Porównywano je do Penelopy ze starożytnej "Odysei". Tego 100 lat temu oczekiwano od żon polarników

Strona główna » XIX wiek » Porównywano je do Penelopy ze starożytnej "Odysei". Tego 100 lat temu oczekiwano od żon polarników

Żony polarników często porównuje się do starożytnej, legendarnej Penelopy, małżonki Odyseusza, która – jak podaje Homer – wiernie czekała na jego powrót z wojny trojańskiej. Znoszenie długiej rozłąki i samotności było typowym losem kobiet, które związały się z podróżnikami eksplorującymi Arktykę i Antarktydę.

Jo Peary, żona zdobywcy bieguna północnego, tłumaczyła w wywiadzie dla „New York Herald”, jak wygląda takie oczekiwanie, podobne do losu legendarnej Penelopy w starożytnej Grecji:

Mąż pracował na swój sukces dwadzieścia trzy lata. Ja przez cały ten czas tylko wegetowałam. Nie był mi dany choćby rok prawdziwego szczęścia, nieustannie bowiem męczyły mnie lęki i niepokoje. Ale teraz już po wszystkim.


Reklama


Różniły się od typowych kobiet swojej epoki

Choć żony polarników niewątpliwie musiały wykazywać się cierpliwością i wytrzymałością, nie znaczy to, że bezczynnie czekały, aż wyprawa dobiegnie końca. Pisarka i podróżniczka, córka polarnika Kari Herbert podkreśla, że dla żony polarnika eksploracja odległych stron świata musi być równie wielką pasją, jak dla jej małżonka – w przeciwnym razie związek nie przetrwa.

Do wymaganych cech zalicza wyrozumiałość, zdolność przystosowywania się do różnych sytuacji, inteligencję i pewność siebie. Żony polarników bez wątpienia były obdarzone tymi atrybutami, różniły się zatem od typowych kobiet swojej epoki.

Josephine Peary na zdjęci z 1892 roku (domena publiczna).
Josephine Peary na zdjęciu z 1892 roku (domena publiczna).

Pomagały w organizowaniu ekspedycji, broniły ich przed krytyką, zapewniały im reklamę, czasami uczestniczyły w zbiórkach pieniędzy. Jo Peary bynajmniej nie poprzestawała na „wegetowaniu” – aktywnie wspierała męża.

Wygłaszała wykłady, by zbierać środki na jego wyprawy, odpowiadała za kontakty z wydawcami, nakłaniała prasę do publikowania przychylnych artykułów na temat ekspedycji, przede wszystkim zaś na przekór stereotypowi biernej Penelopy razem z mężem podróżowała po Arktyce. Równocześnie zajmowała się domem i wychowywała dwójkę dzieci.


Reklama


Miliony wydane na poszukiwanie męża

Prawdziwym wzorem lojalności wobec męża i zaradności była Jane, druga żona kapitana Johna Franklina, który w 1845 roku wyruszył na poszukiwanie Przejścia Północno-Zachodniego, czyli drogi morskiej łączącej Atlantyk z Pacyfikiem, i wkrótce przepadł bez śladu wraz ze stu dwudziestoma dziewięcioma członkami załóg statków Terror i Erebus.

Jane nagłośniła poszukiwania, sprawiła, że cały kraj pilnie śledził ich przebieg. Zyskała ogromną sławę: zakłady ceramiczne w Staffordshire zaczęły nawet produkować porcelanowe figurki przedstawiające Franklinów. Stała się bohaterką popularnej ballady Lament lady Franklin, która skądinąd przyczyniła się do powstania stereotypu żony polarnika jako cierpliwej Penelopy. W przypadku Jane stereotyp ten był ewidentnie nietrafny.

Artykuł stanowi fragment książki Anne Fletcher pt. Wdowy Antarktydy. Kobiety, których mężowie nie wrócili z ostatniej wyprawy Scotta (Wydawnictwo Poznańskie 2023).
Artykuł stanowi fragment książki Anne Fletcher pt. Wdowy Antarktydy. Kobiety, których mężowie nie wrócili z ostatniej wyprawy Scotta (Wydawnictwo Poznańskie 2023).

Gdy żadna z wypraw ratunkowych nie natrafiła na ślad Franklina i jego ludzi, postanowiono odwołać poszukiwania. Jane sama zebrała zatem środki na kolejne ekspedycje, była jedyną dziewiętnastowieczną kobietą, która sfinansowała aż trzy wyprawy polarne. Poświęciła życie i majątek (w tym posag pasierbicy) na ustalenie, co stało się z jej mężem.

Łącznie przedsięwzięto czterdzieści ekspedycji – w pewnym momencie Franklina szukało jednocześnie aż piętnaście ekip. W przeliczeniu na dzisiejsze kwoty dziesiątki lat starań kosztowały Jane czterdzieści jeden milionów dolarów.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Franklina nigdy nie udało się odnaleźć, lecz przy okazji przeczesano przeszło sto tysięcy kilometrów kwadratowych nieznanych wcześniej lądów i sporządzono mapy ponad dwunastu tysięcy kilometrów wybrzeża. W 1860 roku, półtorej dekady po zniknięciu polarnika i jego ludzi, Królewskie Towarzystwo Geograficzne przyznało Jane medal za jej szlachetny upór.

Nadzwyczaj skomplikowane osoby

Osobą często przedstawianą jako ucieleśnienie biernej żony polarnika była Emily Shackleton. Uchodziła za kobietę cierpliwą, lojalną, stoicko znoszącą męki i sławę, gotową podporządkować życie ambicjom męża i samotnie wychowywać dzieci pod jego nieobecność. Nie oddaje jej to jednak sprawiedliwości.


Reklama


Była inteligentna, wykształcona i samodzielna, miała też doskonałe koneksje towarzyskie, dobrze grała w golfa, aktywnie wspierała rozwój harcerstwa żeńskiego. W razie konieczności towarzyszyła mężowi podczas tras wykładowych i pomagała mu w zbieraniu pieniędzy. Czasami trudno jej było pogodzić się z faktem, że mimo nieprzeciętnego umysłu nie może robić kariery zawodowej, gdyż kłóciłoby się to z jej statusem klasowym.

W niezwykle szczerym wywiadzie, którego udzieliła jednej z amerykańskich gazet, oznajmiła, że nigdy nie czyta córce bajek zakończonych słowami „a potem wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie”, nie chciała bowiem, by uważała to za jedyną dostępną opcję życiową.

Ernest Shackleton wraz z żoną Emily (domena publiczna).
Ernest Shackleton wraz z żoną Emily (domena publiczna).

Żony polarników były zatem nadzwyczaj skomplikowanymi osobami, tak samo jak ich mężowie. Z różnych powodów godziły się na odgrywanie roli Penelop, lecz nie zawsze przychodziło im to łatwo. Niekiedy źle znosiły samotność, powątpiewały też, czy mężowie naprawdę je kochają.

W mrocznych chwilach trudno było nie podawać w wątpliwość siły uczuć małżonka, który tak bardzo palił się do wieloletniego wyjazdu w odległe, niedostępne rejony świata. Z listów Jo Peary do Roberta wynika, że czasami rozważała rozwód. Eva Nansen wpadała w straszliwą rozpacz i myślała o samobójstwie.


Reklama


Niczym żony astronautów

Bywało, że po powrocie z wyprawy polarnik nie umiał na nowo przystosować się do codzienności przez co życie jego żony i dzieci stawało się nieszczęśliwe i chaotyczne. Wszystko to jednak należało ukrywać przed światem. Polarnicy stanowili własność opinii publicznej, a ich żony musiały się z tym pogodzić.

Oznaczało to również konieczność dbania o własny wizerunek, ostrożnego wypowiadania się i trzymania języka za zębami, zwłaszcza jeśli – co było częstą praktyką – kierownictwo ekspedycji podpisywało umowę z jakąś gazetą, gwarantując jej wyłączny dostęp do uczestników i ich bliskich. Nie mogły też liczyć, że gdy mąż wróci, będą go miały tylko dla siebie. W podobnej sytuacji znalazły się później żony pilotów, którzy postanowili wziąć udział w amerykańskim programie kosmicznym.

Słynny brytyjski polarnik Robert Falcon Scott wraz z żoną Kathleen (Herbert Ponting/domena publiczna).
Słynny brytyjski polarnik Robert Falcon Scott wraz z żoną Kathleen (Herbert Ponting/domena publiczna).

Budził on ogromne zainteresowanie opinii publicznej, więc kiedy astronauci przebywali w kosmosie, prasa oblegała ich żony, młode kobiety nienawykłe do takich sytuacji. Każda nauczyła się ukrywać prawdziwe uczucia za fasadą uśmiechu.

Odpowiadając na pytania, recytowały mantrę wpojoną im przez NASA: „Jestem bardzo dumna, podekscytowana i szczęśliwa”. Co innego miały powiedzieć? „Boję się, jestem wycieńczona, krzyczę w poduszkę”? Żyły w strachu, ale też cieszyły się niespotykanymi przywilejami.

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Anne Fletcher pt. Wdowy Antarktydy. Kobiety, których mężowie nie wrócili z ostatniej wyprawy Scotta. Polska edycja ukazała się w 2023 roku nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. Tłumaczenie: Jan Dzierzgowski.

Nowe spojrzenie na historię polarnictwa

WIDEO: Co polscy królowie trzymali w swoim skarbcu?

Autor
Anne Fletcher

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach(2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.