Michał Drzymała i jego wóz. Najsławniejszy polski chłop na świecie

Strona główna » XIX wiek » Michał Drzymała i jego wóz. Najsławniejszy polski chłop na świecie

Michał Drzymała to jeden z najlepiej znanych i rozpoznawalnych polskich chłopów doby zaborów. Stał się symbolem sprytu, mądrości, determinacji i uporu w walce z obcą władzą. Co przyniosło mu taką sławę?

Michał Drzymała przyszedł na świat w 1857 roku w wiosce o nazwie Zdrój w Wielkopolsce. Jego rodzice nie wyróżniali się ani zamożnością (posiadali jedynie ośmiohektarowe gospodarstwo), ani aktywnością społeczną czy obywatelską. Byli jednymi z wielu.


Reklama


Przez blisko czterdzieści siedem lat życia również Michał Drzymała nie był osobistością znaczącą w swoim środowisku. Osobą znaną, a wkrótce i sławną stał się niespodziewanie, za sprawą przypadku.

Zarzewie sporu. Co przyniosło sławę Michałowi Drzymale?

W 1904 roku zakupił od niemieckiego rolnika Richarda Neldnera dwa hektary ziemi we wsi Kaisertreu, czyli w Podgradowicach nieopodal Grodziska, i postanowił wybudować dom. Złożył stosowną dokumentację w urzędzie, ale zgody na budowę nie otrzymał.

Wóz Drzymały. Rysunek z ok. 1910 roku.
Wóz Drzymały. Rysunek z ok. 1910 roku.

Nie był pierwszym ani ostatnim polskim rolnikiem, któremu władze odmówiły. Był to tylko jeden z wielu przykładów dyskryminacji Polaków przez władze niemieckie w dobie intensywnej germanizacji.

Główną osią konfliktu polsko-niemieckiego była ziemia. Władze niemieckie zmierzały do przejęcia większości areału gruntów uprawnych i dlatego wspierały własne osadnictwo. Z tego powodu nie wyrażały zgody na budowę domów na ziemi zakupionej przez Polaków, którzy nie mając dachu nad głową ani budynków gospodarczych, byli zmuszeni sprzedawać grunty niemieckim osadnikom. Ci zaś nie mieli trudności z uzyskaniem zgody na budowę pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych.


Reklama


Wóz zamiast domu

Drzymała mimo odmowy nie poddał się i za radą niemieckiego rolnika, od którego kupił ziemię, nabył w 1905 roku wóz cyrkowy, w którym zamieszkał wraz z rodziną. Zapłacił za niego 350 marek.

W 1907 roku odwiedził go hrabia Marceli Kazimierz Czarnecki z towarzyszącymi mu dwoma Francuzami. O ich wizycie napisała między innymi poczytna „Gazeta Grudziądzka”. Czytamy w niej:

Wioski ani dudu. Za to kawałek od stacyi… widzę jakieś obozowisko. Czyżby cyganie rozgościli się pod gołym niebem? Ale nie, to mieszkanie-letnisko, sławnego p. Drzymały.

Tekst stanowi fragment książki Andrzeja Chwalby i Wojciecha Harpuli pt. Cham i pan. A nam, prostym, zewsząd nędza? (Wydawnictwo Literackie 2022).

Z kominka maleńkiego, sterczącego nad wozem, wydobywa się cienki słup dymu. Podchodzę. Kobieta w starszym już wieku, pracuje nad zalepieniem dziur i szpar wozu, którego okienka, widać niedawno dopiero wstawione.

Niecodzienna historia Drzymały i jego wozu cyrkowego budziła coraz większe zainteresowanie w polskim społeczeństwie. Jego los i walka o przetrwanie skłoniły polskich działaczy narodowych z Wielkopolski do zorganizowania komitetu, który zakupił dla niego w poznańskiej fabryce powozów i uprzęży Dzieciuchowicz & Laube większy i wygodniejszy wóz cyrkowy.


Reklama


Miał 8 metrów długości, 2,5 metra szerokości, 2,3 metra wysokości. Podłogę i dach wykonano z dwóch warstw desek z warstwą korka pomiędzy nimi. W środku mieściły się kuchnia i pokój. Stary wóz cyrkowy nabył od niego rolnik Wincenty Przymus z Modrza, który znajdował się w podobnej sytuacji.

Nowe szykany

Drzymała mieszkał w nowym wozie od kwietnia 1908 roku do marca 1909 roku. Sława jego wozu i czynu spowodowała, że Polacy, Niemcy i zagraniczni goście zaczęli chętnie go odwiedzać i obfotografowywać.

Z lewej: przerysowana fotografia portretowa Michała Drzymały na okładce książki Jana Drzeżdżona pt. Michał Drzymała albo tragedia narodowa. Z prawej: Fotografia Michała Drzymały na okładce „Jlustracji Polskiej” z 1937 roku.

Jak opowiadał po latach, spowodowało to „nową biedę. Ludzie przyjeżdżali oglądać wóz, a ja pod zarzutem nielegalnego zgromadzenia, co jakiś czas wędrowałem do kozy. Jadłem tam tylko to, co mi żona przyniosła, bo bałem się, by mnie Szwabi nie otruli”.

Przez pierwsze trzy lata mieszkania w wozie władze pruskie szczególnie go nie nękały i dopiero medialny szum spowodował, że zainteresowały się one wozem i osobiście Drzymałą nieco bliżej. Dowodziły, że stojący w jednym miejscu przez ponad dwadzieścia cztery godziny wóz jest domem, czyli nie może w nim legalnie mieszkać.


Reklama


Dlatego gospodarz po upływie każdej doby przesuwał wóz o kilka centymetrów. Mógł dzięki temu argumentować, że jest on pojazdem kołowym, a nie domem, zatem nie podlega prawu budowlanemu. Przez wiele miesięcy dzielnie walczył w niemieckich urzędach i sądach.

Porażka w walce z władzą i niezmienna bieda

Choć uzyskał pomoc polskich adwokatów, to ostatecznie musiał zrezygnować z mieszkania w wozie, ponieważ władze nękały go na rozmaite sposoby, dowodząc między innymi, że wóz jest za niski o dwadzieścia centymetrów.

Drzymała po wyprowadzce z wozu próbował dalej walczyć o swoje i zamieszkał w lepiance z piecykiem. Musiał ją jednak zburzyć, bo piecyk nie miał odpowiedniego zabezpieczenia. Pożegnał dotychczasową siedzibę i nabył nową działkę wraz ze starym domem, który mógł wyremontować bez zgody urzędu.

Mimo sławy pozostał biednym polskim rolnikiem. Jego głównym źródłem dochodu stało się furmanienie. Dwóch synów Michała zginęło podczas Wielkiej Wojny, walcząc o zwycięstwo II Rzeszy. Kolejni dwaj zamieszkali w Zagłębiu Ruhry, ożenili się z Niemkami, zmienili nazwisko i wtopili się w niemiecką społeczność, co Drzymała, polski patriota, mocno przeżył.

Wóz Michała Drzymały. Fotografia IKC
Wóz Michała Drzymały. Fotografia „Ilustrowanego Kuryera Codziennego”.

W 1927 roku starszego już pana odwiedził pisarz Józef Weyssenhoff, który przywrócił słabnącą pamięć o Drzymale. Dzięki temu Michał otrzymał od państwa polskiego dożywotnią rentę oraz piętnaście hektarów ziemi we wsi Grabówno w powiecie wyrzyskim.

„Jestem chłopem historycznym”

Drzymała zmarł w 1937 roku i został pochowany w Miasteczku Krajeńskim. „Wobec tej trumny ślubować należy miłość ojczyzny do ostatniej krwi” — mówił w pożegnalnej homilii miejscowy kapłan. Do dzisiaj grób Drzymały stanowi lokalną relikwię.


Reklama


Jego rodzinna wioska, w której walczył o prawo do zamieszkania, została w 1939 roku nazwana na jego cześć Drzymałowem. Gęstniejąca atmosfera w relacjach polsko-niemieckich otworzyła nową perspektywę dla postaci takich jak Drzymała. Pamięć o nim znów ożyła.

Polskie władze honorowały chłopskiego bohatera, który sam o sobie mówił: „Jestem chłop historyczny”. Niemieckie władze okupacyjne, świadome siły mitu, zniszczyły podczas wojny grób Drzymały, który został odbudowany po jej zakończeniu.

Michał Drzymała na łożu śmierci. Fotografia prasowa z 1937 roku.
Michał Drzymała na łożu śmierci. Fotografia prasowa z 1937 roku.

Jego walka stała się znana w Polsce, Europie i Stanach Zjednoczonych. Pisała o nim prasa polska trzech zaborów oraz zagraniczna. Najwybitniejsi polscy pisarze, z Bolesławem Prusem i Henrykiem Sienkiewiczem na czele, stanęli w jego obronie, nagłaśniając perypetie chłopa z Wielkopolski.

W pierwszej zwrotce Roty uwieczniła go Maria Konopnicka, nawiązując do historii wozu i jego właściciela. Józef Rączkowski, syn wiejskiego krawca z Galicji, napisał sztukę pod tytułem Wóz Drzymały. Obraz sceniczny z dziejów 1907 roku, która została wystawiona we Lwowie.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Pisali o nim tak znakomici literaci i nobliści, jak Niemiec Gerhart Hauptmann oraz Belg Maurice Maeterlinck, a także Lew Tołstoj oraz Herbert George Wells. Wszyscy stanęli w obronie polskiego bohatera. Żaden z polskich chłopów nie miał takiej medialnej oprawy i tak rozległej promocji.

Dlaczego Drzymała?

Przypadek Drzymały przyczynił się do wzrostu nastrojów antyniemieckich, i to nie tylko w Polsce, ośmieszając pruską politykę. Drzymale z pewnością sprzyjała sytuacja międzynarodowa, czyli rosnące napięcie między dwoma blokami militarnymi w Europie. Na takich jak on bohaterów istniało krajowe i międzynarodowe zapotrzebowanie. W drodze do nieśmiertelnej sławy pomógł mu także przypadek, czyli wizyta wpływowego hrabiego Czarneckiego akurat u niego.


Reklama


Polscy gospodarze: Paweł Gackowski, Augustyn Pawełczyk i inni, którzy poszli w ślad za Drzymałą lub postawili wozy cyrkowe nawet wcześniej, nie są obecni w polskiej historii ani rodzimej mitologii. Jedynie Aleksander Pepliński ze Skorzewa i jego syn Franciszek, zwani kaszubskimi Drzymalitami, są pamiętani na Kaszubach do dziś.

Nie jest również powszechnie znana tragiczna historia Franciszka Chrószcza ze śląskiego Pszowa, który nie otrzymawszy zgody na dom, wykopał jamę i zamieszkał w niej. Kiedy policjant chciał go stamtąd wyeksmitować, zabił go, a następnie popełnił samobójstwo. Proces mitologizacji nie znosi zbyt wielu bohaterów tej samej sprawy. Wybiera jednego. Został nim Drzymała.

Michał Drzymała ze swoim drugim wozem. Fotografia prasowa.
Michał Drzymała ze swoim drugim wozem. Fotografia prasowa.

Co się stało z wozem Drzymały?

Na początku 1910 roku wóz Drzymały został włączony do zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, gdzie dotarł koleją. Przyjazd pociągu ze słynnym wozem stał się okazją do manifestacji patriotycznych, a Drzymała znalazł się na ustach wszystkich.

Początkowo zamierzano wóz umieścić w Parku Jordana w Krakowie, ale ostatecznie zdecydowano się posadowić go w Barbakanie. Kilka miesięcy później stanowił atrakcję podczas obchodów pięćsetnej rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem. Z tej okazji na placu Matejki odsłonięto pomnik Grunwaldzki, który został ufundowany przez Ignacego Jana Paderewskiego. W uroczystości uczestniczyło ponad 120 tysięcy osób ze wszystkich zakątków Polski.

W takich okolicznościach mitologiczna siła wozu i historii walki Drzymały przemówiły z jeszcze większą mocą jako symbol niemieckiej polityki opresji i germanizacji. Po wojnie jego sława nieco zbladła. W 1922 roku dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie Feliks Kopera zdecydował się sprzedać wóz.

Nabywcą był Józef Butyński, właściciel firmy spedycyjnej z Prądnika Czerwonego pod Krakowem, który zapłacił za niego 80 tysięcy marek polskich. Wóz nie zachował się do naszych czasów. Jego fragment opisany jako „Tablica pamiątkowa z wozu Michała Drzymały” znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. Replikę wozu można natomiast podziwiać na rynku w Rakoniewicach.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Andrzeja Chwalby i Wojciecha Harpuli pt. Cham i pan. A nam, prostym, zewsząd nędza?. Ukazała się ona nakładem Wydawnictwa Literackiego w 2022 roku.

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Współautor
Andrzej Chwalba
Współautor
Wojciech Harpula

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.