Czy Stalin planował inwazję na III Rzeszę w 1941 roku? Spojrzenie rosyjskiego historyka

Strona główna » II wojna światowa » Czy Stalin planował inwazję na III Rzeszę w 1941 roku? Spojrzenie rosyjskiego historyka

Czy atakując Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku Hitler tylko uprzedził Stalina? Dyskusje na ten temat trwają nieprzerwanie od całych dekad. Znany rosyjski historyk Borys Sokołow nie ma wątpliwości, że czerwony car szykował się do ofensywy na zachód. W swojej nowej książce Straszliwe zwycięstwo. Prawda i mity o sowieckiej wygranej w drugiej wojnie światowej przytacza szereg argumentów na poparcie tezy.

Obaj dyktatorzy w pełni rozumieli nieuchronność zderzenia ZSRR z Niemcami. Po zawarciu paktu Ribbentrop-­Mołotow Stalin nie dowierzał Hitlerowi, był pewien, że ten na niego napadnie, chciał więc wyprzedzić uderzenie. Dokładnie tak samo Hitler nie ufał Stalinowi, nie wątpiąc, że ten go zaatakuje, więc zamierzał uderzyć pierwszy.


Reklama


Stalin planował atak już od 1940 roku

Różnica polegała jedynie na tym, że Hitler nie mógł napaść na ZSRR przed 1941 rokiem, gdyż musiał najpierw uporać się z Polską i Francją, Stalin zaś w pełni dopuszczał atak na Niemcy jeszcze w 1940 roku, mając nadzieję, że po rozpoczęciu frontalnego uderzenia na Francję Hitler ugrzęźnie na linii Maginota.

Z tą koncepcją wiązał się fakt, że już pod koniec lutego 1940 roku, jeszcze przed zakończeniem wojny z Finlandią, w sowieckich planach wojennych Niemcy zostały nazwane głównym przeciwnikiem. Ponadto demobilizacja powołanych na wojnę fińską czerwonoarmistów została odroczona do 1 lipca 1940 roku, a jednocześnie nastąpiła koncentracja wojsk sowieckich na sowiecko-­niemieckiej linii demarkacyjnej w Polsce.

Stalin zaczął planować uderzenie na Niemcy jeszcze przed zakończeniem wojny z Finlandią (domena publiczna).

Rozstrzelanie polskich oficerów

Pospiesznie podjęta z początkiem marca 1940 roku decyzja o rozstrzelaniu polskich oficerów, wykonana w kwietniu i w pierwszej połowie maja 1940 roku w Katyniu i innych miejscach, również może być wyjaśniona przygotowaniami do napaści na Niemcy. Przecież polscy oficerowie ze zrozumiałych względów nie żywili sympatii do ZSRR.

Natomiast w wypadku wybuchu wojny między ZSRR a Niemcami trzeba byłoby ich uwolnić i przekazać rządowi polskiemu na uchodźstwie w Paryżu w celu sformowania nowej polskiej armii, lecz już nie pod kontrolą ZSRR. Takiej armii Stalin sobie nie życzył, rozkazał zatem pospiesznie rozstrzelać Polaków. Francja jednak go zawiodła, gdyż załamała się już po sześciu tygodniach, więc Stalin postanowił odłożyć atak na 1941 rok.

Natarcie wyznaczone na 12 czerwca 1941 roku

O ile odnośnie do stalinowskich planów napaści na Niemcy w 1940 roku istnieją tylko pośrednie dane, o tyle na temat przygotowań tej napaści w 1941 roku posiadamy już oczywiste dowody. W planie rozmieszczania Armii Czerwonej na zachodzie, zatwierdzonym 11 marca 1941 roku, zachowała się decyzja zastępcy dowódcy Sztabu Generalnego, Nikołaja Watutina: „Rozpocząć natarcie 12.06”.

Interesujące, że w dzienniku rejestracji interesantów gabinetu Stalina na Kremlu Watutin został zapisany w 1941 roku, przed wybuchem wojny, tylko 2 i 25 stycznia, 19 i 24 maja oraz 3, 6, 9 i 17 czerwca. Jest to jednak bardzo znamienne. 11 marca 1941 roku, kiedy Stalin prawdopodobnie rozważał plan strategicznego rozmieszczenia wojsk, nie przyjmował w swym gabinecie żadnych petentów, podobnie jak 18 września 1940 roku (tą datą oznaczony jest poprzedni plan strategicznej dyslokacji wojsk i plan nowej napaści na Finlandię).


Reklama


Dobrze jednak wiadomo, że Stalin przyjmował swych podwładnych nie tylko w kremlowskim gabinecie, lecz także w „pobliskiej” daczy w Kuncewie i (rzadziej) w swoim kremlowskim mieszkaniu. Nie prowadzono żadnej ewidencji odwiedzających go w daczy czy w mieszkaniu, co gwarantowało jeszcze większą tajność spotkań.

Stalin nie zdążył z atakiem

Dlatego można nie bez racji przypuszczać, że Watutin był w daczy Stalina akurat 11 marca 1941 roku i właśnie wtedy otrzymał od niego informację odnośnie do możliwej daty napaści na Niemcy. Prawdopodobnie Józef Stalin po prostu dodał do 11 marca trzy miesiące i otrzymał datę 12 czerwca. Z powodu niskiej zdolności przepustowej sowieckich kolei termin 12 czerwca nie został jednak dotrzymany.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Borysa Sokołowa pt. Straszliwe zwycięstwo (Wydawnictwo Literackie 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Borysa Sokołowa pt. Straszliwe zwycięstwo. Prawda i mity o sowieckiej wygranej w drugiej wojnie światowej (Wydawnictwo Literackie 2021).

Nie zdążono z koncentracją wojska i sprzętu bojowego, więc atak na Niemcy przesunięto na lipiec. Świadczy o tym postanowienie Biura Politycznego z 4 czerwca 1941 roku o utworzeniu 1 lipca 1941 roku, w ramach Armii Czerwonej, 238. Dywizji Strzeleckiej Środkowoazjatyckiego Okręgu Wojskowego „skompletowanej z osób narodowości polskiej i znających język polski”.

Zastanawiający jest fakt, że w połowie października 1940 roku, omawiając z podpułkownikiem Berlingiem, pułkownikiem Gorczyńskim i podpułkownikiem Bukojeńskim mające nastąpić sformowanie polskiej dywizji, na prośbę Berlinga, by uwolnić z łagrów polskich oficerów niezbędnych do tej operacji, Beria odparł, że w stosunku do nich „popełniliśmy wielki błąd”.


Reklama


Z tego oświadczenia można wnioskować, że, po pierwsze, Beria był przeciwny rozstrzelaniu polskich oficerów i gotów ograniczyć się tylko do ich deportacji do azjatyckiej części ZSRR, a po drugie, sprawę sformowania polskiej dywizji omawiano już w październiku 1940 roku.

Fiński przykład

Należy podkreślić, iż jeszcze 26 października 1939 roku, równo miesiąc przed sowiecką prowokacją w Mainili, K.J. Woroszyłow wydał rozkaz o sformowaniu CVI Samodzielnego Korpusu Strzeleckiego złożonego z fińskiej i karelskiej ludności ZSRR. 23 listopada utworzony korpus został przemianowany na 1. Górski Strzelecki, a na początku wojny sowiecko­-fińskiej przerzucono go niezwłocznie na front i nazwano I Korpusem Strzeleckim Fińskiej Armii Ludowej z nominalną zależnością od marionetkowego rządu O. Kuusinena.

Podpisanie 1 grudnia 1939 roku układu o uznaniu przez ZSRR Fińskiej Republiki Demokratycznej za jedyne państwo fińskie. Obok Stalina po prawej stoi Otto Kuusinen (domena publiczna).
Podpisanie 1 grudnia 1939 roku układu o uznaniu przez ZSRR Fińskiej Republiki Demokratycznej za jedyne państwo fińskie. Obok Stalina po prawej stoi Otto Kuusinen (domena publiczna).

Finów co prawda było w nim niewielu, za to nie brakowało przedstawicieli rożnych innych narodowości, w tym nacji Azji Środkowej. Mój świętej pamięci ojczym wspominał, że kiedy oddziały owego korpusu szły przez Leningrad, to „rzucali mięsem” czysto po rosyjsku, bez cienia fińskiego akcentu. Korpus ten nie zbierał laurów na polach walki. Został skompletowany głównie z Rosjan i przedstawicieli innych sowieckich narodowości, niemających nic wspólnego z Finlandią.

Pospieszne tworzenie polskiej dywizji mogło być potrzebne Stalinowi tylko w wypadku, gdyby w najbliższym czasie miał zamiar podjąć działania zbrojne na terenie Polski i osadzić w Warszawie marionetkowy rząd prosowiecki. Korespondencja Stalina z Berią na temat sformowania dywizji z obywateli sowieckich i „prawomyślnych” Polaków wybranych spośród jeńców wojennych była prowadzona co najmniej od początku 1940 roku.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Polska dywizja

Bez wątpienia powołanie polskiej dywizji stanowiło poważną prowokację wobec Niemców, gdyż naruszało bezpośrednio tajny protokół do sowiecko­niemieckiego porozumienia z 28 września 1939 roku o granicach i przyjaźni, zgodnie z którym obydwa kraje były zobowiązane zapobiegać odrodzeniu się państwa polskiego. W razie napaści Niemiec na ZSRR nie byłoby żadnej istotnej korzyści z polskiej dywizji, gdyż początkowe działania wojenne toczyłyby się na terenach sowieckich.

Formowanie polskiej dywizji można byłoby rozpocząć dopiero po niemieckim uderzeniu. Jeśli natomiast ZSRR rzeczywiście miał zamiar napaść na Niemcy, to Armia Czerwona musiałaby wtargnąć natychmiast na obszar Polski. Do tworzenia polskiej dywizji należało zatem przystąpić krótko przed rozpoczęciem inwazji, aby nie dowiedział się o tym wywiad niemiecki. Skoro postanowiono sformować dywizję przed 1 lipca, to znaczy, że Stalin już wówczas zastanawiał się nad lipcowym początkiem wojny z Niemcami.


Reklama


Wcześniejszy atak niewiele by zmienił

Stalin był przekonany, że w 1941 roku Hitler nie napadnie na ZSRR, gdyż będzie się starał najpierw pokonać Wielką Brytanię. Sowiecki dyktator miał wyolbrzymione pojęcie o niemieckich możliwościach wylądowania na Wyspach Brytyjskich i zamierzał uderzyć wówczas, kiedy, jak mniemał, główne siły Wehrmachtu będą skupione na zachodzie i zajęte desantem w Anglii. Natomiast Hitler podejrzewał, że Stalin może napaść na niego jeszcze w 1941 roku, dlatego spieszył się z przeprowadzeniem operacji „Barbarossa”.

Gdyby nawet Stalinowi udało się uderzyć jako pierwszemu, to Armia Czerwona, pokaźnie ustępująca Wehrmachtowi pod względem zdolności bojowej, ucierpiałaby w 1941 roku tak samo poważnie jak w późniejszym czasie. Stalin, podobnie jak Hitler, nastawił się na blitzkrieg i liczył, że rozgromi główne siły Wehrmachtu w ciągu czterdziestu dni.

Bezwzględna polityka Stalin wobec Ukrainy doprowadziła do wprost niewyobrażalnej tragedii (domena publiczna).
Stalin liczył, że Armii Czerwonej uda się rozbić główne siły Wehrmachtu w zaledwie 40 dni (domena publiczna).

Tak w każdym razie przewidywał plan uderzenia prewencyjnego opracowany w połowie maja 1941 roku. Stalin wszakże znacznie przeceniał umiejętności bojowe Armii Czerwonej i wierzył, że sowiecka dywizja pod względem skuteczności nie ustępuje ani na jotę dywizjom Wehrmachtu, a „stalinowskie sokoły” mogą bić się jak równy z równym z asami Luftwaffe. Wszystko to odbiegało jednak bardzo daleko od rzeczywistości.

Główne uderzenie w kierunku południowo-zachodnim

W połowie maja pojawił się plan uderzenia prewencyjnego opracowany przez Watutina i Wasilewskiego na zlecenie komisarza narodowego Timoszenki i szefa Sztabu Generalnego Żukowa — niewątpliwie po otrzymaniu od Stalina odpowiednich wytycznych.

Zgodnie z tym planem, zakładającym datę realizacji nie wcześniej niż 15 maja 1941 roku, główne uderzenie wojska sowieckiego miało pójść w kierunku południowo-­zachodnim i już w trzydziestym dniu operacji utworzyć front na linii: Ostrołęka, rzeka Narew, Łowicz, Łódź, Kluczbork, Opole, Ołomuniec.

Po raz pierwszy tekst tego planu w całości (z wyjątkiem szeregu dotąd nieodtajnionych załączników) opublikował w języku niemieckim W.D. Daniłow. Następnym „celem strategicznym” powinno być „natarcie z rejonu Katowice–Kraków w kierunku północnym lub północno-­zachodnim”, w którego toku zamierzano:


Reklama


rozgromić poważne siły centrum i północnego skrzydła frontu niemieckiego oraz opanować tereny dawnej Polski i Prus Wschodnich. Najbliższe zadanie polegało na tym, by zniszczyć armię niemiecką na wschód od Wisły i kierując się na Kraków, dojść do Narwi i Wisły oraz zająć rejon Katowic.

Zadania Frontu Zachodniego

Uderzenie wspomagające prowadziłoby lewe skrzydło Frontu Zachodniego, posuwając się na Warszawę i Dęblin i wspierając w ten sposób Front Południowo­-Zachodni mający na celu rozbicie lubelskiego ugrupowania przeciwnika. Natarcie to miało jednak rozpocząć się dopiero w trzydziestym dniu operacji. Do tego czasu na Froncie Zachodnim, a także na pozostałych, z wyjątkiem Południowo-­Zachodniego, przewidywano tylko aktywną obronę.

Główne uderzenie Armii Czerowonej miało pójść w kierunku południowo-zachodnim. Na zdjęciu z 1941 roku szkolenie krasnoarmiejców (RIA Novosti archive/Anatolij Garanin/CC-BY-SA 3.0).
Główne uderzenie Armii Czerwonej miało pójść w kierunku południowo-zachodnim. Zdjęcie poglądowe (RIA Novosti archive/Anatolij Garanin/CC-BY-SA 3.0).

Prawdopodobnie było to związane z zamiarem użycia jak największych sił i środków w uderzeniu Frontu Południowo-­Zachodniego. Wygląda na to, że zaczęło już brakować paliwa i amunicji dla drugiego natarcia — na Froncie Zachodnim. Z tego wynika, iż Armia Czerwona w pierwszym miesiącu wojny nie powinna prowadzić nawet działań wspomagających czy ataku w pasie działania Frontu Zachodniego.

Niemcy natychmiast rozpoznaliby kierunek głównego sowieckiego uderzenia i wyprowadziliby potężne kontruderzenie z północy w skrzydło i tyły nacierających. Timoszenko i Żukow przypuszczali, że główne ugrupowanie niemieckie (100 spośród 180 dywizji, które powinny znajdować się na wschodzie) będzie skoncentrowane na linii południowo-­zachodniej, „na południe od linii Brześć–Dęblin, aby wyprowadzić główne uderzenie w kierunku: Kowel, Równe, Kijów”.


Reklama


Przeciwko temu ugrupowaniu powinny wystąpić 152 dywizje RKKA. Następnie poprzez szybką ofensywę w stronę Bałtyku oddziały sowieckie miały odciąć od Niemiec siły Wehrmachtu w Polsce i Prusach Wschodnich.

Łatwa zdobycz dla Luftwaffe

W rzeczywistości główne uderzenie Wehrmachtu nastąpiło na sektor środkowy, w kierunku Białorusi. Dlatego wojska sowieckie, nawet gdyby rozpoczęły wojnę jako pierwsze, w żaden sposób nie mogłyby rozbić głównych sił wroga, a wręcz przeciwnie, bardzo szybko uległyby potężnemu uderzeniu flankowemu. Lecz wskutek tego, że wojska sowieckie uderzyłyby pierwsze, przed niemieckimi, poziom przygotowania bojowego Armii Czerwonej ani trochę by się nie podniósł.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Borysa Sokołowa pt. Straszliwe zwycięstwo (Wydawnictwo Literackie 2021).
Artykuł stanowi fragment książki Borysa Sokołowa pt. Straszliwe zwycięstwo. Prawda i mity o sowieckiej wygranej w drugiej wojnie światowej (Wydawnictwo Literackie 2021).

Luftwaffe, gdyby nawet uległa nieoczekiwanemu natarciu, to i tak po dwóch, trzech dniach zyskałaby przewagę w powietrzu. Jest też mało prawdopodobne, by dla Niemców atak okazał się tak niespodziewany jak dla Armii Czerwonej ten z 22 czerwca.

Niemieckie samoloty prędko spowolniłyby tempo przemieszczania się wojsk sowieckich. Negatywną rolę odegrałaby tu także przestarzała struktura organizacyjna sowieckich formacji pancernych. Korpusy zmechanizowane liczyły po tysiąc i więcej czołgów, co przy małej liczbie radiostacji czyniło je praktycznie bezużytecznymi.


Reklama


Z tej przyczyny, a także z powodu licznych uszkodzeń sprzętu bojowego, którego po prostu nie umiano naprawiać, sowieckie kolumny stałyby się łatwą zdobyczą dla Luftwaffe. Zauważmy, że 22 czerwca 1941 roku poziom przygotowania sowieckich lotników był wyższy niż w jakimkolwiek innym okresie wojny.

Wtedy też Luftwaffe poniosła największe straty dzienne w całej kampanii na wschodzie, choć nadal bywały dni, jak na początku bitwy kurskiej, kiedy użyła przeciw wojskom sowieckim nawet większej liczby samolotów niż w momencie napaści na ZSRR.

Niemiecki rysunek propagandowy przestawiający Ju 87 Stuka atakujące radzieckie czołgi (domena publiczna).
Zdaniem Sokołowa samoloty Luftwaffe szybko zyskałyby przewagę w powietrzu i spowolniły ofensywę Armii Czerwonej (domena publiczna).

Niemiecki kontratak zatrzymany pod Moskwą

Prawdopodobnie w tym czasie średni poziom wyszkolenia sowieckich czołgistów, jak również średni poziom wyszkolenia piechoty był wyższy niż w okresie późniejszym, gdyż w pierwszych dniach wojny w skład Armii Czerwonej wchodziła maksymalna liczba żołnierzy kadrowych i dowódców mających za sobą przynajmniej rok służby.

W przypadku czołgistów jednak doświadczenie ekspertów dewaluowało się z powodu obecności w wojskach pancernych niedoświadczonych rekrutów, co stanowiło następstwo przyspieszonego wzrostu w latach 1940–1941 liczby i wielkości formacji pancernych oraz wad struktury organizacyjnej sowieckich wojsk pancernych.

Tak czy inaczej wolno założyć, że w wypadku sowieckiej napaści podstawowa masa wojsk Frontu Południowo­-Zachodniego zostałaby okrążona gdzieś na terenie południowej Polski i w graniczących z nią rejonach zachodniej Ukrainy. Za tę porażkę zapewne rozstrzelano by generała pułkownika Michaiła Kirponosa, a nie, co miało rzeczywiście miejsce, dowodzącego Frontem Zachodnim generała armii Dmitrija Pawłowa (oczywiście jeśliby Kirponos zdołał wyrwać się z okrążenia i nie został zabity ani wzięty do niewoli).

Dalszy przebieg wojny wyglądałby tak samo jak w 1941 roku i niemieckie wojska zostałyby zatrzymane dopiero pod Moskwą. Sowiecka napaść na Niemcy teoretycznie byłaby możliwa, gdyby kampania bałkańska Wehrmachtu się przeciągnęła.

Sołonin uważa, że niemieckie kontruderzenie udałoby się zatrzymać dopiero pod Moskwą (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0).
Sołonin uważa, że niemieckie kontruderzenie udałoby się zatrzymać dopiero pod Moskwą (Bundesarchiv/CC-BY-SA 3.0).

Stalin zaatakowałby w drugiej dekadzie lipca

Polska dywizja, której sformowanie miało zakończyć się 1 lipca, potrzebna była Sowietom tylko w fazie ataku na Niemcy. Ponadto trzeba ją było jeszcze przewieźć na zachód z Kazachstanu, gdzie się tworzyła. Stąd też przybliżony czas początku napaści — druga dekada lipca.

Jest całkowicie wykluczone, żeby Timoszenko i Żukow samodzielnie odważyli się sporządzić tak poważny dokument jak plan uderzenia prewencyjnego na Niemcy bez bezpośredniej akceptacji Stalina. Przykład Tuchaczewskiego i innych kolegów rozstrzelanych w latach 1937–1938 zbyt żywo stał im przed oczami.


Reklama


Nowy dowódca RKKA nie chciał więc znaleźć się w „sztabie Tuchaczewskiego”. Inna sprawa, iż Żukow nawet w poufnej rozmowie po wojnie nie odważył się przyznać, że Stalin rzeczywiście miał zamiar napaść na Hitlera. Wtedy runęłaby cała sowiecka koncepcja wielkiej wojny ojczyźnianej.

Przeczytaj również o tym, że przez kaprys Stalina Polska straciła miliardy dolarów. Nawet Bierut był oburzony

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Borysa Sokołowa pt. Straszliwe zwycięstwo. Prawda i mity o sowieckiej wygranej w drugiej wojnie światowej. Jej polskie wydanie ukazało się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Prawda i mity o wygranej ZSRS w drugiej wojnie światowej

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji. W celu zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy, znajdujące się w wersji książkowej. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów.

Autor
Borys Sokołow
6 komentarzy

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.