Dlaczego Armia Krajowa nie chciała przekazywać broni Żydowskiej Organizacji Bojowej?

Marek Edelman wielokrotnie podkreślał, że celem powstania w getcie warszawskim, które wybuchło 19 kwietnia 1943 roku, była godna śmierć z bronią w ręku. Bardzo niewielu bojowników miało jedna dostęp do upragnionej broni. Wynikało to bezpośrednio z decyzji Armii Krajowej.

Po utworzeniu w lipcu 1942 roku Żydowskiej Organizacji Bojowej jej głównym celem stało się jak najlepsze dozbrojenie żydowskiego ruchu oporu.


Reklama


Początkowo liczono, że uda się kupić broń na czarnym rynku. Pieniądze nie stanowiły problemu. W getcie wciąż mieszkali bogaci Żydzi, których można było zachęcić lub w ostateczności przymusić do sfinansowania transakcji.

Prawdziwy kłopot był z dyskretnym przeprowadzeniem sprawy.

Most nad ulicą Chłodną łączący dwie części getta warszawskiego. Fotografia z 1942 roku.

Trudne negocjacje

Jak słusznie zauważa Matthew Brzeziński w swojej książce Armia Izaaka. Walka i opór polskich Żydów , na targowisku w pobliżu Dworca Centralnego, gdzie handlowano bronią, kręciło się pełno „kanciarzy i informatorów Gestapo”

W efekcie „Żydowska Organizacja Bojowa jednorazowo mogła kupić zaledwie jeden lub dwa pistolety, gdyż w tym czasie większe zamówienie wzbudziłoby podejrzenia”.


Reklama


Takim sposobem nie dało się stworzyć nawet skromnego arsenału. Bojownicy próbowali więc nawiązać współpracę z polskim Państwem Podziemnym.

11 listopada 1942 roku Armia Krajowa formalnie uznała istnienie Żydowskiej Organizacji Bojowej. Gdy tylko do tego doszło przystąpiono do negocjacji w sprawie dostaw broni dla getta. Od samego początku szły one jednak jak po grudzie. W pewnym momencie zdawało się nawet, że prośba zostanie w całości odrzucona.

Stefan Grot-Rowecki na fotografii z okupacyjnego dokumentu tożsamości – tak zwanej kennkarty.

Niewystarczająca deklaracja

Dopiero pod naciskiem samego Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego, dowódca AK gen. Grot-Rowecki zdecydował o przerzuceniu niewielkiej partii uzbrojenia za mury dzielnicy żydowskiej. Wcześniej wszakże – zgodnie z tym co pisze w swojej książce Matthew Brzeziński:

W zamian za udzielenie jakiejkolwiek pomocy zażądał on pisemnego zapewnienia, że Żydzi podejmą walkę ze Związkiem Radzieckim, jeśli zajdzie potrzeba zbrojnego wystąpienia przeciwko Armii Czerwonej.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Na to z kolei nie chciał się zgodzić dowódca Żydowskiej Organizacji Bojowej, Mordechaj Anielewicz. Ostatecznie stanęło na tym, że w liście wysłanym do Roweckiego zapewnił on, iż „decyzje rządu polskiego są dla nas wiążące”

Taka deklaracja nie przekonała „Grota”, a wręcz pogłębiła jego wątpliwości. Dobitnie świadczył o tym meldunek, wysłany w grudniu 1942 roku do Londynu. Dowódca pisał:


Reklama


Żydzi poniewczasie z różnych grupek, również komuniści, zgłaszają się do nas po broń (…). Tytułem próby wydałem trochę pistoletów, nie mam pewności, czy w ogóle tę broń użyją.

Kalkulacja, nieufność czy antysemityzm?

Wspomnianych pistoletów było w sumie tylko dziesięć, z czego cztery okazały się zupełnie niezdatne do użytku. Dla Anielewicza i innych żydowskich przywódców w getcie, przekazanie tak małej dostawy było bolesnym ciosem. Nie tego się spodziewali po wielomiesięcznych negocjacjach.

Przywódca Żydowskiej Organizacji Bojowej Mordechaj Anielewicz.

Stojący na czele syjonistów Icchak Cukierman uznał to nawet nie tyle za brak zaufania, co po prostu przejaw antysemityzmu. Po latach napisał w swoich wspomnieniach: 

Łatwiej im było powiedzieć: „Nie wierzę ci, ty się nie bronisz” niż „Nienawidzę cię”.


Reklama


„Straty Niemców nie wyrównają wartości broni”

Sytuacja zmieniła się do pewnego stopnia po 18 stycznia 1943 roku. Tego dnia Żydzi z warszawskiego getta po raz pierwszy chwycili za broń i skierowali ją przeciw swoim oprawcom.

Od kul bojowników ŻOB zginęło kilku Niemców biorących udział w kolejnej akcji wysiedleńczej. W efekcie przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego uznali, że należy wznowić dostawy broni dla Żydów planujących wzniecenie powstania.

Przeczytaj też: Co Armia Krajowa wiedziała na temat obozu śmierci w Treblince? Te raporty pokazują ogrom niemieckich zbrodni

Poparcie dla tego kroku nie było jednak powszechne. Przykładowo por. Bolesław Nanowski „Zadora”, ze stołecznego kontrwywiadu AK, 11 lutego 1943 roku jasno stwierdził, że:

Nie można liczyć na taki opór Żydów, dla którego warto by było dawać im broń. Straty Niemców nie wyrównają wartości broni, a opór Żydów nie zasłuży nawet na zaszczytną wzmiankę o honorze polskich Żydów.

Powstanie w getcie warszawskim w 1943 roku.

Jeden na dziesięciu

Podobne głosy nadchodziły z różnych komórek organizacji. Dlatego też do 19 kwietnia Armia Krajowa dostarczyła ŻOB tylko jeden ręczny karabin maszynowy, jeden pistolet maszynowy, 50 pistoletów i rewolwerów oraz kilkadziesiąt granatów.

Za mur przerzucono także pewną ilość materiałów wybuchowych oraz nafty. Dodatkowo członek „Bundu”, inżynier Michał Klepfisz, został przeszkolony w zakresie konstruowania bomb i granatów. Wszystko to było ułamkiem tego, na co liczyli żobowcy. I tylko w minimalnym stopniu wspomogło powstanie.


Reklama


Trzeba zaznaczyć, że powodem skromnych dostaw były nie tyle małe zapasy broni, jakie posiadała Armia Krajowa, ale w dalszym ciągu przede wszystkim postawa gen. Grota-Roweckiego. Nadal bowiem „odnosił się ze sceptycyzmem wobec sympatii politycznych i lojalności Żydowskiej Organizacji Bojowej”.

Zaowocowało to tym, że w dniu wybuchu powstania w getcie tylko jeden na dziesięciu walczących miał szanse na – jak to ujął Marek Edelman – godną śmierć z bronią w ręku.

Przeczytaj też o tym, jakie wiadomości wysyłali krewnym i przyjaciołom ludzie zamknięci w getcie.

Bibliografia

  1. Matthew Brzezinski, Armia Izaaka. Walka i opór polskich Żydów, Społeczny Instytut Wydawniczy 2013.
  2. Alina Cała, Antysemicki świat antywartości, „Rzeczpospolita”, 16  czerwca 2009.
  3. Marek Edelman, Rudi Assuntino, Wlodek Goldkorn, Strażnik. Marek Edelman opowiada, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 1999.
Autor
Rafał Kuzak
18 komentarzy
  • Broń Żydzi mogli kupować przez dobre kilka lat poprzedzających powstanie. Skoro tego nie czynili – a polska konspiracja i owszem – to dość racjonalną postawą było „nie dam, niby dlaczego?” No bo faktycznie – w imię czego Polak, który tak samo musiał sobie od ust odjąć chleb, by kupić pistolet czy nabój, tak samo ryzykował życiem, by wejść w ich posiadanie – miał nagle Żydowi oddawać takie bogactwo i tyle własnego strachu i wyrzeczenia (bo tak wypada postrzegać taki lewy pistolet). A też i Żydzi nie słynęli wówczas jako wybitni wojownicy – ten naród nie miał jakichś bojowych tradycji i wizja broni oddanej na zmarnowanie, bo ją ktoś tchórzliwie porzuci i ucieknie, nie była taką znów absurdalną. No i na koniec – niby cóż takiego wielkiego i cennego Żydzi zrobili w trakcie swojego powstania w getcie? Chowali się przez czas jakiś i paru Niemców zabili. Chyba jednak polskie podziemie lepszy robiło użytek z danego egzemplarza broni, czy to w partyzantce, czy potem w powstaniu 1944 roku niż zrobiono (i zrobiono by) wiosną 1943 w getcie. Już nie wspomnę o tym, że jeden bombowiec aliancki z ładownią wypełnioną bronią mógł się nad getto „przekraść” i broń zrzucić – gdyby Żydzi z Zachodu raczyli choć trochę rodakom pomóc. Ale skoro oni mieli ich tak głęboko gdzieś, to czemu Polacy, szykujący się do własnej wojny, mieliby bardziej o obcy etnicznie element tak zabiegać?

  • Przypomnę tylko, że ten „obcy etnicznie element” był w większości przypadków bardziej polski i mieszkał w Polsce o wiele dłużej, niż większość wywodzący się głównie od pańszczyźnianych niewolników niewiadomego pochodzenia „prawdziwych Polaków i katolików”. Opór AK wobec przekazywania broni ŻOB wynikał z czegoś innego – z tego, że byłą to organizacja komunistyczna, która w pewnych okolicznościach gotowa była stanąć u boku sowietów przeciw AK, która miała ją dozbroić. Jakoś AK nie miała takich obiekcji wobec wywodzącego się z kręgów przedwojennego wojska polskiego, centroprawicowego Żydowskiego Związku Wojskowego.

  • Nie chciałbym podejmować tej decyzji. Z jednej strony należałoby konkretnie wspomóc, a z drugiej deficytowa broń wpadłaby w końcu w niemieckie łapy…

  • Grot Rowecki miał świeżo w pamięci jak Żydzi na wschodzie witali z kwiatami Armię Czerwoną. Wiedział również jak ochoczo wskazywali NKWD gdzie mieszka nauczyciel, a gdzie naczelnik poczty czy inny urzędnik. Żądanie od Żydów jasnej deklaracji po której są stronie wobec agresji radzieckiej zasługuje na wiekszy komentarz. Zwróćcie uwagę, że nawet wobec tragedii getta warszawskiego przywódcy żydowscy unikali jasnej deklaracji w tej sprawie. Być może należy zadać sobie pytanie czy przywódcy żydowscy zdali egzamin z polskości?

    • Dokładnie to samo mi się nasunęło , po przeczytaniu tego artykułu. Witali Armię Radziecką chlebem i solą i tworzyli struktury komunistycznej władzy.

  • ….te opisy to jakaś czysta propaganda nie mająca nic wspólnego z prawdą…broń AK przekazała żydowskim powstańcom….( bo czym niby mieli się bronić )żal że tak pózno ta społeczność zdecydowała się na radykalne kroki….jeżeli chodzi o wywiad AK …tu współpraca szła znakomicie i społeczność żydowska nawet nie wie z tego artykółu wnoszę jakich miała dzielnych i wspaniałych ludzi w działaniach przynoszących konkretne rezultaty…ale o tym wiedziało bardzo ścisłe grono nie lubiące rozgłosu…nawet po latach….dzisiaj żydzi chodziliby z głowami wysoko do góry ….Kutschera…akcja pod arsenałem….zbladły by przy działaniach żydów w wywiadzie AK….to były …przyjaznie wieloletnie …koleżeństwo…po prostu PRZYJACIEL…charakter stosunków….artykół neguję jest stronniczy…pozdrawiam

  • Skoro AK wywoziła broń z Warszawy przed powstaniem warszawskim w 44r to dlaczego mieli ją dawać Żydom w 43r Powstaje pytanie dlaczego nibypolacy z AK i Londynu chcieli aby zginęło jak najwięcej Żydów i Polaków w czasie wojny?

  • Polacy współpracowali z Żydowskim Zwiqzkiem Wojskowym, z którego większość członków to byli żołnierze WP i członkowie organizacji politycznych z którymi przed wojną rozmawialiśmy. ZOB był mało znaczący a na dodatek skomunizowany więc Grot miał prawo oczekiwać późniejszej walki z nimi po stronie Sowietów

  • To nie jedyna „”wpadka” AK. Z całym szacunkiem dla zwykłego żołnierza, nie pomogli Żydom w gettcie, nie pomogli również, a może przedewszystkim na Wołyniu. Za dużo uprzedzeń, najpierw polityka potem człowiek

    • Na szczęście na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ( dzisiejsza zachodnia Ukraina) działały prężne struktury batalionów Chłopskich, których oddziały były na wschodzie nawet liczniejsze i silniejsze niż AK. Dowództwo BCh nie wahało się i w miarę możliwości udzielało ochrony ludności polskiej, oddziały BCh zwalczały też UPA na swoim terenie i dokonywały akcji odwetowych na biorącej udział w atakach na polskie wsie ludności ukraińskiej. Szkoda, że udział BCh w walkach na Kresach pomijany był przez historiografię okresu PRL, jak też pomijany jest i dzisiaj, w wolnej Polsce. Tak jakby formacja ta nie istniała lub miała znaczenie marginalne, a przecież była drugą siłą zbrojną Polski Podziemnej. Tak samo pomijany jest fakt obrony polskiej ludności wiejskiej Wołynia i Małopolski Wschodniej przez Niemców, a przecież było to tam , zwłaszcza w roku 1944 niemal normą. UPA nie tylko napadała na polskie wsie, ale także, często wspólnie z partyzantką sowiecką i oddziałami NKWD, na niemieckie garnizony, posterunki policji, urzędy i firmy. Stacjonujący w polskich wsiach Niemcy niejako nie mieli wyboru i broniąc siebie, bronili też polską ludność. Sytuacje takie jak w Hucie Pieniackiej, praktycznie nie miały miejsca, a i tam do tragedii, w której częściowy udział wzięli Niemcy, doszło skutkiem tragicznej pomyłki, jak i banderowskiej prowokacji. O wiele częściej zdarzało się, że Niemcy przekazywali broń i amunicję polskim polskim formacjom samoobrony, lub chronili polską ludność przed atakami sowieckich i banderowskich bandytów. Powodem tego był fakt, że aż do zajęcia Ukrainy przez sowietów, UPA ściśle z nim i współpracowała i walczyła przeciw Niemcom. Dopiero po zajęciu Ukrainy sowieci zaczęli likwidować swoich dotychczasowych najwierniejszych sojuszników z UPA, która została założona przez NKWD z rozkazu Stalina.

    • To poczytaj jak Łemki czy Łemkowie pomagali nam na Wołyniu zanim się wypowiesz. Niejedna rzeź kresowiakòw była dzięki twoim pobratyńcom.

  • Zgadza się, że ŻOB był późną improwizacją młodzieży co do której polskie władze nie miały zaufania, bo jej nie znały i nie miała większego znaczenia.
    A teraz trzy krótkie punkty które zamykają temat moim zdaniem:
    1. Anielewicz i jego współpracownicy chcieli stworzyć wspólny front z innymi organizacjami więc rozmawiali też z np. BUNDEM który był mocno socjalistyczny. Im było w getcie wszystko jedno z kim byle coś zdziałać ale Rowecki mógł się obawiać komunizujących żydów.
    2. Pytanie czemu Anielewicz ,,negocjował” z AK, on powinien grzecznie prosić o pomoc i podporządkować się militarnie dowództwu AK, tworząc raptem marny batalion w polskiej armii podziemnej a nie negocjować z kim się będzie bił a z kim nie. To nie był dla Roweckiego partner do negocjacji.
    3. Pomimo tych argumentów dla mnie najbardziej czytelny jest ten praktyczny – po co marnować broń której nie było ? Dlaczego nasz szanowny autor uważa, że małe zapasy nie były powodem odmowy dostaw. Uważam, że były jednym z podstawowych tu wymienionych. Jasne, że mogliśmy im dać i 500 pistoletów i 50 błyskawic i 1000 granatów i co z tego. Zabiliby zamiast 20 Niemców 120 i broń by przepadła. Zwróćmy uwagę, że 15 miesięcy później nasze wojsko gdy szło do powstania, które nie było walką o jedną raptem dzielnicę tylko o cała Warszawę i kształt powojennej Polski , też było uzbrojone w 15-20 %. Czyli broni mieliśmy żałośnie mało i nie było powodu żeby ją rozdawać (mówiąc brutalnie) na zmarnowanie

  • Co to oznacza? Że nie potrafili sami zorganizować sobie broni mimo iż mieli środki finansowe. Odpowiedzialność zrzucają na Polaków. Jaki e to…

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.