Kołtun. Czym był i dlaczego polscy chłopi panicznie bali się go obcinać?

Strona główna » Nowożytność » Kołtun. Czym był i dlaczego polscy chłopi panicznie bali się go obcinać?

Kołtun stanowił prawdziwą plagę polskich wsi. Był też niechlubnym symbolem Rzeczpospolitej. Zagranicą wprost wiązano go z naszym krajem.

Na zachodzie Europy przez stulecia kołtun był kojarzony ściśle z Polską. Najdobitniej świadczy o tym jego łacińska nazwa – plica polonica (kołtun polski).


Reklama


Jeżeli obetniesz kołtun to umrzesz

Jak podkreśla profesor Zdzisław Gajda w pracy Historia medycyny dla każdegoo kołtunie wiemy zaledwie tyle, że był to zwój włosów skłębionych, pogmatwanych, nierozczesywanych”.

Taka „fryzura” stanowiła istny pancerz, ponieważ sklejała ją wydzielina gruczołów łojowych. A jako że unikano mycia włosów, to śmierdziały one koszmarnie i stanowiły siedlisko wszy oraz innego robactwa. Co więcej kołtun „hodowano” całymi latami. Polacy bali się bowiem go obcinać zanim „dojrzał”.

Mierzący półtora metra kołtun ze zbiorów Muzeum Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego (CC BY-SA 3.0).
Mierzący półtora metra kołtun ze zbiorów Muzeum Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego (CC BY-SA 3.0).

Zgodnie z tym, co pisze profesor Gajda jeszcze po drugiej wojnie światowej zdarzali się ludzie przekonani, że przedwczesne pozbycie się posklejanych strąków grozi strasznymi konsekwencjami.

Znany XIX-wieczny lekarz Henryk Dobrzycki w pracy pt. O kołtunie pospolicie „plica polonica” zwanym stwierdzał, że ówcześni chłopi panicznie bali się, iż użycie nożyczek doprowadzi do „nagłej ślepoty, głuchoty, bezwładu całego ciała, powykrzywiania członków, pomieszania zmysłów, a nawet i śmierci nagłej”.


Reklama


„Łamie kości, naciąga członki”

Przeświadczenie to miało bardzo długą historię. Już pod koniec XVI wieku rektor Akademii Zamojskiej Wawrzyniec Starnigel pisał w liście do profesorów uniwersytetu w Padwie, że domniemana choroba kołtunowa:

Łamie kości, naciąga członki, rzuca się na stawy, ciało zniekształca i wykręca, powoduje narośle i guzy, robactwo sprowadza i masami tegoż tak głowę zanieczyszcza, że w żaden sposób nie da się potem do porządku doprowadzić.

Artykuł stanowi fragment książki Zdzisława Gajdy pt.  Historia medycyny dla każdego (Wydawnictwo Fronda 2021).
Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Zdzisława Gajdy pt. Historia medycyny dla każdego (Wydawnictwo Fronda 2021).

Jeśli się włosy obetnie, wówczas materia ta i jad rozchodzi się po całym ciele i zaatakowawszy je, dręczy głowę, nogi, ręce, wszystkie członki, wszystkie stawy, wszystkie części ciała prześladuje. Dowiedzioną jest rzeczą, że ci, którzy pozbyli się takiej plątwy, zapadają na oczy, albo cierpią niewymowne męki, gdy choroba spłynie na inne części ciał.

List Starnigela stał się z czasem przyczyną utożsamiania kołtuna głównie z Polską. Właśnie w nim po raz pierwszy opisano objawy rzekomej choroby kołtunowej. Ale jak dowodziła odpowiedź adresatów, do których było skierowane pismo, kołtun widywano także „w Alzacji, Niemczech, Bryzgowii, nad Renem, w Szwajcarii, na Węgrzech”.


Reklama


„Kto w Boga wierzył zapuszczał kołtun”

Nie da się zaprzeczyć, że nad Wisłą kołtun faktycznie przez całe stulecia był prawdziwą plagą. XIX-wieczni badacze tematu, tacy jak na przykład Józef Dietl czy wspomniany wcześniej Henryk Dobrzycki, tłumaczyli to reakcją na szerzącą się w Rzeczpospolitej od końca XVI wieku epidemią syfilisu.

Początkowo uważano, że kołtun jest „talizmanem od chorób chroniącym, że kto go nosi ten od chorobnych nagabań jest wolnym”. Dlatego też, jak stwierdzał Dobrzycki, „kto w Boga wierzył zapuszczał kołtun, bo w nim szukał ratunku przeciwko chorobie, która podówczas niechybnie do śmierci prowadziła”.

Dopiero z czasem objawy dawane przez z kiłę oraz inne choroby weneryczne (o i nie tylko) zaczęto utożsamiać z tym, co miało rzekomo przed nimi chronić. W efekcie syfilis nazywano „gośćcem” lub właśnie kołtunem.

Zgodnie z tym, co podkreśla profesor Zdzisław Gajda w książce Historia medycyny dla każdego, dopiero „gdy nauka rozpoznała kiłę, dnę i reumatyzm, »gościec« upadł”. Wiejskiego zabobonu nie udało się jednak łatwo wykorzenić:

Wieśniak wiązał [ból] z „goździem”, gościem, chorobą, która zagościła w ciele i przemieszcza się – stąd pojawiające się tu i ówdzie bóle.

Miedzioryt z XVIII wieku przedstawiający kobietę z imponującym kołtunem (domena publiczna).
Miedzioryt z XVIII wieku przedstawiający kobietę z imponującym kołtunem (domena publiczna).

„Goździa” wędrującego po ciele człowieka należało zwabić do włosów, do kołtuna, a gdy się tam usadowił i „dojrzał”, można go było bez szkody, a z pożytkiem dla zdrowia, odciąć.

Potrzeba było dziesiątek lat i wysiłku całych pokoleń lekarzy, aby przekonać przesądnych chłopów, że nic im nie grozi jeżeli obetną kołtun bez czekania, aż ten „dojrzeje”. Tak naprawdę w pełni udało się tego dokonać dopiero po II wojnie światowej.

Przeczytaj również o przysiędze Hipokratesa. Czy jej autorem naprawdę był ojciec medycyny?


Reklama


Gawęda o historii medycyny

Bibliografia

Autor
Daniel Musiał
5 komentarzy

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.