Bund Deutscher Mädel. Czego uczono dziewczęta w hitlerowskiej młodzieżówce?

Uczono je, że mają służyć mężczyznom, słuchać we wszystkim mężów, zachowywać czystość i ślepo wierzyć Hitlerowi. I tylko na polecenie partii uczestniczyć w orgiach, by masowo rodzić aryjskie dzieci nazistowskich oficjeli.

Indoktrynację uczennic w wieku od 10 do 14 lat prowadzono w III Rzeszy w ramach organizacji Jungmädelbund – Związku Młodych Dziewcząt.


Dla tych starszych przeznaczona była inna przybudówka Hitlerjugend – Bund Deutscher Mädel, a więc Związek Niemieckich Dziewcząt. O tym, jakie kłamstwa i obmierzłe zasady wpajano tam płci żeńskiej pisze w książce Dziewczyny wodza. Tragiczne dzieje młodych wielbicielek Hitlera Tim Heath. Poniżej jego słowa.

Jasny cel polityczny

Jest faktem, że Jungmädelbund i Bund Deutscher Mädel (BDM) działały na podobnych zasadach jak żeńskie organizacje skautowskie czy harcerskie w innych krajach. Trzeba jednak pamiętać, że obie te organizacje radykalnie różniły się od nich, bo zostały stworzone z jasnymi celami politycznymi (…).

Jeśli chodzi o podstawowe założenia, to BDM ściśle podążał za przykładem swojego prekursora Jungmädelbund.

Portret członkini Bund Deutscher Mädel ze zbiorów Biura Polityki Rasowej partii nazistowskiej.

Członkinie Bund Deutscher Mädel były starsze, więc ich działalność miała pod wieloma względami odmienny charakter. Powierzano im inne, ważniejsze zadania, zwłaszcza politycznej natury. Dziewczęta z BDM były na pewno aktywniejsze politycznie niż ich młodsze koleżanki z Jungmädelbund.

60 metrów w mniej niż 14 sekund

Wstępowanie do BDM wyglądało bardzo podobnie jak do Jungmädelbund. Był tylko jeden wyjątek: wszystkie kandydatki do BDM musiały zdać egzamin ze sprawności fizycznej. Oblanie egzaminu pozbawiało szans na członkostwo w organizacji.

Przeczytaj też: Hitler doprowadził III Rzeszę na krawędź bankructwa. Prawda o nazistowskich reformach gospodarczych

Egzamin był wyczerpujący i składał się z wielu sprawdzianów. Kandydatka musiała przebiec 60 metrów w czasie poniżej 14 sekund, rzucić ciężką piłką lekarską na odległość 12 metrów, odbyć dwugodzinny marsz, przepłynąć 100 metrów, a na koniec właściwie posłać łóżko.

Większość dziewcząt była silna i wysportowana, więc zaskakująco niewiele kandydatek oblewało morderczy egzamin.


Przysięg czystości i lojalności wobec Hitlera

Po jego zdaniu pozostawała tylko prosta uroczystość przyjęcia do organizacji: kandydatka musiała wejść na podium, stanąć obok flagi ze swastyką i złożyć przysięgę czystości, bezwzględnego posłuszeństwa i lojalności wobec Adolfa Hitlera i Rzeszy niemieckiej.

Zwykle uczennica powtarzała słowa odczytywane przez gruppenführerkę z BDM, która była zawsze obecna na uroczystości, albo przez dyrektorkę szkoły.

Powyższe relacje ukazały się na kartach książki Tima Heatha pt. Dziewczyny wodza. Tragiczne dzieje młodych wielbicielek Hitlera (Bellona 2019)
Powyższe relacje ukazały się na kartach książki Tima Heatha pt. Dziewczyny wodza. Tragiczne dzieje młodych wielbicielek Hitlera (Bellona 2019)

Trzeba powiedzieć, że ponieważ do sprawności fizycznej przykładano w Trzeciej Rzeszy ogromną wagę, ówczesne dziewczęta były silniejsze i sprawniejsze niż ich dzisiejsze koleżanki. Siła fizyczna, wysportowanie i zręczność należały do niezbędnych cech członków Hitlerjugend i BDM.

Konkretny cel biologiczny

Hitler wyznaczył BDM bardzo konkretny cel biologiczny. Dziewczęta były wychowywane zgodnie z założeniem, że będą matkami i gospodyniami domowymi w jego przyszłej Rzeszy i ich edukacja miała przede wszystkim to na względzie.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Nie zachęcano do robienia kariery zawodowej czy osiągania indywidualnych celów, uważając to za niewskazane. Wielu znazyfikowanych nauczycieli zdołało wyperswadować dziewczętom pilną naukę i dążenie do zdobycia wyższego wykształcenia, często wbrew życzeniu ich rodziców.

Hitler miał kiedyś powiedzieć grupie członkiń Bund Deutscher Mädel, że „z żony i rodzicielki jest dla Niemiec większa pociecha niż z absolwentki uniwersytetu”. Dlatego dziewczętom stawiano w nazistowskiej szkole niewysokie wymagania.


Chłopcom wiodło się niewiele lepiej, bo wychowywano ich na żołnierzy i zdobywców, aczkolwiek poświęcano im znacznie więcej uwagi i zapewniano lepsze wykształcenie niż dziewczętom.

Odznaka dla prymusek

System edukacyjny Bund Deutscher Mädel był skrojony do potrzeb Rzeszy, a o jego ostatecznej formie decydował Hitler. Oświata stała się więc jeszcze jednym narzędziem wpajania nazistowskiej ideologii, którą większość dziewcząt miała obowiązek sobie przyswajać i otaczać szacunkiem.

Członkinie Bund Deutscher Mädel. Fotografia z połowy lat 30.
Członkinie Bund Deutscher Mädel. Fotografia z połowy lat 30.

Niektóre jednak uważały swoją edukację za ograniczoną, nudną i niemądrą. Zdarzały się wyjątki od ogólnej zasady, zgodnie z którą nazistowska polityka nie obchodziła młodych Niemek. Sporo dziewcząt z BDM interesowało się hitlerowskimi celami geopolitycznymi i dało dowody doskonałej znajomości polityki nazistów.

Dla takich dziewcząt przewidziano nagrody. Władze Rzeszy zaprojektowały wiele atrakcyjnych odznak, z których najbardziej znaną była bodaj Leistungsabzeichen BDM, czyli odznaka za wybitne osiągnięcia.

Przeczytaj też: Jezus Chrystus w nazistowskiej propagandzie i nauce

Ustanowiono ją w 1936 roku. Miała postać baretki z poziomymi paskami: czerwonym, białym i czerwonym, zamkniętej metalową klamerką z trzema literami: BDM. Przyznawano odznaki brązowe i srebrne, zależnie od wieku odznaczonej. Na odwrocie wybijano kolejny numer.

Aby zdobyć odznakę, członkini BDM musiała zdać surowy egzamin z pierwszej pomocy, pielęgniarstwa, prowadzenia domu, ćwiczeń fizycznych, wiedzy geograficznej i znajomości nazistowskiej teorii politycznej. Wszystkie sprawdziany należało zdać w ciągu roku.


Potem odbywała się mała ceremonia, podczas której odznakę przypinano do kurtki mundurowej członkini BDM. Odznaka była jej dumą i chlubą, toteż nic dziwnego, że stała się przedmiotem marzeń i dążeń wielu dziewcząt.

Nauka płodzenia… „czystego rasowo potomstwa”

Członkinie BDM uczyły się w państwowych szkołach dla dziewcząt według ustanowionego przez nazistów programu. Znajomość takich przedmiotów jak biologia, geografia, wychowanie fizyczne, teoria polityczna i taniec uchodziła za ogromnie ważną dla niemieckich dziewcząt.

Ćwiczenia gimnastyczne w Bund Deutscher Mädel, 1941 rok.

Największe znaczenie miała bez wątpienia biologia. (…) Wielki nacisk kładziono na sprawność fizyczną i umysłową oraz zachowanie czystości krwi i płodzenie czystego rasowo potomstwa.

Sprawa czystości krwi była w systemie edukacyjnym BDM poruszana niemal codziennie. Hitler miał obsesję na punkcie czystości krwi młodego pokolenia, które nie powinno pozwolić na skażenie swej krwi krwią innych ras.

Antysemicki język, a także nienawiść do komunistów, Słowian, Żydów, Cyganów i Murzynów nie musiały być atrakcyjnie opakowane, aby zyskać akceptację młodej generacji. Po latach prania mózgów nazistowska ideologia rasowa była już mocno zakorzeniona w umysłach młodzieży.


Dziewczętom kładziono do głowy, że stosunki z mężczyznami, którzy nie mogą się wykazać czysto niemieckim pochodzeniem, zwiększą tylko niebezpieczeństwo grożące Niemcom na początku lat trzydziestych — że staną się „rasowym szambem”.

Służące swoich mężów

Wykształcone w nazistowskich szkołach dziewczęta z Bund Deutscher Mädel miały stworzyć jądro nowego pokolenia. Należało je kształcić oddzielnie od chłopców, bo miały do odegrania w nowym społeczeństwie zupełnie inną rolę.

Powyższe relacje ukazały się na kartach książki Tima Heatha pt. Dziewczyny wodza. Tragiczne dzieje młodych wielbicielek Hitlera (Bellona 2019)
Powyższe relacje ukazały się na kartach książki Tima Heatha pt. Dziewczyny wodza. Tragiczne dzieje młodych wielbicielek Hitlera (Bellona 2019)

Chłopców wychowywano na żołnierzy i zarządców Rzeszy i wpajano im poczucie wyższości nad dziewczętami. Dziewczęta miały pozostać w domu jako służące swoich mężów, odgrywając rolę matek i Hausfrauen. Często przypominano im, że powinny to być ich jedyne obowiązki w życiu.

Aby nauki te zostały należycie przyswojone, zadanie kształcenia dziewcząt powierzono najbardziej oddanymi fanatycznym hitlerowcom, a nauczyciele, którzy nie sympatyzowali z oficjalną ideologią, byli (…) usuwani.

Przeczytaj też: Ciemna strona Neckermanna. Zbankrutowane biuro podróży założył nazista, który dorobił się na krzywdzie Żydów

Natura nakazuje pozbywać się słabych

Naziści postanowili wyrugować z dziewczęcych umysłów pewne podstawowe zasady moralne. Uczyli je, że wzorując się na prawach natury, nie należy mieć oporów przed eliminacją z poszczególnych społeczności i z całego niemieckiego społeczeństwa osobników słabych lub rasowo gorszych.

Miały być silne i pozbywać się ze swego grona słabszych dziewcząt, tak jak to czyni natura. Osobniki gorszej rasy i te uważane za biologicznie słabe mogły pozostać na tej ziemi tylko dzięki ewolucji w zamkniętych społecznościach, które są niemoralne, trujące i zdegenerowane.


Istnienie takich osobników było niezgodne z prawami natury i dlatego należało ich pozbawić możliwości rozmnażania się albo unicestwić.

Ponieważ nowa Rzesza niemiecka miała funkcjonować jak jeden mechanizm społeczny, nie było w niej miejsca na osobne społeczności i nie było potrzeby takiego pluralizmu.

Podczas II wojny światowej dziewczęta z Bund Deutscher Mädel zaczęto wysyłać też do prac rolnych.

„Biologiczna służba Hitlerowi”

Dziewczęta uczono też, że w interesie potomstwa powinny wiązać się na stałe z jednym mężczyzną. Cudzołóstwo pociągało za sobą ryzyko powstania mieszanki genowej, która mogła zanieczyścić rasę.

Ciekawe jednak, że w późniejszych latach kobiety i dziewczęta z BDM zachęcano do obcowania z jak największą liczbą partnerów, aby na świat przychodziło jak najwięcej dzieci. Wiele dziewcząt skwapliwie i z dumą odpowiadało na te zachęty.


Uważały to za biologiczną służbę Rzeszy i Führerowi i atakowały wszystkich, którzy oburzali się na ich niemoralność, włącznie z własnymi rodzicami.

W rzeczywistości dziewczęta były cynicznie wykorzystywane — nie tylko przez mężczyzn, z którymi sypiały, ale także przez państwo, pozwalające na taką eksploatację swych rzekomo najcenniejszych zasobów ludzkich.

Niemki, które w młodości wstąpiły do Hitlerjugend przerywają milczenie. Zobacz jak tłumaczą decyzję o dołączeniu do nazistowskiej młodzieżówki.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Tima Heatha pt. Dziewczyny wodza. Tragiczne dzieje młodych wielbicielek Hitlera (Bellona 2019). Kupisz ją w sklepie Świata Książki.

Tytuł, lead, śródtytuły i teksty w nawiasach kwadratowych pochodzą od redakcji. W celu zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy, znajdujące się w wersji książkowej. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów.

Polecamy

Autor
Tim Heath
1 komentarz
  • Skoro denazyfikacja raczej Niemcom nie wyszła. Administracja państwowa, uczelnie i przemysł były pełne byłych funkcjonariuszy NSDAP.
    To jak wyglądało edukowanie powojennego pokolenia?
    Na podstawach programowych zamalowano jedynie swastykę?

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.