Rozdawanie żywności głodującym w Galicji. Grafika z połowy XIX wieku.

Największy exodus w dziejach Polski. Ponad 1/10 populacji dobrowolnie wyjechała z kraju

Strona główna » XIX wiek » Największy exodus w dziejach Polski. Ponad 1/10 populacji dobrowolnie wyjechała z kraju

Szacuje się, że na przełomie XIX i XX wieku ziemie polskie zamieszkiwało około 30 milionów ludzi. Przeszło 3,5 miliona, gnanych biedą, głodem i marzeniami o lepszym życiu, zdecydowało się wyjechać za granicę. Ogromna część z nich ruszyła w podróż życia – aż do mitycznej „Hameryki”.

Baśniowa Ameryka była często nazywana przez polskich chłopów „Hameryką”, a także „Meryką” lub „Merycją”. W chłopskich wyobrażeniach stanowiła ląd położony gdzieś na końcu świata, za daleką i wielką wodą.


Reklama


Żyjąca w Wiedniu żydowska sufrażystka i działaczka społeczna Bertha Pappenhaim pisała: „Chłopi wykazują nieznajomość jakichkolwiek pojęć geograficznych […], nie wiedzą czy Ameryka nie jest przypadkiem miastem, które leży niedaleko Londynu, nie zdają sobie sprawy, ile trzeba czasu, żeby do kogokolwiek dotrzeć”.

Tak wyglądał stan wiedzy geograficznej chłopskich emigrantów w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Później poprawiał się on wraz z intensyfikacją wyjazdów. Emigranci pisali listy, a po powrocie dzielili się informacjami. Stopniowo „Hameryka” stawała się Ameryką, a wyjeżdżających i powracających zaczęto nazywać Amerykanami.

Uboga wieś galicyjska na początku XX wieku.
Uboga wieś galicyjska na początku XX wieku.

Chłopska emigracja

Z Europy do Ameryki wyjeżdżały osoby reprezentujące wszystkie warstwy społeczne, ale najwięcej było ludzi niezamożnych, którzy szukali okazji do poprawy swojego losu. Nie inaczej było w przypadku ziem polskich. Za ocean udawali się przedstawiciele wszystkich nacji i religii, zamieszkujący terytoria trzech zaborów.

Pierwsi Polacy pojawili się w Ameryce już w 1608 roku. Rok po założeniu pierwszej osady kolonistów angielskich w Stanach Zjednoczonych o nazwie Jamestown przybyła tam na brytyjskim statku „Mary and Margaret” grupa polskich rzemieślników. Znane są nazwiska kilku z nich: Zbigniew Stefański, Jan Bogdan, Jur Mata, Stanisław Sadowski. Był też Michał Łowicki, który nie zajmował się rzemiosłem, lecz handlem. Polacy uruchomili w Jamestown hutę szkła i zakłady produkujące dziegieć, smołę, potaż i liny okrętowe.


Reklama


Chłopska emigracja rozpoczęła się jednak dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Włościanie pojawili się na wychodźczych szlakach wtedy, gdy otrzymali ziemię na własność i zniesione zostało poddaństwo. Dlatego emigracja rozpoczęła się w pierwszej kolejności w zaborze pruskim, ponieważ tamtejsi włościanie najwcześniej stali się ludźmi wolnymi i posiadaczami ziemi. Udawali się zarówno do zachodnich, bogatych prowincji Niemiec, jak i za ocean.

Wielki eksodus w liczbach

Szacuje się, że w latach 1872–1914 zabór pruski opuściło 1,2 miliona osób, z czego do Stanów Zjednoczonych wyjechało około 550 tysięcy, w tym większość stanowili polscy chłopi.

Tekst stanowi fragment książki Andrzeja Chwalby i Wojciecha Harpuli pt. Cham i pan. A nam, prostym, zewsząd nędza? (Wydawnictwo Literackie 2022).

Z Galicji pierwsi chłopi w zorganizowanej grupie wyjechali za ocean w 1873 roku, a masowa emigracja przypadła na lata osiemdziesiąte XIX wieku. Łącznie w latach 1850–1914 Galicję opuściło nieco ponad milion osób, z czego około 85% wybrało Stany Zjednoczone. Wśród nich było blisko 450 tysięcy Polaków, z czego aż 400 tysięcy chłopów.

Z Królestwa Polskiego do 1914 roku wyjechało 1,3–1,4 miliona osób, z czego 75% do Stanów. Polscy chłopi mogli stanowić mniej więcej 800 tysięcy ogółu.


Reklama


Są to jedynie bardzo ogólne szacunki. Ustalenie realnych liczb jest trudne metodologicznie, ponieważ osoby przekraczające granicę nielegalnie (a takich nie brakowało) umykały nie tylko strażnikom, ale również emigracyjnej sprawozdawczości. Biorąc pod uwagę te zastrzeżenia, można szacować, że łącznie ziemie polskie opuściło około 3,5–3,7 miliona osób, a w tej liczbie mniej więcej 1,9–2,3 miliona Polaków.

Dlaczego wyjeżdżali?

Jedni emigrowali na stale, inni na pewien czas. Trafiali za „wielką wodę” legalnie lub nie. Opuszczali wioski z braku perspektyw na poprawę losu, ze względu na biedę, brak ziemi i niemożność znalezienia pracy w mieście, z obawy przed poborem rekruta, z powodu waśni oraz konfliktów rodzinnych i środowiskowych. Jeszcze inni uciekali przed wyrokami sądowymi.

Rozdawanie żywności głodującym w Galicji. Grafika z połowy XIX wieku.
Rozdawanie żywności głodującym w Galicji. Grafika z połowy XIX wieku.

Wychodźcy liczyli na przyzwoite zarobki i poprawę standardu życia, na awans społeczny i na ludzkie traktowanie. Chcieli wierzyć, że w nowym miejscu osiedlenia nie będzie panów ani urzędników, z którymi mieli jak najgorsze doświadczenia.

Wyjeżdżali w przekonaniu, że w czasie kilku lat pobytu na obczyźnie dorobią się i gdy wrócą do domów, będą żyć na innym, lepszym niż poprzednio poziomie. Wybudują murowany dom, powiększą gospodarstwo, wykształcą dzieci, kupią młyn albo karczmę. To był horyzont ich aspiracji. Życie nieraz weryfikowało te plany — nie brakowało takich, którzy zaaklimatyzowali się w nowym otoczeniu i porzucili myśl o powrocie.


Reklama


W latach siedemdziesiątych XIX wieku chłopi, choć już marzyli o „Hameryce”, niełatwo podejmowali decyzję o wyjeździe. Nigdy nie byli za granicą, nie jechali pociągiem, nie podróżowali statkiem. Obawiali się dużych miast — środowiska krańcowo odmiennego od ich wsi. W „Hameryce domy są wyższe niż tatrzańskie wierchy” — pisał obrazowo jeden z górali.

Chętnych do wyjazdu zaczęło przybywać, kiedy pierwsi śmiałkowie przetarli szlaki, a do rodzin zaczęły trafiać ciężko zarobione dolary. Wyobraźnię pobudzały nie tylko przesyłane pieniądze, ale także opinie o Ameryce jako raju na ziemi.

Raj za oceanem

Oddajmy głos Wincentemu Witosowi, który w książce Jedna wieś tak wspominał emigracyjną gorączkę, która opanowała również jego rodzinne Wierzchosławice:

Zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Ameryka! Ziemia wolności, dobrobytu, złota, urodzajów; słowem — ziemia obiecana. Ludzie chodzili jak w gorączce i o niczym innym nie mówili przy kościele, na jarmarku, na odpuście, w domu. Rano, w południe, całymi wieczorami. Przy pracy, przy odpoczynku, przy jedzeniu. Zdawało się, że grasuje jakaś epidemia, której się nikt oprzeć nie jest w stanie.

Mieszkańcy polskiej osady w Teksasie. Zdjęcie z 1930 roku.
Mieszkańcy polskiej osady w Teksasie. Zdjęcie z 1930 roku.

Pozytywne nastawienie do emigracji wzmacniali powracający do kraju, ale za wyjazdem często agitowali ludzie, którzy nigdy nie byli nawet w pobliskim mieście powiatowym. Witos przytoczył znamienną sytuację. W pewną niedzielę przed domem Jana Knapika, jednego z mieszkańców Wierzchosławic, zebrała się gromada chłopów. Knapik opowiadał im z zapałem:

Tam ci w Afmeryce możesz brać gruntu, ile ci potrzeba. Robisz, co chcesz, nikt cię nie pilnuje. Pszenicami inne zboże rodzi się dwa razy do roku. Roli nawozić ani uprawiać nie trzeba. Nawóz się pali albo wyrzuca do wody. Złoto się tam kopie jak u nas kartofle. Zające tam są ogromne i człowieka się nie boją. Możesz mieć mięsa, ile tylko zechcesz.


Reklama


Świnie, bydło i konie same się w lasach i na polu chowają. Trawy są dużo większe od człowieka. Żaby ci są tam takie jak u nas krowy. Jak jest na drodze, to się musi ją objechać, żeby nie wywróciła wozu. Na wszystkich drzewach rosną owoce i każdy może rwać, ile mu się podoba.

Jak skończył — ktoś się zapytał, skąd on wie to wszystko. Ani trochę nie zmieszany Jonacha [Jan Knapik] odrzekł, że wszystko jest na papierze napisane i pieczęciami przybite. Organista czytał dwa razy.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Andrzeja Chwalby i Wojciecha Harpuli pt. Cham i pan. A nam, prostym, zewsząd nędza?. Ukazała się ona nakładem Wydawnictwa Literackiego w 2022 roku.

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Współautor
Andrzej Chwalba
Współautor
Wojciech Harpula

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.