Eliza Radziwiłłówna. Polka, która niemal została cesarzową Niemiec

Strona główna » XIX wiek » Eliza Radziwiłłówna. Polka, która niemal została cesarzową Niemiec

Eliza Radziwiłłówna był wielką miłością pruskiego następcy tronu Wilhelma Hohenzollerna. Mężczyzna, który w przyszłości miał zostać cesarzem Wilhelmem I, za wszelką cenę chciał poślubić tę Polkę. Nie zgodził się na to jego ojciec, król Fryderyk Wilhelm III. Związek uważano bowiem za potworny mezalians, mimo że w żyłach Elizy płynęła krew Hohenzollernów, a jej ojciec został pruskim księciem i namiestnikiem Wielkiego Księstwa Poznańskiego.

„Biada ziemiankom ukochanym przez bogów – biada dziewczętom ukochanym przez królów!” – pisała w melodramatycznym stylu, charakterystycznym dla literatury sentymentalnej XIX wieku, Teresa z Potockich Wodzicka w książce poświęconej zakazanej miłości Elizy Radziwiłłówny i Fryderyka Wilhelma. (…)


Reklama


Za wysokie progi dla Radziwiłłów

Dla nas, ludzi żyjących współcześnie, pojmowanie za żonę przez mężczyzn z wyższych sfer, np. książąt Williama i Harry’ego, wnuków Elżbiety II, czy następcę tronu Norwegii, księcia Haakona Magnusa, panien nielegitymujących się arystokratycznym pochodzeniem, nie jest niczym niezwykłym.

Tak więc słowa Teresy Wodzickiej brzmią dziś ckliwie, patetycznie i nie do końca prawdziwie. Ale jeżeli prześledzimy historie rozmaitych „kopciuszków”, a więc dziewcząt, które zdobyły miłość udzielnych władców, a potem stanęły z nimi na ślubnym kobiercu, to musimy przyznać rację dziewiętnastowiecznej pisarce. (…)

XIX-wieczna podobizna Elizy Radziwiłłówny (domena publiczna).
XIX-wieczna podobizna Elizy Radziwiłłówny (domena publiczna).

Niestety, dzieje bohaterki tej opowieści, Elizy Fryderyki Luizy Marty Radziwiłłówny, urodzonej 28 października 1803 roku, także wpisują się w twierdzenie o złym losie prześladującym „dziewczęta ukochane przez królów”. A przecież nie była ona dziewczyną z gminu, wręcz przeciwnie – przyszła na świat w zacnej, a przede wszystkim bogatej rodzinie, która odegrała niebagatelną rolę w dziejach Rzeczypospolitej. (…)

Bez wątpienia Radziwiłłowie z czasem stali się obywatelami świata, a swoje posiadłości mieli nie tylko w Polsce czy na Litwie, ale także: w Rosji, Niemczech, we Francji oraz we Włoszech. Co więcej, byli przyjmowani, i to z honorami, na monarszych dworach Europy, a do grona przyjaciół mogli zaliczyć nie tylko najwyższej rangi urzędników państwowych w różnych państwach, ale także koronowanych władców.

Szczęśliwe polityczne małżeństwo

Okazało się jednak, że nawet Radziwiłłowie nie mogą marzyć o małżeństwie członkini swojego rodu z królem Prus – progi pałacu okazały się za wysokie również dla nich. A przecież ojciec Elizy, Antoni Henryk Radziwiłł, spowinowacił się z Hohenzollernami, poślubiając w 1796 roku starszą od siebie o pięć lat księżniczkę Dorotę Luizę Hohenzollern, bratanicę króla Prus Fryderyka II Wielkiego.

Mimo że ich małżeństwo było efektem politycznej kalkulacji pruskiego władcy oraz matki Antoniego, Heleny z Przeździeckich, marzącej o umocnieniu rodu i zbliżeniu do berlińskiego dworu, związek okazał się trwały i szczęśliwy. Para podobno przypadła sobie do gustu już w chwili, gdy sobie ich przedstawiono. (…)


Reklama


Radziwiłłowie swoje życie dzielili między Berlin, Poznań i należące do nich dobra w Przygodzicach i Ciszycy. W stolicy Prus mieszkali w pałacu zwanym „Hotel de Radziwill” przy Wilhelmstrasse 77, który otrzymali od ojca, Michała Hieronima, w Poznaniu zaś rezydowali w pałacu namiestnikowskim, mieszczącym się w dawnym budynku kolegium jezuickiego, który przekształcili w rezydencję z prawdziwego zdarzenia. (…)

Znali się od dzieciństwa

Początkowo nic nie zapowiadało, że starsza córka księcia Radziwiłła w ogóle będzie rozpatrywana jako kandydatka na żonę Wilhelma, bo para znała się od dzieciństwa, można nawet powiedzieć, że razem się wychowywali. Kiedy bowiem w 1810 roku zmarła królowa Luiza, siedmioro osieroconych przez nią dzieci było częstymi gośćmi w domu ciotki Luizy Radziwiłłowej, która starała się zastąpić im matkę.

Artykuł stanowi fragment książki Iwony Kienzler pt. Życie i romanse polskich arystokratów (Bellona 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Iwony Kienzler pt. Życie i romanse polskich arystokratów (Bellona 2021).

Wprawdzie Wodzicka pisze, że podczas wspólnych zabaw „tworzył się i wzrastał niepostrzeżenie węzeł łączący serca Wilhelma i ślicznej jego kuzynki”, ale wątpliwe jest, by Hohenzollern interesował się wówczas małą Radziwiłłówną, dzieliła ich zbyt duża różnica wieku – Wilhelm był starszy o sześć lat, a dla dzieci jest to cała epoka.

Poza tym Eliza już w 1815 roku wyjechała z rodzicami do Poznania, gdzie jej ojciec miał objąć funkcję księcia namiestnika; miała wówczas dwanaście lat. Wiemy też, że jako dwunastolatka tańczyła z księciem kadryla na balu w Berlinie, ale osiemnastoletni wówczas Wilhelm rozglądał się za znacznie starszymi pannami. (…)


Reklama


Wilhelm zakochał się w urodziwej Elizie, kiedy miała czternaście lat. W 1818 roku spotkał ją w Poznaniu, gdzie zatrzymał się w drodze powrotnej z Petersburga, wracając ze ślubu swojej siostry Charlotty z wielkim księciem Mikołajem, młodszym bratem Aleksandra II. Wówczas zauważył też korzystne zmiany w wyglądzie Radziwiłłówny, odnotowując, że dziewczyna wyrosła i stała się wyjątkowo urocza.

Częsty gość przy Wilhelmstrasse 77

Ku jego rozpaczy piękna kuzynka nie okazywała mu zainteresowania, a ona tymczasem śniła mu się po nocach, i to były sny o zabarwieniu erotycznym, przynajmniej w rozumieniu dziewiętnastowiecznej moralności. Książę bowiem widział w nich swoją bogdankę w tańcu, w którym podnosiła jedwabną suknię, ukazując… nogi.

Rodzice Luizy Antoni Henryk Radziwiłł i Luiza z Hohenzollernów (domena publiczna).
Rodzice Luizy – Antoni Henryk Radziwiłł i Luiza z Hohenzollernów (domena publiczna).

Dla bogobojnego Niemca, wychowanego w luterańskiej etyce, było to nie lada przeżycie. Potem okazji do spotkań było jeszcze więcej, gdyż Radziwiłłowie przenieśli się na zimę do Berlina. Ich salon był wówczas z pewnością jednym z najbardziej prestiżowych w ówczesnej Europie, do którego ściągali tłumnie przedstawiciele śmietanki towarzyskiej, ale przede wszystkim artyści i luminarze kultury.

Przyciągały ich nie tylko wspaniała atmosfera i iście polska gościnność, ale także osoba pana domu, erudyty i wyśmienitego muzyka, który, zdaniem hrabiny Elise von Bernstorff , łączył w sobie niemiecką prostolinijność i polską grację. Dodatkowym wabikiem przyciągających gości do domu Radziwiłłów była częsta obecność najznamienitszych muzyków owych czasów.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Nikogo zatem nie dziwiły wizyty księcia Wilhelma, chociaż w 1820 roku bywał tam tak często, że wzbudziło to zainteresowanie berlińskiego towarzystwa. I w końcu stało się jasne, że syna cesarza do domu przy Wilhelmstrasse 77 nie przyciąga jego ciotka ani artystyczna atmosfera salonu, ale piękne oczy panny Elizy. (…)

„Biała róża”

Dziewczyna, podobnie jak inne panny i kawalerowie, bywała na licznych karnawałowych balach i zabawach, gdzie wzbudzała prawdziwy zachwyt. Nazwano ją wówczas „białą różą”. I chociaż niejeden młodzian dałby wiele, by spędzać z urodziwą księżniczką więcej czasu, Elizy nie odstępował na krok Wilhelm, korzystając zresztą z przynależnych mu praw pokrewieństwa:


Reklama


Widziano ich wszędzie razem; nawet w żywych obrazach u dworu wystąpili przebrani za bohaterów głośnego wówczas poematu Moora, ona jako Lalla-Roukh, a on jako jej adorator książę Nureddin .

W 1821 roku wspólnie pokazali się na uroczystości z okazji srebrnych godów Antoniego i Luizy Radziwiłłów. Początkowo wydawało się, że młodym sprzyjają nie tylko rodzice Elizy, ale i berliński dwór, skoro polska arystokratka wraz ze swoją kuzynką, Blanche von Wildenbruch, zostały konfirmowane przez nadwornego kaznodzieję i duchownego katedralnego w kaplicy zamku królewskiego, oddanej w tym celu do dyspozycji przez Fryderyka Wilhelma III.

Portret młodego Wilhelma Hohenzollerna (domena publiczna).
Portret młodego Wilhelma Hohenzollerna (domena publiczna).

Zdaniem niemieckich arystokratów obeznanych z sytuacją na dworze był to widomy znak akceptacji wybranki księcia przez jego ojca, który w ten sposób dał synowi zielone światło w kwestii ewentualnego małżeństwa. Wilhelm, ośmielony takim postępowaniem, w czerwcu 1820 roku w pałacu w Freienwalde odważył się wyznać Radziwiłłównie miłość. Chociaż nie ogłoszono oficjalnych zaręczyn, para spędzała dużo czasu razem, a książę miał okazję poznać piękno naszego kraju.

Sielanka trwała krótko

Zakochani jeździli na wspólne przejażdżki po dolinie Bobru, podziwiali malownicze Góry Olbrzymie czy Góry Sokolickie, spacerowali po lasach, skałach, po ruinach opactwa w Bukowcu, romantycznych sztucznych ruinach koło pałacu w Ciszycy, rozkoszowali się pięknem parków w Bukowcu czy Karpnikach.


Reklama


Poza tym książę incognito, występując jako baron Stockmann, uczestniczył w polowaniu w Lasach Przygodzickich. Do myśli o małżeństwie córki z księciem przyzwyczaił się także Antoni Henryk, który kazał w Antoninie zbudować dwa domy szwajcarskie dla córki i jej przyszłego męża.

Nie wszyscy jednak na berlińskim dworze sprzyjali zakochanym, w otoczeniu króla nie brakowało przeciwników mariażu księcia z Radziwiłłówną, chociaż pozornie nie było ku temu żadnych przeciwskazań. Przecież (…) za sprawą cesarskiego nadania Radziwiłłowie byli książętami Rzeszy, mogli poszczycić się także wspaniałymi koligacjami i chociaż żaden z ich przodków nie był udzielnym władcą, to kobiety z ich rodu były żonami książąt i monarchów. (…)

Eliza Radziwiłłówna na portrecie autorstwa Friedricha Juliusa Ludwiga Sebbersa (domena publiczna).
Eliza Radziwiłłówna na portrecie autorstwa Friedricha Juliusa Ludwiga Sebbersa (domena publiczna).

Kiedy jednak doszło do mariażu Ludwiki Karoliny z Ludwikiem, elektorzy Brandenburgii nie mieli jeszcze godności królewskiej. Dostąpili jej dopiero w 1701 roku, kiedy Fryderyk III Brandenburski sam koronował się na króla Prus.

To był mezalians

Formalnie możliwość małżeństwa bohaterów naszej opowieści zaczęto kwestionować pośrednio za sprawą starszego brata Wilhelma, następcy tronu Fryderyka Wilhelma, który w 1819 roku zakochał się w bawarskiej księżniczce Elżbiecie Ludwice Wittelsbach. I tu pojawiły się schody, bo wprawdzie Prusom zależało na zbliżeniu z Bawarią, ale ukochana następcy tronu nie chciała dokonać konwersji na luteranizm.

Z tego powodu jego ojciec zarządził ekspertyzę prawną dotyczącą ewentualnego małżeństwa następcy tronu z papistką, jak pogardliwie nazywano wyznawców katolicyzmu, a przy okazji polecił zająć się kwestią małżeńskich zamiarów swojego młodszego syna, Wilhelma. Jednocześnie ówczesny dyrektor policji, Karl Albert von Kamptz, sporządził ekspertyzę prawną pt. Promemoria über die Standeswidrigkeit der Ehe eines königlichen Prinzen von Preußen mit der Prinzessin Radziwill (Promemoria o nierówności stanowej małżeństwa królewskiego księcia Prus z księżniczką Radziwiłł).

Wynikało z niej, że już bratanica króla, księżna Luiza, popełniła mezalians, wychodząc za księcia Antoniego Radziwiłła, co oznaczało automatyczne zrzeczenie się praw do tronu, zarówno jej, jak i jej dzieci pochodzących z małżeństwa z Radziwiłłem. Radziwiłł zaś został uznany za zwykłego szlachcica.


Reklama


Prawo rodowe na pierwszym miejscu

Wilhelm, zapoznawszy się z wynikami ekspertyzy, nie mógł uwierzyć własnym oczom, do głowy mu nawet nie przyszło, że jego ukochana nie jest mu równa stanem. Podejrzewał natomiast, że jest to efekt nielojalności niektórych członków rodziny jego wybranki, której stryj Michał brał udział w powstaniu pod wodzą Kościuszki i Poniatowskiego, a potem w szeregach armii Napoleona walczył przeciwko Prusom.

Było to dość prawdopodobne, monarcha nie słynął przecież z nadmiernej sympatii do Polaków. Trudno zresztą oczekiwać czego innego po człowieku, który w 1811 roku rozkazał przetopić na monety insygnia koronacyjne królów polskich, zrabowane z wawelskiego skarbca w 1795 roku.

Ojciec zakochanego w Elizie Wilhelma. król Prus Fryderyk Wilhelm III (domena publiczna).
Ojciec zakochanego w Elizie Wilhelma. król Prus Fryderyk Wilhelm III (domena publiczna).

Kiedy jednak ukochana siostra Wilhelma, Charlotta, zaczęła go namawiać do poślubienia którejś z niemieckich księżniczek, książę zrozumiał, że stoi na przegranej pozycji. Wprawdzie nie był następcą tronu, ale uświadomiono mu, że w przypadku bezpotomnej śmierci jego starszego brata to on zostanie królem, i dlatego racja stanu przemawia za tym, aby zrezygnował z małżeństwa z polską księżniczką.

W końcu do akcji wkroczył osobiście władca, pouczając w lutym 1822 roku niepokornego syna, że prawo rodowe winno być przedłożone nad prywatne uczucia. W takiej sytuacji Wilhelm ostatecznie zrezygnował z wcześniejszych planów matrymonialnych. W swoim pamiętniku odnotował jedynie, że stracił drogą i anielsko dobrą istotę, za jaką uważał Elizę, którą zresztą bezzwłocznie powiadomił o swojej decyzji.


Reklama


Wilhelm walczy o swoją miłość

Dziewczyna przyjęła to z rezygnacją, ale nie miała zamiaru nakłaniać ukochanego do nieposłuszeństwa wobec ojca i króla. Para przyrzekła sobie wieczną przyjaźń, zresztą wiedzieli, że będą się nadal spotykać na balach i różnych spotkaniach towarzyskich w Berlinie. Książę, chcąc zapomnieć o swoich problemach, wyjechał do nadreńskich prowincji państwa, a potem do Niderlandów.

Wciąż pisał do ukochanej, ale w listach udawał tylko jej przyjaciela, poruszając bezpieczne, neutralne tematy. Gdy jednak chciał przekazać jej bardziej intymne wiadomości, korzystał z pośrednictwa jej matki, księżnej Luizy. Tymczasem pojawił się nowy poważny konkurent do ręki panny Radziwiłłówny, był to szwedzki książę Oskar, któremu najwyraźniej nie przeszkadzały różnice stanowe dzielące jego i urodziwą pannę.

Artykuł stanowi fragment książki Iwony Kienzler pt. Życie i romanse polskich arystokratów (Bellona 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Iwony Kienzler pt. Życie i romanse polskich arystokratów (Bellona 2021).

Tymczasem Wilhelm, przemyślawszy sprawę, postanowił zawalczyć jednak o swoje szczęście, i przystąpił do kontrofensywy, zlecając kolejne ekspertyzy, a wobec takiego rozwoju sprawy, po powrocie do Berlina, znowu spotykał się z Elizą. Tym razem postanowił za wszelką cenę dowieść światu, że jego ukochana jest godna poślubienia syna króla Prus, nawet jeżeli w przyszłości zasiądzie on na tronie.

Radziwiłłowie, zwłaszcza spokrewniona z królem księżna Luiza, odebrali brak zgody na ślub Elizy z Wilhelmem jako policzek i byli pewni, że prawdziwą przyczyną są sprawy polityczne. W owym czasie bowiem Antoni opowiadał się coraz mocniej za odbudową państwa polskiego, ale pod przewodnictwem pruskiego władcy. (…)


Reklama


Król zmienia zdanie?

Tymczasem Wilhelm oświadczył ojcu, że nie wyobraża sobie życia bez ukochanej i zlecał coraz to nowe ekspertyzy, które jednak nikogo nie przekonały. W końcu sam zabrał się do badania przeszłości rodu Hohenzollernów. Wściekłość zakochanego młodzieńca obudziła tak że zgoda udzielona przez ojca jego starszemu bratu na ślub z katolicką księżniczką bawarską, będącą, jak odkrył Wilhelm podczas przeprowadzonych badań, w prostej linii potomkinią księcia Bogusława Radziwiłła.

Tymczasem opowiadający się przeciwko małżeństwu Wilhelma z Radziwiłłówną książę Wittgenstein zarządził kolejną, już dwudziestą drugą, analizę dotyczącą mariażu księcia z polską arystokratką, po raz kolejny dowodząc, że będzie to mezalians, gdyż Eliza nie wywodzi się z suwerennej dynastii.

Elizie wytykano, że nie z suwerennej dynastii. Na ilustracji portret księżniczki przedstawionej jako peri, czyli postać z perskiej mitologii (domena publiczna).
Elizie wytykano, że nie z suwerennej dynastii. Na ilustracji portret księżniczki przedstawionej jako peri, czyli postać z perskiej mitologii (domena publiczna).

Wówczas matka zakochanej dziewczyny postanowiła przystąpić do akcji i osobiście zwrócić się do króla. Napisała pismo, w którym wyraziła oburzenie na oficjalną degradację rodu jej małżonka, której, jej zdaniem, dopuściła się komisja powołana przez króla w 1824 roku w celu zbadania legalności ewentualnego małżeństwa Hohenzollerna z Radziwiłłówną, uznając mariaż za mezalians.

Najwidoczniej argumenty krewnej trafiły do przekonania władcy, skoro zarządził spotkanie rodzinne w Kotlinie Jeleniogórskiej, gdyż, jak podejrzewano, król chciał się po raz kolejny dokładnie przyjrzeć dziewczynie, która zawojowała serce jego syna. Na spotkaniu tym Eliza zaprezentowała się tak dobrze, że z miejsca zyskała przychylność swojego potencjalnego teścia.


Reklama


Prawnicy zatrudnieni przez sprzyjającego odtąd zakochanym Fryderyka Wilhelma III orzekli, że przeszkody, na które powoływali się przeciwnicy małżeństwa, można byłoby usunąć, gdyby Eliza została adoptowana przez którąkolwiek z dynastii panujących w ówczesnej Europie.

Kto adoptuje Luizę?

Ponieważ adopcja przez Habsburgów nie wchodziła w grę ze względów politycznych, zwrócono się z tą osobliwą prośbą do cara Rosji, Aleksandra I, z którym Radziwiłłów łączyło powinowactwo – jego młodszy brat Mikołaj poślubił księżniczkę Charlottę, córkę króla Prus, a zarazem bratanicę księżnej Luizy Radziwiłłowej.

Car Aleksander I na portrecie autorstwa George'a Dawe'a (domena publiczna).
Car Aleksander I na portrecie autorstwa George’a Dawe’a (domena publiczna).

Sprawa była początkowo na dobrej drodze, ale ostatecznie ktoś z carskiego otoczenia zwrócił uwagę, że średni brat cara, książę Konstanty, także nie ożenił się z księżniczką krwi, ale zwyczajną szlachcianką, Joanną Grudzińską, której żaden władca nie adoptował, a Konstanty, wybierają cmiłość, po prostu zrzekł się praw do korony. Nie chcąc pozwalać na precedens, który mógłby otworzyć Konstantemu i jego nieodpowiedniej małżonce drogę do tronu, car ostatecznie odmówił adopcji Luizy.

W końcu znaleziono właściwą osobę – brata księżnej Luizy, księcia Augusta, który wyraził zgodę na adopcję siostrzenicy. Księżna przystała na to jednak z pewnymi oporami, ponieważ August był niepoprawnym playboyem, któremu udało się spłodzić aż jedenaścioro nieślubnych dzieci. Na wieść o zgodzie na adopcję w lutym 1825 roku Wilhelm przyjechał do Poznania, by potajemnie zaręczyć się ze swoją ukochaną. Informacje o tym dotarły jednak do Berlina, gdzie po raz kolejny zebrała się specjalna komisja, by orzec, że planowana adopcja nie rozwiąże sprawy i małżeństwo księcia byłoby mezaliansem.


Reklama


Wobec takiego rozwoju sytuacji król wydał synowi zakaz wyjazdu na Śląsk, gdzie zazwyczaj spotykał się z ukochaną, i wysłał go z najmłodszym synem, Karolem, do Weimaru. W Weimarze mieszkały dwie panny, prawdziwe księżniczki – Maria i Augusta. Tak się pechowo złożyło, że Karol od pierwszego wejrzenia zakochał się w szesnastoletniej Marii.

Królewski zakaz

Na drodze do jego szczęścia stanęła jednak przyszła teściowa, księżna Maria, rodzona siostra cara Aleksandra I, która oświadczyła, że wyda swoją starszą córkę za syna Fryderyka Wilhelma III tylko wtedy, jeżeli jego starszy brat zrezygnuje z planów poślubienia Radziwiłłówny. Co gorsza, stanowisko księżnej potwierdził również jej małżonek, który marzył o wydaniu obu córek za synów pruskiego władcy. W efekcie w czerwcu 1826 roku król Prus oficjalnie zakazał Wilhelmowi małżeństwa z jego ukochaną, a nieszczęsny książę go posłuchał, zrywając zaręczyny.

Na tej awanturze z pewnością skorzystał młodszy brat księcia, Karol, który w maju 1827 roku poślubił Marię, a jego starszy brat, szykowany wobec bezdzietności najstarszego z braci, Fryderyka Wilhelma, na następcę tronu, poprosił o rękę Augusty, którą poślubił 11 czerwca 1829 roku, dla dobra państwa i dynastii dobrowolnie rezygnując z prawa do szczęścia.

Małżeństwo okazało się nieszczęśliwe, mimo że para doczekała się dwójki dzieci, być może dlatego że Wilhelm ciągle porównywał Augustę z Elizą, narzekając w listach do ukochanej siostry na „niewielką kobiecość” żony. W końcu Augusta popadła w depresję maniakalną.

Eliza na łożu śmieci (domena publiczna).
Eliza na łożu śmieci (domena publiczna).

Śmierć Elizy

Mniej więcej w tym samym czasie rodzinę Radziwiłłów zaczęły nękać rozmaite nieszczęścia: we wrześniu 1827 roku zmarł na gruźlicę jeden z braci Elizy, Ferdynand. Zaledwie trzy miesiące później podstępna choroba zabrała z tego świata Helenę, żonę innego brata, Wilhelma, a rok później rodzina opłakiwała śmierć ich córki, a zarazem chrześniaczki Elizy.

W 1831 roku zmarł kolejny syn Antoniego i Luizy, Władysław, którym w chorobie opiekowała się bohaterka naszej opowieści. W 1833 roku król zawiesił księcia Radziwiłła w funkcji namiestnika Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Zwolniony ze służby arystokrata zmarł w tym samym roku w Berlinie.

Kiedy ojciec Elizy umierał, ona była już bardzo chora – zaraziła się gruźlicą, opiekując się Władysławem, i przegrała walkę z chorobą – 27 września 1834 roku odeszła na zawsze, jak pisze Wodzicka: „Zostawiając po sobie pamięć jasnego anioła, którego niebo na chwilę tylko zapożyczyło tej ziemi”. Jej niegdysiejszy narzeczony do końca swych dni, a dane mu było dożyć dziewięćdziesięciu jeden lat, z których siedemnaście spędził na tronie, trzymał na biurku portret Elizy, przysłany mu kiedyś przez księżną Charlottę, jego ukochaną siostrę.

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Iwony Kienzler pt. Życie i romanse polskich arystokratów. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Bellona.

Burzliwe i zakazane historie miłosne

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Autor
Iwona Kienzler
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.