Islamski radykalizm i nazizm. Hitler miał na Bliskim Wschodzie rzesze fanatycznych zwolenników

„Szaleństwo na punkcie Hitlera rozprzestrzeniało się w wielu zakątkach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej niczym paskudna wysypka” – pisze Christopher Hale. Islamscy radykałowie ochoczo popierali III Rzeszę. I byli gotowi przelewać za nią krew.

29 kwietnia 1945 roku, na dzień przed swoim samobójstwem, Hitler nagle doszedł do wniosku sobie, że mógł łatwo wygrać II wojnę światową. Wystarczyło… połączyć nazizm z dżihadem i rozpocząć świętą ofensywę w imieniu proroka!


W bunkrze pod Berlinem oszalały dyktator zaczął snuć wizję chwały, której został pozbawiony – rzecz jasna – przez zdradzieckich współpracowników: 

Cały świat islamu drżał na wieść o naszych zwycięstwach. Egipcjanie, Irakijczycy i cały Bliski Wschód gotowi byli się zbuntować. Pomyślcie tylko, co moglibyśmy zrobić (…). Mieliśmy wielką szansę prowadzenia genialnej polityki wobec islamu!

Adolf Hitler i Amin al-Husajni ucinają sobie przyjacielską pogawędkę (Bundesarchiv/Heinrich Hoffmann /CC-BY-SA 3.0).
Adolf Hitler i Amin al-Husajni ucinają sobie przyjacielską pogawędkę (Bundesarchiv/Heinrich Hoffmann /CC-BY-SA 3.0).

Największy zwolennik Hitlera na Bliskim Wschodzie

Rzeczywiście III Rzesza mogła prowadzić taką „genialną” politykę. Na pewno byli na nią otwarci sami muzułmanie – a w każdym razie znaczny odsetek mieszkańców Bliskiego Wschodu.

Fanatycznie zaangażowanego zwolennika nazizm znalazł w Mohammadzie Aminie al-Husajnim: wielkim muftim Jerozolimy od 1921 roku, czyli de facto najbardziej wpływowym i najwyżej postawionym przedstawicielu społeczności muzułmańskiej w Palestynie. Zarówno na niego, jak i na wielu innych radykałów, antyżydowskie orędzia Führera  działały hipnotyzująco i to już od roku 1933.


Jak pisze Christopher Hale w książce Kaci Hitlera. Brudny sekret Europyszaleństwo na punkcie Hitlera rozprzestrzeniało się w wielu zakątkach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej niczym paskudna wysypka”.

Sam mufti podjął zmasowaną kampanię nienawiści wymierzoną w półmilionową populację palestyńskich Żydów. Podczas arabskiej rewolty w 1937 roku zainspirowane przez niego bandy organizowały ataki na Żydów i na tolerujących ich obecność w swoim mandacie Brytyjczyków.

Z Himmler Al-Husajnim spotykał się również Himmler (Bundesarchiv/ Kurt Alber/CC-BY-SA 3.0).
Z Al-Husajnim spotykał się również Himmler (Bundesarchiv/ Kurt Alber/CC-BY-SA 3.0).

Luftwaffe wspiera islamistów

W końcu al-Husajni został zmuszony do wyjazdu z Jerozolimy, ale to nie stępiło jego determinacji.

Przeniósł się do Bejrutu, gdzie gorliwie nawoływał do tępienia wyznawców judaizmu. Następnie – już podczas wojny – uciekł do Bagdadu, gdzie niejako w imieniu III Rzeszy pomógł zorganizować powstanie, które miało obalić władze i dać początek nazistowskiemu dżihadowi. Christopher Hale pisze:


Al-Husajni konspirował z pronazistowskim irackim nacjonalistą Raszidem Alim al-Gailanim, który przeprowadził zamach stanu przeciwko probrytyjskiemu reżimowi Haszymitów. W maju 1941 (…) wojska irackie otoczyły brytyjską bazę sił powietrznych w Habbanii.

Nieudolnie wsparły je siły specjalne, zwerbowane (…) przez byłego ambasadora Niemiec w Iraku, oraz kilka bombowców Luftwaffe, którym po wykonaniu paru bezowocnych misji przeciwko oblężonej bazie brytyjskiej skończyło się paliwo.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Zaangażowanie III Rzeszy, akurat szykującej się do ataku na Związek Radziecki, było minimalne. W efekcie Brytyjczycy bez problemów stłumili rewoltę. Buntownicy za „sukces” poczytywali sobie tylko to, że zdążyli zamordować z zimną krwią około dwustu osób, głównie Żydów.

Widząc, że walka bez konkretnej pomocy ze strony nazistów nie przynosi efektów, Mufti postanowił skontaktować się z samym Hitlerem. W przebraniu kobiety wyjechał do Włoch, a stamtąd do Niemiec.

Raszid Alim al-Gailani (z kartką w ręku) i Amin al-Husajni podczas uroczystości związanych z rocznicą zamachu stanu w Iraku (domena publiczna).
Raszid Alim al-Gailani (z kartką w ręku) i Amin al-Husajni podczas uroczystości związanych z rocznicą zamachu stanu w Iraku (domena publiczna).

„Jedynym celem Niemiec będzie…”

W listopadzie 1941 roku Führer przyjął go na długiej audiencji i zapewnił, że w przyszłości jego wojska na pewno dotrą na Bliski Wschód, a wtedy „jedynym celem Niemiec będzie zniszczenie Żydów żyjących na ziemiach arabskich i znajdujących się pod ochroną władzy brytyjskiej”.

Słysząc to, Al-Husajni postanowił z całą mocą zaangażować się w przekonywanie muzułmanów do wsparcia nazizmu. Głównie za jego przyczyną do bośniackiej jednostki Waffen-SS wstąpiło 20 000 wyznawców islamu.


Sam mufti jasno precyzował swoje plany: chciał wywołać kolejne powstanie na Bliskim Wschodzie, tym razem zakrojone na wielką skalę.

W kazaniach wygłaszanych w Berlinie przekonywał, że „żydowskie wpływy podburzają narody, wciągając je w destrukcyjną wojnę na wyniszczenie”W audycjach radiowych grzmiał: „światowe Żydostwo prowadzi dziś armie alianckie w kierunku otchłani demoralizacji i zniszczenia, tak jak to robiło w czasach Proroka”.

Przeczytaj też: Waffen-SS w liczbach. Milion Europejczyków w służbie Hitlerowi

Arabska siła bojowa

Plany muftiego były szeroko zakrojone. Wzywał nazistów do skupienia wysiłku zbrojnego na Afryce Północnej, tak by Afrika Korps Rommla stanowił wyłącznie forpocztę wielkiego buntu. Przekonywał, że należy:

(…) utworzyć oddziały Arabów jako siłę bojową i wyposażyć je. Pomaszerują do Egiptu i innych krajów arabskich, żeby niepokoić i nękać wroga (…) oraz by wspierać powstania wewnątrz kraju (…). Wysłać broń i uzbrojenie na tyły wroga w Egipcie, a następnie do Palestyny, Syrii i Iraku w celu przygotowania gruntu do powstania.

Amin al-Husajni w czasie spotkania z muzułmańskimi ochotnikami walczącymi u boku III Rzeszy (Bundesarchiv,/CC-BY-SA 3.0).
Amin al-Husajni w czasie spotkania z muzułmańskimi ochotnikami walczącymi u boku III Rzeszy (Bundesarchiv,/CC-BY-SA 3.0).

Führer nie uwierzył jednak w kluczowe znaczenie wojny na Bliskim Wschodzie. Zamiast uderzyć całymi swoimi siłami na roponośne tereny Półwyspu Arabskiego i na Palestynę, rozpoczął ofensywę przeciwko ZSRR. Autor Katów Hitlera sugeruje, że gdyby poszedł za radą muftiego, jego sukces byłby pełny:

Niemiecki Wehrmacht mógł z łatwością rozbić osłabione, kiepsko wyposażone siły brytyjskie stacjonujące w Egipcie i Palestynie. Grupy operacyjne Heydricha siałyby zniszczenie w Tel Awiwie i w Palestynie. Luftwaffe dokonywałaby nalotów na garnizony brytyjskie i zmiotłaby je z powierzchni ziemi aż do granicy z Indiami Brytyjskimi.


W ten sposób Hitler mógłby wygrać II wojnę światową, a jednocześnie wymordować pół miliona Żydów żyjących w Palestynie. Na szczęście dyktator uwierzył w nazistowski dżihad dopiero na dzień przed śmiercią.

W efekcie Niemcy zdołali stworzyć w Afryce Północnej tylko jeden obóz koncentracyjny  – pod Tunisem, zaraz przed tym jak alianci wyparli Rommla z Libii.

Przeczytaj również o Legionie Góralskim Waffen SS. Była to jedna z największych kompromitacji hitlerowskiej armii

Bibliografia

  • Chritopher Hale, Kaci Hitlera. Brudny sekret Europy, Znak 2012.
Autor
Kamil Janicki
2 komentarze
  • Al-Husseini to był nacjonalista z bogatej palestyńskiej rodziny a islamem posługiwał się w instrumentalny sposób i sam był wykorzystywany jako narzędzie przez Hitlera, który osobiście gardził Arabami jako rzekomo stojącymi niżej od nordyckich Europejczyków. Allah azzawajal zabrania prześladować ludzi ze względu na ich narodowość. Oddawanie czci jakiemuś wodzowi jak Hitler albo rzeczy czy cesze jak państwo czy rasa to szirk, czyli wielobóstwo. Dlatego muzułmanin wyznający nacjonalizm, faszyzm czy rasizm jest co najmniej obłudnikiem, który sobie wybiera z religii, to co jest akurat wygodne dla własnych celów.
    To nie jest naśladowanie przykładu Proroka Muhammada, sallaAllahu alaihi wa salam, którego wychowywała Afrykanka Umm Ayman i który miał dwie żydowskie żony, jego bliskim pomocnikiem był Abdullah, nawrócony rabin z Jasribu, a pierwszym muezzinem Afrykańczyk Bilal. Niech Allah azzawajal będzie z nich wszystkich zadowolony. Chyba to świadczy wystarczająco o braku przesądów rasowych od początku Ummy.
    Jeżeli chodzi o konflikt ze współczesnymi Żydami, to można ich zwalczać tylko za to co robią, a nie za to jakiego są pochodzenia. Zawsze jest dla nich miejsce w muzułmańskim państwie, jeżeli przestrzegają reguł i uczciwie żyją, powstrzymując się od lichwy, oszukiwania czy demoralizowania innych itp. Prześladowanie za pochodzenie to wynik odejścia od wiary na skutek ludzkiej chciwości albo przesądów jak nacjonalizm, powoływanie przy tym się na islam to pretekst i oszukiwanie ludzi.

    • Ciekawy i rozsądny punkt widzenia, przedstawiony obrazowo i logicznie. Szkoda, że rzadko spotykany, bo wiele wnosi.

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.