Dlaczego Attyla nie zdobył Rzymu? Miasto stało przed nim otworem, ale wódz Hunów w ostatniej chwili zawrócił

To miał być moment największego triumfu koczowniczego wodza Hunów. Liczniejsze niż kiedykolwiek wcześniej wojska Attyli wtargnęły na Półwysep Apeniński, łupiąc jedno miasto za drugim. Wódz rzymskiej armii zarządził odwrót, cesarz Zachodu postanowił uciekać z Italii. Droga do Rzymu stała otworem. Dlaczego Attyla nie wkroczył do Wiecznego Miasta?

Kampania Attyli z roku 452 przeszła nie tylko do historii, ale też do legendy. Pomimo bolesnej porażki, poniesionej rok wcześniej na Polach Katalaunijskich, wódz Hunów znów zebrał olbrzymie koczownicze wojsko i wtargnął do Italii.


Żądał ręki siostry cesarza zachodniorzymskiego, Honorii, oraz bajecznego posagu. I groził, że jeśli ich nie otrzyma, uderzy na samo Wieczne Miasto.

Był świadomy, że najświeższy sukces wcale nie poprawił sytuacji Rzymu. Jego przeciwnicy wygrali, ale ich armia znajdowała się w rozsypce. Attyla tymczasem wciąż był zdolny angażować do walki świeże siły.

Uczta u Attyli. Obraz Móra Thana z 1870 roku.

Pierwsza myśl: uciekać

W czerwcu 452 roku, bez wypowiedzenia wojny, wódz Hunów wtargnął do Italii. Rzymski kronikarz obserwujący te wydarzenia pisał z wyrzutem, że na wysokości zadania nie stanęli ani sam imperator, Walentynian III, ani dowódca armii i jego prawa ręka, Aeucjusz.

„Nasz dux Aecjusz nie spodziewał się ataku do tego stopnia, że nawet wąwozy alpejskie nie zostały użyte, aby powstrzymać najazd. Myślał jedynie o opuszczeniu Italii wraz z cesarzem” – można wyczytać na kartach Epitoma chronicon.


Rzeczywiście, imperium nie rzuciło ponownie rękawicy barbarzyńskiemu władcy. Aecjusz wycofał się, nim doszło do jakiegokolwiek większego starcia. A potem usiłował – zgodnie z relacją – wywieźć cesarza z kraju. Choć w ostatniej chwili powstrzymali go przed tym oburzeni senatorowie.

Rzym. Najbardziej upragniona zdobycz

Armie Hunów zdobyły zamożną Akwileję i złupiły Mediolan (jeszcze do niedawna pełniący funkcję faktycznej stolicy cesarstwa zachodniego).

Poznaj barwną historię spotkania przywódcy Hunów z jednym z najsławniejszych papieży w dziejach w nowej powieści graficznej autorstwa France Richemond i Stefana Carloni pt. Leon Wielki. Pogromca Attyli. Publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Egmont w serii PAPIEŻE W HISTORII.

Zagony Attyli bez przeszkód grabiły i niszczyły też inne miasta: Konkordię, Vicenzę, Padwę, Weronę… Przede wszystkim jednak, otworem stanęła przed nimi droga na Rzym.

Wieczne Miasto nie było już ośrodkiem naczelnej władzy (ten w 452 roku znajdował się w Rawennie). Nie było też tak bogate, jak przed choćby paroma dekadami, bo na początku V wieku doszczętnie złupili je Wizygoci z Alarykiem na czele.


Atak na Rzym wciąż miał jednak olbrzymie znaczenie symboliczne. Stanowiłby perfekcyjne zwieńczenie kampanii terroru prowadzonej od lat przez Attylę. Można by pomyśleć, że barbarzyński wódz o niczym nie marzył bardziej, niż właśnie o złupieniu najsławniejszego miasta świata. Dlaczego więc w ostatniej chwili odstąpił od miasta i zarządził odwrót?

Boży Bicz i Boży Sługa

Już na przełomie antyku i średniowiecza utrwaliło się przekonanie, że Rzym został uratowany przez jednego konkretnego człowieka. Zdesperowany cesarz Walentynian III wysłał na pertraktacje z Attylą samego papieża, Leona I.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

„Do dziejowego spotkania doszło na brzegu rzeki Mincio, w miejscu pod Weroną, gdzie wpada ona do jeziora Garda” – pisał Robert N. Webb w książce Attila. King of the Huns z 1965 roku.

Ojciec święty Leon, imponująca postać w powiewających białych szatach, otoczona klerem w strojach ociekającym złotem i srebrem, wprawiła Attylę w podziw.

Attyla depcze ciała wrogów na XIX-wiecznym obrazie Eugène’a Delacroix.

Nie wiadomo, co dokładnie zostało powiedziane na spotkaniu Bicza Bożego z Bożym Sługą, ale Attyla długo i z uwagą słuchał słów papieża. Zanotowano później, że podczas ich konwersacji, przywódcy Hunów ukazały się postacie świętych Piotra i Pawła, patronów Rzymu. Mówiono, że zagrozili oni Attyli natychmiastową śmiercią, jeśli nie wysłucha próśb Leona.

Umysł Attyli uległ pod naporem wyobrażonych lęków. Jego przesądność i zachwyt nad potęgą chrześcijańskiego Boga sprawiły, że (…) Attyla na wezwanie ojca świętego zrezygnował z ataku na Rzym.


Nowe spojrzenie

Ta barwna opowieść funkcjonuje w zbliżonej formie od przeszło 1500 lat. Już autor spisywanej niemal na bieżąco Epitoma chronicon twierdził, że Attyla był pod tak wielkim wrażeniem Leona, iż odstąpił od Wiecznego Miasta.

Wiadomość o interwencji świętych dodano dopiero w średniowieczu, ale przekonanie o wiodącej roli papieża pozostało niezmienne.

Spotkanie Attyli z papieżem Leonem Wielkim na obrazie Rafaela Santi z 1514 roku. Ponad uczestnikami spotkania widać świętych Piotra i Pawła, którzy w myśl późniejszych legend skutecznie nastraszyli wodza Hunów.

Dopiero w ostatnich dekadach naukowcy zaczęli krytycznie i ze sceptycyzmem badać dzieje kampanii 452 roku. Jak rola Leona I jest oceniana dzisiaj?

Bociany, zaraza i głód

Jak zwykle historia okazuje się nawet ciekawsza od mitu. Francuski badacz Michel Rouche zwraca uwagę, że najazd na Półwysep Apeniński wcale nie poszedł po myśl Attyli.

Spotkanie Attyli z biskupem Rzymu. Plansza z powieści graficznej Leon Wielki. Pogromca Attyli.

Wojska Hunów uderzył dopiero w czerwcu, a nie – jak należało – wczesną wiosną.

Oblężenie Akwilei przeciągnęło się do końca sierpnia, a u jego kresu morale Hunów było już tak słabe, że wielu żołnierzy Attyli domagało się odstąpienia od murów twierdzy. Zdobyto ją ostatkiem sił tylko dlatego, że wódz, widząc odlatujące z miasta bociany, przekonał swoich wojowników, iż to omen wieszczący bliską kapitulację oblężonych.


Koczownicza armia była nękana głodem i chorobami, o czym obrazowo pisał obserwator wydarzeń, kronikarz Hydacjusz. Co więcej spodziewano się, że rychło przybędzie odsiecz ze wschodu, przysłana przez rezydującego w Konstantynopolu Marcjana.

Attyla nie był może przegrany, ale jego autorytet wśród żołnierzy słabł z każdym dniem. Nie było też pewne czy obciążeni łupami, wycieńczeni i schorowani koczownicy zdołają (i zdążą) bezpiecznie wrócić do swych siedzib.

Huńscy wojownicy na XIX-wiecznej grafice Petera Johanna Geigera.

Wódz wahał się między pragnieniem zdobycia upragnionej chwały niszczyciela Wiecznego Miasta, a zdroworozsądkową chęcią uwiezienia łupów i powrotu do domu, nim wpadnie we wrogie sidła.

Nie wiadomo jaką decyzję by podjął, gdyby druga strona nie wykonała żadnego gestu. Rzymianie wybrali jednak kompromis.


Leon I słynął ze swojej charyzmy. Był też człowiekiem o wielkich wpływach. Ustępstwa poczynione w następstwie rozmów z tak ważną personą, pozwalały Attyle zachować twarz.

Papież nie musiał zaszczepiać w nim bojaźni Bożej ani odwoływać się do mocy świętych patronów. W zamian za ocalenie miasta, zgodził się, by najeźdźcy wrócili bezpiecznie na północ. Obie strony odtrąbiły sukces. Attyla, mimo rejterady, zdobył sławę największego wodza barbarzyńców w dziejach. Leon – przydomek Wielkiego. Jako jeden z zaledwie trzech papieży w dziejach.

Poznaj barwną historię Leona Wielkiego i jego sławnego spotkania z Attylą w nowej powieści graficznej. Kliknij, aby dowiedzieć się więcej.

Komiksowa historia Europy i świata przez pryzmat papiestwa

Bibliografia

  1. Neil Bronwen, Leo the Great, Routledge 2009.
  2. Rouche Michel, Attyla i Hunowie. Ekspansja barbarzyńskich nomadów, PWN 2011.
  3. Webb Robert N., Attila. King of the Huns, Franklin Watts, 1965.
Autor
Kamil Janicki
2 komentarze
  • Ktoś zapomniał dodać że Leon I nie przybył z pustymi rękami tylko przywiózł okup w postaci złota i srebra. Po przyjęciu łapówki Attyla mógł się wycofać z twarzą jako zwycięzca. To była stała praktyka zarówno w zachodnim jak i wschodnim Rzymie.

  • Nie chciałam wcześniej się wypowiadać, ale jak zwykle historia kościółka pisana przez kronikarzy okołokościółkowych to zbiór mitów & klechdy domowe na użytek maluczkich a nie historia . Przykład „Leona Zawodowca” :))) dobitnie o takiej farmanzonadzie świadczy , no cóż , wiara czyni czuba . Cały ten świat oparty jest na zasadzie , NIC ZA DARMO .

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.