Brytyjski jeniec zesłany do Auschwitz-Birkenau. Tak wyglądały jego pierwsze dni w piekle

Strona główna » II wojna światowa » Brytyjski jeniec zesłany do Auschwitz-Birkenau. Tak wyglądały jego pierwsze dni w piekle

Brytyjczycy skierowani do Auschwitz-Birkenau nie mieli za sobą drogi w bydlęcych wagonach, nie zakwaterowano ich też w koszmarnie zimnych, brudnych i przeludnionych barakach. Oficjalnie nie byli nawet więźniami kompleksu obozowego. Oto jak wyglądały pierwsze dni Arthura Dodda po tym, jak w 1943 roku trafił do podobozu Auschwitz III Monowitz.

Poniższy fabularyzowany opis doświadczeń Arhura Dodda pochodzi z książki Colina Rushtona pt. Sabotażysta z Auschwitz. Prawdziwa historia brytyjskiego żołnierza, więźnia Auschwitz.

Pociąg zatrzymał się, a przesuwane drzwi wagonu otworzyły się z hurgotem. Około dwudziestu ludzi w środku uniosło ręce, by osłonić oczy przed blaskiem słońca i zeskoczyło z progu wagonu. Przywitał ich chór strażników Wehrmachtu oczekujących na ich przybycie. – Bewegen sie! Bewegen! Schnell!


Reklama


Mężczyźni, po kilku godzinach spędzonych w ciemności, powoli przyzwyczajali się do jasnego światła dziennego i rozejrzeli dookoła. Roztaczała się przed nimi wizja wiejskiej idylli. Po prawej stronie rozciągały się łąki, a po lewej ujrzeli romantyczny mały zagajnik, idealne miejsce dla zakochanej pary.

W zasięgu wzroku nie było żadnych fabryk, ani śladu prac budowlanych. Nic nie wskazywało na obecność jakiegokolwiek przemysłu. Poprzedniej nocy przekroczyli granicę Niemiec i domyślili się, że prawdopodobnie są teraz w okupowanej Polsce.

Kompleks obozowy Auschwitz na amerkańskim zdjęciu lotniczym
Kompleks obozowy Auschwitz na amerykańskim zdjęciu lotniczym. Podobóz Auschwitz III Monowitz widoczny u dołu po lewej stronie fotografii.

„Nie ziściły się najgorsze obawy”

Podczas dyskusji na temat nowej lokalizacji, zgodzili się co do tego, że zostali przydzieleni do pracy w gospodarstwie rolnym. Byłaby to dobra wiadomość – czekało ich mnóstwo świeżego powietrza i owoców oraz warzyw.

Patrząc wzdłuż pociągu, Arthur dostrzegł bezładne sterty ubrań i butów leżących obok torów. Były tam spodnie, koszule, spódnice, niektóre bez wątpienia należały do małych dzieci. Nie poświęcił tej obserwacji zbyt wiele czasu – najważniejsze, że nie ziściły się jego najgorsze obawy dotyczące kolejnego etapu jenieckiej podróży.


Reklama


Po krótkim marszu znaleźli się w obozie i jeśli Arthur czuł jakieś obawy, po przejściu przez bramę od razu się rozwiały. Wewnątrz ogrodzenia znajdowało się dziesięć drewnianych baraków. Jeńcy zostali wprowadzeni do najbliższego i byli mile zaskoczeni widokiem suchego i czystego wnętrza.

Ciepła woda, ogrzewanie, solidne łóżka

Dalsze dochodzenie ujawniło rury centralnego ogrzewania biegnące wzdłuż ścian baraku, bieżącą ciepłą i zimną wodę w kranach nad umywalkami oraz solidne łóżka piętrowe, na których znajdowały się czyste i porządne materace.

Tekst stanowi fragment książki Colina Rushtona pt. Sabotażysta z Auschwitz. Prawdziwa historia brytyjskiego żołnierza, więźnia Auschwitz (Bellona 2022).

Przez następne dwa tygodnie mężczyźni przebywali w obozie, który – jak mieli nadzieję – będzie ich miejscem zakwaterowania do końca wojny, a wiosną 1943 roku nikt nie miał pojęcia, jak długo ona potrwa. Tydzień później Arthur obudził się powoli, słysząc odgłosy strażników kroczących centralnym korytarzem baraku, walących w drzwi karabinami.

W ciągu ostatnich kilku dni liczba więźniów brytyjskich w obozie zwiększyła się z dwudziestu kilku do prawie dwustu. Jak dotychczas nie przydzielano im żadnej pracy i byli dość dobrze karmieni. Strażnicy uśmiechali się i dobrze się bawili, ale nie było w tym nic przyjaznego. Działo się coś złowrogiego i jeńcy mieli się niebawem dowiedzieć co.


Reklama


Pierwszy dzień pracy

– Der Feiertag endig! Arbeiten sie jetzt! Tych, którzy trochę znali niemiecki, pytano co się dzieje. Arthur dowiedział się że idą dziś do pracy. Wiedząc, że ten moment nadejdzie prędzej czy później, jeńcy wzruszyli ramionami i wyszli przed barak.

Po utworzeniu kolumny zostali wyprowadzeni z obozu na polną drogę biegnącą przez las. Arthur wraz z kolegami szedł z przodu. Po drodze natknęli się na grupę Ukrainek kopiących rowy pod czujnym okiem kilku uzbrojonych strażników, trzymających w dłoniach zwinięte pejcze.

Strach i napięcie w oczach kobiet były wręcz namacalne. Wcześniej angielscy jeńcy przebywali przez jakiś czas w Farasabrinie we Włoszech, a Arthur przegapił wówczas doskonałą okazję do ucieczki. Zastanawiał się teraz, jak bardzo przyjdzie mu tego pożałować. Kilka minut później dotarli do fabryki.

Na poboczu zobaczyli młodą dziewczynę w wieku około piętnastu lat, którą brutalnie chłostał pejczem oficer SS. Klęczała bezradnie przed nim, ukazując nadciągającym jeńcom grozę niemieckiego bestialstwa.

Arthur Dodd. Fotografia z okresu wojny.
Arthur Dodd. Fotografia z okresu wojny.

Włosy miała niechlujnie krótko ostrzyżone, a skórę głowy pokrytą bliznami. Świeże rany zadane przez niemieckiego esesmana krwawiły, a małe strużki krwi płynęły z jej czoła na podbródek. Była naga do pasa, a Arthur widział po jej sterczących żebrach i zapadniętych policzkach, że od dawna nie była właściwie karmiona.

Esesman zatrzymał się na chwilę, żeby złapać oddech, a młoda dziewczyna podniosła wzrok. Jej wielkie oczy błagały sadystycznego potwora, by przestał ją katować. Zaśmiał się głośno i krzyknął coś do dwóch strażników stojących obok, po czym znów zaczął bezlitośnie okładać ją pejczem po głowie i ramionach. Dla niektórych brytyjskich jeńców było to zbyt wiele.


Reklama


„Tłumaczenie nie było konieczne”

Jeden z żołnierzy klepnął Arthura po ramieniu i zrobił krok do przodu. – Chodźcie ze mną, chłopaki – powiedział. – Trzeba dać nauczkę temu małemu draniowi! Arthur i trzej inni poszli za nim w stronę oficera SS. Arthur krzyknął, żeby zostawił dziewczynę w spokoju.

Nieprzyzwyczajony do kwestionowania swojej władzy oficer przez chwilę wyglądał na zaskoczonego, ale po chwili przełożył pejcz do lewej dłoni i sięgnął po pistolet. W tym samym czasie żołnierz Wehrmachtu podniósł karabin, wycelował go w Anglików i krzyknął: – Halt! Ich werde schießen!

Fabryka IG Farben w kompleksie obozowych Auschwitz,
Fabryka IG Farben w kompleksie obozowych Auschwitz.

Tłumaczenie nie było konieczne; gdyby zrobili kolejny krok, oficer by ich zastrzelił. Pomiędzy dwoma Niemcami nie było czuć koleżeństwa. Najwyraźniej żołnierz chciał ich ostrzec.

– Zurück in der Schlange! Jeńcy zatrzymali się, a oficer uśmiechnął się do żołnierza z karabinem. Wciąż trzymając pistolet w dłoni, podszedł do jeńców. Ponieważ to Arthur krzyknął, stanął przed nim i spojrzał mu chłodno w oczy.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Oficer był typem hitlerowskiego, aryjskiego adonisa: wysoki, przystojny, o blond włosach i stalowo-niebieskich oczach. Arthur patrzył mu prosto w oczy. Jego wstręt do nazistów przewyższał strach, który go ogarnął.

Esesman pokiwał głową z cynicznym uśmiechem i cofnął się. – Ein anderer Zeit – wyszeptał do Arthura. „Innym razem”. Arthur nie miał wątpliwości, że wkrótce się spotkają.


Reklama


Anglicy wrócili z powrotem do kolumny. Ponownie maszerując, spojrzeli za siebie i zobaczyli, że ich interwencja nie pomogła dziewczynie. Oficer bił ją teraz z większą zaciekłością niż wcześniej.

Arthur zacisnął pięści i skrzywił się. Wiedział, że jej jedyną zbrodnią było bycie Żydówką. Nie zostało jej wiele życia.

Przeczytaj tez o potwornym losie kobiet w Auschwitz. W obozie umierały dwa razy szybciej od mężczyzn.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Colina Rushtona pt. Sabotażysta z Auschwitz. Prawdziwa historia brytyjskiego żołnierza, więźnia Auschwitz (Bellona 2022).

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Unikalna historia Brytyjczyka zesłanego do Auschwitz


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.