Hanna Bielska jako pielęgniarka w sztuce teatralnej, rok 1937.

Lekarki w przedwojennej Polsce (1918-1939). Mężczyźni uważali, że nadają się tylko do jednego

Strona główna » Międzywojnie » Lekarki w przedwojennej Polsce (1918-1939). Mężczyźni uważali, że nadają się tylko do jednego

Ludwik Rydygier, jeden z najwybitniejszych nad Wisłą chirurgów przełomu XIX i XX wieku, pisał z emfazą na łamach „Przeglądu Lekarskiego”: „Precz z Polski z dziwolągiem kobiety – lekarza”. Słowa padły w roku 1895, niespełna ćwierć wieku przed odzyskaniem przez Rzeczpospolitą niepodległości. W wolnym kraju podobnych komentarzy nie drukowano już w równie szacownych periodykach. Ale ogólne podejście wcale nie uległo radykalnej zmianie.

Rydygier twierdził u schyłku XIX stulecia, że „dokładnie zbadał sprawę kobiet-lekarek”. Nasunęły mu się trzy naczelne wnioski. Wszystkie, jak komentuje profesor Marta Sikorska, zdradzały absolutne niezrozumienie damskich aspiracji do pracy w medycynie.


Reklama


Chirurg twierdził, że po pierwsze przygotowywanie kobiet do zawodu „nie odpowiadało żadnej palącej potrzebie”, gdyż lekarze-mężczyźni byli w stanie w stu procentach sprostać zapotrzebowaniu pacjentów.

Po drugie Rydygier wyrażał przekonanie, że studia medyczne i praktyka lekarska „w wysokim stopniu” kłóciły się z „usposobieniem”, „uzdolnieniem” i „charakterem” wszystkich kobiet.

Ludwik Rydygier oraz jego asystenci na obrazie Leona Wyczółkowskiego. Drugi od lewej stoi doktor Antoni Gabryszewski (domena publiczna).
Ludwik Rydygier oraz jego asystenci na obrazie Leona Wyczółkowskiego. Drugi od lewej stoi doktor Antoni Gabryszewski (domena publiczna).

Wreszcie rzecz trzecia – nestor świata medycznego twierdził, że niemal wszystkie lekarki i kandydatki na przyszłe pracownice służby zdrowia, trafiały do zawodu lub szkoły „nie przez zamiłowanie do nauki lub chęć poświęcenia się ludzkości”, lecz tylko „przez jakieś awanturnicze usposobienie, przez chęć zabłyśnięcia czymś oryginalnym”.

Droga przez mękę do upragnionego zawodu

Trzy dekady później, już w wolnej, demokratycznej Polsce, podobnych opinii nie podnoszono równie otwarcie i z podobnym politowaniem. A w każdym razie nie robiono tego w oficjalnych periodykach.


Reklama


Ogół mężczyzn-lekarzy wciąż jednak powątpiewał w predyspozycje i intencje koleżanek, a pacjenci wciąż często wybierali doktorów, a nie doktorki wyłącznie z uwagi na ich płeć.

Kobiety musiały wysilać się wielokrotnie bardziej od mężczyzn, by ukończyć studia medyczne, a tym bardziej zdobyć upragnioną posadę.

Premiera nowej ksiażki Ałbeny Grabowskiej pt. Doktor Zosia już 26 października. Zamów już dzisiaj
Literackie spojrzenie na trudną drogę kobiet do równego traktowania w świecie medycyny. Doktor Zosia – ostatnia część trylogii Uczniowie Hippokratesa autorstwa Ałbeny Grabowskiej – właśnie trafiła do sprzedaży.

Przez całą epokę międzywojenną konsekwentnie zamykano im drogę do bardziej skomplikowanych i prestiżowych specjalizacji. Przyjęło się twierdzenie, że panie mogą zajmować się pediatrią albo chorobami kobiecymi. Krzywo spoglądano natomiast nawet na ich pracę w internistyce. Najczęściej lekarki chorób wewnętrznych były zmuszone prowadzić prywatne, jednoosobowe praktyki.

Lekarki w Polsce 1918-1939. Obraz sytuacji w liczbach

Obraz obecności kobiet w świecie medycyny podsumował wiosną 1939 roku doktor Ludwik Dydyński na łamach „Życia Lekarskiego”. W oparciu o dane z wcześniejszego roku podał, że w całym kraju pracowało 12 923 lekarzy. W tej liczbie było 10 922 mężczyzn i zaledwie 2001 kobiet. Stosunek płci wynosił więc 74,6 do 15,4%.


Reklama


Sytuacja nie wszędzie wyglądała jednak tak samo. Panie doktor były w stanie, choć z wielkim trudem, znaleźć punkt zaczepienia w dużych, postępowych metropoliach. O wiele trudniej było jednak o jakąkolwiek karierę medyczną na prowincji. Liczby mówią wszystko: w miastach powyżej 100 000 mieszkańców 20% lekarzy stanowiły kobiety. W mniejszych miejscowościach – średnio tylko 10%.

Najwięcej lekarek w stosunku do całej kadry było w Wilnie – aż 25,4%. Sporo także w Warszawie (22,4%) i Krakowie (18,5%). Poznań wyraźnie odstawał od czołówki. Tam na 100 doktorów przypadało tylko 15 pań. Najbardziej antykobiece okazywało się jednak środowisko lekarskie Lublina. W mieście nad Bystrzycą tylko 9,6% ogółu lekarzy stanowiły kobiety.

Hanna Bielska jako pielęgniarka w sztuce teatralnej, rok 1937.
Hanna Bielska jako pielęgniarka w sztuce teatralnej, rok 1937 (domena publiczna; koloryzacja – Palette.fm).

Pielęgniarki i położne

O wiele chętniej kobiety widziano w zajęciach pomocniczych, podrzędnych i tradycyjnie wiązanych z ich płcią. Ogółem męskie środowisko medyczne niezmiennie twierdziło, przynajmniej po cichu, że panie nadają się do jednego: by słuchać.

Kompendium Dwadzieścia lat publicznej służby zdrowia w Polsce odrodzonej, wydane przez Ministerstwo Opieki Społecznej w 1939 roku, wśród zawodów medycznych w ogóle nie wymieniało pielęgniarzy. Były wyłącznie pielęgniarki.


Reklama


Szacowano, że około 1500 z nich ukończyło 2,5-letnie szkoły i uzyskało rangę pielęgniarek dyplomowanych. Około 1000 kolejnych pań miało za sobą bardziej dorywcze, zwykle kilkumiesięczne przeszkolenie. Od 8000 do 9000 pielęgniarek pracowało jednak przy pacjentach bez żadnego (lub prawie żadnego) przygotowania. Według ministerstwa u schyłku epoki międzywojennej w kraju było też 10 000 czynnych położnych.

Łącznie w zawodach położnej i pielęgniarki pracowało ponad 20 000 kobiet. Dziesięć razy więcej niż w zawodzie lekarskim.

Wybrana bibliografia

  • Dwadzieścia lat publicznej służby zdrowia w Polsce odrodzonej 1918-1938, Ministerstwo Opieki Społecznej 1939.
  • Dydyński L., Liczba lekarzy i lekarek i ich rozmieszczenie na ziemiach polskich, „Życie Lekarskie”, nr 8/1939.
  • Sikorska-Kowalska M., Warunki rozwoju polskiego feminizmu na przełomie XIX i XX wieku, „Fabrica Societatis”, nr 2/2019.

Ostatni tom bestsellerowej serii

Autor
Kamil Janicki

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Damy złotego wiekuDamy Władysława Jagiełły czy Epoka hipokryzji czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy srebrnego wieku (2022).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.