Dlaczego Nikola Tesla odszedł z pracy w firmie Edisona? Poszło o jeden wynalazek

Strona główna » XIX wiek » Dlaczego Nikola Tesla odszedł z pracy w firmie Edisona? Poszło o jeden wynalazek

Młody Nikola Tesla pracował dla europejskiego przedstawicielstwa firmy Edisona już w 1881 roku. Choć nie czuł, że jego talenty są w pełni wykorzystywane, a praca należycie wynagradzana, w 1884 roku zgodził się na nowy angaż – tym razem w amerykańskiej centrali firmy.

Tesla powrócił do Paryża w lutym 1884 roku, spodziewając się premii od firmy Edisona za rozwiązanie problemów z elektrownią w Strasburgu. Gdy jej jednak nie otrzymał, rozczarowany próbował zainteresować kilka osób w Paryżu wsparciem rozwoju silnika, jednak ponownie bez powodzenia.


Reklama


„Znam dwóch wielkich ludzi”

Prace Tesli przy doskonaleniu prądnic zwróciły jednak uwagę Charlesa Batchelora, kierującego francuskimi oddziałami przedsiębiorstw Edisona. Wiosną 1884 roku Edison odwołał Batchelora do Stanów, by przejął kierownictwo Edison Machine Works w Nowym Jorku.

Zamierzając usprawnić działające tam prądnice, Batchelor zaproponował Tesli, by także udał się do Ameryki i tam kontynuował swoje prace. By ułatwić mu start w nowojorskiej organizacji Edisona, Tesla uzyskał od [swojego wcześniejszego szefa] Tivadara Puskăsa list polecający zaadresowany do Edisona, w którym napisał: „Znam dwóch wielkich ludzi, Pan jest jednym z nich, drugim zaś ten młodzieniec”.

Charlesa Batchelor od razu poznał się na Tesli
Charlesa Batchelor od razu poznał się na Tesli

„Pocałować Biblię, dwadzieścia centów!”

Tesla popłynął więc na pokładzie statku „City of Richmond” do Nowego Jorku, gdzie dotarł 6 czerwca 1884 roku. Tak jak w wypadku wielu imigrantów urzędnik miał problem ze zrozumieniem zdenerwowanego młodzieńca, zapisał więc, że Tesla pochodzi ze Szwecji, podczas gdy najprawdopodobniej zapytany Tesla powiedział, że pochodzi ze Smiljanu.

Wiele lat później wspominał, że formalna procedura wjazdowa do Stanów Zjednoczonych obejmowała urzędnika warczącego: „Pocałować Biblię, dwadzieścia centów!”.

Jako były mieszkaniec kosmopolitycznych miast takich jak Praga, Budapeszt czy Paryż Tesla wydawał się początkowo zszokowany amerykańską prymitywnością i wulgarnością. Jak napisał w autobiografii:

To, co zostawiłem za sobą, było piękne, artystyczne i pod każdym względem fascynujące; to, co ujrzałem tutaj, było mechaniczne, surowe i nieatrakcyjne.


Reklama


Zwalisty policjant wymachiwał pałką, która wydawała mi się gruba jak pień. Podszedłem do niego i uprzejmie zapytałem o wskazówki [dojścia do pewnego miejsca]. »Sześć przecznic w dół, i w lewo« odparł, mając mord w oczach. »Czy to jest Ameryka?«, zadawałem sobie pytanie, przykro zaskoczony. »Cywilizacyjnie to jest sto lat za Europą«.

Błękitna wstęga

Tesla jednak nie myślał długo nad różnicami pomiędzy Europą a Ameryką, gdyż wkrótce już był zajęty robieniem kariery w nowojorskiej części organizacji Edisona. Tak jak w Paryżu ubiegał się o pracę w usuwaniu usterek.

Tekst stanowi fragment książki W. Bernarda Carlsona pt. Tesla. Geniusz na skraju szaleństwa (Wydawnictwo Poznańskie 2020).

Organizacja Edisona dopiero co zainstalowała dwie prądnice na statku SS Oregon, który wówczas posiadał Błękitną Wstęgę jako najszybszy pasażerski transatlantyk. Niestety doszło do awarii generatorów, co opóźniło planowe wyjście z nowojorskiego portu.

Dzięki swemu doświadczeniu w naprawie usterek prądnic w Europie Tesla zgłosił się na ochotnika do kierowania ekipą naprawczą na Oregonie. Po całonocnej pracy Tesla i jego ludzie naprawili prądnice; Oregon wyszedł w morze 7 czerwca 1884 roku, by poprawić rekord czasu przejścia przez Atlantyk w kierunku wschodnim.


Reklama


„To cholernie dobry facet”

Powróciwszy do biur firmy Edisona na Manhattanie o piątej nad ranem Tesla przypadkiem natknął się na Edisona, Batchelora i kilku innych wychodzących właśnie do domów.

Według Tesli Edison powiedział: „Oto nasz paryżanin szwenda się po nocach”. W odpowiedzi usłyszał, że Tesla dopiero co ukończył naprawę generatorów na Oregonie. Edison poszedł dalej bez słowa, gdy jednak — jak sądził — znalazł się poza zasięgiem głosu, powiedział: „Batchelor, to cholernie dobry facet”.

Według słów samego Tesli Edison miał o nim powiedzieć, że „to cholernie dobry facet” (domena publiczna).

Zrobiwszy wrażenie na Edisonie, Tesla zaczął pracę w Edison Machine Works 8 czerwca, ledwie dwa dni po przybyciu do Ameryki.

„Grał wspaniale”

W zakładach Edisona Tesla zajął się przeprojektowaniem wysłużonych egzemplarzy dynam Mary-Ann Edisona, zastępując ich długie magnesy bardziej wydajnymi magnesami z krótkim rdzeniem. Według słów Tesli wydajność udoskonalonych prądnic była trzykrotnie wyższa przy użyciu tej samej ilości żelaza.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Choć Tesla pracował godzinami, od 10.30 rano do piątej nad ranem następnego dnia, znajdował czas na porządne posiłki i na granie w bilard. Nieświadom, że Tesla dużo grywał jako student, osobisty sekretarz Edisona Alfred O. Tate wspominał: „Grał wspaniale. Nie zdobywał wielu punktów, ale jego zagrania zdradzały umiejętności bliskie profesjonalnym graczom”.

„Postanowiłem, by nie mówić o tej sprawie z innymi ludźmi”

W zakładach Edisona Tesla nadal rozmyślał nad swym silnikiem prądu przemiennego, jednak nie próbował go rozwijać. Wspominając zapewne obojętne przyjęcie jego pomysłów przez paryskich pracowników firmy, Tesla wolał milczeć.


Reklama


Pewnego razu jednak niemal opowiedział Edisonowi o swoim pomyśle. „Było to na Coney Island — wspominał Tesla. — Gdy już miałem mu to wyjaśnić, ktoś inny podszedł, by przywitać się z Edisonem. Tego wieczoru po powrocie do domu miałem gorączkę; ponownie postanowiłem, by nie mówić o tej sprawie z innymi ludźmi”.

„Stworzył kompletny system i ponownie oczekiwał sutej nagrody”

Po przeprojektowaniu prądnic Tesla otrzymał następnie zadanie – chodziło o opracowanie systemu oświetlenia łukowego.

Pewnego razu Tesla niema wygadał się Edisonowi (tutaj na zdjęciu z 1878 roku) o swoim pomyśle (Levin C. Handy/domena publiczna).
Pewnego razu Tesla niema wygadał się Edisonowi (tutaj na zdjęciu z 1878 roku) o swoim pomyśle (Levin C. Handy/domena publiczna).

W połowie lat 80. XIX wieku przedsiębiorstwo Edisona było zainteresowane posiadaniem własnego systemu lamp łukowych, by móc konkurować z Thomson-Houston Electric Company, Brush Electric Light Company i United States Electric Lighting Company. Ci rywale rozwinęli się dzięki produkowaniu i instalowaniu oświetlenia łukowego, rozszerzając swoją ofertę także o systemy oświetlenia żarowego.

Podczas gdy żarówki Edisona były odpowiednie do oświetlania wnętrz domów i biur, nie były szczególnie skuteczne na zewnątrz, jako oświetlenie ulic. Gdy więc większe czy mniejsze miasta zakładały nowe elektrownie , by zapewnić oświetlenie ulicom i domom, firmy Edisona traciły zamówienia na rzecz firm Thomson-Houston i Brush, jako że firmy te mogły dostarczyć oświetlenie tak żarowe, jak i łukowe.


Reklama


W odpowiedzi na potrzebę konkurencyjną Edison opracował projekt lampy łukowej i w 1884 roku złożył wniosek patentowy. Tesla wspominał, że Edison wręczył mu podstawowy projekt oświetlenia, jemu jednak pozostawiając dopracowanie szczegółów.

Tesla stworzył kompletny system i ponownie oczekiwał sutej nagrody za swe wysiłki. Gdy jednak system został ukończony, nigdy go nie wdrożono.

Za opracowanie systemu oświetlenia łukowego Tesla nie otrzymał żadnej nagrody. Powyżej zdjęcie genialnego wynalazcy już z lat 90. XIX wieku (domena publiczna).
Za opracowanie systemu oświetlenia łukowego Tesla nie otrzymał żadnej nagrody. Powyżej zdjęcie genialnego wynalazcy już z lat 90. XIX wieku (domena publiczna).

Biznesowe porozumienie

Najprawdopodobniej Edison i jego firma odłożyli projekt Tesli ad acta z przyczyn ekonomicznych i technicznych.

W tym czasie organizacja Edisona zmagała się z problemem budowy i instalacji generatorów prądu. Wynikało to z faktu, że wszystkie nowe firmy, które pragnęły nabywać systemy oświetlenia elektrycznego, nie miały dość kapitału do nabycia systemu ani doświadczenia technicznego w jego instalacji.


Reklama


Dlatego też producenci urządzeń elektrycznych eksperymentowali z różnymi strategiami marketingowymi, które ułatwiłyby klientom podjęcie decyzji o zakupie przy jednoczesnym zminimalizowaniu ponoszonego przez nich ryzyka finansowego.

Po okresie kierowania budową elektrowni przez firmę Thomas A. Edison Construction Department (i ponoszonych z tego powodu stratach), w początkach 1885 roku Edison postanowił pozostawić problem instalowania systemów innym.

W efekcie jego organizacja zawarła porozumienie z Edwardem H. Goffem i American Electric Manufacturing Company (AEM). Goff zyskał sławę dzięki promowaniu oraz budowaniu systemów oświetlenia łukowego i pragnął rozszerzyć działalność na rynek oświetlenia żarowego. Organizacja Edisona i AEM zawarły więc umowę.

Gdy AEM dostrzegało okazję na otrzymanie zlecenia instalacji systemu oświetlenia żarowego, miało sprzedać lokalnej firmie system Edisona; a w zamian organizacja Edisona w trakcie instalowania systemu oświetlenia łukowego miała używać systemu wynalezionego przez Jamesa J. Wooda należącego do AEM.

Zakłady Edisona, w których przez pół roku pracował Tesla (Charles L. Clarke/domena publiczna).

„Do widzenia Edison Machine Works!”

Podczas negocjacji z Goffem organizacja Edisona mogła być w stanie użyć systemu łukowego Tesli oraz patentów na lampy łukowe Edisona jako kart przetargowych dla osiągnięcia korzystniejszych warunków. Gdy jednak umowa została zawarta, organizacja Edisona nie potrzebowała już systemu oświetlenia łukowego opracowanego przez Teslę.

Drugim powodem, dla którego organizacja Edisona nie wykorzystała systemu Tesli, był fakt, że inni inżynierowie firmy opracowali alternatywę dla lamp żarowych. Ten nowy system — określany jako municypalny — mógł być używany w wypadku latarni ulicznych, jako że wykorzystywał większe lampy żarowe umieszczone w obwodzie szeregowym wysokiego napięcia.


Reklama


Gdy więc projekt oświetlenia łukowego został odłożony ad acta, Tesla, nie otrzymawszy żadnej nagrody, zdegustowany rzucił posadę. Swe notatki z pracy u Edisona zakończył wpisem: „Do widzenia Edison Machine Works!”. W sumie Tesla pracował dla Edison Machine Works przez sześć miesięcy.

Przeczytaj też o ponurym końcu kariery i życia Nikoli Tesli. Umierał osamotniony i odklejony od rzeczywistości.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki W. Bernarda Carlsona pt. Tesla. Geniusz na skraju szaleństwa, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Poznańskiego. Kliknij tutaj, by dowiedzieć się o niej więcej.

Autor
W. Bernard Carlson
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Seryjni mordercy II RP (2020).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.