Handel relikwiami w średniowieczu. Makabryczny biznes pozwalał zbijać niewyobrażalne fortuny

Osobliwe zajęcie miało historię niemal równie długą jak samo chrześcijaństwo. Szybko zyskało akceptację hierarchii kościelnej, potem zaś… zupełnie wymknęło się spod kontroli. Handel ludzkimi szczątkami i przedmiotami, które wiązano z pobożnymi zmarłymi pozwalał zbijać niewyobrażalne fortuny. I to mimo że w obiegu były… niemal same podróbki.

Już pierwsi wyznawcy chrześcijaństwa wierzyli, że zwłoki świątobliwych członków społeczności wymagają niezwykłego szacunku, a nawet czci. Miała je przepełniać mistyczna moc oraz łaska.


Zwłaszcza szczątki męczenników naznaczone były świętością, w której udział mógł mieć każdy, kto wszedł z nimi w styczność. To przekonanie sprawiło, że zwłoki zaczęto dzielić, rozsyłać do poszczególnych gmin, otaczać kultem. Z każdym kolejnym stuleciem zjawisko tylko przybierało na sile.

Źródło zdrowia, życia i… majątku

Relikwie – za które zaczęto uznawać także każdy przedmiot związany ze świętym – stanęły u podstaw całego ruchu pielgrzymkowego. Tysiące ludzi były gotowe przemierzać kontynent wszerz i wzdłuż, byle zetknąć się z doczesnymi pozostałościami patronów uważanych za szczególnie przychylnych i wpływowych.

Relikwiarz na głowę świętego Wojciecha. Fotografia z pierwszej połowy XX wieku.

Wierzono, że bliskość relikwii potrafi odmienić życie. Przynieść szczęście, zdecydować o urodzeniu zdrowego potomka, zagwarantować urodzaj na polach i zdrowie trzody w zagrodzie. Ich dotknięcie pozwalało natomiast odzyskać zdrowie albo wręcz… życie. Bo o cudach zmartwychwstania, zwłaszcza małych dzieci, donoszono właściwie bez przerwy.

Wokół zbiorów relikwii wyrastały fortuny klasztorów, miast i całych regionów. Duchowni prześcigali się w zbieraniu artefaktów uważanych za szczególnie cenne. W najzamożniejszych opactwach przechowywano ich dziesiątki bądź nawet setki.


Kwitł intratny handel relikwiami, zwłaszcza że od VIII wieku obowiązywała zasada, w myśl której konsekracja żadnej świątyni nie mogła się odbyć bez umieszczenia w niej świętych szczątków.

Relikwie masowe…

Za kupczeniem szły fałszerstwa. Nowe relikwie wytwarzano na wprost przemysłową skalę. Proceder rozwijał się tak prężnie, że jeden z papieży był zmuszony ogłosić, iż nie jest to efekt wielkiego oszustwa, lecz… kolejny cud!

O wielowiekowej fascynacji świętymi szczątkami i o największej polskiej kolekcji relikwii pisałem w książce: Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę.

Autentyczne relikwie były bowiem nie tylko zdolne uzdrawiać czy ożywiać, ale też bez końca się dzielić. Tak, że w efekcie mogło istnieć dwadzieścia prawdziwych stóp tego samego męczennika albo dwieście jego palców.

…i jedyne w swoim rodzaju

W cenie były oczywiście relikwie unikatowe, a najlepiej – także pomysłowe. Potrafiące działać na wyobraźnię tłumów i mające za sobą pociągającą historię.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Świątynia pod wezwaniem świętego Jerzego w Rzymie szczyciła się, iż jest w posiadaniu miecza, którym jej patron zgładził smoka.

Pewien francuski kościół poszedł nawet dalej. Wystawiano w nim miecz i puklerz, których archanioł Michał miał użyć w starciu z samym diabłem.


W Perugii przechowywano obrączkę ślubną Maryi Panny, a w Wenecji… taboret, na którym ponoć lubiła przesiadywać. Na potrzeby relikwiarskiego biznesu eksploatowano jednak przede wszystkim życiorys samego Chrystusa.

Hobby tylko dla bogatych

Każdy klasztor pragnął wejść w posiadanie odcisku boskiej stopy, Jezusowego napletka albo… słoju z jego oddechem. Marzyli zresztą także pojedynczy ludzie.

XV-wieczny relikwiarz zawierający kość palca nieznanego świętego. Walters Art Gallery w Baltimore (fot. Walters Art Gallery, lic. CC-BY-SA 3,0).

O ile maluczkim musiało wystarczać podziwianie relikwii z oddali, o tyle władcy i arystokraci sami kolekcjonowali święte przedmioty, w pełnym przekonaniu, że dopomogą im one w doczesnym życiu i ułatwią wędrówkę na drugą stronę. Jeśli dysponowało się wystarczającą fortuną, można było wejść w posiadanie cząstki nieba. Albo nawet: chwycić Pana Boga (lub przynajmniej któregoś z apostołów) za nogi.

Relikwie umieszczano w zbrojach, by zapewnić sobie zwycięstwo na bitewnym polu, lub w zamkowych murach, by uchronić je przed zburzeniem przez wroga. Prywatne kolekcje rosły do wprost monstrualnych rozmiarów.


Szczyt absurdu?

Wiele wydarzeń sprawiało, że na rynek trafiały nowe relikwie, a kolekcjonerzy zyskiwali szanse pomnożenia swoich zbiorów.

Na skutek złupienia Konstantynopola w 1204 roku Europę zalała najprawdziwsza fala świętych szczątków. Kilkadziesiąt lat wcześniej podobny efekt przyniosła druga wyprawa krzyżowa do Ziemi Świętej.

Filip II na obrazie pędzla wielkiego Tycjana. Ten XVI-wieczny król Hiszpanii zgromadził prawdopodobnie największą kolekcję relikwii w dziejach.

Obsesja na punkcie świętych przedmiotów sięgnęła szczytów absurdu w wieku XVI. Wtedy o relikwie wprost się potykano. A sławny prekursor reformacji Jan Kalwin utyskiwał, że do udźwignięcia wszystkich istniejących odłamków Krzyża potrzeba by trzystu ludzi. I to mimo że Chrystus niósł narzędzie swej kaźni w pojedynkę…

W tym właśnie okresie powstała prawdopodobnie największa kolekcja relikwii w dziejach Europy. Król Hiszpanii Filip II zgromadził ponoć 7421 świętych obiektów. W tym jedenaście nienaruszonych, całych ciał, sześćset nóg i rąk, prawie trzysta pięćdziesiąt żył i trzysta głów… Ale to już temat na osobny artykuł (kliknij tutaj, by go przeczytać).


Bibliografia

  1. Bonser W., The Cult of Relics in the Middle Ages, „Folklore”, t. 73 (1962).
  2. Bynum C.W., Gerson P., Body-Part Reliquaries and Body Parts in the Middle Ages, „Gesta”, t. 36 (1997).
  3. Freeman C., Holy Bones, Holy Dust. How Relics Shaped the History of Medieval Europe, Yale 2012.
Autor
Kamil Janicki
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.