Rekonstrukcja wyglądu miasta w Muzeum Narodowym Kartaginy

Historia Kartaginy. Najgroźniejszy konkurent starożytnego Rzymu

Strona główna » Starożytność » Historia Kartaginy. Najgroźniejszy konkurent starożytnego Rzymu

Punicka flota kontrolowała wszystkie najważniejsze szlaki handlowe w zachodniej części Morza Śródziemnego. W przededniu pierwszej konfrontacji z Rzymem Kartagińczycy kontrolowali też bezpośrednio rozleglejsze terytorium niż obywatele Wiecznego Miasta. Jak powstało ich imperium i co stało u podstaw kartagińskiej potęgi?

Fenickie statki kupieckie, początkowo napędzane wyłącznie wiosłami, były znajomym widokiem w całym świecie śródziemnomorskim od początku ostatniego tysiąclecia p.n.e. Fenicjanie, semicki lud, którego wielkie miasta Tyr i Sydon leżały na wybrzeżu dzisiejszego Libanu, zakładali osady handlowe w całym basenie Morza Śródziemnego. Archeologia dostarcza dowodu ich obecności na Półwyspie Iberyjskim od VIII wieku, prawdopodobnie jednak byli aktywni w tym rejonie już wcześniej (…).


Reklama


Legendarne początki

Kartagina nie była pierwszą fenicką osadą w Afryce – Utyka (Utica) była z pewnością starsza – ale wygląda na to, że od początku miała szczególne znaczenie. Późniejszy mit mówił o Elissie (fenickiej Eliszat) albo Dydonie, która uciekła z Tyru, kiedy jej brat, król Pigmalion, zgładził jej męża, i w 814 roku założyła Kartaginę.

Gdy Libijczycy zgodzili się odstąpić jej taki skrawek gruntu, jaki zdoła pokryć skóra wołu, Elissa pocięła skórę na wąskie paski, co pozwoliło jej zażądać znacznie więcej ziemi, niż przewidywano, dając pierwszy pokaz owej chytrości, którą Rzymianie i Grecy uważali za typową cechę Punijczyków. Później Elissa wybrała śmierć na płonącym stosie zamiast ślubu z libijskim królem Hiarbasem, chroniąc w ten sposób swój lud i dochowując wiary zmarłemu mężowi.

Port Kartaginy około 200 roku p.n.e.
Port Kartaginy około 200 roku p.n.e. Rekonstrukcja z pracy doktorskiej J.G. De Gijta pt. A History of Quay Walls, Techniques, types, costs and future.

Czy w tej legendzie jest choćby cień prawdy, nie da się stwierdzić, gdyż mity założycielskie były w świecie grecko-rzymskim powszechne i często fabrykowane. Nie wiemy, co mówili o początkach swego miasta sami Kartagińczycy. Wykopaliska nie ujawniły dotychczas żadnych śladów osadnictwa przed samym końcem VIII wieku.

Wierność tradycji czyli ofiary z dzieci

Nie ulega wątpliwości, że Kartagina przez całe swoje dzieje utrzymywała ścisłą więź z Tyrem. Corocznie wysyłano ekspedycję w celu złożenia ofiary w świątyni Melkarta (Króla Miasta) w Tyrze, czego nie zaniechano, nawet kiedy Kartagina wzrosła w potęgę i zaczęła zakładać własne kolonie.


Reklama


Miasto pozostawało zdecydowanie fenickie pod względem języka i kultury; przyjęcie pewnych helleńskich i libijskich zwyczajów nie zmieniło jego zasadniczego charakteru.

W co najmniej jednym aspekcie praktyk religijnych Kartagińczycy byli bardziej konserwatywni niż mieszkańcy Tyru. Kontynuowali potworne ofiary molk z małych dzieci, które zabijano i palono na cześć Baala Hammona i jego małżonki Tanit – zwyczaj, który w Tyrze porzucono jeszcze przed założeniem Kartaginy.

Najstarszą konstrukcją odkrytą dotąd przez archeologów w Kartaginie jest tofet Salammbô, okręg kultowy, gdzie odbywał się ten rytuał, a wykopaliska wskazują, że praktyki te trwały do roku 146. Co niepokojące, udział ofiar, w których dziecko zastępowano jagnięciem lub innym zwierzęciem, zmniejszał się, zamiast rosnąć na przestrzeni wieków.

Tekst stanowi fragment książki Adriana Goldsworthy’ego pt. Upadek Kartaginy. Historia wojen punickich (Rebis 2021).

Podobne tofety odkryto w innych kartagińskich osiedlach, jednak rzadko, jeśli w ogóle, na stanowiskach zakładanych bezpośrednio przez Fenicjan. Religia w Kartaginie była ściśle kontrolowana przez państwo, a jej najwyżsi urzędnicy łączyli funkcję polityczną i sakralną.

Pierwszy konkurent. Rywalizacja Punijczyków z Grekami

Kartagińskie osiedla zamorskie pozostawały, jak fenickie, przede wszystkim ośrodkami handlowymi, jednak począwszy od VI wieku weszły w bezpośrednią rywalizację z greckimi koloniami, które zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu.

Główną siłą napędową stojącą za helleńską kolonizacją był niedostatek dobrych, nadających się do uprawy ziem w stosunku do potrzeb rosnącej populacji. Zakładane przez Greków kolonie były replikami miast-państw, czyli poleis (l. poj. polis), samej Hellady, społecznościami, w których status zazwyczaj uzależniony był od posiadanej ziemi.

Konkurencja między rywalami z równym zapałem eksploatującymi terytoria dla własnej korzyści przerodziła się w otwarty konflikt, głównie o kontrolę nad Sycylią. Liczby sprzyjały greckim kolonistom, gdyż kartagińskie osiedla były zawsze niewielkich rozmiarów, na ich szkodę działał jednak brak jedności politycznej.


Reklama


Szczególnie zajadły ton nadały temu konfliktowi głębokie różnice religijne między jego stronami i nierzadko dochodziło do bezczeszczenia sanktuariów i świątyń. Postawa ta złagodniała nieco, kiedy państwo kartagińskie zaczęło przyjmować niektóre z greckich bóstw. Kult Demeter i Kory (Persefony) został oficjalnie wprowadzony w Kartaginie w roku 396 dla przebłagania bogiń, gdy po zniszczeniu jednej z ich świątyń na Sycylii przebywającą tam punicką armię zaczęła dziesiątkować zaraza.

W toku długich zmagań o Sycylię los uśmiechał się to do jednej, to do drugiej ze stron. W 480 roku Grecy odnieśli wielkie zwycięstwo pod Himerą (dzis. Imera Settentrionale), sukces, który szczęśliwie zbiegł się w czasie z odparciem inwazji Kserksesa na Grecję pod Salaminą w tym samym roku oraz pod Platejami w roku 479 i wywołał wielkie zadowolenie w całym świecie hellenistycznym.

Rekonstrukcja wyglądu miasta w Muzeum Narodowym Kartaginy
Rekonstrukcja wyglądu miasta u szczytu potęgi eksponowana w Muzeum Narodowym Kartaginy (fot. Damian Entwistle, lic. CC-BY-SA 2,0).

Grecki atak na Kartaginę

Mimo porażki Kartagińczycy nie ustępowali i Grecy coraz częściej zmuszeni byli godzić się na przywództwo tyranów, takich jak Dionizjos i Agatokles, albo najemnych wodzów (Pyrrus był jednym z ostatnich), by móc kontynuować walkę.

W 310 roku Agatokles, tyran Syrakuz, wylądował z wojskami na przylądku Bon w północnej Afryce i zagroził bezpośrednio samej Kartaginie. Wywołało to panikę i wstrząsy polityczne w stolicy. Agatokles pokonał znacznie liczniejszą armię kartagińską, odciągając żołnierzy z punickich sił ekspedycyjnych.

Ostatecznie nie był w stanie podjąć szturmu na Kartaginę, nie zdołał też podburzyć do buntu wystarczająco wielu jej libijskich poddanych, by ją śmiertelnie osłabić. Porzuciwszy swoje wojska, wrócił do Syrakuz, skąd aż do śmierci w 289 roku panował nad znaczną częścią Sycylii.


Reklama


Interwencja Pyrrusa na wyspie początkowo powstrzymała odradzającą się władzę Kartaginy, zakończyła się jednak niepowodzeniem, gdy w roku 276 jego sprzymierzeńcy zwrócili się przeciwko niemu, a Kartagińczycy rozgromili jego flotę. W momencie wybuchu wojny z Rzymem Kartagina była bezdyskusyjnie panią całej południowej i zachodniej Sycylii.

Narodziny imperium. Kartagińska hegemonia na Morzu Śródziemnym

W V wieku kartagińska potęga w Afryce nieprzerwanie rosła, być może po części dla zrekompensowania niepowodzeń na Sycylii.

Miasto przestało płacić daniny nałożone przez lokalnych libijskich władców i przejęło kontrolę nad wszystkimi innymi fenickimi miastami w okolicy, zwłaszcza nad Hadrumetum (ob. Susa) i Utyką.

Ruiny Kartaginy na współczesnej fotografii.

W połowie stulecia kartagińskie floty podjęły wielkie wyprawy badawcze wzdłuż wybrzeży północnej Afryki – przekroczyły Cieśninę Gibraltarską i płynęły setki mil wzdłuż zachodniej linii brzegowej. Trwalszym skutkiem tych przedsięwzięć było utworzenie kolejnych faktorii handlowych w Afryce, jednocześnie zaś rozbudowywano wciąż osiedla na Półwyspie Iberyjskim.

Kontrola nad wszystkimi tymi placówkami w kluczowych nadbrzeżnych lokalizacjach – gdyż kartagińskie osiedla zawsze rozwijały się wokół dobrych naturalnych portów – w połączeniu z potęgą punickiej floty zapewniła miastu panowanie nad wszystkimi głównymi szlakami handlowymi w zachodniej części basenu Morza Śródziemnego. Jego kupcy prowadzili wszędzie interesy w najbardziej sprzyjających warunkach, podczas gdy ci innych nacji płacili cła i myta, które dodatkowo wzbogacały miejską szkatułę.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Niezwykłe bogactwo Punijczyków

Olbrzymie bogactwo Kartaginy znajdowało odzwierciedlenie w nieprzerwanym rozroście miasta oraz w splendorze jego budowli i instalacji obronnych. Pozostałości nowych dzielnic miasta wskazują, że wznoszono je według precyzyjnego planu, nieustępującego zasadom najbardziej zaawansowanej ówczesnej urbanistyki hellenistycznej, choć nie tak sztywnego jak one.

Handel nie był jedynym źródłem zamożności miasta. Nie można zapominać, że bogactwo Kartaginy pochodziło także z wysoce zorganizowanej i wydajnej bazy rolniczej. Traktat agronomiczny kartagińskiego arystokraty Magona, pochodzący prawdopodobnie z końca IV wieku, wywarł olbrzymi wpływ na resztę świata, kiedy po 146 roku przetłumaczono go na grekę i łacinę. Magon pisał o sposobach zarządzania wielkim majątkiem ziemskim zatrudniającym przynajmniej w części niewolną siłę roboczą, uzupełnianą przez libijskich chłopów.


Reklama


W 300 roku Kartagińczycy kontrolowali bezpośrednio mniej więcej połowę terytorium dzisiejszej Tunezji, a większa część tych ziem znajdowała się w posiadaniu arystokracji. Kartagińscy nobile byli posiadaczami ziemskimi w takim samym stopniu jak elity rządzące innych miast, z Rzymem włącznie.

Grunty były żyzne (znacznie bardziej niż dziś), klimat łagodny, a obfitość plonów zapowiadała czasy, kiedy afrykańskie prowincje będą wielkimi spichrzami imperium rzymskiego. Posiadłości te produkowały olbrzymie ilości zboża, a przede wszystkim owoce, z których słynęła Afryka, takie jak winogrona, figi, oliwki, migdały i granaty.

Tekst stanowi fragment książki Adriana Goldsworthy’ego pt. Upadek Kartaginy. Historia wojen punickich (Rebis 2021).

Kiedy żołnierze Agatoklesa wylądowali w Afryce, nie mogli się podobno nadziwić płodności kartagińskich gospodarstw rolnych. Zaspokajały one nie tylko potrzeby miasta, ale zapewniały też pokaźną nadwyżkę na eksport.

Godny konkurent Rzymu

W 300 roku tereny kontrolowane przez Kartaginę były znacznie większe niż ager Romanus, ziemie należące do ludu rzymskiego, i dorównywały sumie ich oraz terytoriów sprzymierzeńców Rzymu. Ich plony były prawdopodobnie znacznie wyższe, gdyż wiele ziem w Italii było gorszej jakości. Lecz korzyści z tego rolniczego bogactwa nie były dzielone równo i cieszyli się nimi w dużej mierze sami Kartagińczycy, a przede wszystkim ich arystokracja.


Reklama


Kartagina przejawiała niechęć do nadawania obywatelstwa i praw politycznych rdzennym mieszkańcom obszarów, które obejmowała kontrolą. Obywatele kartagińskich i fenickich społeczności zajmowali uprzywilejowaną pozycję, podobnie jak ludzie mieszanego pochodzenia nazywani przez Greków Libofenicjanami (Libofojnikes), inni jednak pozostawali jednoznacznie podporządkowanymi sprzymierzeńcami lub poddanymi.

Tak więc rozszerzenie punickiej hegemonii na Afrykę, Hiszpanię, Sycylię i Sardynię nie pociągnęło za sobą znacznego powiększenia grona kartagińskich obywateli. Libijska ludność w wielkich posiadłościach była, jak się wydaje, przywiązana do ziemi i miała niewiele swobody. Libijskie społeczności sprzymierzone z Kartaginą cieszyły się pewną autonomią wewnętrzną, ale były wyraźnie podporządkowane punickiej woli. (…)

Ruiny Kartaginy na współczesnej fotografii.

Inne sprzymierzone ludy, takie jak numidyjskie królestwa w Afryce, cieszyły się większą lub mniejszą autonomią, ale czerpały niewiele korzyści z przynależności do kartagińskiego imperium, któremu płaciły daniny i za które były często zobowiązane walczyć zbrojnie.

Ustrój, który zachwycił Arystotelesa

Kartagina pierwotnie była monarchią, z władzą królewską o silnie religijnym charakterze, ale już od III wieku głowami państwa byli dwaj wybierani corocznie sufeci. Nie wiadomo, czy urząd ten wyewoluował z monarchii, czy też ją zastąpił, jednak fakt, że Grecy używali w odniesieniu do niego słowa basileus (król), wskazuje, że istniał między nimi związek.

Charakter punickiej monarchii jest przedmiotem zażartych sporów wśród historyków, ale niewykluczone, że była ona elekcyjna. Majątek był nie mniej istotny niż zasługi, gdy wybierano sufetów, którzy sprawowali najwyższą władzę cywilną i religijną, ale nie mieli dowództwa nad armią.

Funkcje doradcze pełniła trzydziestoosobowa rada starszych (geruzja) nadzorowana przez inny organ, Trybunał Stu Czterech, z którego prawdopodobnie rekrutowani też byli jej członkowie. Jeśli sufeci i Trzydziestu zgadzali się co do trybu działania, byli władni wprowadzić go w życie. Jeśli nie zdołali dojść do porozumienia, wówczas propozycje przedstawiano do rozstrzygnięcia zgromadzeniu ludowemu.


Reklama


Na zebraniach tych każdy obywatel miał prawo zgłosić kontrpropozycję. Jasne jest, że stosunkowo niewielka liczba arystokratycznych rodów dominowała w radzie i prawdopodobnie monopolizowała urząd sufetów. Znacznie mniej jasne są szczegóły polityki wewnętrznej miasta i choć zachowały się pewne sygnały sporów i walk stronnictw, niemożliwością jest przedstawić ich precyzyjny opis.

Greccy filozofowie, zwłaszcza Arystoteles, chwalili Kartaginę za jej zrównoważony ustrój łączący elementy monarchii, arystokracji i demokracji, który pozwalał jej uniknąć chronicznej niestabilności będącej słabym punktem większości państw greckich.

Przeczytaj też o najpotężniejszej formacji zbrojnej antycznego świata. Rządziła na polach bitew aż do epoki legionów rzymskich.

Źródło

Powyższy tekst stanowi fragment książki Adriana Goldsworthy’ego pt. Upadek Kartaginy. Historia wojen punickich. Ukazała się ona nakładem Domu Wydawniczego Rebis w 2021 roku.

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. Tekst został poddany podstawowej obróbce korektorskiej.

Autor
Adrian Goldsworthy
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.