Radzieccy żołnierze u boku Wehrmachtu. Dlaczego dziesiątki tysięcy czerwonoarmistów przeszły na stronę wroga?

Oszałamiające sukcesy Wehrmachtu w pierwszych miesiącach operacji „Barbarossa” sprawiły, że tylko do końca 1941 roku w niemieckiej niewoli znalazło się około dwóch i pół miliona czerwonoarmistów. Wśród tej masy był również major Piotr Nikołajewicz Palij.

Jego wspomnienia zatytułowane Zapiski oficera z niewoli, to unikatowe świadectwo, pozwalające zrozumieć, dlaczego tak wielu czerwonoarmistów zdecydowało się walczyć u boku Wehrmachtu.


Reklama


„Kogo ja bronię, do obrony kogo zmuszam innych?”

W momencie niemieckiej inwazji na ZSRR Palij służył jako kapitan wojsk inżynieryjnych niedaleko Brześcia nad Bugiem. Mimo że już pierwszego dnia znalazł się w samym oku cyklonu, był jednym z tych szczęśliwców, którym początkowo udało się uniknąć losu jeńca.

Wraz ze swoją jednostką wycofał się w kierunku Kijowa. Wykazał się przy tym sporą zaradnością i męstwem, co zapewniło mu nawet awans na majora.

Tylko do końca 1941 roku Niemcy wzięli do niewoli około dwóch i pół miliona czerwonoarmistów (domena publiczna).

Chociaż nie posiadał formalnego wojskowego wykształcenia, w drugiej połowie lipca 1941 roku został skierowany na pierwszą linię, aby na czele batalionu budowlanego bronić prawego brzegu Dniepru. Już wtedy dopadły go poważne wątpliwości:

Co mnie do tego pcha […]. Kogo ja bronię, do obrony kogo zmuszam innych? […] Z głębi serca nienawidzę wszystkiego tego co stoi mi tam za plecami. 

Przeczytaj też: Oblężenie Leningradu udowodniło, że zdesperowany człowiek zje wszystko. Czym karmiono głodującą ludność?

Nienawidzę tej przeklętej kliki sadystów i uzurpatorów z Kremla, nienawidzę ich władcy, paranoika Stalina. Nienawidzę samej istoty tego sowieckiego życia, gdzie miliony przerażonych i żałosnych niewolników nie śmieją podnieść głowy…

„Dostałem swój przydział mordobicia”

Palij wiedział o czym pisze. W pierwszej połowie lat 30. XX wieku trafił na blisko rok do więzienia, gdzie oskarżono go o „burżuazyjny nacjonalizm, szowinizm i separatyzm (…), propagandę i agitację antysowiecką skierowaną przeciwko władzy”.


Reklama


Jak sam wspominał, w trakcie pobytu za kratami dostał „swój przydział mordobicia”. A wszystko przez to, że po odbyciu zasadniczej służby wojskowej, nie chciał wiązać się do końca życia z Armią Czerwoną i wolał wrócić do cywila. Teraz, wraz z oddanymi pod jego rozkazy „łopaciarzami”, miał stawić czoła Wehrmachtowi.

Niemiecki szturm zakończył się prawdziwą masakrą radzieckich żołnierzy. Pilijowi i tym razem udało się uniknąć pojmania, ale parę dni później fortuna przestała mu sprzyjać. Ranny w nogę wpadł w ręce Niemców.

Ranny w nogę Palij dostał się w końcu do niemieckiej niewoli. Zdjęcie poglądowe (domena publiczna).
Ranny w nogę Palij dostał się w końcu do niemieckiej niewoli. Zdjęcie poglądowe (domena publiczna).

Głód, zaraza, śmierć. Radzieccy żołnierze w niemieckich obozach

Pierwsze miesiące za obozowymi drutami były prawdziwym piekłem. Palij, wraz z pięcioma tysiącami oficerów Armii Czerwonej, trafił do obozu przejściowego w Zamościu. Panujące tam warunku urągały ludzkiej godności.

Jeńcy byli głodzeni (posiłki dostarczały zaledwie kilkuset kalorii dziennie), zmuszano ich do ciężkiej pracy oraz nieustannie groziły im szykany ze strony – złożonej z byłych czerwonoarmistów na usługach Niemców – obozowej policji. Jakby tego było mało, wraz z nastaniem zimy wybuchła epidemia tyfusu, która zebrała potworne żniwo.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

W ciągu zaledwie kilku miesięcy zmarło ponad 2/3 jeńców. Na wiosnę ocalali musieli zdecydować co robić dalej. Niektórzy z nich – chcąc ratować życie – postanowiło zmienić stronę i walczyć u boku Niemców. Wśród nich znalazł się porucznik Borisow, bliski przyjaciel Palija, który tak argumentował swoją decyzję:

Więcej nie byłem już w stanie nawet myśleć o życiu w chłodzie, głodzie, pośród umierających, upadłych, zdemoralizowanych i przerażonych. (…) Zdecydowałem, że tam, do domu, wrócę tylko w takim wypadku, jeśli nie będzie tam Stalina i jego opriczniny.


Reklama


Bezlitosny artykuł 193

Następnie Borisow wyjaśnił towarzyszowi niedoli, że i tak nie ma innej drogi, niż współpraca z Niemcami. Wszystko za sprawą tego, że:

W [radzieckim] kodeksie karnym, w artykule 193, paragraf 22 jest napisane: „Porzucenie pozycji bojowej lub oddanie się w niewolę wroga bez bezpośredniego rozkazu dowodzącego podlega karze rozstrzelania”.

Żołnierze Armii Czerwonej, którzy dostali się do niemieckiej niewoli nie mieli statusu jeńców wojennych (domena publiczna).
Żołnierze Armii Czerwonej, którzy dostali się do niemieckiej niewoli nie mieli statusu jeńców wojennych (domena publiczna).

W specjalnych okólnikach zarządu prawnego Armii Czerwonej mówi się: „Związek Radziecki nie zgodził się z głównymi założeniami międzynarodowej konwencji Czerwonego Krzyża z 1929 roku i odmówił uznania ich mocy prawnej.

Konsekwencją tego jest fakt, iż żołnierze i dowódcy Armii Czerwonej oraz floty, w przypadku dostania się do niewoli nie mają statusu jeńców wojennych, ze wszystkimi z tego wynikającymi konsekwencjami.

Przeczytaj też: Generalissimus Stalin. Dyktator nie zgodził się przemianować Moskwy na „Stalinodar”, ale przyjął drugi prezent

„Na Kremlu zwolnili Niemców z odpowiedzialności za nasze życie”

Właśnie taką interpretację stosowali z pełną premedytacją Niemcy, którzy odmówili miana jeńców wojennych pojmanym czerwonoarmistom. Tym samym skazali setki tysięcy z nich na pewną śmierć. Borisow nie miał jednak pretensji do niedawnych wrogów. Wręcz przeciwnie, przekonywał, że:

Oni tam, na Kremlu, sami zwolnili Niemców z odpowiedzialności za nasze życie. Więc Niemcy to nasi wrogowie? Jeśli są wrogami Stalina i jego bandy, to są moimi sojusznikami.


Reklama


Podobnie myślących były tysiące, ale na tym etapie Palij nie planował zmieniać frontu. Szczególnie, że przenoszono go do prawdziwego obozu jenieckiego w Niemczech, zapewniając przy tym, że czekają na niego ludzkie warunki.

Szybko okazało się, że były to tylko czcze obietnice i po raz kolejny znalazł się o krok od śmierci głodowej.

Palij trafił w końcu do ośrodka pracującego między innymi nad rakietami V2 (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0).
Palij trafił w końcu do ośrodka pracującego między innymi nad rakietami V2 (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0).

Pluton egzekucyjny, łagier… albo kolaboracja z wrogiem

Los ponownie się do niego uśmiechnął. Z uwagi na techniczne wykształcenie, trafił do jednego z podobozów pracujących na potrzeby Wojskowej Stacji Eksperymentalnej w Peenemünde (NAR), gdzie konstruowano cudowne bronie Hitlera – latające bomby V1 i rakiety V2. Przebywał tam aż do jesieni 1944 roku.

W tym czasie obóz regularnie odwiedzali przedstawicielami kolaborującej z Niemcami, Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej (ROA) generała Własowa.

Przeczytaj też: Uciekli z łagru zabijając strażnika. Zemsta sadystycznego komendanta była przerażająca

Na różne sposoby agitowali oni za wstępowaniem w szeregi formacji. Mijały kolejne miesiące, a wojna coraz wyraźniej zbliżała się do końca. Dla Palija i innych nastawionych antybolszewicko jeńców nie był to jednak powód do radości.

Zdawali sobie doskonale sprawę, że gdy tylko w obozie pojawią się funkcjonariusze NKWD czeka ich pluton egzekucyjny lub w najlepszym razie zesłanie do łagru. Nic zatem dziwnego, że po latach wspominał:


Reklama


Dla wielu jedynym wyjściem z sytuacji stawało się dobrowolne wstąpienie do ROAwyrwanie się z niewolniczych trybów NAR i dołączenie do dużej, silnej organizacji broniącej naszych interesów narodowych, z której celami i zadaniami sympatyzowaliśmy oraz dążenie do osiągnięcia tych celów w miarę wszelkich możliwości. Pozostanie w obozie równało się podpisaniu swojego własnego wyroku śmierci.

Z tarczą lub na tarczy

Dotyczyło to w szczególności wyższych rangą oficerów, z generałami na czele, którzy nigdy nie otrzymali pozwolenia na poddanie się i teraz mogli wrócić do domu:

(…) „na tarczy”, co w takim przypadku oznaczałoby [bycie] skatowanym, zhańbionym, w wagonie bydlęcym pod strażą NKWD, albo „z tarczą” – z rozwiniętymi sztandarami, na białym koniu, na czele dywizji. Jakich dywizji? Oczywiście antysowieckich, antykomunistycznych.

Generał Andriej Własow na zdjęciu wykonanym między 1942 a 1945 rokiem (domena publiczna).
Generał Andriej Własow na zdjęciu wykonanym między 1942 a 1945 rokiem (domena publiczna).

W takich okolicznościach Palij w końcu, po długich wahaniach, zdecydował się przywdziać mundur Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii. Nie miał jednak złudzeń.

Wiedział, że wybór jakiego dokonał jest bardzo niepewny. W przeciwieństwie do Borisowa nie widział w Hitlerze zbawcy. Chcąc uniknąć niemal pewnej śmierci, musiał wybierać między dżumą a cholerą.

Przeczytaj też: Jedyny bunt w Gułagu za życia Stalina. Spośród milionów łagierników tylko oni chwycili za broń

Tragizm sytuacji w jakiej znalazł się on i tysiące jemu podobnych najlepiej obrazuje wypowiedź jednego z towarzyszy obozowej niedoli. Zauważył on, że:

Trzeba znaleźć się na granicy rozpaczy, aby dokonać świadomego wyboru między wrogiem zewnętrznym i wrogiem wewnętrznym na korzyść tego pierwszego! Osobiście nie mogę tego uczynić, chociaż zdaję sobie sprawę, co mnie czeka, jeśli dożyję do momentu, gdy znowu wpadnę w łapy wroga wewnętrznego.

Własow w towarzystwie niemieckiego generała dokonuje inspekcji jednostek Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej (domena publiczna).
Własow w towarzystwie niemieckiego generała dokonuje inspekcji jednostek Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej (domena publiczna).

Żadnej łaski

Nie można chyba było tego trafniej ująć. Palij postawił jednakże na dobrą kartę. Przynajmniej z perspektywy własnych interesów.

Dożył końca wojny, a następnie – dzięki udziałowi w niemieckim projekcie broni rakietowej – trafił do Stanów Zjednoczonych. Tam wiele lat później spisał swoje wspomnienia, dzięki którym możemy poznać motywację tych, którzy zdecydowali się zdradzić Stalina i wstąpić w szeregi armii Własowa.


Reklama


Wielu innych nie miało podobnego szczęścia, co Palij. Po wojnie zachodni alianci oddali ich Stalinowi, który nie zamierzał okazywać żadnej łaski. Do samego końca dyktator niczego się nie nauczył. Nie zrozumiał, że to jego własne decyzje doprowadziły do fali „zdrad” i „dezercji”.

Przeczytaj również o człowieku, którego nazwisko stało się synonimem kolaboracji

Bibliografia

Autor
Rafał Kuzak
43 komentarze
  • Dobrze że Stalin był taki twardy i dalekowzroczny i nie dał takiego rozkazu jak przywódcy II RP czyli rozkazu spiedalamy do Rumuni, dzięki temu my Polacy żyjemy.

    • ble ble ble a fakty są takie ARMIA RADZIECKA wraz z Zachodnimi aliantami pokonała armię hitlera i wraz z doborowymi jednostkami W.POLSKIEGO ZDOBYŁA BERLIN a reszta tych paktujących została na marginesie historii . I PO CO TYLE GDYBANIA I PODNIECANIA SIĘ.e

  • Hitler przegrał wojnę z sowietami na własne życzenie, kierowany stworzoną przez siebie samego debilną ideologią. Pomimo tego, że nie był do konfrontacji z tak wielkim krajem jak Rosja przygotowany, a sami jego sztabowcy szacowali, że atak taki będzie mógł skutecznie przeprowadzić nie wcześniej niż w 1945, to jednak mógł wojnę z bolszewikami swobodnie wygrać, nie ponosząc nawet zbyt dużych strat. Mógł ją wygrać niewielkim nakładem kosztów, rękoma samych mieszkańców imperium Stalina, którzy wkraczających Niemców witali ze łzami w oczach , kwiatami, chlebem i solą, jako wybawicieli od bolszewickiego terroru. Przyczyną przegranej przez Niemców wojny był nazizm i jego debilna nacjonalistyczna doktryna , czyniąca z Niemców „rasę panów’, a z wszystkich innych „gorszy sort”, czyli tzw. „podludzi”. Niemiecki terror wobec tych podludzi, niczym , poza szaleńczą ideologią nie uzasadniony, sprawił, że z czasem zwrócili się przeciw swym niemieckim „wybawcom”. Trzeba dodać, że skutecznie ich do tego „motywowały” także specjalne jednostki NKWD, które przebrane w niemieckie mundury, dokonywały masakr ludności cywilnej w rejonach, gdzie szczególnie sprzyjała ona Niemcom. Winę za te zbrodnie spadały na Niemców. Mimo to większość ludności terenów podbitych przez Rosję, a więc Białorusinów, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Ukraińców, a szczególnie Rosjan, zwłaszcza żyjących etosem carskiej Rosji i przywiązanych do Prawosławia Kozaków, sprzyjała Niemcom. Dostrzegali to niemieccy dowódcy, nawet z SS, dostrzegał sam Himmler, jednak nikt nie śmiał zwrócić uwagi Hitlerowi, że terroryzując ludność cywilną i eksterminując jeńców robi ogromny błąd. Problem szeroko w swoich pamiętnikach opisywali niemieccy generałowie, m.in. szef wywiadu SD i ówczesny adiutant Himmlera Walter Schellenberg. Próbował on wpłyną ć na swojego szefa, by nie zaprzepaszczał szansy pokonania bolszewików rękoma prześladowanych przez nich ich własnych poddanych, niemniej bezskutecznie. Himmler ślepo wykonywał zbrodnicze polecenia Hitlera, choć zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo były dla III Rzeszy szkodliwe. Hitler bardzo długo odrzucał plany Himmlera, by do walki przeciw bolszewikom rzucić tysiące nienawidzących ich sowieckich żołnierzy, cierpiących w niemieckiej niewoli. Dopiero klęski na froncie wschodnim nieco zmieniły jego plany, choć i tak pozwolił Himmlerowi zrealizować jego zamierzenia odnośnie Rosjan w niemieckiej armii jedynie w niewielkim zakresie. Gdyby nie obłąkańcza polityka Hitlera wobec Rosji i jej mieszkańców, pokonał by ją bez większego wysiłku i strat własnych, głównie rosyjskimi rękoma.

  • Ruscy przynajmniej potępiają swych kolaborantów a np. na Ukrainie czczą Banderę jak Boga i w Polsce też już zaczynają bo z psa i sługusa Gestapo Łupaszki zrobili generała, jeszcze trochę i będą powstawać pomniki Hitlera Goebbelsa czy Himlera

    • Psem to ty sam jesteś, na krótkiej kremlowskiej smyczy. Nie ma, ani nigdy nie było żadnych dowodów, czy nawet najmniejszych przesłanek, świadczących o współpracy Łupaszki z Gestapo. To wytwór chorej bolszewickiej propagandy, mającej zohydzić wroga bolszewizmu, walczącego o wolną Polskę. Odnośnie Bandery -stać Ukrainę na lepszych bohaterów, ale ich sprawa, że za bohatera uznają akurat Banderę – przereklamowanego nieudacznika, choć zdolnego agitatora i propagandzistę, który większość dorosłego życia spędził w polskich więzieniach i niemieckich obozach koncentracyjnych, a na wolności krył się jak szczur po norach , aż wreszcie jego dawni szefowie z NKWD wytropili go i jak szczura zlikwidowali. Przypisywanie mu ludobójstwa Polaków i stworzenie UPA to bzdura, nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Sam Bandera, nawet jeśli bardzo chciał, nigdy nikogo nie zabił. Największym jego „wyczynem” był współudział w przygotowaniach do zamachu na ministra spraw wewnętrznych Pierackiego, przygotowywanego wspólnie przez frakcję banderowską OUN i NKWD, za co został aresztowany, a następnie skazany na karę śmierci. Prezydent RP zamienił mu ją aktem łaski na dożywocie. Wyrok odsiadywał w najcieższym polskim więzieniu – na Świętym Krzyżu. Dodatkową, choć nie regulaminową karą dla bandery był fakt, że jego więzienna cela sąsiadowała z kryptą, w której pochowany został jeden z największych pogromców zbuntowanego ludu ukraińskiego – Jeremi Wiśniowiecki. To sąsiedztwo musiało być dla nienawidzącego Polaków Bandery dodatkową i bardzo dotkliwą karą. Po zajęciu Polski w 1939, Niemcy na mocy układu sojuszniczego z sowietami zwolnili go z więzienia i przekazali sojusznikom. Bandera działał w okupowanym przez sowietów Lwowie aż do zajęcia miasta przez Niemców w 1941. Wtedy jego i większość kierownictwa frakcji banderowskiej OUN za współpracę z bolszewikami aresztowało Gestapo. Wśród aresztowanych byli między innymi bracia Bandery. Osadzono ich w obozach koncentracyjnych w Oświęcimiu i Sachsenhausen, gdzie większość z nich zginęła, w tym dwaj bracia Bandery. Przebywając w Sachsenhausen Bandera nie miał pojęcia ani o powstaniu UPA, założonej w 1942 roku z polecenia Stalina przez Szuchewycza, ani o Rzezi Wołyńskiej. Niemcy zwolnili go z obozu koncentracyjnego dopiero pod koniec 1944, gdy sowieci zajmowali już nie tylko całą Ukrainę, ale i wszystkie tereny przedwojennej Polski. Powodem było to, że po zajęciu Ukrainy przez sowietów, oddziały NKWD zaczęły likwidować swoich dotychczasowych sojuszników z UPA. W tej sytuacji Niemcy chcieli wykorzystać Banderę do negocjacji z UPA. Chcieli, by zbrodnicza organizacja Szuchewycza zaprzestała walki przeciw Niemcom i wspólnie z nimi zwalczała sowietów. W tym celu umieścili Banderę w specjalnym więzieniu SD ” dla ViP-ów” we Flensburgu, gdzie przebywali m.in. były regent Węgier admirał Horthy, a także internowani po kapitulacji Włoch włoscy generałowie, czy francuscy generałowie z Vichy, osadzeni tam po zajęciu przez Niemców tzw. „Wolnej Francji”. Z więzienia Niemcy wypuścili go wiosną 1945, tuż przed upadkiem III Rzeszy, a po kilku tygodniach został zatrzymany przez Amerykanów, z którymi podjął współpracę przeciw sowietom. Amerykanie dali mu nową tożsamość i pomagali mu się ukrywać, jednak wkrótce NKWD go wytropiło i zlikwidowało. Egzekucji dokonał jeden z egzekutorów ze specgrupy, zajmującej się likwidowaniem przeciwników bolszewizmu za granicą, zwanej od jej twórcy „grupą Jaszy”. Sam twórca stalinowskiego komanda śmierci został przez swoich kolegów „po fachu” wykończony z rozkazu Stalina tuż po wojnie. I tak od kilku lat żył ” na kredyt”, bo pierwotnie zaplanowano jego likwidację tuż po tym, jak NKWD po likwidacji Jeżowa przejął Beria i zaczął usuwać pupili poprzednika. Życie Sieriebriańskiego uratował wybuch wojny z Niemcami, choć już przebywał w celi śmierci. W czasie wojny tak wykwalifikowany morderca stał się znów bardzo potrzebny, ale po jej zakończeniu jego los się dopełnił.

      • W przeciwieństwie do twoich chorych psychicznie rusofobicznych wynurzeń i fantazji bez pokrycia jest na to wiele DOWODÓW GESTAPOWSKO – BANDEROWSKI CZUBKU. Wszystkie relacje o kontaktach dowództwa Wileńskiego Okręgu AK z niemieckimi władzami Fikus przytoczył w swej książce w oparciu o wypowiedzi polskich uczestników spotkań i materiały archiwalne AK, nie korzystając zupełnie z materiałów niemieckich. Tymczasem w 2000 r. w niemieckim czasopiśmie historycznym „Osteuropa” opublikowane zostały bodaj wszystkie meldunki, notatki, raporty i protokoły, dotyczące tych kontaktów, tj. spotkań i rozmów z dowództwem Wileńskiego AK, a sporządzonych przez funkcjonariuszy SD, SIPO, Gestapo i Wehrmachtu (w początkowej fazie rozmów). W ich świetle współpraca polsko-niemiecka przeciw „bolszewikom” na Wileńszczyźnie została jednoznacznie udokumentowana.
        Przede wszystkim podjęta została z inicjatywy dowódców 3. i 5. Brygad, „Szczerbca” i „Łupaszki”, zaś głównym rozmówcą ze strony AK był dowódca Okręgu płk „Wilk”. Zasadnicze rozmowy miały miejsce 10 i 12 lutego 1944 r. w Wilnie. Jednym z ważniejszych podjętych ustaleń było podporządkowanie rozkazom niemieckim 3. Brygady z zamiarem przeprowadzenia akcji przeciw „bandytom bolszewickim” na obszarze Puszczy Rudnickiej. W tym celu „Szczerbiec” otrzymał mapy z danymi o nieprzyjacielu i dane z rozpoznania dotyczące obszaru „band komunistycznych”. Faktycznie 25 lutego Brygada podjęła działania bojowe przeciw brygadom partyzanckim Markowa w Puszczy Rudnickiej na południe od Wilna, tylko siłami własnymi i po wycofaniu okolicznych posterunków litewskich. Lecz wkrótce Komenda Miasta Wilna otrzymała z Komendy Głównej w Warszawie wytyczne, nakazujące zaprzestanie walk z bolszewikami i przerwanie rozmów z Niemcami.

        • Znów brednie i konfabulacje działającego dla Rosji nazisty, nie poparte żadnymi faktami, które naciągasz jak gumę, a jeśli fakty mówią inaczej – tym gorzej dla faktów.

          Rozmowy AK z Niemcami
          Autor: Krzysztof Tarka

          W pierwszych dniach stycznia 1944 r. Armia Czerwona przekroczyła przedwojenną granicę polsko-sowiecką w okolicy miejscowości Sarny na Wołyniu. Na okupowanych przez Niemców wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej w siłę rosły też oddziały Armii Krajowej i partyzantki sowieckiej. W obliczu zbliżającego się frontu Niemcy obawiali się o przejezdność dróg i kolei.Przeprowadzenie zmasowanej akcji pacyfikacyjnej stawało się nierealne, toteż władze okupacyjne szukały innych możliwości. Nadzieje na zapewnienie względnego spokoju na terenie przyfrontowym stwarzał narastający, otwarty antagonizm polsko-sowiecki. Starcia pomiędzy partyzantką sowiecką a oddziałami AK, do których dochodziło na Nowogródczyźnie czy – na mniejszą skalę – na Wileńszczyźnie, zdawały się sprzyjać niemieckim planom. Wzajemne wyniszczenie się oddziałów polskich i sowieckich musiałoby wszak wpłynąć na osłabienie ich działań przeciw Niemcom. Gdy w początku grudnia 1943 r. partyzantka sowiecka rozbiła jeden z nowogródzkich oddziałów AK, jego dowódca cichociemny por. Adolf Pilch „Góra”, ratując resztki swych ludzi, przyjął niemiecką pomoc. Duża przewaga wrogiej wobec AK partyzantki sowieckiej sprawiła, że niektórzy dowódcy (por. Pilch czy ppor. Czesław Zajączkowski „Ragner”) uznali, że nie zdołają walczyć na dwóch frontach i przystali na niemiecką propozycję zawieszenia broni. Dzięki dostawom niemieckiej broni akowcy mogli bronić się przed ciągłymi atakami Sowietów oraz chronić ludność cywilną, tyle że – zgodnie z rozkazami podziemnego wojska – broń na Niemcach należało zdobywać. Sytuacja na Nowogródczyźnie była jednak dużo bardziej skomplikowana niż proste i zdawałoby się jednoznaczne wytyczne Komendy Głównej AK. Obraz wojny partyzanckiej widzianej z Londynu czy Warszawy różnił się nieraz mocno od tego, co widziano ze Stołpców. W takich okolicznościach doszło do rozmów polsko-niemieckich w Wilnie. W styczniu 1944 r. Niemcy szukali kontaktu z dowódcą 5. Brygady AK por. Zygmuntem Szendzielarzem „Łupaszką”. Wybór nie był przypadkowy. Brygada należała do najbitniejszych oddziałów na Wileńszczyźnie, a do tego „Łupaszka” miał na swym koncie starcia z partyzantką sowiecką. 25 stycznia 1944 r. w miejscowości Swejginie dowódca 5. Brygady spotkał się z funkcjonariuszem SD ze Starej Wilejki Seidlerem von Rosenfeldem. W rozmowach uczestniczył też incognito komendant Okręgu Wileńskiego AK ppłk Aleksander Krzyżanowski „Wilk”, który przebywał na inspekcji brygady. Niemiec zaproponował AK współpracę z Wehrmachtem w celu zwalczania partyzantki sowieckiej. W zamian obiecał dozbroić i wyekwipować polskich partyzantów. Propozycja zawieszenia broni padnie również wobec dowódcy 3. Brygady AK por. Gracjana Froga „Szczerbca”.

          Niemcom zależało na kontynuowaniu rozmów na wyższym szczeblu. „Wilk” oświadczył wprawdzie, że o żadnym porozumieniu nie może być mowy, wyraził jednak zgodę na spotkanie z przedstawicielem Wehrmachtu. Następnego dnia przekazał delegacji niemieckiej na piśmie polskie warunki. Żądał w nich uznania przez Niemcy niepodległości Polski w granicach z 1939 r., pokrycia wszystkich strat, które Polska poniosła wskutek inwazji niemieckiej, zwolnienia jeńców wojennych, więźniów obozów koncentracyjnych i wywiezionych na przymusowe roboty oraz przekazania uzbrojenia dla 30 tys. partyzantów, w tym broni pancernej i artylerii. Warunki „Wilka” miały oczywiście charakter manifestacyjno-propagandowy i z oczywistych względów władze niemieckie przyjąć ich nie mogły. Do tego zaś ppłk Krzyżanowski nie miał żadnych pełnomocnictw do prowadzenia rokowań, a charakter jego żądań daleko wykraczał poza szczebel rozmów prowadzonych przez lokalnego komendanta AK. Z drugiej strony Niemcy odczytali odpowiedź jako sygnał, że komendant Okręgu Wileńskiego nie sprzeciwia się podtrzymywaniu kontaktów. O propozycji rozmów z przedstawicielem Wehrmachtu „Wilk” poin­formował swego politycznego doradcę Jerzego Dobrzańskiego „Macieja”, który był im zdecydowanie przeciwny. Nie widział wielkich korzyści z rozmów z bankrutami, obawiał się za to złego wrażenia w polskim społeczeństwie. Przystępowanie do rokowań z Niemcami, z którymi polskie podziemie i partyzantka toczyły bezkompromisową walkę, Dobrzański uznał za niezgodne z honorem żołnierza. Komendant okręgu uznał jednak, że to podejście zbyt emocjonalne. Wskazywał, że wysłuchanie niemieckich propozycji nie zobowiązuje przecież do ich przyjęcia, pozwala zaś wybadać intencje i nastroje nieprzyjaciela. „Wilk” liczył też na złagodzenie losu aresztowanych członków podziemia. Miał nadzieję, że uda mu się osiągnąć porozumienie w sprawie wymiany jeńców. Do spotkania doszło wieczorem 10 lutego 1944 r. w wileńskiej restauracji „Valgis” przy ulicy Mickiewicza. Obok Krzyżanowskiego w rozmowach z przedstawicielami Wehrmachtu udział wzięli: Dobrzański, tłumacz Jan Wysoczyński „Ojciec” oraz komendant 3. Brygady AK por. Fróg, który przyprowadził Niemców – mjr. Juliusa Christiansena – dowódcę kontrwywiadu (Abwehry) w Wilnie, kpt. Eiberga, por. Bibela oraz tłumacza Jakobiego. Na wstępie mjr Christiansen podkreślił, że przeciągająca się wojna bardzo ciąży ludności, a tylko szybkie i zwycięskie jej zakończenie może przynieść złagodzenie warunków jej życia. Tymczasem działające na Wileńszczyźnie polskie i sowieckie „bandy” zbrojne (przeciwko takiemu określeniu AK „Wilk” zaprotestował) dezorganizują życie na zapleczu frontu i wiążą znaczne siły niemieckie. Major zaproponował zawarcie ugody i zaprzestanie przez oddziały akowskie walki z Niemcami oraz współdziałanie w celu likwidacji partyzantki sowieckiej. W odpowiedzi ppłk Krzyżanowski stwierdził, że o porozumieniu nie może być mowy, gdyż w całym kraju szaleje terror niemiecki. Christiansen przedstawił wówczas niemieckie postulaty na piśmie. Wysłuchawszy pospiesznie ich przekładu, „Wilk” ponownie odmówił akceptacji. Zgodził się jednak przestudiować je i przedyskutować na kolejnym spotkaniu. Miało do niego dojść 12 lutego w willi ukrytej w podwórzu gmachu Ubezpieczeń Społecznych przy ulicy Dąbrowskiego. Na tym ze względu na godzinę policyjną rozmowę zakończono.

          Niemcy proponowali, by strona polska zobowiązała się do „niezaczepiania” wojsk niemieckich, a także administracji niemieckiej i litewskiej. Celem układu było „wspólne oczyszczenie terenu z band sowieckich”. Ściąganie kontyngentów, produktów rolnych i leśnych oraz ich dostawy dla armii niemieckiej, a także praca zakładów przemysłowych i rekrutacja robotników do pracy w Rzeszy miały pozostać bez zmian. W zamian oddziały polskie otrzymałyby od Wehrmachtu broń maszynową, uzupełnianą co miesiąc amunicję oraz mapy, busole i lornetki, a także wyposażenie szpitali polowych z lekami i opatrunkami. Polakom obiecywali wolną rękę w likwidacji mniejszych oddziałów sowieckich. Większe operacje miałyby odbywać się wedle niemieckich planów i pod komendą Wehrmachtu. Na czas ich trwania Niemcy mieli zapewnić polskim oddziałom wsparcie broni pancernej i ciężkiej artylerii.
          Oddziały AK na Wileńszczyźnie nie mogły liczyć na alianckie zrzuty lotnicze, propozycja była więc kusząca. „Wilk” i „Maciej” nie mogli jednak zaakceptować sprowadzenia brygad AK do roli oddziałów pomocniczych Wehrmachtu, tym bardziej że projekt porozumienia nie przewidywał żadnych ulg dla ludności cywilnej. Inaczej rozumować miał „Szczerbiec”, zafascynowany możliwością zdobycia niemieckiego uzbrojenia. Spotkał się jednak z reakcją „Wilka”, który rozumiał, jaki szok mógłby wywołać podobny – nawet czysto taktyczny – pakt. Do oskarżeń o zdradę narodową był już tylko krok.

          Na naradzie z 11 lub 12 lutego „Wilk” poinformował o wstępnych rozmowach z dowództwem Wehrmachtu swego zastępcę ppłk. Lubosława Krzeszowskiego „Ludwika”, delegata rządu Zygmunta Fedorowicza „Albina” oraz szefa okręgowego biura informacji i propagandy Antoniego Kokocińskiego „Juliana”. Ochłonąwszy z szoku, odrzucili oni wszelkie pomysły kontaktów z Niemcami. godnie z ustaleniami 12 lutego odbyła się druga tura rozmów komendanta Okręgu Wileńskiego AK z oficerami Wehrmachtu. Już na wstępie „Wilk” odrzucił propozycje niemieckie, uznając je jasno za nie do przyjęcia dla strony polskiej. Podjął za to temat zwolnienia z więzień i wymiany członków AK za jeńców wziętych przez Polaków. Major Christiansen przypomniał, że więźniowie pozostają w gestii gestapo, które Wehrmachtowi nie podlega. Nie wykluczył jednak zabiegów Abwehry w ich sprawie, gdyby doszło do zawarcia umowy. Zmieniając temat, zaproponował, tytułem próby, podporządkowanie 3. Brygady AK dowództwu niemieckiemu, czemu ppłk Krzyżanowski kategorycznie się sprzeciwił. Obiecał jednak przekazać treść rozmów swoim przełożonym w Warszawie i poczekać z ostateczną odpowiedzią na ich reakcję. Na tym rozmowy zakończono. Wysłuchawszy raportu przybyłego do Warszawy „Wilka”, komendant główny AK gen. Tadeusz Komorowski „Bór” odrzucił możliwość porozumienia z Niemcami. Przypomniał, że – mimo doraźnych korzyści – na żadne układy nie ma miejsca. Zalecił też powstrzymywanie oddziałów AK na Wileńszczyźnie od agresywnych wystąpień wobec partyzantki sowieckiej, szkodliwych dla prób nawiązania przez rząd londyński stosunków dyplomatycznych z ZSRS. W razie wkroczenia Armii Czerwonej na ziemie polskie nakazał traktować ją jako sprzymierzoną z sojusznikami i współdziałać z nią w walce z Niemcami. Po powrocie do Wilna w początkach marca Krzyżanowski zredagował z Dobrzańskim odmowną odpowiedź na lutowe propozycje Wehrmachtu. Polecił ponadto wzmocnić w prasie podziemnej propagandę antyniemiecką.

          O niemieckich propozycjach dowódca AK poinformował 28 lutego 1944 r. naczelnego wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego: „Nacisk Anglików na nasz Rząd w zatargu polsko-rosyjskim – raportował gen. Komorowski – jest skwapliwie wykorzystywany przez Niemców. Starają się oni wszelkimi drogami dotrzeć do d-ców terenowych, a nawet do mnie, z konkretnymi propozycjami, oświetlając nacisk Anglików jako zdradę Polski na korzyść Sowietów. Proponują oni współpracę przeciw Sowietom względnie partyzantom sowieckim, obiecując w zamian amnestię dla naszych członków, uzbrojenie i wyekwipowanie naszych oddziałów, współpracę z Wehrmachtem. Bezapelacyjnie odrzucam i nie dopuszczam do żadnych rozmów”. Rozmowy w Wilnie nie przyniosły żadnego efektu, trudno go było zresztą oczekiwać. Obie strony przystępowały do nich z odmiennych pozycji. Wehrmacht chciał zapewnić sobie sprawne funkcjonowanie administracji i gospodarki na zapleczu frontu. Niemcy próbowali więc wybadać, za jaką cenę Polacy podjęliby cenną dla nich współpracę. Sami godzili się na niewielkie ustępstwa. W ich zamyśle Armia Krajowa miałaby pójść na pełną współpracę z Wehrmachtem w zwalczaniu partyzantki sowieckiej. W zamian Niemcy gotowi byli dozbroić oddziały akowskie. Zostali odprawieni z kwitkiem. Zgoda na faktyczną kolaborację niosłaby bowiem groźne konsekwencje polityczne. Zaangażowanie oddziałów AK u boku Niemców postawiłoby rząd polski w kłopotliwej sytuacji. Nawet lokalna współpraca z Niemcami, zwłaszcza zaś skierowana przeciw partyzantce sowiec­kiej, zostałaby wykorzystana przez Moskwę do oskarżenia władz polskich o paktowanie z wrogiem. A w „polskim” Londynie ciągle jeszcze łudzono się w sprawie porozumienia ze Stalinem. Współpraca z Niemcami zaprzeczałaby też całej wcześniejszej działalności rządu polskiego i Armii Krajowej.

          • Takie Bajki i prymitywną propagandę to możecie sobie opowiadać w swym nazistowskim kółku miłośników Goebbelsa i Bandery. Dokumenty zarówno niemieckie jak i AKowskie jasno pokazują że ten szmaciarz i Pies Gestapo łupaszko nie tylko był ich pachołki em, ale i ludobójcą i nie chodzi mi o zabicie cywili litewskich w Dubinkach, ale ten zwyrodnialec zabijał i obywateli polskich jak w Wilukach, potokach itp. Ten zwyrodnialec i degenerat moralny wycofał się na zachód pod eskortą Niemców, aby dalej mordować Polaków, jego kumple Niemcy uwolnili go nawet z więzienia do, którego trafił za sprawą Litwinów czyli wychodzi na to że był ważniejszym kolaborantem dla Gestapo niż nawet litewskie jednostki pomocnicze. Chwała Komucha że rozbili Bandę tego degenerata i popapranca chorego psychicznie, gdyż zamordował by jeszcze wielu Polaków

          • ble ble ble a fakty są takie ARMIA RADZIECKA wraz z Zachodnimi aliantami pokonała armię hitlera i wraz z doborowymi jednostkami W.POLSKIEGO ZDOBYŁA BERLIN a reszta tych paktujących została na marginesie historii . I PO CO TYLE GDYBANIA I PODNIECANIA SIĘ.

          • W przeciwieństwie do bredzących anonimowo bolszewików i nazistów, powołujących się na RZEKOME, a w ogóle nie istniejące dokumenty, podałem źródło i nazwisko autora – historyka, który swoją pracę pisał opierając się na dostępnych materiałach. Nikt, oczywiście poza anonimowymi internetowymi ” znafcami”, nigdy jego pracy nie zakwestionował, bo nie było po temu żadnych podstaw.

          • Takie są fakty i dokumenty ze Łupaszka lizał Rowa Nazistom na ochotnika bez mydła i nie wiadomo jak by się starał IPN to nie wybieli tego ludobójcy

        • W 44-tym to nie Niemcy byli naszymi głównymi wrogami tylko rusy.Zresztą gdyby nie Niemcy,to rodzina mojego zięcia z okolic Trok nie dotrwała by w lasach do 45-tego,prędzej cz póżniej złapało by ich NKWD. A tak to witali Niemców jako wyzwolicieli.

          • No to jak był wolksdojczem czy litewskim kolaboranyem i witał niemcow jako wyzwolicieli z kwiatami to czego oczekiwał może cokierkow

  • Nie 400 tysięcy, tylko przeszło pół miliona i nie z żadnych pobudek, lecz z przymusowego poboru, którego nie mogli uniknąć, bo ich rodziny zostały by zamordowane w obozach koncentracyjnych. Zostali przymusowo wcielani do niemieckiej armii jako obywatele III Rzeszy, choć ” gorszego sortu”, co jednak nie było dla nazistów problemem, gdy walczyli i ginęli za Rzeszę i Fuehrera. Taki los spotykał każdego Polaka mającego pecha mieszkać na Pomorzu, Mazurach, Śląsku, w Wielkopolsce – na wszystkich terenach należących przed wojną lub wcielonych po 1939 do III Rzeszy. Większość Polaków walczących na zachodzie dezerterowała i wstępowała do armii Andersa, dlatego Niemcy woleli wykorzystywać ich do walki na froncie wschodnim, bo mieli pewność że tam będą walczyć do końca i nie zdezerterują, ponieważ bolszewicy Polaków szczególnie nienawidzili, a wziętych do niewoli mordowali. Nie mieli więc Polacy na froncie wschodnim innego wyjścia, jak do śmierci walczyć za Rzeszę i Adolfa. Niemieccy dowódcy bardzo polskich żołnierzy cenili, do tego stopnia, że nawet nie zabraniali im rozmawiać między sobą po polsku – rzecz w niemieckiej armii niewyobrażalna i absolutnie niezgodna z oficjalną polityką Wehrmachtu. Zupełnie inaczej wyglądała walka Rosjan i przedstawicieli kilkudziesięciu innych, zniewolonych i okupowanych przez Rosję narodów – oni walczyli w większości przypadków przeciwko bolszewizmowi z przekonania. Szczególnie Estończycy i Łotysze masowo wstępowali do jednostek Waffen SS, bo traktowali to jako jedyny możliwy sposób na walkę z bronią w ręku przeciw okupującym ich ojczyzny sowietom. Podobnie masowo chcieli walczyć u boku Niemców Białorusini, choć sprzeciwiał się temu Hitler, ponieważ jako Słowian uważał ich za „niegodnych tego zaszczytu” podludzi. najliczniej jednak za sojuszem z III Rzeszą opowiedzieli się uważani dzisiaj przez Putina za „kwintesencję rosyjskości” Kozacy kubańscy i dońscy, których przeszło 90 % poparło walkę przeciw bolszewikom po stronie Hitlera. Spośród wszystkich zniewolonych przez Rosję narodów najmniej licznie zdecydowali się na kolaborację Tatarzy krymscy, z których jedynie 5 tysięcy zdecydowało się wstąpić do tworzonej przez Niemców kolaboranckiej formacji. Mimo to właśnie ich Stalin postanowił przykładnie za kolaborację ukarać, deportując ich z Krymu, a opornych mordując. W czasie , gdy oprawcy z NKWD wywozili tatarską ludność z Krymu, 50 tysięcy krymskich Tatarów walczących w Armii czerwonej oddało życie za ZSRS i Stalina. Tak wyglądała bolszewicka „sprawiedliwość”. Spośród wszystkich narodów ZSRS, najliczniej po stronie III Rzeszy walczyli rdzenni Rosjanie. Nie ma raczej przesady w twierdzeniach niektórych historyków, mówiących że więcej rdzennych Rosjan walczyło w Waffen SS, niż w Armii Czerwonej.

  • Największymi kolaborantami i współpracownikami Nazistów byli ich kumple z Watykanu i nawet w SS mieli kapelanów, a po wojnie wywozili swych przyjaciół i wspólników w zbrodni do Ameryki Południowej

    • Zapomniałeś o 7ydowskich współpracownikach Hitlera i kto go finansował umożliwiając uchwycenie władzy.Zresztą Koba też go wspierał,w innym przypadku sojusz komunistów z socjal-demokratami przekreśliłby te marzenia malarza.

      • Najpierw porównaj sobie daty gdyż to komuniści tworzyli Front antynazistowskie a Socjal Zdrajcy ich zdradzili, zresztą pierwszy raz zdradzili już w 1918

      • Przejecie władzy przez Hitlera sfinansował Stalin, wykładając na ten cel 53 miliony marek w złocie, co daje dzisiejszych ok. 55 miliardów euro. Rozkazał też Kominternowi, by w kampanii wyborczej niemieccy komuniści wszelkimi środkami zwalczali socjaldemokratów i liberałów, ale by nie śmieli pod groźbą śmierci atakować nazistów. Szczegółowo opisał to w swoich wspomnieniach człowiek ze ” świecznika”, bezpośrednio o wszystkim co się w III Rzeszy działo informowany – szef wywiadu i kontrwywiadu SS, a po upadku Canarisa szef wszystkich zrzeszonych pod szyldem SD służb wywiadowczych III Rzeszy – Walter Schellenberg. Pieniądze od Stalina przekazał nazistom ten sam człowiek, który w 1917, będąc pułkownikiem niemieckiego wywiadu, zorganizował słynny przejazd pociągiem Lenina ze Szwajcarii do Petersburga i z rozkazu kajzera sfinansował rewolucję bolszewicką – Rosjanin z pochodzenia, Heiz Nikolai. W ten sposób niejako Stalin odwdzięczył się Niemcom za rewolucję w Rosji.

        • Te swoje hitlerowskiej Brednie to możesz opowiadać małym dzieciom albo mięśniakom na stadionie bo nikt normalny nie uwierzy w te neonazistowskie kłamstwa, każdy normalny człowiek wie kto sponsorował waszego Adolfa, więc nie obracajcie wzorem swego idola Goebbelsa kota ogonem. Schellenberg do Nazistów przystąpił dopiero w lecie 33 r to nie piernicz nazisto

          • Ha, ha, ha – rozbawiłeś mnie do łez. Więc teraz jestem nazistą – ciekawe, bo dla Kaczyńskiego jestem „gorszym sortem, stojącym tam gdzie ZOMO, konfidentem Gestapo, komunistą i złodziejem, a także Polakiem specjalnej troski”. Ty pewnie z tej samej bandy „prawdziwych polaków i katolików” – małe litery jak najbardziej zamierzone. Czytanie ze zrozumieniem też masz całkiem pisowskie. Nie pisałem, kiedy Schellenberg przystąpił do nazistów, bo to każdy twojego formaty „yntelygent” może sobie w Google wyszukać, ale kim był i skąd miał dostęp do najtajniejszych informacji z pierwszej ręki.

  • Znów uogólniasz. Jedni z Niemcami czy ogólnie z nazistami współpracowali, a po wojnie pomagali im się ukrywać, inni z rąk nazistów ginęli w obozach zagłady. Taki los spotykał szczególnie polskich księży, bo byli współpracy z nazistami szczególnie przeciwni. Zupełnie inny był los katolickich księży z Chorwacji czy Słowacji, bo ci popierali swoje narodowe władze, z III Rzeszą ściśle współpracujące, na Słowacji nawet sami sprawowali władzę ( Tiso). Watykan, jak i nawet sam papież, musiał lawirować między współpracą a sprzeciwem wobec tego, co naziści robili. Nie bez znaczenia było też prawicowe i zdecydowanie antysowieckie nastawienie większości kleru. Wielu podjęło trudny wybór moralny – wybrali mniejsze ( ich zdaniem) zło, by zło złem zwyciężać.

    • Polscy ksieża, którzy ginęli to byli ksieża niskiego szczebla gdyż nie byli poinformowani o prawdziwej roli Watykanu i ginęli za to że byli Polakami i identyfikowali się z polskością a nie za to że byli księżmi Natomiast Watykan ściśle współpracował z Nazistami była to ich doktryna Panstwowa

  • Takie Bajki i prymitywną propagandę to możecie sobie opowiadać w swym nazistowskim kółku miłośników Goebbelsa i Bandery. Dokumenty zarówno niemieckie jak i AKowskie jasno pokazują że ten szmaciarz i Pies Gestapo łupaszko nie tylko był ich pachołki em, ale i ludobójcą i nie chodzi mi o zabicie cywili litewskich w Dubinkach, ale ten zwyrodnialec zabijał i obywateli polskich jak w Wilukach, potokach itp. Ten zwyrodnialec i degenerat moralny wycofał się na zachód pod eskortą Niemców, aby dalej mordować Polaków, jego kumple Niemcy uwolnili go nawet z więzienia do, którego trafił za sprawą Litwinów czyli wychodzi na to że był ważniejszym kolaborantem dla Gestapo niż nawet litewskie jednostki pomocnicze. Chwała Komucha że rozbili Bandę tego degenerata i popapranca chorego psychicznie, gdyż zamordował by jeszcze wielu Polaków..

    • Piszesz śmierdząca Ruską onuco o Dubinkach ,to ci przypomnę dlaczego zginęły tam rodziny Litewskich kolaborantów Hitlera i Gebbelsa ,ze Schutzmannschaft. Po akcji AK w której zginęli litewscy policjanci ,kolaboranci Hitlera ok. 5 osób. Litewscy bandyci w miejscowości Gliniszki zamordowali 39 Polaków w tym kobiety i dzieci. Ci litewscy słudzy Hitlera zabijali też Polaków w Pawlowie ,Adamowszczyznie i Sienkowszczyznie. Zabito Polskich cywili tylko za to że byli Polakami. W odpowiedzi na litewską zbrodnię w Dubienkach AK zabiło 27 osób z rodzin Litewskich policjantów kundli Niemcow ,również kobiet i dzieci ,tak samo jak w Gliniszkach ,litwini mordowali Polaków. Oduczyło to litewskich morderców ,wyzywania się na bezbronnych Polakach. Napisz coś Ruskie ścierwo o litewskiej zbrodni na żydach i Polakach w Ponarach ,tam też byli kolaboranci z Litewskiej Policji. Albo o mordach Ruskich ,Żydów i Litwinów na Polakach w Koniuchach i Nalibokach.

      • Po pierwsze naucz się Nazistowska Szmato czytać Po drugie Nazistowski gównojadzie nie podszywaj się pod Polaków Każdy Prawdziwy Polak i Uczciwy Człowiek potrafi stanąć z otwartą przyłbicą i powiedzieć zarówno o Bohaterstwie swego Narodu jak i o hańbiących go zdrajcach a prawda jest taka że połowa AKowcow z tamtych terenów współpracowała z Gestapo i otrzymywała od nich broń w celu napadów na partyzantke Radziecką i Białoruska ludność cywilną której zabito 10 tyś. Sprawa jest prosta twoie Nazistowskie szmaty z 3 Rzeszy zabijały 3 tyś Polaków dziennie i chcieli eksterminować nas Polaków i Polską racją stanu była współpraca z Komuchami z Armii Czerwonej gdyż tylko to gwarantowało ocalenie naszego narodu polskiego, któremu groziła zagładą z rąk Niemców i Banderowców. Tak że nie jesteś dla mnie Polakiem tak samo jak każda nazistowska szmata z okresu II WŚ czy to nazista litewski, ukraiński, ruski, polski, węgierska, Watykanski itp nie jest dla mnie człowiekiem

        • Nie produkuje się Ruska śmierdząca onuco. Czerwony bekarcie Putina. Prawdziwy Polak dobre sobie ,żaden normalny Polak nie nazwie Ruskich półmongolskich bandytów mordujących i okradajacych Polska ludność cywilną – partyzantką Radziecką. Co to czerwone bandyckie bydło robiło na ziemiach 2 RP. Część AK i NSZ miało rację dają Niemcy broń to brać ,a Niemiecka Narodowo Socjalistyczna i Ruską Komunistyczną hołota niech się morduje ,to jest Polska racja stanu. Część głupców z AK pomagała czerwonej hołocie wyzwalac Wilno i Lwów ,a jak im podziękowali Ruscy ,część wymordowali ,część zesłali na Syberię a część wcielili do wojska. Taką zydokomune z garbatymi nosami jak twój przywieźli Ruscy w 1944 do Polski na czołgami z czerwoną gwiazdą. Nie wycieraj sobie gęby Polska i Polakami Komunistyczny śmieciu. Zabolała prawda o mordowaniu przez Ruskich bandytów bezbronnych Polaków w Koniuchach i Nalibokach.

          • Weź się nie ośmieszaj Nazistowski pajacu antypolski szmaciarzu i nie porównując dwóch incydentów wioskowych nie do końca jasnych bo są różne wersie co do tych wydarzeń nie tylko wersia ŚWIRÓW z IPN do ocalenia nas Polaków od całkowitej zagłady jakiej chcieli dokonać kapitalisci Hitlera i jego pomocnicy kolaboanci. Żaden Polak szmaciarzu Hitlerowski to by nie wielbił morderców, którzy chcieli unicestwić całkowicie jego naród tak że się nie podszywaj nazistowski przygłypie. Zabolała prawda o ludobojcach Bandytach Przekletych

    • Naucz się anonimowy putinsynu pisać po polsku, bo kaleczysz i profanujesz nasz piękny język. Musi was w tej waszej szmatuszce RoSSji głód i bieda bardzo cisnąć, bo kiedyś stać was było na o wiele bardziej wiarygodnych propagandzistów. Tera co się onucarz ośmiela pod Polaka podszywać, to tylko śmiech politowania wzbudza.

      • Zwiń łapcie Bandercwelu bo z daleka wali horyłkom z buraka możesz być sowicie sponsorowany przez IPN i uSSrael jednak antypolską BRUNATNĄ zaraze czuć z daleka więc się nie ośmieszaj śmierdziuchu bo nikt nie uwierzy w twoja polskość gdyż tylko Brunatne zwierzęta zianą zwierzęcą nienawiścią a Polak w zdecydowanej wiekszosci z natury jest łagodny i dobrotliwy w przeciwieństwie do ludobójców z UPAdliny i Szwabbiizny

  • Kto cie uczył historii. Twoje wywody brzmią jak całe artykuły z brukowców z historia w tytule. Poczytaj trochę więcej książek o historii 2 wojny to morze zmondrzejesz pajacu

      • Było się Macieju uczyć historii, ale nie tej zmanipulowanej przez Stalina i Putina. Jak ci historia Polski nie pasuje, to ucz się własnej – rosyjskiej. To samo tyczy wszelkich anonimowych bolszewickich i nazistowskich mądrali, którzy nawet podpisać się nie potrafią.

    • „Morze” ty putinsynu „zmondrzejesz” i nauczysz się języka polskiego, chociaż za trudny on pewnie dla dzikiego ludu pierwotnego z zapadłych stepów najgorszego zad.pia Azji.

  • Śmierdząca onuco czuć cię na kilometr Ruski trolu. „szamciarzu Hitlerowski” ,”Nazistowski pajacu” ,”nazistowski przygłypie” ,”kapitalisci Hitlera”. Zacznijmy od tych kapitalistów. Niemcy Ruski matołku byli Socjalistami a nie Kapitalistami. NSDAP partia Hitlera to Narodowo Socjalistyczna Niemiecka Robotnicza Partia ,tak jak PZPR lub partia z twojego kraju-Rosji ,KPZR czyli Komuniści. Twoi Ruscy jak i ich Niemieccy sojusznicy współpracowali już od 1922 czyli od traktatu w Rapallo. To twoi Ruscy rodacy udostępnili Niemcom poligony nad Wołga i Kamą gdzie ćwiczył np.Guderian ,który w 1941 skopał wam dupę. Aż do 22.06.1941 Ruscy współpracowali z Niemcami ,dostarczali im ropę ,stal ,zboże ,nawet mundury. To Ruscy ,którym tak włazisz w tyłek ,są odpowiedzialni razem z Niemcami za wybuch 2 WS. Pakt Ribbentrop-Molotow który był rozbiorem Polski ,pomiędzy Niemcy i Rosję ,chociaż swoje dostali też wasi kolaboranci ze Słowacji. Spowodował rozpad sojuszu przeciw twoim rodakom od Finlandii do Rumunii. Dopiero atak na Polskę ,Niemiec i 17.09.1939 Ruskich bandytów dał wam odwagę do napaści na Estonię ,Łotwę ,Litwę ,a później na Finlandię i Rumunię. Gdyby istniała Polska to Ruskie tchórze na nikogo sami by nie napadli. Do dziś pamiętacie Warszawę w 1920 kiedy Polacy pogonił wam kota. Ruskie i Niemieckie bydło urządzilo sobie w 1939 w Brześciu wspólna defiladę. W Polskim interesie narodowym było to żeby się ci dwaj sojusznicy od 1941 mordowali ile wlezie. Jedyne co potrafi Ruska hołota to mordowanie jeńców wojennych tak jak w Katyniu 22 tyś ofiar ,lub wywozic na Syberię kobiety i dzieci w 4 deportacjach 0,5 mln. ofiar. 1939-1941. Co do żołnierzy wyklętych to ani mie to ziębi ani grzeje ,byli głopcami i skończyli jak głupcy. Pomagali czerwonej hołocie walczyć z Niemcami ,zamiast stać z boku i patrzeć jak się zabijają. Zamiast zabijac żydokomunistow i bandytów z NKWD ,dawali się nabierać na amnestie i ujawniali się na swoją zgubę.

    • HAHAHAHA Bo padnę że śmiechy Alle ci nazistowski śmierdzący ćwierćmózgu Banksterska propaganda orzeszek wyprała buhahaha, redystrybucja dóbr w socjalizmie polegała na nacjonalizacji własności prywatnej. Czyli zyski z prywatnych dotychczas majątków i przedsiębiorstw po nacjonalizacji, przejmowało państwo. Finansowano za to między innymi darmową służbę zdrowia, tanie mieszkania czy bezpłatne szkolnictwo. Część znacjonalizowanego majątku była udostępniana w formie bezpośredniej. Na przykład podczas reformy rolnej, lub tworzenia spółdzielni (rzemieślniczych, spożywczych itp.), które (w teorii) były zarządzane i były własnością pracowników. Tyle o definicji redystrybucji w realsocjalizmie w państwach realnego socializmu, natomiast wasz Adolf nawijał makaron na uszy takim popaprancom jak ty a dogadywał się z oligarcha i i przemysłowcami, którzy go sowicie sponsorowali a on im się odwdzięczył i po dojściu do wladzy prywatyzował majątek państwowy np. Huty, Stocznie, koleje itp czyli gdzie tu ćwierćmózgu podobieństwo do Komunizmu i ZSRR. Twierdzisz ćwierćmózgu ze w 1922r był już w Niemczech Nazizm i 3 Rzesza Ćwierćmózgu,? do 33r współpraca Gospodarcza to była rzecz normalna jak i między innymi krajami z Niemcami była większa ponieważ zachód nie uznawał ZSRR i go gnębił to mosieli się rozwijać, jednak w 33r współpraca była zerwana i ZSRR jako jedyny od początku chciał montować koalicję antyhitlerowską, jeanak zachód go celowo zbywał a Polska sabotowała gdyż wiernopoddanczo wykonywała polecenia Adolfa a po Monachium już było wiadoma na 100% że zachód chce puścić swego pupilka Adolfa na ZSRR, Ruscy do końca mieli że jednak zachód siee opamięta i przystąpi do paktu, nawet w sierpniu 39rwysylali swych największych marszałków na rozmowy jednak kapitalisci dalej robili zwody dlatego ZSRR, aby ustrzec się napadu wszystkich państw Burżuazyjnych taki jak miał miejsce w 1918r i w 1919 gdzie Piłsudski agent niemiecki napadł od tylca na Rosję Radziecka musiał się zabezpieczyć. Tak że nie opowiadaj Gestapowcu głupot bo współpraca była dopiero od sierpnia 39. Wiem że jako Nazistę najprawdopodobniej Banderowskiego szlak cię trafia ze my Polacy żyjemy dzięki Armii Czerwonej i Stalinowi, którzy uratowali nas od pieca bo pewnie pragniesz aby nas nie było i obecnie się cieszysz ze po przejęciu władzy przez kapitalistów po 89r ubywa Polaków jednak jeszcze trochę czasu upłynie zanim znas zniszczy Twoja Brunatno-Czarna swołocz bo my Słowianie jesteśmy twardzi

      • Wania, z tym „my Polacy” to już politowanie wzbudzasz. Naucz się lepiej języka polskiego, bo go profanujesz swoją pisaniną. To co piszesz dobitnie dowodzi, że język polski, zbyt trudny dla dzikiego zdegenerowanego ludu pierwotnego z najdzikszego zadupia Azji, jest dla ciebie kompletnie nieznany i absolutnie obcy. No a już ‚my Słowianie” , pisane przez pomiesa po Nordykach, Mongołach i każdym, kto ich żony i córki chędożył, a ojców i braci batożył – to już absolutny przebój stulecia.

  • HAHAHA „Prawda Historyczna” to ty debilu i Ruski trolu. Wpadłeś przez swój ulubiony tekst „od tylca”. Jacy z was Rosjan Słowianie ,macie połowę genów Mongolskich a druga połowę Ugrofinskich. Nawet wasz język jest inny od Polskiego ,Białoruskiego ,Ukraińskiego ,Czeskiego i Słowackiego. Rosjanie nie są europejczykami tylko azjatami ze stepów.

  • Uwaga!!!!! Tu usowają antynazistowskie komenty a preferują obraźliwe komenty nie na temat pisane przez płatnych neonazistowskich trolli i Bandersynów

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.