


Reklama


Połowa tej liczby rozbiłaby wojska sojuszników pod Lipskiem. Ćwierć zamieniłoby zwycięstwo pod Dreznem w całkowity pogrom nieprzyjaciela i ocaliłoby cesarski tron. Lecz te wojska były w Hiszpanii, nie w Saksonii; biły się tam bez nadziei na zwycięstwo, ich zwycięstwa nie były pogromem wroga; ich celem było nie ocalenie cesarskiego tronu, lecz podbój znienawidzonych i zniszczonych pustkowi.

Przeczytaj również o tym, że po bitwie pod Waterloo Prusacy chcieli rozstrzelać Napoleona. Życie ocalił mu zaciekły wróg

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Archibalda Gordona Macdonella pt. Napoleon i jego marszałkowie. Jej limitowana edycja ukazała się w 2022 roku nakład wydawnictwa Bellona.

Edycja limitowana

Autor
Archibald Gordon Macdonell

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.