Kobiety w GROM-ie. Były żołnierz elitarnej formacji tłumaczy dlaczego są niezbędne w siłach specjalnych

Początkowo żołnierze GROM-u buntowali się przeciwko przyjmowaniu kobiet w szeregi tej elitarnej jednostki. Szybko okazało się jednak, że pułkownik Petelicki miał rację. Były operator GROM-u po latach przyznaje, że pierwiastek kobiecy stał się niezbędny „do jeszcze lepszego i skuteczniejszego działania”.

O Navy SEALs krążyło wiele legend, kręcono filmy – choćby ten o G.I. Jane, którą za grała Demi Moore. Nie wiem, czemu SEALsi nie chcieli z nami oglądać filmu o dzielnej dziewczynie, która na równi z nimi przechodzi ich morderczy trening. I jak przyszło co do czego, to od nas musieli „pożyczać” do roboty  G.I. Jane – i to nie filmową, a prawdziwą, cholernie skuteczną.


Reklama


Chłodne powitanie

Tworząc GROM, pan pułkownik Petelicki nie rezygnował z kobiet – już na starcie towarzyszyły mu one w mundurach. Co prawda na początku nie miały zadań bojowych, ale zawsze były i pułkownik nakazywał im się szkolić. Te, którym takie zadania przypadły, przyszły do Firmy w 1999 roku.

Ewolucja GROM-u i to, jaki Petel miał pomysł na Firmę, potwierdza, że był wizjonerem, który idealnie przewidywał potrzeby kadrowe przyszłych konfliktów zbrojnych. W 1999 roku, gdy sześć dziewczyn weszło w towarzystwie komendanta kursu do świetlicy naszego koszarowego budynku przy Podchorążych, powitały je pomruki oznaczające głównie: „Co wy tu, kurwa, robicie bez ukończonej selekcji?”.

Żołnierze GROM-u początkowo nie chcieli w swoich szeregach kobiet. Na zdjęciu jedna z nich - Kate - w czasie działań w Iraku. Zdjęcie z książki Chłopaki z Marsa (materiały prasowe).
Żołnierze GROM-u początkowo nie chcieli w swoich szeregach kobiet. Na zdjęciu jedna z nich – Kate – w czasie działań w Iraku. Zdjęcie z książki Chłopaki z Marsa (materiały prasowe).

Nikt wtedy nie myślał, że za parę lat te dziewczyny staną się doskonałymi żołnierzami do wykonywania zadań zgodnych z powiedzeniem „gdzie diabeł nie może, tam babę pośle” – no, może nie do końca, ale były dedykowane do takich akcji, których my byśmy nie zrobili. Do każdej pięcioosobowej sekcji została przyłączona jedna z dziewczyn, „ta szósta”, i tak rozpoczęło się wspólne szkolenie.

Ludzie z różnych środowisk

Z naszego męskiego punktu widzenia nie miało ono zbytnio sensu, bo były słabsze fizycznie i tak dalej. Wtedy jeszcze nie dorośliśmy do współdziałania z kobietami na naszym męskim podwórku. Petel myślał inaczej – otwierał drogę do zawodowej kariery wojskowej ślusarzom, rolnikom, architektom, policjantom… i kobietom też.


Reklama


Ja widzę to dzisiaj tak: gdyby GROM składał się z samych żołnierzy wyuczonych na wojskowych uczelniach, to oni wszyscy mieliby ten sam obraz rzeczywistości. To samo wykształcenie, to samo środowisko daje w zasadzie ten sam punkt widzenia.

Zgodnie z tym, czego zostali nauczeni, widzieliby tylko jedno słuszne rozwiązanie, nikt nie wychodziłby przed szereg. Petel, jako oficer wywiadu, wiedział jednak, że chcąc być skutecznym i zwyciężać, trzeba działać niekonwencjonalnie i patrzeć szerzej –  a żeby to się mogło udać, potrzebował ludzi z różnych środowisk.

Tekst stanowi fragment książki Chłopaki z Marsa. GROM - historia przyjaźni (Bellona 2020). Jej autorem jest były operator jednostki Naval.
Tekst stanowi fragment książki Chłopaki z Marsa. GROM – historia przyjaźni (Bellona 2020). Jej autorem jest były operator jednostki Naval.

Dawał więc szansę na szkolenie każdemu, nie patrząc na jego wyuczony zawód. Zgodnie z tą logiką, do tej roboty nadaje się każdy o ponadprzeciętnych cechach, niezależnie od wzrostu, profesji i wykształcenia. Taki dobór kadry w Firmie zdecydowanie zmienił sposób patrzenia na pewne zagadnienia.

„Dziewczyny nie miały z nami łatwo”

Wyszliśmy z tunelu; nasza perspektywa rozszerzyła się do 180 stopni. Jednak podczas niekonwencjonalnych zadań, do których byliśmy szkoleni, trzeba patrzeć jeszcze szerzej. Jak szeroko? Rozwiązanie okazało się bardzo proste: wystarczyło zatrudnić i przeszkolić kobiety, by osiągnąć widzenie w zakresie 360 stopni, ale w tamtym czasie wiedział o tym zapewne tylko pan generał.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Dziewczyny nie miały z nami łatwo – nie było dla nich taryfy ulgowej. One jednak tego nie oczekiwały i tylko wtedy, kiedy naprawdę już nie dawały rady, brało się je za dupsko i podsadzało na parapet. Nie da się przeskoczyć warunków fizycznych – sport ma to do siebie, że w dyscyplinach jest podział na kategorie męskie i żeńskie, biologii czy fizyki też nie oszukasz.

Żadna z pań nie będzie się mierzyć na dystansie 100 metrów z Usainem Boltem czy w klatce MMA z Mamedem Khalidovem, ale te o ponadprzeciętnej sile z przeciętnymi facetami mają już wszelkie szanse. Natomiast, jak pisałem, działania specjalne mają to do siebie, że poza siłą potrzebne są: spryt, myślenie, intuicja, profesjonalizm – i tego już dziewczynom nie można było odmówić.

Kate w roli bocznego strzelca karabinu maszynowego M240 w trakcie patrolu bojowego. Zdjęcie z książki Chłopaki z Marsa (materiały prasowe).
Kate w roli bocznego strzelca karabinu maszynowego M240 w trakcie patrolu bojowego. Zdjęcie z książki Chłopaki z Marsa (materiały prasowe).

Petelicki miał rację

Zresztą, wracając do sportu, były wśród nich wręcz wybitnie zawodniczki z osiągnięciami na szczeblu europejskim, a nawet światowym. Wicemistrzyni Europy w zapasach w stylu wolnym niejednego samca alfa przydusiła do piaszczystego podłoża podczas siłowych przepychanek na plaży półwyspu Westerplatte.

Jest też coś takiego jak typowo męski i typowo kobiecy punkt widzenia. Więc w tym naszym męskim, zamkniętym do tej pory świecie wojowników do jeszcze lepszego i skuteczniejszego działania niezbędny okazał się pierwiastek kobiecy. Pan generał przewidział to już w 1999 roku, zatrudniając i dając szansę szkolenia się na równi z nami „tej szóstej” w sekcji.

Przeczytaj również o tym, jak wyglądała pierwsza misja zagraniczna GROM-u. „To był istny cyrk”


Reklama


Źródło:

Tekst stanowi fragment książki Chłopaki z Marsa. GROM – historia przyjaźni (Bellona 2020). Jej autorem jest były operator jednostki Naval.

Polecamy:

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów.

Autor
Naval
7 komentarzy
  • Kobieta w drużynie to kompletna porażka. Raz, że nie wytrzymuje treningu – normalna sprawa bo tak już jesteśmy zbudowani – dwa – że za wszelką ceną chcą udowodnić, że nie są gorsze – a to juz problem bo rodzi napięcia – trzy – jak ją złapią to dopiero mają używanie i wyśpiewa wszystko bez łaskotania. Kobiety w armii robią fantastyczną pracę jako psycholożki, A z drugiej strony to jak chcą – to wycofajmy facetów i dajmy im powojować. ja z chęcią oddam ekwipunek, zostanę z dzieciakami a ona niech nadstawia cycki talibom… życzę sukcesów… żeby tylko armia nie zapomniała o tamponach – bo sie jeszcze bez walki poddadzą… hahahahahha

    • Większość chłopców wyrasta z tego urojonego poczucia wyższości nad kobietami mniej więcej w późnej podstawówce. Ale jak pokazuje twój przykład niektórzy zatrzymują się mentalnie w rozwoju na zawsze

  • Artykuł promujący książkę nieoznaczony jako artykuł sponsorowany.
    Na pytanie też nie odpowiada.

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.