Kolonializm w XIX wieku. Krwawy bilans nieludzkiej polityki mocarstw

Strona główna » XIX wiek » Kolonializm w XIX wieku. Krwawy bilans nieludzkiej polityki mocarstw

Polowania na ludzi. Wojny na wyniszczenie. Planowa eksterminacja oraz epidemie chorób zakaźnych. Polityka XIX-wiecznych mocarstw kolonialnych kosztowała życie dziesiątek milionów ludzi na całym świecie. Potworne zbrodnie kolonializmu nigdy nie zostały osądzone.

Jeszcze w XIX w. poza Europą zdarzało się, że „szok bakteryjny” niemal doprowadzał do unicestwienia całych populacji. W następstwie przywleczonych epidemii ludność Tahiti zmalała w 1881 r. do 6000 osób, czyli mniej niż jedna dziesiąta populacji w latach 60. XVII w., gdy wyspę odwiedzali Bougainville i Cook.


Reklama


Polowania na Aborygenów

Z tego samego powodu populacja Kanaków we francuskiej Nowej Kaledonii zmalała w drugiej połowie XIX w. o 70%. Na Fidżi w jednym tylko roku 1875 umarła w następstwie epidemii grypy ponad jedna czwarta spośród 200-250 tys. mieszkańców. Wiele północnoamerykańskich szczepów indiańskich wyginęło w następstwie ospy, cholery i gruźlicy.

Większość XIX-wiecznych pandemii dosięgła także Indian w Nowym Świecie. Nie tyle wskutek chorób, ile w efekcie frontalnego ataku na ich sposób życia po wybuchu „gorączki złota” populacja Indian kalifornijskich spadła w latach 1848-1860 z około 100-250 tys. do 25-35 tys. osób. Pod tymi liczbami kryją się terror i masowe mordy przybierające rozmiary ludobójstw.

Do końca lat 70. XIX wieku na Tasmanii nie było już przedstawicieli rdzennej ludności (Robert Dowling/domena publiczna).
Do końca lat 70. XIX wieku na Tasmanii nie było już przedstawicieli rdzennej ludności (Robert Dowling/domena publiczna).

W latach 1803-1876 ludność Tasmanii zmalała z około 2 tys. osób do zera. Do 1850 r., nim czasy bezprawia dobiegły końca, w Australii urządzano regularne polowania na Aborygenów, dokonywane na nich zabójstwa pozostawały bezkarne.

Tubylcy często stawiali opór; w potyczkach i zamieszkach padały śmiertelne ofiary także po stronie białych. Przypuszczalnie co dziesiąty „ponadliczbowy” przypadek śmiertelny wśród Aborygenów był wynikiem bezpośredniej przemocy.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Ospa, która pojawiła się w 1789 r., zaledwie kilka miesięcy po przybyciu pierwszych Europejczyków, ogólne pogorszenie się materialnych warunków życia oraz stres kulturowy przyczyniły się w decydujący sposób do dramatycznego spadku liczby Aborygenów. Około 1788 r. na całym kontynencie australijskim żyło szacunkowo 1,1 mln Aborygenów, a w 1860 r. już tylko 340 tys.

Straty Europejczyków i Amerykanów

Strat ludzkich, które spowodowała imperialna ekspansja Europejczyków, nie można oszacować w wiarogodny sposób. Niemniej należy podjąć próbę choćby przybliżonego policzenia strat w ludziach, które pociągnęła za sobą kolonizacja. Należą do nich także straty po stronie Zachodu, głównie wśród odkomenderowanych do służby w tropikach niższych rangą wojskowych.


Reklama


Genewski historyk Bouda Etemad ustalił, że w latach 1750-1913 w toczących się w krajach zamorskich wojnach kolonialnych zginęło w boju lub w następstwie chorób 280-300 tys. europejskich oraz (na Filipinach) północnoamerykańskich żołnierzy. Najniebezpieczniejszymi krajami były dla europejskich żołnierzy Indie i Algieria.

Do tego należy doliczyć tubylcze oddziały pomocnicze w wojskach kolonialnych z niemal 120 tys. poległych. Liczbę azjatyckich i afrykańskich wojowników, którzy padli w walkach z białymi, Etemad szacuje na 0,8-1 mln ludzi. Pozostałe straty wśród nie-Europejczyków są niepoliczalne.

Artykuł stanowi fragment książki Jürgena Osterhammela pt. Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata (Wydawnictwo Poznańskie 2020).
Artykuł stanowi fragment książki Jürgena Osterhammela pt. Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata (Wydawnictwo Poznańskie 2020).

50-60 milionów ofiar w samych Indiach

Do skutków choc colonial Etemad zalicza także niezwykle wysoką śmiertelność w Indiach w latach 1860-1921, opierając się na szacunkach, zgodnie z którymi liczba ofiar przypisywanych czynnikom zewnętrznym, klęskom głodu i stanowiącej nowość „ekologii choroby” [Krankheitsökologie] 28 mln. Wysokiej śmiertelności w Indiach nie można wytłumaczyć kolonialnymi masakrami ani innymi dokonywanymi z premedytacją przestępstwami Brytyjczyków.

Według Etemada również zaledwie około 5% dodatkowych przypadków śmiertelnych to skutek katastrofalnych klęsk głodu w latach 1860-1890. To zjawiska towarzyszące modernizacji (rozwój kolejnictwa, budowa wielkich systemów nawadniających, wzrost mobilności, urbanizacja w złych warunkach higienicznych) sprzyjały szerzeniu się malarii i innych rodzimych, a więc nie przywleczonych z zewnątrz, chorób.


Reklama


Tylko uwzględnienie Indii oraz najróżniejszych pośrednich skutków uzasadnia bardzo wysoką liczbę 50-60 mln nieeuropejskich „ofiar kolonialnej ekspansji”, którą podaje Etemad, prowokując konkluzję o „kolonialnym Holocauście”, aczkolwiek przezornie jej nie formułując.

Europejczycy niemal zawsze nieśli śmierć

W odróżnieniu od Ameryki po 1492 r., Cejlonu we wczesnej nowożytności i właśnie wspomnianych przypadków w Australii i Oceanii, szok bakteryjny wywołany w XIX w. w Afryce i Azji przywleczeniem chorób przez kolonialnych zdobywców nie odegrał większej roli. Jego działanie było raczej odwrotne, ponieważ to Europejczycy nie byli uodpornieni na niektóre występujące endemicznie choroby.

Europejscy kolnialiści niemal zawsze nieśli ze sobą śmierć i cierpienie rdzennej ludności (domena publiczna).
Europejscy kolonialiści niemal zawsze nieśli ze sobą śmierć i cierpienie rdzennej ludności (domena publiczna).

Kolonialne podboje prowadziły wszędzie do destabilizacji politycznej, społecznej i biologicznej. Wojnom tym i idącym za nimi „pacyfikacjom”, czyli tłumieniu ruchów oporu, które same przynosiły bardzo duże straty, towarzyszyły zaburzenia w lokalnej wytwórczości, ucieczki ludzi z ich odwiecznych siedzib oraz szerzące się wskutek panujących warunków choroby o charakterze dotychczas endemicznym.

Europejska inwazja prowadziła niemal nieuchronnie do strat w ludności, szczególnie na subsaharyjskich obszarach Afryki, na których jej kumulacja przypadła na lata 1882-1896. W drugim okresie, który rozpoczął się na początku XX w., koniec wielkich konfliktów zbrojnych oraz początek kolonialnej polityki zdrowotnej stworzyły warunki ogólnie sprzyjające przyrostowi naturalnemu ludności.


Reklama


Eksterminacja połowy mieszkańców Kongo

Rozmiary kryzysu związanego z ekspansją byty bardzo różne. Najgorsze warunki panowały w Wolnym Państwie Kongo, które na odbywającej się w 1884/1885 r. w Berlinie konferencji poświęconej Afryce przyznano królowi Belgów Leopoldowi II jako swego rodzaju prywatną kolonię.

Niezwykle brutalne rządy kolonialne, które zaniechały jakiejkolwiek troski o tubylców, traktując ich jako przedmiot wyzysku, mogły doprowadzić w latach 1876-1920 do zmniejszenia się ludności o połowę, jakkolwiek podawana dziś w międzynarodowych mediach liczba 10 mln „zamordowanych” Kongijczyków nie znajduje potwierdzenia w wiarygodnych źródłach.

Dzieci z Kongo Belgijskiego okaleczone przez siły kolonialne (domena publiczna).
Dzieci z Kongo Belgijskiego okaleczone przez siły kolonialne (domena publiczna).

W Algierii, gdzie brutalne tłumienie rozruchów trwało trzy dziesięciolecia, liczba ludności tubylczej zmniejszała się w latach 1830-1856 o 0,8% rocznie. W szczególnie złych latach 1866-1870 na Algierczyków spadły dodatkowe plagi w postaci suszy, chorób i szarańczy. Trwały wzrost demograficzny zaczął się dopiero po 1870 r.

Arenami strasznych i pochłaniających mnóstwo ofiar wojen były Sudan, Wybrzeże Kości Słoniowej oraz Afryka Wschodnia. Tam, gdzie trwał opór tubylców, walki ciągnęły się latami. Na przykład w Ugandzie około 20 tys. żołnierzy brytyjskich prowadziło w latach1893-1899 brutalną wojnę. Mimo zastosowania nowinki technicznej, jaką był karabin maszynowy, sama wojna nie była dla Brytyjczyków łatwa.

Niemieckie zbrodnie w Afryce Południowo-Zachodniej

Prowadzili ją, stosując metodę „spalonej ziemi”, która miała na celu zrujnowanie podstaw egzystencji ludności cywilnej, szczególnie hodowli bydła. W niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej niemiecka kolonialna Schutztruppe oraz przysłany z Niemiec korpus ekspedycyjny marynarki wojennej przystąpiły w latach 1904-1907 do tłumienia oporu plemion przy użyciu niebywale okrutnych metod.

Polegającą na eksterminacji wojnę z Afrykanami prowadzono także po ich klęsce. Jej ofiarami padali zarówno ludzie niezaangażowani w działania wojenne, jak i jeńcy wojenni.

Niemcy z Afryce Południowo-Zachodniej dopuścili się ludobójstwa na masowa skalę. Na zdjęciu członkowie plemienia Herero, którym udało się przeżyć (domena publiczna).
Niemcy z Afryce Południowo-Zachodniej dopuścili się ludobójstwa na masowa skalę. Na zdjęciu członkowie plemienia Herero, którym udało się przeżyć (domena publiczna).

Do repertuaru stosowanych środków należało spychanie ludności afrykańskiej na tereny pustynne oraz zmuszanie jej do pracy w zabójczych warunkach. Wobec braku wiarygodnych danych liczbę zabitych należy szacować na dziesiątki tysięcy, a ludobójstwo jest tu pojęciem jak najbardziej na miejscu.

Wojna eksterminacyjna w Afryce Południowo-Zachodniej nie była jednym z wielu epizodów, lecz wobec braku zahamowań ze strony Niemców i skutków ich działań przypadkiem ekstremalnym. Mordowanie własnych poddanych nie mieściło się w rozumowaniu kolonialistów. Byli oni bowiem potrzebni jako siła robocza.

Przeczytaj również o tym dlaczego największy przewrót technologiczny w dziejach rozpoczął się w Anglii?


Reklama


Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Jürgena Osterhammela pt. Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata. Książka ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Poznańskiego 2020.

Portret epoki węgla i stali

Tytuł, lead oraz śródtytuły pochodzą od redakcji. W celu zachowania jednolitości tekstu usunięto przypisy, znajdujące się w wersji książkowej. Tekst został poddany obróbce redakcyjnej w celu wprowadzenia większej liczby akapitów

Autor
Jürgen Osterhammel
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.