Życie codzienne Elżbiety I Tudor. Nieznane szczegóły zwyczajnych dni angielskiej królowej

Strona główna » Nowożytność » Życie codzienne Elżbiety I Tudor. Nieznane szczegóły zwyczajnych dni angielskiej królowej

Elżbieta I Tudor przez całe swoje długie panowanie prawie nigdy nie mogła liczyć na prawdziwe chwile prywatności. Jej życie podlegało ścisłym normom. Publiczne ceremonie, spotkania na gruncie prywatnym – wszystko było zorganizowane w najdrobniejszych szczegółach. O tym, jak wyglądała codzienność angielskiej królowej pisze Adrian Tinniswood w książce Brytyjska monarchia od kuchni.

Królowa zaczynała dzień około ósmej lub dziewiątej. „Wiecie przecież, iż nie jestem rannym ptaszkiem”, wyznała kiedyś. Po wstaniu przez czas jakiś pozostawała jeszcze w stroju nocnym, jadła śniadanie i być może przechadzała się po prywatnych apartamentach lub siedziała w oknie sypialni.


Reklama


„Była niegotowa i w nocnym stroju”. Niezręczne poranki Elżbiety Wielkiej

Słynny incydent, do którego doszło w 1599 roku, gdy hrabia Essex, powróciwszy pośpiesznie po wynegocjowaniu bez pozwolenia pokoju z irlandzkimi rebeliantami, wpadł do jej sypialni i zastał ją „dopiero co obudzoną, z włosami w nieładzie wokół twarzy”, wydarzył się około dziesiątej rano.

Elżbieta była próżna i wszyscy dworzanie płci męskiej, którzy widzieli ją w negliżu, mogli spodziewać się kilku ostrych słów albo i czegoś gorszego. Gdy 1 maja 1578 roku Gilbert Talbot szedł około ósmej rano przez dziedziniec turniejowy w Greenwich, dostrzegł królową siedzącą w oknie sypialni. Ich spojrzenia się spotkały i „ona wydała się ogromnie tym zawstydzona – donosił swemu ojcu, hrabiemu Shrewsbury – była bowiem niegotowa i w nocnym stroju”.

Gilbert Talbot (domena publiczna).
Gilbert Talbot (domena publiczna).

Kiedy później tego dnia spotkała Talbota, uderzyła go w głowę i – jak relacjonował Talbot – „opowiedziała mojemu szambelanowi, który stał koło niej, jak to ujrzałem ją rankiem i jak bardzo ją to zawstydziło”.

Wszystko gubiła

Kiedy wreszcie królowa zechciała się ubrać, w tej trwającej dobrze ponad godzinę czynności pomagały jej damy i garderobiane. Jej stroje znajdowały się pod opieką Garderoby (Wardrobe of Robes), będącej bardziej instytucją niż pomieszczeniem z sukniami, i przechowywane były w pałacu Whitehall, choć wszystkie prywatne apartamenty we wszystkich królewskich rezydencjach miały komnaty, w których można było trzymać ubrania królowej, gotowe do założenia, gdy ich potrzebowała.

Każda rzecz przenoszona z głównej garderoby do innej musiała zostać wpisana na specjalną listę opatrzoną podpisem tej pokojówki, która akurat była pod ręką. Dotyczyło to również biżuterii i futer, a kobieta, która się podpisała przy danej rzeczy, była odpowiedzialna za jej bezpieczny powrót – co wcale nie było zadaniem łatwym, jeśli się pamięta, jak beztrosko obchodziła się ze swoimi rzeczami Elżbieta.

Zawsze wszystko gubiła. Pewnego wrześniowego dnia 1574 roku „niewielka złota rybka ozdobiona brylantem” odpadła od jej kapelusza, w 1582 roku w pałacu Nonsuch złoty żołądź i liść dębowy odpadły od ozdoby i zginęły bez śladu. następnego dnia zgubiła trzy guziki i zapinkę od tej samej sukni.


Reklama


W następnym roku w Richmond ze złotej klamry podarowanej jej przez hrabiego Leicester wypadł jej wielki brylant. W Whitehall inny diament, „jeden z jej najpiękniejszych”, odpadł od ozdoby przypiętej do jej sukni. jak ujął to jeden ze współczesnych historyków, gdziekolwiek się udawała, rozsiewała klejnoty „jak chodząca choinka bożonarodzeniowa”.

„Uroda i zgrabne kształty z łatwością przyciągały oko”

Ubrana, ozdobiona klejnotami, z peruką na głowie owa „bożonarodzeniowa choinka” była w końcu gotowa pokazać się publicznie. Baron Waldstein, który został przedstawiony Elżbiecie w reprezentacyjnej sali pewnego niedzielnego poranka 1600 roku, gdy szła do królewskiej kaplicy na mszę, był oszołomiony. Jego uwagę zwróciły przede wszystkim ubrane w kolorach białym i srebrnym dwórki królowej, których „uroda i zgrabne kształty z łatwością przyciągały oko” (miał wówczas dziewiętnaście lat).

Artykuł powstał w oparciu o książkę Adriana Tinniswooda „Brytyjska monarchia od kuchni” (Bellona 2022).
Artykuł stanowi fragment książki Adriana Tinniswooda Brytyjska monarchia od kuchni (Bellona 2022).

Ale kiedy do sali wkroczyła królowa, przyciągnęła jego spojrzenie już na stałe. „Lśniąc blaskiem majestatu, strojna klejnotami i drogocennymi kamieniami, ukazała się oczom wszystkich zgromadzonych i szeroko rozpostarła ramiona, jak gdyby chciała przytulić wszystkich obecnych”. Gdy weszła do komnaty, wszyscy padli na kolana.

„Wyglądała jak boginie na malunkach”

Większość cudzoziemców była pod ogromnym wrażeniem pierwszego spotkania z królową. Lupold von Wedel widział ją, gdy udawała się na turniej organizowany w listopadzie każdego roku z okazji rocznicy jej wstąpienia na tron. ubrana w białą suknię jechała sama otwartym złoconym powozem, pod baldachimem z czerwonego aksamitu wyszywanego złotem i perłami. I „wyglądała jak boginie na malunkach”.


Reklama


Paul Hentzner, który podobnie jak Waldstein widział królową w sali reprezentacyjnej w Greenwich, gdy szła ze świtą do kaplicy, był nieco bardziej krytyczny:

Twarz jej podłużna, ładna, ale pomarszczona; oczy małe, ale czarne i miłe; nos nieco haczykowaty; usta wąskie, a zęby czarne (to wada częsta u Anglików z powodu nadużywania przez nich cukru); w uszach miała dwie perły, bardzo bogato zdobione; nosiła sztuczne włosy, w dodatku czerwone; na głowie miała małą koronę […] jej dłonie były małe, a palce długie, z postaci zaś była ani wysoka, ani niska; jej poza była majestatyczna, w sposobie mówienia była miła i uprzejma. Tego dnia ubrana była w biały jedwab, wyszywany perłami wielkości grochu […].

Portret Elżbiety I z około 1600 roku (domena publiczna).
Portret Elżbiety I z około 1600 roku (domena publiczna).

Hentzner zwrócił również uwagę na to, że w którąkolwiek stronę się odwróciła, aby zamienić kilka słów, wszyscy przed nią klękali. Towarzyszyły jej dwórki, „bardzo urodziwe i kształtne”, ubrane na biało; strzegła ją straż przyboczna zbrojna w złocone halabardy, ustawiona w rzędach po obu jej bokach.

24 dania

Kiedy królowa modliła się w kaplicy, Hentzner i inni goście mogli przyglądać się nakrywaniu stołu do królewskiego obiadu. Najpierw do komnaty weszło dwóch mężczyzn, z których jeden niósł laskę–symbol swego urzędu – drugi zaś obrus. Obaj trzy razy przyklękli „z najwyższą czcią”, zanim ten drugi starannie rozłożył obrus na stole.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Po czym przyklękli raz jeszcze i wyszli. W ich miejsce weszło dwóch kolejnych, jeden z laską, drugi z solniczką, talerzem i chlebem. Ta para również przyklękła trzy razy. Ten drugi ostrożnie umieścił solniczkę, talerz i chleb na obrusie, po czym obaj przyklękli i wyszli. Następnie weszły dwie damy królowej. jedna z nich, ubrana w białą jedwabną suknię, „pokłoniwszy się nader wdzięcznie trzy razy, podeszła do stołu i natarła talerze chlebem i solą z czcią taką i uważaniem, jak gdyby sama królowa była obecna”.

Po krótkiej chwili do komnaty wkroczyła straż przyboczna, niosąc dwadzieścia cztery dania, w większości na pozłacanych półmiskach. jedna z dam nabierała odrobinę każdego dania i dawała je do spróbowania strażnikowi, który je przyniósł – to starodawny rytuał, ale zarazem całkiem skuteczne zabezpieczenie zarówno przed daniem niejadalnym, jak i zatrutym. Wnoszenie jedzenia trwało mniej więcej pół godziny przy akompaniamencie dźwięków dwunastu trąbek i dwóch bębnów, które wypełniały salę jadalną muzyką.


Reklama


Wreszcie, kiedy wszystko było gotowe, pojawiły się kolejne damy – ale wciąż nie sama królowa. Zabrały jedzenie i zaniosły je do komnaty z tyłu, gdzie czekała Elżbieta, aby wybrać to, na co akurat miała ochotę. Resztę zjadały damy dworu. Królowa jadła w odosobnieniu.

Która z nas jest piękniejsza?

Szkocki dworzanin sir James Melville, który w 1564 roku został wysłany na południe, aby omówić pretensje Marii, królowej Szkotów, do dziedziczenia tronu po Elżbiecie, opowiedział dość wzruszającą historię o próżności królowej i o tym, jak jest wrażliwa na krytykę. W czasie jego pobytu w Hampton Court królowa przyjęła go na audiencji i złośliwie zapytała, która z nich jest piękniejsza – jego pani czy ona.

Maria królowa Szkotów na portrecie z przełomu lat 50. i 60. XVI wieku (domena publiczna).
Maria królowa Szkotów na portrecie z przełomu lat 50. i 60. XVI wieku (domena publiczna).

Melville odpowiedział, że „ona jest najpiękniejszą królową w Anglii, podczas gdy nasza jest najpiękniejszą królową w Szkocji”. To jednak jej nie zadowoliło. Naciskała dalej, a kiedy odrzekł (raczej desperacko, jak można to sobie wyobrazić), że obie są najpiękniejszymi damami na swoich dworach, zapytała, która z nich jest wyższa.

Maria, odrzekł, na co królowa stwierdziła, że w takim razie Maria jest za wysoka, podczas gdy ona nie jest ani zbyt wysoka, ani zbyt niska. Ta nieco niezręczna wymiana zdań zakończyła się, gdy Melville wspomniał, że jego pani gra na szpinecie. Jak dobrze? Jak na królową całkiem przyzwoicie, odpowiedział.


Reklama


Grała „wybornie”

Tego popołudnia lord Hunsdon, niedawno mianowany przełożony straży przybocznej, a zatem człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo królowej, wziął Szkota na bok i poprowadził go w „ustronny krużganek”. Tam nakazał mu, niemal jak Poloniuszowi, stać za kotarą i słuchać, jak w komnacie obok królowa gra na szpinecie. A grała „wybornie”, zatem zaintrygowany Szkot odsunął zasłony i przez pewien czas patrzył zasłuchany. Elżbieta po chwili obróciła się i go ujrzała.

„Podeszła, wyglądając, jakby chciała mnie uderzyć lewą ręką, ale […] stwierdziła, że nie zwykła grać przed ludźmi, jeno tylko gdy jest tu sama”. Melville powiedział, że właśnie przechodził obok komnaty, gdy przyciągnęły go dźwięki muzyki, „sam nie wiedział jak”.

Portret koronacyjny Elżbiety Wielkiej (domena publiczna).
Portret koronacyjny Elżbiety Wielkiej (domena publiczna).

Oboje wiedzieli, że to nie jest prawda. Ale królowa, zamiast uderzyć, przywołała go skinieniem ręki, a gdy przyklęknął, „własną ręką podała mi poduszkę pod kolano”. Po czym, zawoławszy jedną ze swych dwórek z pokoju obok, aby im towarzyszyła w charakterze przyzwoitki, czyniąc tym zadość obyczajności, zapytała, która królowa lepiej gra.

I o to właśnie chodziło. Melville, rzecz jasna, odpowiedział, że ona – w tych okolicznościach raczej nie mógł powiedzieć nic innego. Spotkanie to świadczy jednak o czymś więcej niż tylko o próżności królowej. Pokazuje, że miała potrzebę potwierdzania swojej wartości i pragnienie wywierania wrażenia.


Reklama


Gdy Melville klęczał na tej swojej poduszce, Elżbieta rozmawiała z nim po francusku, włosku i holendersku, mówiła o teologii i historii. A nawet opóźniła o dwa dni jego wyjazd do Szkocji, aby mógł oglądać ją w tańcu w czasie jakiejś dworskiej zabawy. Po czym, oczywiście, zapytała go, która królowa lepiej tańczy.

Ludzie byli na każde jej zawołanie

Wydarzenie to pokazuje, jak starannie Elżbieta i jej nadworni urzędnicy reżyserowali jej życie. Publiczne pojawianie się, spotkania na gruncie prywatnym – wszystko było zorganizowane w najdrobniejszych szczegółach. W bardzo rzadkich sytuacjach, kiedy naprawdę była sama – jak wówczas, gdy Melville podsłuchiwał jej grę – ludzie byli na każde zawołanie: dowódca straży przybocznej stał za drzwiami, pokojowe czekały w sąsiedniej komnacie.

Rolą domowników dworu królewskiego w czasach Elżbiety było nie tylko ułatwianie życia swojej pani: przynoszenie jedzenia na zawołanie, ubieranie i przewożenie z miejsca na miejsce, a także dbanie o bezpieczeństwo, bardzo ważnym zadaniem było zarządzanie jej kontaktami ze światem zewnętrznym.

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Adriana Tinniswooda Brytyjska monarchia od kuchni. Jej nowe polskie wydanie ukazało się nakładem wydawnictwa Bellona.

Kulisy prywatnego życia brytyjskich monarchów

Tytuł, lead, tekst w nawiasie kwadratowym i śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów.

Autor
Adrian Tinniswood

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.