Śmierć księcia Józefa Poniatowskiego. Dlaczego Francuzi zastrzelili własnego marszałka?

Strona główna » XIX wiek » Śmierć księcia Józefa Poniatowskiego. Dlaczego Francuzi zastrzelili własnego marszałka?

Józef Poniatowski jako jedyny cudzoziemiec został mianowany przez Napoleona marszałkiem Francji. Stało się to w pierwszym dniu bitwy pod Lipskiem. Książę niedługo jednak cieszył się zaszczytem. Ledwie trzy dni później zginął w odmętach Elstery. Kulę, która położyła kres jego życiu wystrzelono… z francuskiego karabinu. Jak do tego doszło?

Rozpoczęta 16 października 1813 roku batalia była największym starciem zbrojnym kampanii napoleońskich. Słusznie też nazywano ją bitwą narodów, gdyż brały w niej udział wojska niemal wszystkich państw europejskich (zabrakło jednak angielskich).


Reklama


„Trzeba ustąpić i wstrzymać rzeź”

Na placu boju walczyło ponad pół miliona żołnierzy. Napoleon miał siły o połowę mniejsze – dysponował 175 tysiącami żołnierzy wobec 360 tysięcy, miał również znacznie mniej armat (700 dział wobec 1500). Gorzej, że część armii cesarza stanowili niemieccy sprzymierzeńcy, których lojalność była bardziej niż wątpliwa, co miało się zresztą potwierdzić na polu bitwy.

Nie bez powodu jednak Napoleona nazywano bogiem wojny – przez dwa dni żadna ze stron nie mogła uzyskać przewagi. 18 października sprzymierzeni zaczęli jednak wypierać wojska cesarskie, lecz kolejne kontrataki odrzuciły siły koalicji na poprzednio zajmowane stanowiska.

Napoleon i Józef Poniatowski w czasie bitwy pod Lipskiej. Obraz Januarego Suchodolskiego (domena publiczna).
Napoleon i książę Józef Poniatowski w czasie bitwy pod Lipskiem. Obraz Januarego Suchodolskiego (domena publiczna).

Szczególnie odznaczył się korpus księcia Józefa [Poniatowskiego], który wraz z oddziałami marszałków Nicolasa Oudinota i Pierre’a Augereau zmusił do odwrotu rosyjskich kirasjerów. Podobno wówczas książę Schwarzenberg miał powiedzieć, że „trzeba ustąpić i wstrzymać rzeź”, gdyż „nie pokonają dziś Poniatowskiego”.

Nadciągnęły jednak kolejne oddziały sprzymierzonych – Polacy i Francuzi zostali odepchnięci z zajmowanych pozycji. Co gorsza, niebawem otrzymano wiadomość, że część wojsk saskich przeszła na stronę wroga. Tego dnia walkę przerwał zmierzch.


Reklama


„Można stracić wszystko z wyjątkiem honoru”

Książę Pepi nie spał tej nocy. Nie był już młodzieńcem, skończył 50. rok życia i czuł zmęczenie. Był dwukrotnie ranny w rękę (raz piką, a raz od kuli), a teraz leżał pod gołym niebem i ponuro rozmyślał. Wiedział, że bitwa jest przegrana, a ponad połowa jego ludzi zginęła lub trafiła do niewoli. Uważał jednak, że „można stracić wszystko z wyjątkiem honoru”. Czekał więc na dalsze rozkazy.

Z klęski zdawał sobie sprawę również Napoleon i podjął decyzję o odwrocie. Doskonale wiedział, że nie będzie to łatwe zadanie – postanowił więc poświęcić część sił, by reszta mogła się uratować. Najbardziej wysunięte pozycje zajmowały oddziały Poniatowskiego i marszałka Étienne’a MacDonalda, i to właśnie one miały osłaniać manewr.

Artykuł stanowi fragment książki Sławomira Kopra pt. Historyczne Archiwum X. Tajemnicze zgony znanych Polaków (Fronda 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Sławomira Kopra pt. Historyczne Archiwum X. Tajemnicze zgony znanych Polaków (Wydawnictwo Fronda 2021).

Po otrzymaniu rozkazów MacDonald zauważył, że „po cóż by Polacy istnieli na świecie, jak nie po to, by ich wysyłać na pewną śmierć”, ale książę Józef zaoponował – stwierdził, że zostało mu już niewielu ludzi. Jednak gdy cesarz nie zmienił rozkazów, odparł, że Polacy utrzymają pozycje i „wszyscy gotowi są polec”. Wiedział, o czym mówi, przeczuwał bowiem, że nie przeżyje nadchodzącego dnia. Podobno w nocy ponownie ukazała mu się biała dama rodu Poniatowskich…

Zdrada Badeńczyków

Gdy rankiem podniosła się mgła, ponownie rozgorzały walki. Pod naporem sprzymierzonych polskie oddziały cofały się w kierunku centrum Lipska, a Poniatowski dwoił się i troił, wszędzie go było pełno. Mimo że sprawiał wrażenie „zmienionego i smutnego”, zachęcał podwładnych do wytrwania.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

„Koledzy! – nawoływał. – (…) Nie wiadomo, co będzie. Ale jak bądź zaklinam was na imię naszej ojczyzny, ażebyście nie splamili naszego honoru narodowego. W najsmutniejszych wypadkach i niebezpieczeństwach to sobie hasło powtarzajcie, że jesteście Polakami”.

Osobisty przykład księcia, który walczył jak zwykły żołnierz, podziałał na morale podwładnych – na krótko zatrzymano Austriaków i Prusaków. Jednak kolejne natarcie zachwiało Polakami, a wtedy na stronę przeciwnika przeszła stojąca dotychczas w rezerwie kompania żołnierzy z Badenii. Skierowali swoje karabiny w plecy Polaków i otworzyli ogień. Od kul byłych sprzymierzeńców polegli wówczas dowódca Pułku Piechoty Nadwiślańskiej, pułkownik Stanisław Malczewski, a także wielu jego podwładnych.


Reklama


Tymczasem Poniatowski wycofał się na teren ogrodów położonych nad rzeką Pleissą. Wciąż zachęcał swych żołnierzy do wzmożonego wysiłku, choć wiedział, że nie mają już sił. Towarzyszył mu MacDonald, któremu podlegały resztki jego własnego korpusu. Gdy jednak zaatakowali Prusacy, a zaraz potem pojawili się Rosjanie ze wsparciem artylerii, część Francuzów się poddała.

Zdecydowany na śmierć

Poniatowski walczył jednak nadal i nawet trzecia rana (kula trafiła między obojczykiem i łopatką) nie zmusiła go do oddania dowodzenia. Wprawdzie walka coraz bardziej przypominała bezładną rąbaninę na bagnety i kolby, ale księciu udało się jeszcze zarządzić w miarę uporządkowany odwrót. Odmówił też opatrzenia rany, krzycząc, że „nic to, dzieci, naprzód!”.

Poniatowski pod Lipskiem na obrazie Jana Chełmińskiego (domena publiczna).
Poniatowski pod Lipskiem na obrazie Jana Chełmińskiego (domena publiczna).

Łatwiej było to jednak powiedzieć, niż wykonać, gdyż konieczna stała się przeprawa przez mocno wezbraną po jesiennych deszczach Pleissę. Na domiar złego Poniatowski dostał kolejny postrzał – tym razem kula uszkodziła żebra.

Rana była znacznie poważniejsza niż poprzednie, książę chwiał się w siodle, musieli podtrzymywać go adiutanci. Nie myślał jednak o kapitulacji, choć podwładni błagali, by ocalił życie dla Polski. Zapewne był już wówczas zdecydowany na walkę do końca i śmierć na polu bitwy.


Reklama


Polacy zostali przyparci do Pleissy i forsowali ją wpław. Poniatowski przed rzuceniem się konno w nurt rzeki powiedział, że „chce zginąć śmiercią walecznych”, lecz los darował mu jeszcze kilkadziesiąt minut. Wprawdzie nurt rzeki porwał konia, ale towarzyszący mu sztabowcy doholowali dowódcę do brzegu.

Śmierć w odmętach Elstery

Garstka Polaków przedzierała się pieszo ku Elsterze, którą także mieli pokonać wpław. Francuscy saperzy przedwcześnie bowiem wysadzili most, odcinając w ten sposób kilkanaście tysięcy ludzi na drugim brzegu. Nad rzeką księcia znów dosięgła kula z karabinu – padł w ramiona otaczających go oficerów.

Obraz Juliusz Kossaka Ostatnie chwile Ks. Poniatowskiego (domena publiczna).
Obraz Juliusz Kossaka Ostatnie chwile Ks. Poniatowskiego (domena publiczna).

Gdy odzyskał przytomność, wsiadł na podanego mu konia i chociaż chwiał się w siodle, nie dał się opatrzyć i po raz kolejny kategorycznie odmówił poddania się. To właśnie wówczas padły słynne słowa, że „Bóg powierzył mu honor Polaków i tylko Bogu go odda”. Na brzegu Elstery powiedział jeszcze do współtowarzyszy: „Kto kocha Boga i ojczyznę”, niech rusza za nim.

Widząc nadciągającego wroga, rzucił się konno do rzeki. Wtedy z przeciwległego brzegu rozległy się strzały – pod gradem kul Poniatowski zdołał się jeszcze wspiąć na skarpę po drugiej stronie, ale wówczas kula przeszyła mu klatkę piersiową. Na dodatek pękł popręg i książę zwalił się do rzeki. Zniknął pod powierzchnią wody i już nie wypłynął.

Więcej szczęścia miał marszałek MacDonald, któremu w innym miejscu udało się sforsować Elsterę. Przeżył bitwę i dołączył do Napoleona, brał też udział w kolejnych potyczkach cesarza. Po abdykacji Bonapartego stał się stronnikiem dynastii Burbonów i nie dołączył do Korsykanina podczas jego słynnych stu dni zakończonych bitwą pod Waterloo.

Paradoksem śmierci Poniatowskiego był fakt, że książę zginął od… sprzymierzonej francuskiej kuli. W ostatnich chwilach towarzyszyło mu bowiem kilkunastu podwładnych, wśród których byli krakusi. Podobni do kozaków zostali uznani przez Francuzów z drugiego brzegu rzeki za Rosjan. Ogień skoncentrowano na oficerze znajdującym się na czele grupy – i szukający śmierci książę Józef znalazł ją z rąk sojusznika.

Śmierć księcia Poniatowskiego na obrazie Januarego Suchodolskiego(domena publiczna).
Śmierć księcia Poniatowskiego na obrazie Januarego Suchodolskiego(domena publiczna).

Ciało Poniatowskiego wraca do kraju

Ciało Poniatowskiego wyłowiono po pięciu dniach. Po identyfikacji zwłoki zostały przeniesione na cmentarz w Lipsku, a nad Elsterą ustawiono pamiątkowy kamień. W tym czasie resztki polskich oddziałów (pod Lipskiem poległo 9 tysięcy naszych rodaków, a 3 tysiące dostały się do niewoli) wycofały się wraz z Napoleonem na zachód i miały służyć cesarzowi do czasu jego abdykacji w kwietniu 1814 roku. Bonaparte zastrzegł wówczas, że Polacy będą mieli prawo do honorowego powrotu do ojczyzny z bronią i sztandarami.


Reklama


Wraz z nimi powróciła do Polski trumna z ciałem Poniatowskiego, a na trasie przejazdu konduktu zbierały się tłumy, oddając hołd bohaterowi. W Warszawie przed karawanem salutowały okupacyjne oddziały rosyjskie, a za wozem szedł ze swoim sztabem głównodowodzący wojsk carskich, feldmarszałek Michaił Barclay de Tolly.

Początkowo zwłoki Poniatowskiego złożono w kościele św. Krzyża, ale już w lipcu 1817 roku zostały przeniesione na Wawel. Dotychczas chowano tam tylko władców i ich najbliższe rodziny – dopiero książę Józef zapoczątkował tradycję, że katedra stała się miejscem wiecznego spoczynku również bohaterów narodowych. Niespełna rok później trafił tam Tadeusz Kościuszko.

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Sławomira Kopra pt. Historyczne Archiwum X. Tajemnicze zgony znanych Polaków. Książka ukazał się nakładem Wydawnictwa Fronda.

Tajemnicze zgony znanych Polaków

Tytuł, lead, śródtytuły i tekst w nawiasie kwadratowych pochodzą od redakcji. W celu zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy, znajdujące się w wersji książkowej. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów i skrócony.

Autor
Sławomir Koper
1 komentarz

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.