Fragment ilustracji z XV-wiecznego kalendarza

Polskie nazwy miesięcy w średniowieczu. Dlaczego wrzesień mylił się naszym przodkom z listopadem?

Strona główna » Średniowiecze » Polskie nazwy miesięcy w średniowieczu. Dlaczego wrzesień mylił się naszym przodkom z listopadem?

Najstarsze polskie kalendarze, w których zanotowano słowiańskie nazwy miesięcy pochodzą z pełnego średniowiecza. W tych sporządzonych w XIV wieku lista miesięcy wygląda już całkiem podobnie do obecnej. Tyle, że jest… o wiele mnie konsekwentna.

Nie wiadomo czy pogańscy Słowianie znali podział roku na miesiące. Jeśli tak, to musiał się on znacząco różnić od tego, który powstał w kręgu kultury łacińskiej. Dwanaście miesięcy wprowadzono w kalendarzu juliańskim (45 rok p.n.e.). Po Rzymianach przejęła je średniowieczna Europa, a w następstwie chrystianizacji – także ludy słowiańskie.

W Rosji i w Serbii bezpośrednio zapożyczono łacińskie nazwy kolejnych odcinków roku. W innych krajach do użytku weszły jednak rodzime określenia. Wyjątkiem jest maj: zarówno w Polsce, jak i niemal wszędzie indziej konsekwentnie nazywany od rzymskiej bogini Mai.


Reklama


Pierwsze polskie kalendarze

Co do pozostałych miesięcy – musiało minąć sporo czasu, by poszczególne określenia zdobyły powszechne uznanie. W Polsce zaczęto je spisywać w wieku XIII. Płocki kalendarz z XIV stulecia brzmi już dość podobnie do obecnego:

I. Luthy
II. Strompacz
III. Marzec
IV. Lzykwat / Kwiecyen
V. May
VI. Ugornik
VII. Lypiecz
VIII. Schyrpen / Czyrwen
IX. Wrzeschen
X. Lystopad
XI. Grudzen
XII. Proschen

Prace miesięczne. Ilustracja z manuskryptu z ok 1475 roku.

W najstarszych tekstach pojawiają się formy, które potem zupełnie zarzucono (Strompacz, Lzykwat, Ugornik). Najbardziej zwraca jednak uwagę fakt, że nazwy miesięcy… zupełnie nie chcą się trzymać swoich miejsc! Stałe są tylko te określenia, które zaczerpnięto z łaciny: marzec i maj. Inne bezkarnie wędrują.

Kiedy jest wrzesień, a kiedy luty?

Lutym w XIV stuleciu nazywany jest nie drugi, ale pierwszy miesiąc roku. Miano grudnia w XIV wieku nosi miesiąc jedenasty, nie zaś dwunasty. Wrzesień raz jest na miejscu dziewiątym (jak dzisiaj), a kiedy indziej – na dziesiątym, albo jedenastym. I wędruje tak aż do samego schyłku epoki!


Reklama


Porządek udaje się zaprowadzić dopiero w wieku XVI. Wtedy wszystkie nazwy miesięcy brzmią tak jak dzisiaj i mają odpowiednią kolejność. Słysząc o wrześniu można więc mieć pewność, że chodzi o schyłek lata. Nie zaś koniec jesieni.

Źródła tej niestabilności nie są zupełnie jasne. Wydaje się jednak, że Słowianom (a więc także Polakom) po prostu brakowało długiego, tradycyjnego obycia z instytucją miesięcy. Ponieważ tych nie używano w okresie przedchrześcijańskim i stanowiły pewną obcą naleciałość, brakowało spójnego „kodu kulturowego”, który wymuszałby nazywanie „listopadem” XI miesiąca. A nie tego, w którym akurat spadły liście…

Dlaczego rok zaczyna się 1 stycznia? Przeczytaj o tym w innym naszym artykule.


Reklama


Bibliografia:

  • Wąsowicz Henryk, Chronologia średniowieczna, Wydawnictwo KUL, Lublin 2016.

Obrazek tytułowy: Fragment ilustracji z XV-wiecznego kalendarza.

Autor
Kamil Janicki
6 komentarzy

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.