Wincenty Witos niemal został prezydentem Polski. Dlaczego tak się nie stało?

Strona główna » II wojna światowa » Wincenty Witos niemal został prezydentem Polski. Dlaczego tak się nie stało?

Wincenty Witos był już premierem, ofiarą nagonki, uchodźcą politycznym. Podczas II wojny światowej zrodził się też pomysł, by mianować go prezydentem, na miejsce schorowanego Władysława Raczkiewicza. Dlaczego jego samolot do Londynu nigdy nie odleciał?

Cała sprawa zaczęła krystalizować się w kwietniu 1944 roku. Właśnie wtedy do Eugeniusza Bielenina – przedwojennego redaktora ludowego czasopisma „Piast” i bliskiego współpracownika Witosa – zgłosił się Jan Witaszek. Wedle słów samego Bielenina, odgrywał on „w podziemiu na terenie Małopolski pewną rolę”.


Reklama


Przybysz poprosił on o przekazanie Witosowi oferty emigracyjnego rządu, jednocześnie zapewniając, że w razie zgody Armia Krajowa zajmie się zabezpieczeniem karkołomnej operacji przerzucenia przyszłej głowy Państwa z okupowanego kraju do Londynu.

Pod czujnym okiem gestapo

Bieleninowi nie pozostało nic innego, jak tylko wybrać się z wizytą do Witosa, który w tym czasie – po zwolnieniu przez Niemców z więzienia – przebywał w rodzinnych Wierzchosławicach pod Tarnowem.

Wincenty Witos. Fotografia portretowa. Zdjęcie zamieszczone w wydaniu jego książki Jedna wieś z roku 1955.

Lider ludowców stale znajdował się pod czujnym okiem gestapo, które wyznaczyło na jego „opiekuna” okupacyjnego wójta wsi – Czosnykę. Jednocześnie Niemcy oświadczyli, że jeżeli Witos opuści bez ich wiedzy areszt domowy, represje spadną na jego córkę – Julię Masiową.

W związku z powyższym, dawny lider PSL-u w pierwszej chwili dał na propozycję bardzo wymijającą odpowiedź. Stwierdził, że: „Nie potrzeba chleba temu kto jeść nie może”. Niemniej jednak wraz ze zbliżaniem się frontu coraz bardziej realne stawało się, że okupant zechce aresztować Witosa. Dlatego też po kilku miesiącach – jesienią 1944 roku – polityk zdecydował się na proponowaną podróż do Londynu.


Reklama


Tak, by nikt nie zauważył

Sprawa nie była łatwa do przeprowadzenia. Witos nie mógł opuszczać miejsca zamieszkania bez pozwolenia Niemców, dlatego należało wywieźć go tak, aby hitlerowcy tego… w ogóle nie zauważyli. Zgodnie z wcześniejszymi zapewnieniami konieczne działania podjęła Armia Krajowa.

Kluczową rolę w całej, skomplikowanej operacji odegrali trzej bracia Skąpscy. Opracowanie planu przypadło Władysławowi, który w tym czasie był oficerem wywiadu i kontrwywiadu AK na okręg krakowski. Po uzyskaniu zgody przełożonych, przystąpił on do działania.

Dom Wincentego Witosa w Wierzchosławicach. Zdjęcie zamieszczone w wydaniu jego książki Jedna wieś z roku 1955.

Plan braci Skąpskich

Jak pisze Eugeniusz Bielenin rzecz miała przebiec następująco:

Brat [Władysława], inżynier Zygmunt Skąpski […], uda się do Tarnowa samochodem. Po załatwieniu pewnych spraw w Tarnowie, będzie wracał z powrotem.

O wyznaczonej godzinie Kazimierz Groch [znajomy Witosa], oczekując w miejscu gdzie droga rozwidla się, zatrzyma powracający z Tarnowa samochód, zapytując, czy wobec wolnych miejsc w pojeździe byłby uprzejmy zboczyć kilka kilometrów i zabrać chorego starszego człowieka do Krakowa. Zygmunt Skąpski wyrazi na to zgodę i w ten sposób Witos, którego szofer nie zna, będzie przewieziony do Krakowa.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Po dotarciu do Krakowa Witos miał zamieszkać przy ulicy Starowiślnej 39 u trzeciego z braci Skąpskich, Bolesława – byłego oficera, a przed majem 1926 roku działacza PSL „Piast”. W razie nieoczekiwanych trudności zostałby zaś przetransportowany do mieszkania Zygmunta Skąpskiego przy ulicy Bronowickiej 43.

Brano również pod uwagę niepowodzenie całej akcji, przykładowo w wyniku rozpoznania Witosa przez kogoś niewtajemniczonego. Na taką ewentualność przygotowano samochód sanitarny, który miał przewieźć go do kliniki, tworząc „pozory jego nagłego zasłabnięcia i konieczności natychmiastowego umieszczenia w szpitalu, co miało uzasadnić jego nagły wyjazd do Krakowa”.


Reklama


„Nieproszony nie mogę jechać”

Po etapie przygotowań przyszedł czas na realizację. Cała operacja została urzeczywistniona bez zakłóceń pewnej październikowej niedzieli.

W Krakowie Witos zatrzymał się zgodnie z planem u Bolesława Skąpskiego, gdzie otrzymał do dyspozycji własny pokój z osobnym wejściem. Mógł korzystać również z drugiego pomieszczenia, gdzie przyjmował gości, m.in. dwóch lekarzy, którzy się nim opiekowali (był w tym czasie już poważnie chory).

Wincenty Witos na ławie oskarżonych podczas procesu brzeskiego w 1931 roku.

Witosa odwiedzili również – i to dwukrotnie – szef sztabu oraz komendant Okręgu Kraków Armii Krajowej. Podczas drugiego spotkania rozmawiano o jego wylocie do Anglii, jednak ku zaskoczeniu zebranych Witos stwierdził – według relacji Bielenina – że „nieproszony nie może tam jechać. Zresztą dodał, że zaszczytów już nie pragnie i kariery politycznej już nie zamierza robić”.Na tym zebranie się skończyło.

Słowa Witosa zostały natychmiast przesłane drogą radiową do Londynu i po kilku dniach przyszła odpowiedź premiera Mikołajczyka. Przedstawiała się ona w następujący sposób:


Reklama


Prosimy Pana Wójta nie dla zaszczytów i honorów, ani dla kariery politycznej, ale zapraszamy do ciężkiej pracy dla służenia nam swą cenną radą. Przelot sam nie przedstawia żadnego niebezpieczeństwa. Najtrudniejszą sprawą jest start z kraju, ale to już ułatwią ci, pod których opieką Pan Wójt się znajduje.

Witos zmienia zdanie

Zapewnienia te ponoć przekonały Witosa, co też zakomunikowano Londynowi. Kiedy jednak po kilku dniach przyszła informacja o planowanym przylocie samolotu… były premier zrezygnował z udania się w podróż, tłumacząc się złym stanem zdrowia. W związku z tym wyznaczono kolejną datę.

<strong>Przeczytaj też:</strong> Agent polskiego podziemia w mundurze niemieckiego generała. Naziści nigdy nie wpadli na jego trop

W międzyczasie, dokładnie 19 października, został aresztowany szef Okręgu AK Kraków Józef Godlewski, co spowodowało dalsze komplikacje. Również miejsce przylotu i odlotu samolotu zostało zmienione. O ile wcześniej były to okolice Tarnowa, to teraz akcja miała się rozegrać na terenie Kielecczyzny.

Po tych wszystkich perturbacjach – jak pisze Bielenin – 21 listopada 1944 roku Witos wezwał go do siebie, aby zakomunikować, że zdecydował się „wreszcie na wyjazd do Anglii”. Teraz, zdawać by się mogło, już nic nie stało na przeszkodzie, aby trzykrotny szef rządu udał się do stolicy Albionu. Nic bardziej mylnego.

Wincenty Witos przed swoją chatą w Wierzchosławicach. Fotografia z pierwszej połowy lat 30.

Pogoda i polityka

Co prawda Witosa bez większych problemów przetransportowano do dworu w Słupi (powiat włoszczowski), gdzie miał czekać na przylot samolotu, ukrywając się pod nazwiskiem Jan Nowak, jednakże nie było mu dane opuścić kraju.

W pierwszej kolejności słotna jesień uniemożliwiała lądowanie i start samolotu. Na domiar złego 26 listopada londyńskie radio podało informację o dymisji rządu Mikołajczyka, a wszak to on wystosował zaproszenie.

<strong>Przeczytaj też:</strong> Od 500 lat Polska nie miała równie słabo wykształconego przywódcy. Co pozwoliło mu dotrzeć na szczyt?

W tej sytuacji zrezygnowano z planowanej tak długo operacji, zaś samego Witosa, w obawie przed aresztowaniem, przewieziono 16 grudnia 1944 roku do majątku Rożenek na terenie dzisiejszego województwa łódzkiego, gdzie ukrywał się aż do wkroczenia Armii Czerwonej.

Cała sprawa miała również smutne następstwa. Zaintrygowani zniknięciem Witosa Niemcy spełnili swą „obietnicę” i aresztowali jego córkę, którą przez kilka godzin przesłuchiwano w siedzibie krakowskiego gestapo przy ulicy Pomorskiej 2, wypytując o miejsce pobytu ojca.


Reklama


Ostatecznie, gdy gestapowcy nie uzyskali zadowalającej odpowiedzi zdecydowano o wysłaniu jej do obozu koncentracyjnego Belsen–Bergen, skąd wróciła dopiero po zakończeniu wojny.

Przeczytaj też o tym, co Niemcy zrobili synowi prezydenta Wojciechowskiego, gdy były przywódca państwa nie przyjął ich bestialskiego ultimatum.

Bibliografia

  • Bielenin Eugeniusz, Szkice z przeszłości, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1980.
  • O Wincentym Witosie. Relacje i wspomnienia, zebrał i opracował Jan Borkowski, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1984.
Autor
Rafał Kuzak
1 komentarz

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.