Dlaczego Niemcy przegrali bitwę o Anglię? Zdaniem asa Luftwaffe kluczowy był jeden czynnik

Adolf Galland w trakcie swojej służby w Luftwaffe zestrzelił ponad sto nieprzyjacielskich maszyn. Z tego podczas Bitwy o Anglię latem i jesienią 1940 roku – dwadzieścia pięć. Później został nawet mianowany generalnym inspektorem lotnictwa myśliwskiego. Miał niewątpliwe kompetencje ku temu, by oceniać powody niemieckiej porażki w kluczowym starciu.

W wydanej niespełna dziesięć lat po zakończeniu globalnego konfliktu książce Pierwsi i ostatni. Piloci myśliwców w drugiej wojnie światowej Adolf Galland poświęcił bardzo wiele miejsca starciom nad Anglią. Znalazła się tam również próba wyjaśnienia dlaczego niemieckim siłom powietrznym nie udało się rozgromić brytyjskiego lotnictwa.


Reklama


Ledwie 20 minut na walkę

Autor poruszał rzecz jasna kwestię ogromnej przewagi, jaką dawała wyspiarzom rozwinięta sieć radarowa, pozwalająca na wykrycie z dużym wyprzedzeniem nadlatujących eskadr wroga oraz ich przechwycenie.

Adolf Galland wskazywał również na korzyści płynące dla Anglików z prowadzenia starć nad własnym terytorium. Dzięki temu zestrzeleni piloci, którzy przeżyli mogli szybko wracać za stery myśliwców.

Adolf Galland na zdjęciu z jesieni 1940 roku (Bundesarchiv/Heinrich Hoffmann/ CC-BY-SA 3.0).
Adolf Galland na zdjęciu z jesieni 1940 roku (Bundesarchiv/Heinrich Hoffmann/ CC-BY-SA 3.0).

Jego zdaniem najważniejszy był jednak inny czynnik. O porażce Luftwaffe miał decydować zwłaszcza krótki zasięg operacyjny messerschmittów Bf 109. Jak podkreślał niemiecki as:

Od startu do przekroczenia brytyjskiego wybrzeża w najwęższym punkcie kanału mijało mniej więcej 30 minut. Paliwa wystarczało nam na 80 minut lotu, co oznaczało, że nie więcej niż 20 minut pozostaje na wykonanie zadania. To ograniczało możliwość głębszej penetracji nieprzyjacielskiej przestrzeni powietrznej.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

W efekcie maszyny startujące z lotnisk usytułowanych w departamencie Pas de Calais i na półwyspie Cotentin były w stanie dolecieć (tak, aby potem bezpiecznie wrócić) zaledwie nad południową Anglię. Dalej Galland stwierdzał, że:

Gdyby zatoczyć kręgi z obu tych baz o promieniu 200 kilometrów, to nałożyłyby się na siebie mniej więcej w rejonie Londynu. Reszta obszaru pozostawała praktycznie poza naszym zasięgiem.

Messerschmitt Bf 109 na zdjęciu z 1940 roku (domena publiczna).
Messerschmitt Bf 109 na zdjęciu z 1940 roku (domena publiczna).

Dodatkowe zbiorniki zmieniłyby wszystko?

Niemiecki as ubolewał, że w tym czasie dowództwo nie zdecydowało się na zastosowanie dodatkowych, odczepianych zbiorników z paliwem. Zrezygnowano z nich, mimo że już wcześniej rozwiązanie wykorzystywał – walczący u boku generała Franco w Hiszpanii – Legion Condor.

Zdaniem późniejszego generalnego inspektora lotnictwa myśliwskiego III Rzeszy zbiorniki pozwoliłyby na zwiększenie zasięgu o dalsze 200-300 kilometrów. To z kolei przełożyłoby się na zdecydowane pogłębienie niemieckiego obszaru działań. Tymczasem:


Reklama


(…) bez tego usprawnienia dzień w dzień raz po raz przedzieraliśmy się przez brytyjską obronę, ponosząc znaczne straty i nie zbliżając się nawet do ostatecznego celu.

Nasze myśliwce ruszyły do boju. Tak jak zostało przewidziane, doszło do pierwszych walk powietrznych, które przebiegały zgodnie z planem. Gdyby kontynuować ataki, to ze względu na naszą przewagę doprowadziłyby one do celu.

Zestrzelony w trakcie Bitwy o Anglię messerschmitt Bf 109 (domena publiczna).
Zestrzelony w trakcie Bitwy o Anglię messerschmitt Bf 109 (domena publiczna).

Jak psy na uwięzi

Brytyjskie dowództwo nie zamierzało jednak ułatwiać zadania przeciwnikowi i wycofało swoje już mocno przetrzebione dywizjony poza zasięg wroga. Z baz położonych bliżej wybrzeża korzystano jedynie w razie awaryjnego lądowania lub konieczności uzupełnienia zapasu paliwa bądź amunicji. W efekcie, zdaniem Adolfa Gallanda:

Niemieccy piloci myśliwców znaleźli się w położeniu psów na uwięzi, chcących rzucić się na wroga, ale niezdolnych do zrobienia mu krzywdy z powodu zbyt krótkiego łańcucha.


Reklama


Jednocześnie as Luftwaffe twierdził, że „w otwartej walce mieliśmy nad Anglikami znaczną przewagę z powodu stosowania przez nich ciasnych formacji”.

Przeczytaj również o najlepszych polskich pilotach myśliwskich II wojny światowej.

Bibliografia

  • Adolf Galland, Pierwsi i Ostatni. Piloci Myśliwców w Drugiej Wojnie Światowej, Wydawnictwo L&L 2007.
Autor
Rafał Kuzak
13 komentarzy
  • A gdzie inicjatywa pilotów. Polscy piloci potrafili olać regulaminy i latać w swojej formacji. Galland zapomniał że brytyjczycy bronili swoich rodzin i swojej ojczyzny. Z Geringiem na czele Luftwaffe nie miała szans na zwycięstwo. Ale to moje zdanie.

    • Tak? Zasięg bf-109 to maks niecałe 700 km. Mógł dolecieć 150 km za Londyn (startując z okolic Calaise) i musiał wracać. Co przekłada się na około 20-25 minut czasu na walkę nad Londynem. Teraz proszę dokładnie napisz gdzie Galland „gada głupoty”. I przy okazji sprawdź gdzie były rozmieszczone dywizjony myśliwskie RAF…

  • Ale to żadna nowość. Kiepski zasięg Messerschmittów 109 to fakt znany od dawna. Każdy kto choć trochę interesuje się Bitwą o Anglię wie o tym doskonale….

  • 20 minut w walce powietrznej to cała wieczność. Czy genialni wodzowie Gering i Hitler nie wiedzieli jaki maja sprzet? Zwyciężyła wola walki. I ganialna taktyka Brytyjczyków. A Galland pisze ,gdyby ciocia miała ……….”

  • A może coś o polskich pilotach, którzy za tych nierobów i odmóżdżonych brytoli walczyli o ich byt i mając nadzieję – swój kraj

  • Za mały mieli Niemcy zasięg to mogli startować z dodatkowymi zbiornikami albo ze swojego lotniskowca „Graf Zeppelin”. Niech się Niemcy cieszą że Francuzi oddali im ich pilotów zastrzelonych nad Francją. W czasie bitwy o Anglię ,Polscy piloci musieli ich zestrzeliwywac ponownie. Jak szefem lotnictwa był tłusty Herman to niema się co dziwić ,że zawsze coś było nie tak ,do Stalingradu też Goering obiecał dostarczać ,zaopatrzenie drogą lotniczą ,a wyszło jak zawsze.

  • Krótki zasięg niemieckich myśliwców dowodzi, że Hitler nie brał pod uwagę wojny z Anglią. Zostawił to na dalsze lata. A polscy piloci tak tutaj reklamowani jako zbawcy Albionu byli tylko pojedynczym procentem brytyjskich sił lotniczych i nie mieli istotnego wpływu na wynik bitwy ze strategicznego punktu widzenia

    • Może i byli tylko procentem ale pokazaki wolę walki i skuteczną taktykę walki. Jeśli wydaje ci się że jesteś za blisko to podejdż jeszcze bliżej. I na dodatek lot w tzw. polskiej formacji. Skutek- ,ponad 200 zestrzelonych maszyn wroga w czssie Bitwy o Anglier.

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.