Prawdziwa religia Słowian. W co wierzyli nasi przodkowie w świetle nowych badań?

Tajemne rytuały, wspaniałe świątynie, kasta kapłanów i mity dorównujące tym greckim albo skandynawskim. Wszystko co wiesz o religii Słowian jest tylko naciąganą bajką, stworzoną przez obdarzonych przesadną wyobraźnią naukowców.

W innym artykule pisałem już o tym, że wbrew popularnym wyobrażeniom, w czasach Mieszka I i Bolesława Chrobrego w Polsce nie prowadzono masowej akcji chrystianizacyjnej, Kościół nie pobierał dziesięciny, a ludność nie miała powodu wzniecać rebelii przeciw nowej religii.


Rzekoma „reakcja pogańska” nie miała miejsc. I to nie tylko dlatego, że do większości kraju chrześcijaństwo w ogóle nie dotarło. Nawet ważniejszy jest inny argument. Wszystko wskazuje na to, że w państwie pierwszych Piastów… nie było żadnego pogaństwa zdolnego buntować się przeciw nowej wierze.

Skąd się wziął słowiański panteon?

Powszechna reakcja wymierzona w Kościół wymagałaby przyjęcia, że religia przodków stanowiła jakąś kontrę dla chrześcijaństwa. Że istnieli odsunięci od wpływów pogańscy kapłani, zburzone świątynie dawnego porządku, wykluczające się z wiarą w Chrystusa dogmaty. A wreszcie także złożone rytuały, porządkujące tradycyjną wizję świata.

Tak naprawdę wiemy bardzo niewiele na temat pierwotnych wierzeń Słowian. Na ilustracji XIX-wieczne wyobrażenie słowiańskich kapłanów (domena publiczna).
XIX-wieczne wyobrażenie rzekomych słowiańskich kapłanów (domena publiczna).

Słowem: że było to wszystko, do czego lud pragnął powrócić. Tymczasem religia wszelkich Słowian, a już szczególnie naszych odległych przodków, istnieje… głównie w głowach naukowców.

Miłośnicy średniowiecza wciąż zaczytują się w Mitologii Słowian, którą przed laty spisał Aleksander Gieysztor. Sam indeks rodzimych bóstw dołączony do tej publikacji zawiera dziesiątki pozycji. Słowianie w wizji Gieysztora mają własny panteon i własne mity, niewiele ustępujące tym skandynawskim czy nawet greckim… Ale to wszystko jest wyłącznie przypuszczeniem. I to mocno przeterminowanym.


Historia rozczarowań

W rzeczywistości żaden dziejopisarz nie zanotował szczegółów dotyczących wierzeń w państwie pierwszych Piastów. Nie są znane imiona bogów, może poza kilkoma absolutnie podstawowymi, jak pan nieba i błyskawic Perun. Bo te, które podał kilka wieków lat po fakcie Jan Długosz stanowiły wyłącznie jego wymysł.

Nie sprecyzowano ceremonii, nie podano lokalizacji świątyń czy jakichkolwiek szczegółów kultu. Tak naprawdę nic nie wiadomo. Zasłużony znawca kultury Słowian, Stanisław Urbańczyk, stwierdził nawet posępnie, że historia badań nad ich wierzeniami jest wyłącznie „historią rozczarowań”.

Tę historię przedstawiłem pierwotnie w swojej książce pt. Damy ze skazą. Kobiety, które dały Polsce koronę (Kraków 2016).

Skąd więc wziął się cały panteon nadwiślańskich bożków? Wykoncypowano go w oparciu o tak zwaną ideę trypartycji Georgesa Dumézila.

Według francuskiego filologa wszystkie niemal religie Europy u swych podstaw miały zbliżone wierzenia i idee. Teoria – zaadaptowana między innymi przez Gieysztora – zakładała, że wystarczy przesadzić obce mity na polską ziemię, doprawić je szczyptą późniejszego o setki lat folkloru i spiąć całość dobrze brzmiącymi językowymi wynalazkami.

Przeczytaj też: Polskie nazwy miesięcy w średniowieczu. Dlaczego wrzesień mylił się naszym przodkom z listopadem?

Efekt końcowy brzmi jeśli nie przekonująco, to przynajmniej atrakcyjnie. Ale to jest właściwie jedyna zaleta wszelkich wariantów słowiańskiej mitologii. Problem w tym, że stojąca u ich podstawy teoria Dumézila została w międzyczasie obalona przez nowe pokolenie specjalistów. I wszystkie oparte na niej prace też wypada odesłać do lamusa.

Świątynie zbudowane wyobraźnią

W tej chwili wielu zaoponuje, przypominając, że przecież karkołomna rekonstrukcja wierzeń to nie wszystko. Są twarde dowody, bo archeolodzy odkryli w ostatnich latach dziesiątki pogańskich świątyń. To prawda, ale… tylko do pewnego stopnia.


Nie ma w świecie archeologii – a już tym bardziej polskiej archeologii – potężniejszej siły od wyobraźni. Ta nauka z samej swej natury wymusza dopowiedzenia, interpretacje, składanie obrazu rzeczywistości z przemieszanych, a w większości po prostu zgubionych na przestrzeni wieków puzzli. W przypadku pogańskich miejsc kultu badacze posuwają się jednak do skrajności.

We Wrocławiu sam fakt, że odnaleziono relikty budynku nieco większego od innych i że w środku znajdowały się skrawki jedwabiu, wystarczył do przyjęcia, że była to niechybnie pogańska świątynia. A skoro jeszcze określono, iż chata powstała około 1032 roku, to zaraz pojawił się pomysł, że oto mamy do czynienia z namacalnym śladem rewolty religijnej z czasów Bezpryma.

Rekonstrukcja X-wiecznej słowiańskiej świątyni w Meklemburgi (Wolfgang Sauber/CC BY-SA 4.0).
Rekonstrukcja X-wiecznej słowiańskiej świątyni z Meklemburgii (Wolfgang Sauber/CC BY-SA 4.0).

Śmiała teza. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że konstrukcja równie dobrze mogła być po prostu domem jakiegoś bardziej zamożnego członka społeczności. Nie zachowały się w niej ślady żadnych ofiar, żadne posągi, dowody kultu.

Dom z podwórkiem i kupa kamieni

Podobnie rzecz się ma w przypadku rzekomej świątyni z wczesnośredniowiecznego Wolina. Jeden z domów uznano za pogańską kącinę, bo… był większy od innych. I posiadał podwórko. Oczywiście niczego nie wolno wykluczać. Ale podłużna chata równie dobrze mogła stanowić izbę biesiadną albo miejsce sprawowania władzy.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Mamy wreszcie Gniezno i sztucznie usypany w tamtejszym grodzie kurhan. Zdaniem archeologów był to rzecz jasna kopiec kultowy, przy którym odprawiano pogańskie ceremonie.

Pisze się o tym miejscu tak, jakby jego interpretacja została dawno dowiedziona. Tymczasem jedyne, co wiemy na pewno, to że w Gnieźnie stał spory stos kamieni. Mógł pełnić funkcję religijną. Ale mógł też na nim stać tron księcia. Albo mogło to być po prostu… miejsce składowania budulca niewykorzystanego przez kamieniarzy.


Niepotrzebne pogaństwo

Ze szczegółowych badań Dariusza Sikorskiego wynika, że na dobrą sprawę nie istnieje ani jeden (podkreślam: ani jeden!) obiekt, który z choćby względną pewnością dałoby się uznać za przedchrześcijańską świątynię. Są tylko przypuszczenia i akty wyobraźni.

Rzecz dotyczy nie tylko Polski, ale nawet zamieszkanego przez Lutyków Połabia, gdzie religia Słowian – zapewne w reakcji na brutalną ekspansję Rzeszy – rzeczywiście przyjęła bardziej złożone formy.

"Święto Światowida", obraz Alfonsa Muchy (domena publiczna).
„Święto Światowida”, obraz Alfonsa Muchy (domena publiczna).

W odniesieniu do Lutyków wiadomo, że przynajmniej od schyłku X wieku mieli kapłanów, jakieś miejsca kultu, że składali krwawe ofiary z ludzi (także z Polaków). W Polsce nie istniały jednak bodźce do podobnego rozwoju pogaństwa. Nie było wieloletnich wojen religijnych, a władcy nie trwali uporczywie przy dawnych kultach.

W efekcie: nie było też żadnej pełnoprawnej religii, która mogłaby konkurować z wiarą łacinników.

Przeczytaj też: Średniowieczni Niemcy uważali Słowian za psy i podludzi. Twierdzili, że mają święte prawo ich mordować

Prawdziwa wiara przodków

Nie zamierzam rzecz jasna wysnuwać szaleńczych hipotez. Nie twierdzę, że pierwsi Polacy uważali się za ateistów albo że sprawy duchowe były im obojętne. Na ich religię trzeba jednak spojrzeć realistycznie.

Jeśli nie przetrwały żadne świątynie, tradycje, imiona bogów ani rytuały, to chyba wierzenia Siemowita, Lestka czy Siemomysła wcale nie były równie złożone co religia wikingów lub starożytnych Greków.


Nad Wisłą czczono święte drzewa, góry, składano ofiary przodkom. Wielkie znaczenie miały wróżby i przesądy, wiejskie gusła, a pewnie też opowieści o legendarnych bohaterach. Nie było jednak uporządkowanego panteonu ani żadnego antykościoła.

To była religia prosta, pierwotna, oparta na respekcie względem natury i na nieuniknionym poczuciu przemijania. Twarde dogmaty, a nawet sama idea osobnej kasty ludzi, przeznaczonych wyłącznie do sprawowania kultu, przybyły do państwa Piastów dopiero wraz z chrześcijaństwem.

Dla naszych przodków duże znaczenie miały wróżby i przesądy, wiejskie gusła (domena publiczna).
Dla naszych przodków duże znaczenie miały wróżby, przesądy oraz wiejskie gusła (domena publiczna).

Konkurencja, której nie było

Nie każdy musiał zgadzać się z nową wiarą. Nie do każdego przemawiały opowieści o zamęczonym na śmierć mężczyźnie z nieznanego kraju, który mocą swego nadprzyrodzonego pochodzenia powrócił do życia. Ale w tych importowanych wierzeniach nie było też niczego, co w otwarty sposób przeczyłoby dotychczasowym przekonaniom.

Pogaństwa nie trzeba było tępić, a chrześcijaństwa – wprowadzać pod groźbą miecza. Te dwa światy przez całe stulecia funkcjonowały obok siebie. I jeśli wziąć pod uwagę, ilu przesądom wciąż ulegamy, to na dobrą sprawę trwają nadal w XXI wieku.

Przeczytaj również o tym czy polskiemu królowi naprawdę zmiażdżono genitalia.


***

O historii Polski w pierwszych dekadach XI wieku pisałem szeroko swoich książce pod tytułem Damy ze skazą. Kobiety, które dały Polsce koronę. Kupisz ją na przykład w Empiku.

Powyższy tekst to tylko drobny wycinek tematu, całość – i pełne wskazówki bibliograficzne – znajdziesz w książce.

Historię tej zadziwiającej gry o wszystko przedstawiłem pierwotnie w swojej książce pt. Damy ze skazą. Kobiety, które dały Polsce koronę (Kraków 2016).

Wybrana bibliografia

  1. D. Allen, Myth and Religion in Mircea Eliade, London 2002.
  2. W. Filipowiak, Słowiańskie wierzenia pogańskie u ujścia Odry [w:] Wierzenia przedchrześcijańskie na ziemiach polskich, red. M. Kwapiński, H. Paner, Gdańsk 1993.
  3. A. Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 1982.
  4. A. Gieysztor, The Slavic Pantheon and the New Comparative Mythology, „Questiones Medii Aevi”, t. 1 (1977).
  5. K. Kajkowski, Czy bogowie Pomorzan łaknęli krwi obcych? [w:] Obcy. Funeralia Lednickie – spotkanie 14, red. W. Dzieduszycki, J. Wrzesiński, Poznań 2012.
  6. Z. Kurnatowska, Elementy sacrum w topografii tworzonej przez pierwszych Piastów domeny i jej głównych ośrodków [w:] Człowiek, sacrum, środowisko. Miejsca kultu we wczesnym średniowieczu, red. S. Moździoch, Wrocław 2000.
  7. H. Łowmiański, Religia Słowian i jej upadek (w. VI–XII), Warszawa 1979.
  8. S. Moździoch, Czy monarchia pierwszych Piastów była krajem chrześcijańskim? Uwagi archeologa [w:] Dynamika przemian społecznych i religijnych w średniowieczu, red. T. Grabarczyk, T. Nowak, Warszawa 2011.
  9. S. Moździoch, Nowe dane do zagadnienia socjotopografii piastowskich grodów kasztelańskich w X–XII wieku na przykładzie Wrocławia i Bytomia Odrzańskiego na Śląsku [w:] Osadnictwo i architektura ziem polskich w dobie Zjazdu Gnieźnieńskiego, red. A. Buko, Z. Świechowski, Warszawa 2000.
  10. S. Moździoch, Śląsk wczesnośredniowieczny w świetle badań archeologicznych i historycznych – crambe bis cocta? [w:] Civitas Schinesghe cum pertinentiis, red. W. Chudziak, Toruń 2003.

  1. T. Sawicki, Gniezno w X wieku – na szlaku ku męczeństwu [w:] Tropami świętego Wojciecha, red. Z. Kurnatowska, Poznań 1999.
  2. D.A. Sikorski, Kościół polski w X–XII wieku we władzy monarchy i możnych, „Nasza Przeszłość”, t. 100 (2003).
  3. D.A. Sikorski, Kościół w Polsce za Mieszka I i Bolesława Chrobrego, Poznań 2013.
  4. D.A. Sikorski, O długim trwaniu pewnej teorii. Idea trypartycji u ludów indoeuropejskich Georgesa Dumézila w świetle krytyki, „Slavia Antiqua”, t. 53 (2012).
  5. D.A. Sikorski, Od pogańskich sanktuariów do chrześcijańskich kościołów na Słowiańszczyźnie Zachodniej [w:] Sacrum pogańskie – sacrum chrześcijańskieKontynuacja miejsc kultu we wczesnośredniowiecznej Europie Środkowej, red. K. Bracha, Cz. Hadamik, Warszawa 2010.
  6. D.A. Sikorski, Świątynie pogańskich Słowian – czyli o tym, jak je stworzono, „Acta Universitatis Wratislaviensis. Historia”, t. 176.
  7. L.P. Słupecki, Problem pogańskich świątyń, „Slavia Antiqua”, t. 35 (1994).
  8. L.P. Słupecki, Sanktuaria w świecie natury u Słowian i Germanów. Święte gaje i ich bogowie [w:] Człowiek, sacrum, środowisko. Miejsca kultu we wczesnym średniowieczu, red. S. Moździoch, Wrocław 2000.
  9. S. Urbańczyk, Dawni Słowianie. Wiara i kult, Warszawa 1992.
  10. R. Zaroff, Perception of Christianity by the Pagan Polabian Slavs, „Studia Mythologica Slavica”, t. 4 (2001).
Autor
Kamil Janicki
4 komentarze
  • Saxo Gramatyk o święcie rugijskim w Arkonie

    W środku miasta znajdował się plac, na którym stała świątynia drewniana o misternej budowie, wzbudzająca cześć nie tylko wspaniałością nabożeństw, lecz boskością posągu w niej umieszczonego. Zewnętrzny jej obwód dokładną płaskorzeźba, się odznaczał, przed­stawiając prostą i niewydoskonaloną sztuką malarską postacie najrozmaitszych rzeczy. Jedno tylko było wej­ście. Samą świątynię podwójny rząd ogrodzenia ota­czał, z których zewnętrzne, ze ścian złożone, dach czer­wony pokrywał, wewnętrzne czterema słupami pod­parte zamiast ścian świeciło czerwonymi zawieszony­mi zasłonami i z zewnętrznymi ścianami było połą­czone tylko kilku poprzecznymi tramami [tram – duża belka].

    W świątyni stał posąg ogromny, wielkością prze­wyższający postać ciała ludzkiego, czterema głowami i tyluż karkami wzbudzający zadziwienie, z których dwie w stronę piersi, a dwie w stronę pleców zdawały się patrzeć. […]

    Uroczysty obrządek na jego cześć w ten sposób się odbywał. Raz do roku po zbiorze plonów zbierał się różnorodny tłum przed świątynią bóstwa, a odprawi­wszy ofiary ze zwierząt, odbywał uroczystą ucztę pod pozorem kultu. Kapłan świątyni, odznaczający się wbrew powszechnemu zwyczajowi długością spadają­cych włosów, na dzień przed mającym się odbyć nabo­żeństwem najstaranniej przy pomocy miotły oczysz­czał wewnętrzną świątynię, do której on sam tylko miał prawo wstępować. Strzegł się przy tym, aby dechu wewnątrz świątyni nie wypuścić; ilekroć miał oddech wciągnąć lub wypuścić, tylekroć biegał do drzwi, wido­cznie, aby obecność bóstwa nie została przez zetknię­cie się z oddechem śmiertelnika pokalana.

    Następnego dnia, gdy lud rozłożył się przed drzwiami pod gołym niebem, kapłan, wyjąwszy bóst­wu kielich, ciekawie badał, czy coś z miary wlanego napoju nie ubyło, co by było oznaką nieurodzaju w przyszłym roku. Gdy to stwierdził, nakazywał zacho­wać płody na czas przyszły. Jeżeli zauważył, że nic ze zwykłej ilości nie ubyło, przepowiadał, że przyjdą cza­sy urodzaju ziemiopłodów. Zgodnie z taką coroczną wróżbą napominał bądź do obfitszego, bądź do osz­czędniejszego zużywania zapasów. Wylawszy potem w libacji stary miód u stóp bóstwa, nalewał świeżego do pucharu, oddawszy następnie cześć posagowi, jakby przypijajac do niego, prosił uroczystymi słowami, to dla siebie, to dla ojczyzny o dobra doczesne, o pomno­żenie dostatków i zwycięstw dla obywateli. Poczem przyłożywszy puchar do ust, pijąc jednym haustem, szybko go wysuszał, a napełniwszy świeżym miodem znowu wsuwał w prawa rękę posagu. Przynoszono także w ofierze kołacz, przyprawiony miodem, okrą­głego kształtu a takiej wielkości, że dorównywał pra­wie wysokości człowieka. Stawiając go pomiędzy sobą a ludem, zwykł się pytać kapłan, czy Rugianie go wi­dzą. Gdy ci odpowiadali, że go widzą, wypowiadał ży­czenie, aby za rok nie mogli go zobaczyć. Tym życze­niem obejmował on nie tyle swoja lub ludu przyszłość, lecz pomyślny urodzaj w przyszłości w ogóle.

    Następnie w imię bóstwa naradzał się z obecnym ludem i upominał go, aby i nadal pilnym składaniem ofiar oddawał cześć bóstwu. I obiecywał jako najpew­niejsze nagrodę za tę cześć zwycięstwo na ladzie i na morzu. Zakończywszy w ten sposób [uroczystości] po­została część dnia zużywali na zbytkowne biesiadowa­nie i obracali przyniesione na ofiarę zapasy na uczto­wanie i żarłoctwo, zmuszając poświęcone bóstwu zwie­rzęta ofiarne do służenia swej zachłanności. Przekrocze­nie wstrzemięźliwości uważano w tej uczcie za czyn po­bożny, a jej zachowywanie za bezbożność miano. […]

    Za: J. Strzelczyk, Od Prasłowian do Polaków. Dzieje narodu i państwa polskiego, Kraków 1987

  • Niskich lotów paszkwil – sporo chciejstwa, ogólników, fakty przeczące takim tezom od niechcenia, wyselekcjonowane i obracane na siłę tak by nie kolidowały z wizją dziejów autora.
    A mimo ich podanie niejednokrotnie przeczące im wnioski, byle mocne i szokowało.

    Artykuł bardzo wyraźnie nastawiony na wzbudzenie emocji u pewnych grup, bycie dla potencjalnej zaciekawionej tematem osoby o jeszcze niskiej wiedzy maksymalnie rozczarowującym.
    Większość to bicie chochoła jakim jest tak zwana reakcja pogańska, jej charakter naprawdę niewiele zmienia w temacie.

    Pokrótce bo kolejny raz mi się już nie chce.
    „Tajemne rytuały, wspaniałe świątynie, kasta kapłanów i mity dorównujące tym greckim albo skandynawskim. Wszystko co wiesz o religii Słowian jest tylko naciąganą bajką, stworzoną przez obdarzonych przesadną wyobraźnią naukowców.”
    Kapłani i świątynie funkcjonowały ponad wszelką wątpliwość, co jest niechętnie przyznane dalej. Na Połabiu, a „dementowane” jest to tym że uwaga – Polaków jedli XD
    Co do innych obszarów słowiańszczyzny – sporo wskazuje ale całkowitej pewności nie ma. Niemniej to byłby chyba ewenement by w ukształtowanych ośrodkach politycznych-miejskich tj. grodach, nie było w żadnym żadnej przestrzeni kultowej.

    ” W rzeczywistości żaden dziejopisarz nie zanotował szczegółów dotyczących wierzeń w państwie pierwszych Piastów.” – słowa klucz: państwie pierwszych Piastów. Sporo wiemy o Rusi i Połabiu.
    Co do Polski i spraw stricte religijnych, bogów (bo duchy, demony, zjawy, przesądy, wróżby, magia i inne elementy duchowości temat rzeka) mamy podania, acz późniejsze i mniej pewne.

  • pogaństwa nie trza było tępic…mi sie wydaje ten wywód też troche naciagany…moze żeby był poczytny,żeby powiedzieć cos nowego…może nie bylo tak kolorowo jak niektórzy pisza,,,ale jednak były miejsca kultu i coś jednak się ostało,,,

  • Artykuł niskich lotów. Jak można mówić o religii Słowian nie wspominając o Janie Długoszu który opisał religie Słowian ( błędnie ale jednak) i nie korzystając z prac znakomitego językoznawcy Aleksandra Brucknera. Polecam poszerzyć swoją bibliografie.

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.