Definicja gotyku. Czy architektura gotycka w ogóle istniała i kto ją tak nazwał?

Strona główna » Średniowiecze » Definicja gotyku. Czy architektura gotycka w ogóle istniała i kto ją tak nazwał?

„Gotyk nie istnieje” – mówi wprost poznański historyk sztuki Jacek Kowalski. Wykładowca UAM, mediewista i człowiek uznawany… za eksperta właśnie od gotyku. Skąd takie słowa?

Tak, w pewnym sensie [gotyk] nie istnieje, a konkretnie: nie istnieje JEDEN gotyk, są różne „gotyki”. No bo cóż miałoby wyróżniać gotyk tak w ogóle?


Reklama


Zapytajmy kogokolwiek na ulicy. Jeśli trafimy na kogoś, kto cokolwiek kojarzy, moglibyśmy usłyszeć zapewne: „łuk ostry, smukłość, duże okna, zamiast ścian filary, sklepienie żebrowe (to już byłaby spora wiedza), gigantyczna wysokość”.

Zaliczone, ale spójrzmy na kościoły zwane romańskimi.

Gdzie przebiega granica między romanizmem i gotykiem?

Był pośród nich kościół opacki w Cluny (rozebrany wskutek wandalizmu Wielkiej Rewolucji Francuskiej), który gigantycznością przechodził wszystkie inne kościoły średniowiecza. Podobno nie dorównała mu kubaturą żadna z gotyckich katedr (wysokością owszem). I cóż jeszcze?

Opactwo westminsterskie w formie z XIII stulecia (fot. Dominika Gregušová, lic. CC0).

Ten romański kościół, budowany pół wieku przed najstarszymi kościołami gotyckimi, miał arkady i sklepienie ostrołukowe, na pierwszy rzut oka jakby gotyckie. Z kolei sklepień żebrowych używano nagminnie jeszcze przed gotykiem w romańskich kościołach Anglii i Normandii.

Powiedzą zorientowani: „ale tam okna były małe, a o konstrukcji stanowiła masa ściany, nie eleganckie filary”… Uwaga! O iluż to kościołach mówimy, że są gotyckie, tymczasem mają właśnie więcej ciężkich ścian niż okien, żadnych sklepień i żadnych filarów? A czasem nawet łuku ostrego w nich nie uświadczysz.


Reklama


Ponieważ jednak pochodzą z wieku XIV, XV i nawet XVI, trudno mówić o nich jako o romańskich, bo romanizm skończył się podobno (na słowo honoru) w wieku XIII. I co teraz?

Sztuczny twór intelektualny. Kto wymyślił gotyk?

Gotyk to nie roślina, której DNA można zbadać, tylko pewien twór intelektualny, powstały w umysłach nowożytnych krytyków czasów dawnych.

Czytasz fragment książki dr. hab. Jacka Kowalskiego pt. Średniowiecze. Obalanie mitów.

Owi krytycy zastosowali termin „gotyk” do wielkiego zbioru rzeczywiście istniejącej architektury średniowiecznej, umownie wiązanej z germańskimi Gotami, początkowo nazywanej tak jedynie po to, aby zdeprecjonować dorobek wieków średnich.

Jednak niektórzy, działający w ich tle, i tak wiedzieli swoje, i podziwiali, naśladowali, a nawet studiowali gotyk (dopiero po czasie fakt ten do nas dociera). Wreszcie z upływem dwu stuleci pogardzaną przez niektórych architekturę zrehabilitowano i poczęto odbierać pozytywnie.

Przeczytaj też: Dlaczego tak wiele gotyckich świątyń jest… krzywych? Powtarzana do dzisiaj teoria nie ma żadnych podstaw

Wówczas całe średniowiecze okazało się fascynujące. Ba, weszło w modę. Wtedy też Mickiewiczowski Pan Hrabia zainteresował się zamkiem Horeszków i zapragnął odebrać go Soplicom, bowiem:

[…] upodobał mury,
Tłumacząc, że gotyckiej są architektury;
Choć Sędzia z dokumentów przekonywał o tem,
Że architekt był majstrem z Wilna, nie zaś Gotem.

(Adam Mickiewicz, „Pan Tadeusz”)


Reklama


Gdzie narodziła się architektura gotycka?

Wówczas już od jakiegoś czasu analizowano gotyk przy pomocy „szkiełka i oka”. Po latach badań okazał się więcej niż niejednorodny, ale nazwa już pozostała, choć niektórzy proponowali różne inne terminy na określenie pewnych zjawisk, uparcie nazywanych gotyckimi.

Poza tym, przez jakiś czas trwała sprzeczka, komu przypadł zaszczyt wynalezienia gotyku. Niemcy sądzili, że to oni, jako potomkowie Germanów, zatem i co najmniej krewni Gotów.

Katedra w Kolonii (fot. Dids, lic. CC0).

Szybko jednak okazało się, że ów „prawdziwy”, w znaczeniu najstarszy gotyk narodził się we Francji, a najzacniejszymi jego wcieleniami są katedry w Chartres, Reims i Amiens.

Gotyk niemiecki, nadwiślański i… każdy inny

Niemcy wymyślili po czasie, że mają „swój” gotyk osobny, późnośredniowieczny. Inni postanowili nie być gorsi. I tak pojawiły się nacjonalistyczne terminy deutsche Sondergotik – „specyficzny gotyk niemiecki” – oraz nasz „gotyk nadwiślański”.


Reklama


Większość tych sformułowań można (do pewnego stopnia) potłuc o kant rewersu Maryni, a „gotyk nadwiślański” mocniej niż inne (co podkreślam, będąc znad Warty, a nie znad Wisły). (…)

Czy gotyk jest zbędny?

Po cóż więc w ogóle nazwa „gotyk”? Czy nie lepiej się jej pozbyć? Prób porzucenia dokonywano. Przeżyliśmy przecież pomysł historii sztuki bez mówienia o stylu. Tak można. Najlepszy dowód, że w czasach gotyku pojęcia „gotyk” nie znano i wszyscy jakoś z tym żyli.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

W XX wieku też powstawały prace, na przykład poświęcone historii architektury polskiej, programowo omijające problem stylu, skupiając się na konkretnych budowlach i sposobach budowania.

Jednakże termin „gotyk” nie tylko nieźle brzmi i dobrze się (obecnie) kojarzy. Mimo wszystko jest też wielce użytecznym narzędziem, odnoszącym się tyle do architektury, co do wszystkich sztuk pewnej epoki, która ma swoją, i to wieloraką, odrębność.

Katedra w Chartres (lic. CC0).

Popęd budowlany

Nie ulega też wątpliwości, że francuski gotyk KLASYCZNY istnieje obiektywnie, bo jest konsekwentnym, logicznie pomyślanym systemem. Poza tym w samej Francji gotyków było wiele: południowy, andegaweński…

Wszystkie powstały dzięki złożeniu kilku szczęśliwych okoliczności: w coraz dostatniejszej Francji zaczęto coraz więcej budować, zatem i doświadczenie architektów poszybowało wyżej. Osiągnięcia techniczne współgrały z wysmakowaniem estetycznym.


Reklama


Wynalazek nowego typu sklepienia krzyżowo-żebrowego (inne, prostsze rodzaje sklepień odziedziczono po antyku) zapraszał do eksperymentów poprzez budowę coraz wyższych, sklepionych konstrukcji (tylko proszę nie mylić sklepienia ze stropem!).

Architektura zamków i domów miejskich przeważnie nie potrzebowała takich wynalazków, więc architekt spełniał się szczególnie dobrze w twórczości sakralnej, która wymagała budynków wielkich, mieszczących tłumy, i które mogły być niebotycznie wysokie.

Katedra Notre Dame w Strasburgu (fot. Nicolas Picard, lic. CC0).

Jednocześnie rozkwitała pobożność rozrastających się miast i apetyt na piękne świątynie wzrósł do tego stopnia, że moraliści zaczęli krytykować libido aedificandi, czyli „popęd budowlany” swoich współczesnych.

Gotyk gotykowi nierówny

Architekci francuskich świątyń gotyckich osiągnęli wizualną lekkość tworząc – po raz pierwszy w historii – specyficzną konstrukcję szkieletową, to znaczy taką, w której główny ciężar budowli dźwigają filary i odcinki ścian usytuowane bezpośrednio ponad nimi, czyli na ich linii.

Przeczytaj też: Unikalne dzieło średniowiecznej sztuki. Zapłaciły za nie prostytutki

Stąd też we wnętrzach stosunkowo mało miejsca zajmuje powierzchnia murów, zastępowana coraz większymi otworami wysokich okien i międzynawowych arkad.

Z filarami współpracują przypory i łuki przyporowe (te ostatnie wprowadzono dopiero w pewnym momencie, w latach 80. XII wieku) – opinające świątynię od zewnątrz, tak iż powstają z nich dekoracyjne, koronkowe wręcz układy, choć mają one przede wszystkim znaczenie techniczne.


Reklama


Późniejszy rozwój gotyku szedł w różnych kierunkach. A zatem: udoskonalania, przekształcania (gotyk poklasyczny), ale i negowania pomysłów gotyku klasycznego (gotyk redukcyjny). Był wreszcie dość odrębny włoski, który i przyjął, i przemienił francuskie propozycje, i bywał z tego tytułu odsądzany od wielkości. Niesłusznie.

Wreszcie gotyk późny przyniósł nowe pomysły w różnych środowiskach Europy. A kiedy średniowiecze skończyło się – gotyk trwał nadal, zyskując swoje oblicze nowożytne.

Kościół Saint-Eustache w Paryżu (fot. John Towner, lic. CC0).

Czy zatem gotyk istniał? Owszem, możemy przyjąć, że tak, ale istniał jako rzeczywistość wieloraka, której dopiero wiele lat później nadano jedną nazwę i zaczęto postrzegać wspólnie we wszystkich przekazach tego, co działo się w architekturze od XII do XVI wieku.

Przeczytaj też o tym, dlaczego średniowieczne kościoły wcale nie wyglądają tak jak powinny. Nawet te najbardziej pieczołowicie odrestaurowane w ogóle nie oddają pierwotnej estetyki.

Źródło

Tekst, który przeczytałeś stanowi fragment książki prof. Jacka Kowalskiego pt. Średniowiecze. Obalanie mitów, która ukazała się nakładem Zony Zero. Możesz ją kupić w atrakcyjnej cenie w księgarni internetowej wydawcy.

Znany historyk sztuki obala przesądy i mity o średniowieczu

Tytuł, lead, śródtytuły i teksty w nawiasach kwadratowych pochodzą od redakcji. W celu zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy, znajdujące się w wersji książkowej. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów i skrócony

Autor
Jacek Kowalski
6 komentarzy

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.