Metody działania Navy SEALs w Iraku. Szczera relacja weterana elitarnej jednostki

Strona główna » Historia najnowsza » Metody działania Navy SEALs w Iraku. Szczera relacja weterana elitarnej jednostki

Operator Navy SEALs Marcus Luttrell trafił do Iraku w kwietniu 2003 roku. Niemal z marszu został skierowany do walki. W swoich wspomnieniach zatytułowanych Piekło Afganistanu szczegółowo opisuje, jak wyglądały metody działania amerykańskich specjalsów.

Zostałem wcielony do 5. Zespołu – mięśniaków przeznaczonych do szczególnie trudnych operacji. Naszym podstawowym zadaniem była obserwacja i rekonesans, rejestrowanie punktów zapalnych i niebezpiecznych rejonów przy użyciu nadzwyczaj nowoczesnego sprzętu fotograficznego.


Reklama


Najbardziej niebezpieczny typ zadań

Przenosiliśmy sprzęt pod osłoną nocy. Cierpliwie czekaliśmy długie godziny zachowując ostrożność, ze wzrokiem wbitym w cel. Potem wysyłaliśmy do bazy cyfrowe zdjęcia prosto z paszczy wroga. Pracowaliśmy w bardzo małych grupach – zwykle po czterech. Byliśmy właściwie sami. Ten rodzaj pracy w bliskim kontakcie należy do najbardziej niebezpiecznych zadań.

Człowiek jest samotny i często się nudzi, ale biada, jeśli zostałby złapany. Czasem, gdy chodziło o wyjątkowo wpływowego przywódcę terrorystów, można było próbować wkroczyć i wyciągnąć go żywego z kryjówki. Brutalnie i bez litości. Ogólnie rzecz biorąc Navy SEALs to najlepiej przeszkolone jednostki zwiadowcze na świecie.

Operatorzy Navy SEALs w Iraku działali zwykle w małych grupach. Na zdjęciu Navy SEALs podczas szkolenia. 2004 rok (domena publiczna).
Operatorzy Navy SEALs w Iraku działali zwykle w małych grupach. Na zdjęciu Navy SEALs podczas szkolenia. 2004 rok (domena publiczna).

Śmieszy mnie, gdy czytam o „dumnych irackich bojownikach o wolność”. Oni nie są dumni. Sprzedaliby własną matkę za pięćdziesiąt dolców. Kiedy wkraczaliśmy do domu kogoś uważanego za przywódcę grupy i wy prowadzaliśmy go na ulicę, pierwsze słowa, które wypowiadał brzmiały: „Hej, to nie ja. Szukacie gościa z tamte go domu”. Albo: „Dajcie mi dolary, a powiem wszystko, co chcecie”.

I mówili. Zwykle ich informacje były niezwykle cenne. Większość akcji wojskowych, jak na przykład eliminacja synów Saddama i pojmanie jego samego, było wynikiem pracy wywiadu wojskowego. Ktoś z ich własnych szeregów musiał ich sprzedać, tak jak oni sami sprzedali setki innych osób. Wszystko na sprzedaż. Duma? Ci goście nie potrafiliby nawet wymówić tego słowa.


Reklama


„Zawsze gotowi odeprzeć ogień”

Sukces w wywiadzie wojskowym jest okupiony ciężką pracą. Wkraczaliśmy błyskawicznie do najbardziej niebezpiecznych dzielnic miasta, z hukiem przejeżdżaliśmy przez ulicę naszymi humvee, a jeśli było trzeba, zjeżdżaliśmy na linach z helikopterów.

Wdzieraliśmy się coraz dalej, ulica po ulicy, poruszając się ostrożnie w ciemnościach. Zawsze gotowi odeprzeć ogień, który ktoś mógł otworzyć z okna, z drugiej strony ulicy. Tak zdarzało się niemal za każdym razem. Czasem odpowiadaliśmy na atak. Efekt zawsze przekraczał możliwości wroga.

Artykuł stanowi fragment książki Marcusa Luttrella i Patricka Robinsona pt. Piekło Afganistanu (Bellona 2022).
Artykuł stanowi fragment książki Marcusa Luttrella i Patricka Robinsona pt. Piekło Afganistanu (Bellona 2022).

Kiedy docieraliśmy do celu, używaliśmy młotów i łomów albo zakładaliśmy ładunki wybuchowe na zamki. Pilnowaliśmy, by wybuch był skierowany do wewnątrz na wypadek, gdyby za drzwiami ktoś czekał z kałasznikowem. Trudno przeżyć cios drzwiami lecącymi z prędkością 160 km/h.

Czasem, gdy nie byliśmy pewni siły wroga, który krył się za drzwiami, wrzucaliśmy do środka granaty hukowo-błyskowe. Nie burzą ścian, ale emitują serię ogłuszających dźwięków, którym towarzyszą jasne rozbłyski. To zupełnie dezorientowało wroga.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

„To zawsze był szok dla mieszkańców”

Wtedy dowódca wprowadzał oddział do budynku. To zawsze był szok dla mieszkańców. Nawet, gdy wcześniej nie użyliśmy granatów, natychmiast się budzili i stawali oko w oko z grupą wielkich, zamaskowanych facetów mierzących do nich z broni, krzyczących i niepozwalających nikomu się ruszyć. Mimo że większość domów w tym mieście ma dwa piętra, Irakijczycy śpią zwykle na parterze i w takich sytuacjach wszyscy zbierali się w salonie.

Zawsze jednak ktoś mógł być na górze i próbować do nas strzelać, a to byłby problem. Zwykle rozwiązywaliśmy tę kwestię za pomocą celnie rzuconego granatu. Sposób może się wydać mało precyzyjny, ale ufaliśmy kolegom w tej kwestii. Ktoś, kto był na górze też mógł mieć granat i należało wyeliminować to zagrożenie. Ze względu na kolegów. W SEALsach zawsze myśli się o kolegach. W każdej sytuacji.


Reklama


W pokoju na dole, gdzie siedzieli pojmani Irakijczycy, próbowaliśmy ustalić, kto dowodzi grupą. Szukaliśmy gościa, który wie, gdzie ukryte są środki wybuchowe i ma dostęp do sprzętu, z którego robi się bomby używane w walce z amerykańskimi żołnierzami.

Zwykle nietrudno było znaleźć takiego człowieka. Wtedy włączaliśmy światło i prowadziliśmy go do okna tak, by chłopcy na zewnątrz mogli porównać jego twarz z fotografią dostarczoną przez służby wywiadowcze. Często zdjęcia były robione przez oddział, w którym służyłem i identyfikacja następowała dość szybko.

Marcus Luttrell (trzeci od prawej) już jako Navy SEALs. Zdjęcie wykonane podczas misji w Afganistanie (domena publiczna).
Marcus Luttrell (trzeci od prawej) ma zdjęciu wykonanym podczas misji w Afganistanie (domena publiczna).

W tym czasie oddział SEALsów zabezpieczał miejsce, co oznaczało mniej więcej to, że upewnialiśmy się czy Irakijczycy, którzy nagle znaleźli się w areszcie domowym, nie mają ukrytej broni.

Przesłuchiwanie zatrzymanych

Potem do akcji wkraczali specjaliści od przesłuchań. Profesjonalni i twardzi jak stal. Szybko formułowali pytania i jeszcze szybciej uzyskiwali odpowiedzi. Przede wszystkim dbali o jakość informacji – bezcennych danych, które mogły ocalić tuziny amerykańskich istnień.


Reklama


Na zewnątrz trzech lub czterech SEALsów patrolowało okolicę tak, by zapobiec gromadzeniu się gapiów. Kiedy mieliśmy kontrolę nad sytuacją, przesłuchiwaliśmy przy wsparciu specjalistów przywódcę grupy. Żądaliśmy, by powiedział, gdzie działa jego jednostka terrorystyczna.

Czasem udawało nam się zdobyć jakiś adres, czasem nazwiska dowódców innych grup. Czasem ktoś przekazał nam informację, gdzie ukryta jest broń. Jednak zwykle trzeba było za to zapłacić. Jeśli aresztowany był szczególnie uparty, zakuwaliśmy go w kajdanki i odsyłaliśmy do bazy na profesjonalne przesłuchanie.

Zazwyczaj jednak coś mówili. W ten sposób zdobywaliśmy dane potrzebne nam do lokalizowania tych, którzy wciąż walczyli po stronie Saddama Husajna mimo, że jego rząd upadł, wojska się poddały, a kraj tymczasowo był pod amerykańską i brytyjską kontrolą. W okresie formalnego zakończenia konfliktu było niebezpiecznie.

„Chodzi głównie o to, by wróg bał się ciebie”

Byliśmy ostrzeliwani z dachów, wciąż szukaliśmy bomb pułapek w samochodach. Nauczyliśmy się walczyć, jak terroryści. W każdą noc przemykaliśmy się przez ulice i miasteczka jak dzikie zwierzęta. Nie ma innego sposobu na po konanie terrorystów.

Operatorzy Navy SEALs trenujący szturmowanie budynku (domena publiczna).
Operatorzy Navy SEALs trenujący szturmowanie budynku (domena publiczna).

Musisz walczyć tak jak oni, bo inaczej zginiesz. Dlatego wkraczaliśmy w tak zdecydowany sposób, szturmem zdobywając domy i budynki, wysadzając drzwi, posuwając się naprzód, działając zgodnie z wy próbowanymi metodami SEALsów, które wpojono nam podczas długich lat treningu.

Chodzi głównie o to, by wróg bał się ciebie, rozumiał twoją przewagę. Tego się nauczyliśmy, działając jako pierwsza linia amerykańskich sił zbrojnych. Pewnie dla tego, podczas długich miesięcy, które spędziłem w Iraku, nie straciliśmy ani jednego SEALsa. Działaliśmy podręcznikowo, bezbłędnie.

Przeczytaj również o zasadzce talibów na operatorów GROM-u. Polacy ledwo uszli z życiem


Reklama


Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Marcusa Luttrella i Patricka Robinsona pt. Piekło Afganistanu (Bellona 2022).

Największa porażka w historii Navy SEALs

Autor
Marcus Luttrell

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.