Data chrztu Polski. Kiedy dokładnie Mieszko I przyjął nową wiarę?

Okoliczności chrztu Mieszka Pierwszego wciąż rodzą pytania. Nie jest znane miejsce ceremonii. Także dokładna data wydarzenia wcale nie została ustalona ponad wszelką wątpliwość. Wiele wskazuje na to, że termin był późniejszy, niż się zwykle przyjmuje.

Najstarsze polskie roczniki podają rok, ale nie miesiąc czy dzień, kiedy Mieszko Pierwszy przyjął chrzest. Nad dokładnym terminem przez całe dekady dywagowali historycy. Końcowo upowszechnił się pogląd, że ceremonia miała miejsce w przededniu Wielkanocy 966 roku. W efekcie to 14 kwietnia obchodzone są okolicznościowe rocznice wydarzenia.


Reklama



Problem w tym, że teza o wielkanocnym chrzcie wygrała niekonieczne dlatego, że była najlepsza. Pomógł jej fakt, że stał za nią popularny autor, Jerzy Dowiat, a jego praca – zatytułowana krótko Chrzest Polski – była napisana przystępnie i zwięźle. W efekcie stała się najczęściej wznawianym i cytowanym opracowaniem dotyczącym początków polskiego chrześcijaństwa.

Profesor Dowiat, przynajmniej w tej konkretnej książce, nie silił się na subtelności. Stwierdził kategorycznie, że Mieszko dołączył do trzódki pańskiej w Wielką Sobotę. Taki termin nasuwał się poniekąd sam, biorąc pod uwagę tradycje obowiązujące w Kościele. Huczne chrzty władców odbywały się najczęściej właśnie przed Wielkanocą. Czy jednak było tak również tym razem?

Chrzest Mieszka Pierwszego według Franciszka Smuglewicza.

Propozycja zaakceptowana… tylko w połowie

Warto podkreślić, że całokształt ustaleń Jerzego Dowiata wcale nie został zaakceptowany przez środowisko naukowe.

Autor poza datą określił także miejsce wydarzeń. Jego zdaniem Mieszko został chrześcijaninem w Niemczech, w Ratyzbonie, jako miejscu o odpowiedniej randze, dysponującym okazałą katedrą. Ten pomysł nie tylko powszechnie odrzucono, ale w wielu publikacjach – wręcz wyśmiano. I rzeczywiście bardzo trudno go bronić.


Reklama



Gdyby chrzest odbył się w Bawarii, biskup Ratyzbony Michał trąbiłby o swoim sukcesie na lewo i prawo. Informacja przeniknęłaby do miejscowych roczników i do kronik. Tymczasem w niemieckich źródłach w ogóle nie zauważono chrztu Mieszka. Wspomniał o nim dopiero pół wieku później kronikarz Thietmar. Również on nie zająknął się ani słowem o tym, że do wydarzenia doszło w Niemczech.

Co do zasady nie powinno się wyciągać wniosków z milczenia źródeł, ale w tym przypadku dysponujemy naprawdę silnymi argumentami.

O kulisach chrztu Polski pisałem w książce Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę.

Thietmar miał prawdziwą obsesję na punkcie cywilizacyjnej niższości Słowian. Co więcej miał głęboki, wręcz osobisty uraz do Piastów. Nie przepuściłby okazji do podkreślenia, że w celu przyjęcia chrześcijaństwa wielkopolski władca musiał pofatygować się aż do Niemiec. Tym bardziej, że przecież biskup Ratyzbony Michał był doskonale znaną mu postacią.

Wypadało zaprosić cesarza

To tajemnicze milczenie źródeł wybrzmiewa znacznie silniej, niż mogłoby się wydawać. Pozwala odrzucić koncepcję chrztu w Ratyzbonie, ale zmusza też do przemyślenia okoliczności i daty wydarzenia.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Chrzty władców były ceremoniami o międzynarodowym wydźwięku. Zapraszano na nie wysoko urodzonych gości, ściągano rzesze biskupów, by koncelebrowali uroczystą mszę, wymieniano dary i gratulacje. W przypadku Mieszka należałoby się spodziewać szczególnie hucznej oprawy.

Zaledwie parę, góra paręnaście miesięcy wcześniej, książę gościł na dworze cesarskim i został uznany za oficjalnego przyjaciela imperatora Ottona I Wielkiego. Był to tytuł przyznawany niezwykle rzadko, a barbarzyńscy wodzowie – do jakich zaliczał się w tym czasie Mieszko – właściwie nigdy nie mogli liczyć na amicitię cesarza.


Reklama



Dla księcia Wielkopolski Otton zrobił wyjątek, najwidoczniej był więc szczerze zainteresowany dalszymi losami państwa Piastów. Mieszko okazałby mu despekt, gdyby zaniechał zaproszenia cesarskich przedstawicieli (a może i samego cesarza) na swój chrzest.

Po podobnym zaproszeniu nie ma śladu. Żadnej wzmianki o niemieckiej delegacji wysłanej na wschód, żadnej informacji o samym akcie chrztu w rocznikach śledzących życie cesarskiego dworu. Dziwna sprawa, biorąc pod uwagę, że przez większość 966 roku Otton przebywał w Niemczech, zapewne głównie w swoich posiadłościach w Saksonii. O rzut kamieniem od Wielkopolski!

Replika jeźdźca magdeburskiego. Figury uważanej tradycyjnie za przedstawienie cesarza Ottona Wielkiego (fot. Ajepbah, lic. CC-BY-SA 3,0 de).

Jeśli nie Wielkanoc… to może Boże Narodzenie?

Ten fakt zmusza do przemyślenia daty chrztu, szczególnie, że za Wielkanocą nie przemawiają żadne źródła.

Od daty zaproponowanej przez Dowiata bardziej prawdopodobne wydaje się chociażby Boże Narodzenie 966 roku. Wtedy cesarz był już w Italii i wieści o chrzcie Mieszka rzeczywiście mogłyby go ominąć.

Przeczytaj też: Mafijne państwo pierwszych Piastów. Czy twórcy Polski byli zwyczajnymi gangsterami?

Poza tym, wbrew twierdzeniom wielu autorów, Wielkanoc wcale nie stanowiła tradycyjnego, powszechnie przyjętego terminu chrztów władców. Do jednej z najsłynniejszych konwersji w zachodnim chrześcijaństwie – chrztu króla Franków Chlodwiga I – doszło nie w Wielkim Tygodniu, ale w Boże Narodzenie 508 roku.

Na dobrą sprawę nie należy jednak wykluczać żadnej daty. Chrzest Mieszka Pierwszego mógł nastąpić w dowolne ważne święto czy choćby w… zwyczajną niedzielę.


Reklama



Skąd taki pomysł? Po prostu wszystko co wiemy o chrystianizacji Polski wskazuje, że chodziło o jedną wielką prowizorkę. Ale to już temat na odrębny artykuł.

Przeczytaj też o haremie Mieszka Pierwszego. Czy piastowski wódz naprawdę miał siedem pogańskich żon?

***

O kulisach chrztu Polski pisałem w książce Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę.

Bibliografia

  1. W. Abraham, Organizacja kościoła w Polsce do połowy wieku XII, wyd. 2, Wodzisław Śląski 2010.
  2. J. Banaszkiewicz, Dąbrówka „christianissima” i Mieszko poganin (Thietmar, IV, 55–56, Gall I, 5–6) [w:] Nihil superfluum esse, red. J. Strzelczyk, J. Dobosz, Poznań 2000.
  3. J. Dowiat, Chrzest Polski, wyd. 2, Warszawa 1997.
  4. J. Dowiat, Metryka chrztu Mieszka I i jej geneza, Warszawa 1961.
  5. G. Labuda, Księżna Dobrawa i książę Mieszko jako rodzice chrzestni Polski piastowskiej [w:] Scriptura custos memoriae. Prace historyczne, red. D. Zydorek, Poznań 2001.
  6. R. Michałowski, Chrystianizacja monarchii piastowskiej w X–XI wieku [w:] Animarum Cultura. Studia nad kultura religijna na ziemiach polskich w średniowieczu. Struktury kościelno-publiczne, red. H. Manikowska, W. Brojer, Warszawa 2008.
  7. G. Pac, Kobiety w dynastii Piastów. Rola społeczna piastowskich żon i córek do połowy XII wieku – studium porównawcze, Toruń 2013.
  8. A. Pleszczyński, Początek rządów Bolesława Chrobrego [w:] Viae historicae. Księga jubileuszowa dedykowana Profesorowi Lechowi A. Tyszkiewiczowi w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, Wrocław 2001.
  9. D.A. Sikorski, Kościół w Polsce Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Rozważania nad granicami poznania historycznego, Poznań 2013.
  10. S. Zakrzewski, Mieszko I jako budowniczy państwa polskiego, Warszawa 1921.
Autor
Kamil Janicki
1 komentarz
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.