Twórczość Jana Brzechwy uznano za niebezpieczną dla najmłodszych. Co zarzucano autorowi „Akademii Pana Kleksa”?

Strona główna » Historia najnowsza » Twórczość Jana Brzechwy uznano za niebezpieczną dla najmłodszych. Co zarzucano autorowi „Akademii Pana Kleksa”?

Po zakończeniu II wojny światowej Jan Brzechwa bez problemu odnalazł się w nowej polskiej rzeczywistości. Najpierw został prawnikiem Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”. Niedługo później przyjął posadę radcy prawnego ZAiKS-u. Piastował również funkcję przewodniczącego oddziału Związku Zawodowego Literatów Polskich w Łodzi. Także jako pisarz nie miał na co narzekać, bowiem jego utwory drukowano w dużych nakładach. Szybko jednak pojawiły się głosy ostro krytykujące autora Akademii Pana Kleksa. O tym dlaczego uznano go w 1947 roku za autora niebezpiecznego dla najmłodszych pisze Sławomir Koper.

Jerzy Borejsza z ramienia PKWN organizował na nowo życie wydawnicze w Polsce, Brzechwa był dla niego cennym nabytkiem. Powstająca właśnie Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik” potrzebowała doświadczonego prawnika, przy okazji Borejsza zobowiązał się do wydania wszystkich utworów poety, także tych powstałych podczas wojny. To w zupełności wystarczyło, by Brzechwa zaakceptował jego ofertę.


Reklama


Przeprowadzka do Łodzi

Inna sprawa, że raczej nie miał wyboru, gdyż komuniści przejmowali rządy nad Wisłą, a pisarz nie myślał o emigracji. Był za bardzo związany z krajem, by wyjeżdżać, a poza tym wciąż liczył, że uda mu się zdobyć rękę Janiny Serockiej. Nigdy też specjalnie nie interesował się polityką i był gotów poprzeć każdą władzę, która gwarantowała mu dostatnie życie. [Ryszard Matuszewski podkreślał, że:]

Janek nie był typem opozycjonisty przeciwnie, chętniej afirmował, niż atakował, stąd raczej łagodny charakter jego wierszy satyrycznych. Nie wstydził się też wierszy pełniących funkcje wyraźnie usługowe; od tego był mistrzem w pisarskim rzemiośle, żeby umieć napisać na odgórne zamówienie również tren, pean czy panegiryk.

W ślad za Borejszą Brzechwa przeprowadził się do Łodzi. Na zdjęciu ulica Piotrowska w czasie okupacji (domena publiczna).
W ślad za Borejszą Brzechwa przeprowadził się do Łodzi. Na zdjęciu ulica Piotrowska w czasie okupacji (domena publiczna).

W ślad za Borejszą przeniósł się do Łodzi, która – obok Krakowa – stała się wówczas jedną z dwóch literackich stolic Polski. Przybywający tam pisarze otrzymywali mieszkania w kamienicach należących wcześniej do niemieckich lub żydowskich fabrykantów, a do tego raczej nie mogli narzekać na standard życia. Podobno wręcz „wiedli życie białych w kolonialnym mieście”.

Brzechwa został również radcą prawnym ZAiKS-u i przewodniczącym miejscowego oddziału Związku Zawodowego Literatów Polskich. Zapewniało mu to bardziej niż godziwe zarobki, do tego dochodziły jeszcze masowe wydania jego utworów.


Reklama


Krytyka utworów Brzechwy

Przez dwa lata ukazało się ponad 20 różnych pozycji o łącznym nakładzie kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy. Rozpoczął również współpracę ze „Szpilkami” będącymi jednym z flagowych projektów Borejszy. Pod pozorem satyrycznej, lekkiej formy tygodnik pełnił bowiem funkcję ważnej tuby propagandowej nowego ustroju.

Nie obyło się jednak bez pewnego rodzaju problemów, gdyż bajkopisarz ponownie znalazł się w ogniu krytyki specjalistów od literatury dziecięcej. Tym razem doszedł jeszcze aspekt klasowy – pojawiały się opinie, że wydawanie jego przedwojennych utworów jest poważnym błędem.

Tajemne życie autorów książek dla dzieci
Tekst stanowi fragment książki Sławomira Kopra pt. Tajemne życie autorów książek dla dzieci (Wydawnictwo Fronda 2021).

Podobno nie odpowiadały epoce Polski Ludowej i jej potrzebom, gdyż zawierały znaczną dozę „arystokratycznej aspołeczności”. Dostało się nawet powstałej w latach okupacji Akademii Pana Kleksa, którą uznano za skrajnie niewychowawczą.

Po raz kolejny podnoszono też zarzut o braku edukacyjnego morału w zakończeniach utworów, tym bardziej że powinien być on „postępowy” i zrozumiały dla szerszego ogółu, a nie tylko dla dzieci z rodzin inteligenckich.


Reklama


Reakcja Brzechwy na krytykę

Do zupełnego absurdu doszło, gdy jedna z recenzentek zaatakowała wiersz Tańcowała igła z nitką – zdyskwalifikowała utwór, bowiem nie występowała w nim krawcowa! Najwyraźniej komuś zabrakło wyobraźni, a może w czasach socjalizmu pominięcie osoby robotnicy uznano po prostu za niedopuszczalne.

W tej sytuacji Brzechwa popełnił tomik Opowiedział dzięcioł sowie, będący jawną pochwałą spółdzielczości i atakiem na handel prywatny. Oczywiście towary w uspołecznionych puszczańskich sklepach miały być znacznie lepszej jakości i tańsze niż te oferowane w sklepach prywatnych.

Jan Brzechwa nie mógł znieść tego, że jego ukochana nie chce odejść od męża (domena publiczna).
Jan Brzechwa na zdjęciu z drugiej połowy lat 40. XX wieku (domena publiczna).

Zwierzęta prowadzące prywatny handel oszukiwały klientów i dopiero założenie spółdzielni położyło kres temu procederowi. W efekcie „bury wilk Barnaba” i „siwy ryś Bazyli” splajtowali i musieli opuścić las.

Nauczycielki przeciwko Brzechwie

Niewiele to jednak pomogło, gdyż w czerwcu 1947 roku na zjeździe poświęconym literaturze dziecięcej odbył się niemal formalny sąd nad twórczością Brzechwy. Ponad 300 delegatek wywodzących się ze środowisk nauczycielskich uznało go za autora niebezpiecznego dla dzieci, którego interesuje tylko zabawianie, a nie wychowywanie najmłodszych pokoleń Polski Ludowej.

Twierdzono również, że większość jego utworów kwalifikuje się raczej dla dorosłych, natomiast dla pierwotnych adresatów pozostawały niezrozumiałe. Poziom zarzutów był tak absurdalny, że jeden z komentatorów prasowych zauważył złośliwie, iż ataki na Brzechwę miały najwyraźniej charakter rewanżu za to, że najmłodsi wolą czytać jego wiersze, a nie utwory jego oponentek.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Sławomira Kopra pt. Tajemne życie autorów książek dla dzieci. Ukazała się ona nakładem Wydawnictwa Fronda w 2021 roku.

Nieznane fakty z życia ludzi, którzy stworzyli twoje dzieciństwo

WIDEO: Podziemia zamku na Wawelu

Autor
Sławomir Koper

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach(2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.