Niemiecki Kulturkampf wytoczony w latach siedemdziesiątych XIX wieku Kościołowi katolickiemu w Niemczech przez Bismarcka w sojuszu z liberałami znamy przede wszystkim jako kolejną odsłonę toczonej na ziemiach polskich „najdłuższej wojny nowoczesnej Europy”. Jednak był on również (a może przede wszystkim) częścią toczonych w XIX-wiecznej Europie antykatolickich wojen kulturowych.
Tekst stanowi Wstęp do książki profesora Grzegorza Kucharczyka pt. Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem (Wydawnictwo Fronda 2026). Śródtytuły pochodzą od redakcji.
Był także wyraźnym przejawem tego, co we współczesnej nauce nazywa się „wiekiem rekonfesjonalizacji”, czyli wielkim powrotem religii do polityki jako osi najważniejszego sporu o kulturę – od bismarckowskich Niemiec, poprzez III Republikę we Francji, po republikańską (od 1910 roku) Portugalię.
Reklama
Kulturkampf Bismarcka
Swoje wersje antykatolickich (antychrześcijańskich) wojen o kulturę od 1917 roku w Rosji toczyli bolszewicy, od początku lat trzydziestych hiszpańscy republikanie (z apogeum podczas wojny domowej w latach 1936–1939), a od 1933 roku narodowi socjaliści w Niemczech. Ci ostatni zastali kulturę polityczną w dużym stopniu przygotowaną przez kolejne Kulturkampfy, które przechodziły przez Niemcy od połowy XIX wieku.
Kulturkampf Bismarcka i niemieckich liberałów był bowiem tylko fragmentem większego procesu, który zaczął się (w przybliżeniu) po Wiośnie Ludów. Od początku do końca bardzo aktywni byli tutaj liberałowie niemieccy, już w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku przekonani o tym, że największym zagrożeniem dla „niemieckiej kultury”, „niemieckich wolności”, wreszcie „niemieckich obyczajów” są szkodliwy ze wszech miar „duch Rzymu” i „rzymczyki” (tzn. katolicy). Te poglądy uległy jedynie wyostrzeniu w latach bismarckowskiej „wojny o kulturę” i przetrwały aż do końca istnienia wilhelmińskich Niemiec w 1918 roku.

Jak wiadomo, niemieccy narodowi socjaliści inaugurowali swoje rządy za pomocą tzw. wyjątkowego ustawodawstwa, którego najbardziej obrzydliwym przejawem były „ustawy norymberskie” z 1935 roku. Stygmatyzowanie pewnej części społeczeństwa, wskazywanie, że jest ona „elementem obcym”, wszystko to w oparach spiskowej teorii o „spisku światowego żydostwa przeciw Niemcom” nie było bynajmniej niczym nowym dla niemieckiej kultury politycznej.
Grunt był dobrze przygotowany przez kolejne liberalne (liberalno-protestanckie) Kulturkampfy. Wystarczy, zamiast słowa „Żydzi”, wstawić słowo „katolicy” (a w przypadku teorii spiskowej: „jezuici”), by analogia stała się bardzo czytelna.
Rzecz jasna, grubym uproszczeniem byłoby twierdzić, że korzenie narodowego socjalizmu tkwią tylko w antykatolickich idiosynkrazjach XIX-wiecznego niemieckiego liberalizmu. Z drugiej jednak strony, bez poznania antykatolickich uprzedzeń żywionych i rozwijanych przez niemieckich (pruskich) liberałów trudno zrozumieć te aspekty niemieckiej kultury politycznej (myśli politycznej), które sprzyjały narodzinom i rozkwitowi ideologii narodowosocjalistycznej.
Spadek epoki oświecenia
Należy jednak pamiętać, że antykatolickie imaginarium niemieckich (pruskich) liberałów w dużej mierze ukształtowane zostało pod wpływem epoki oświecenia, pełnej antykatolickich fobii i zabobonów. Nie była to zresztą przypadłość jedynie niemieckiej wersji „wieku świateł”. Duch nietolerancji i pogardy wobec katolików i katolicyzmu unosił się również we francuskich salonach oświeceniowych i przenikał w zachodniej Europie całą, wielką „diecezję bez granic” (wolnomularstwo).
Reklama
O tym jest ta książka, która przedstawia zarys kolejnych liberalnych Kulturkampfów – od lat pięćdziesiątych XIX wieku po kres istnienia wilhelmińskiej Rzeszy – wymierzonych w niemiecki katolicyzm. Kulturkampf jest tutaj rozumiany jako program walki z katolicyzmem (rozumianym nie tylko jako religia, lecz także jako fenomen społeczny i kulturowy) artykułowany w niemieckich środowiskach liberalnych (czy też liberalno-protestanckich) od połowy XIX wieku po kres istnienia II Rzeszy w 1918 roku.
Tak rozumianych Kulturkampfów było w tym okresie trzy: od Wiosny Ludów do zjednoczenia Niemiec w 1871 roku; tzw. bismarckowski Kulturkampf (lata siedemdziesiąte XIX wieku); oraz trzeci Kulturkampf z przełomu XIX i XX wieku, charakteryzujący się mocnym akcentowaniem wątków „narodowo-protestanckich”.

Tylko w przypadku drugiego z trzech wymienionych tutaj niemieckich „wojen o kulturę” państwo aktywnie wzięło udział w urzeczywistnianiu liberalnego programu budowania Niemiec zjednoczonych przeciw Rzymowi. W latach osiemdziesiątych XIX wieku Bismarck systematycznie rozmontowywał ustawodawstwo Kulturkampfu. Po pierwsze, aż do kresu istnienia II Rzeszy katolicy byli faktycznie dyskryminowani w obsadzaniu ważnych stanowisk państwowych.
Długie trwanie zjawiska antykatolicyzmu
Po drugie, pozostała kultura polityczna przesiąknięta antykatolickimi resentymentami wciąż kształtowała radykalny niemiecki nacjonalizm (volkizm) rozwijający się na przełomie XIX i XX wieku. Ten zaś w dużej mierze oddziaływał na ideologię niemieckiego narodowego socjalizmu.
Reklama
Książka jest więc opowieścią o historii „długiego trwania” zjawiska, który w przypadku Niemiec ciągnął się linią niezbyt prostą, lecz nieprzerwaną, od oświecenia po „pozytywne chrześcijaństwo” głoszone przez Narodowosocjalistyczną Partię Robotników Niemiec (NSDAP). Ugrupowanie to wyrastało z ideologicznego podglebia w gruncie rzeczy wrogiego nie tylko rzymskiemu katolicyzmowi, ale wobec chrześcijaństwa jako takiego.
Także o tym jest to opracowanie, które ma ambicję pomóc w weryfikacji obiegowych opinii, opisujących niemiecki narodowy socjalizm jako „skrajną prawicę”, która „wyrosła z chrześcijańskiego podglebia”. Ani to prawica, ani chrześcijańskie podglebie.

Topos walki z Rzymem
Walka z Rzymem jest toposem obecnym od wieków w niemieckiej kulturze, w tym w kulturze politycznej. Kolejne emanacje antykatolickiej propagandy i polityki – od epoki oświecenia po rządy narodowosocjalistyczne w Rzeszy Niemieckiej do 1939 roku – są ilustracją tego zjawiska.
Identyfikacja sporej części poddanych króla pruskiego, a od 1871 roku także cesarza niemieckiego z papieskim Rzymem, była traktowana przez zwolenników „postępu i nowoczesności” nad Renem i Łabą z różnymi odcieniami niechęci przemieszanej z pogardą. To dziedzictwo zostało podjęte przez niemieckich narodowych socjalistów, również podejmujących dyskurs o postępie i nowoczesności, nadając tym pojęciom nowe znaczenie, ale – jak podkreślali sami ideolodzy i przywódcy NSDAP – wyrastające z „naukowych podstaw”.
Reklama
Rzym oznaczał zacofanie, nietolerancję, ciało obce w wielkiej niemieckiej ojczyźnie. Anty-Rzym, czyli antykatolicyzm od czasów oświecenia po rządy NSDAP w Rzeszy Niemieckiej od 1933 roku, identyfikował się jako motor oraz gwarancja modernizacji, postępu i tolerancji.
W tle unosiła się zapożyczona od francuskich jakobinów maksyma, że „nie ma wolności (postępu, tolerancji) dla wrogów wolności (postępu, tolerancji)”. Z biegiem wieków zmieniało się grono „wrogów wolności/postępu/tolerancji”. Niektórzy dochodzili, inni znikali (Żydzi, socjaldemokraci, wolnomularze, Słowianie). Jednak zawsze w tym gronie byli katolicy.

Tego nie znajdziecie w książce
Świadomie pomijam tutaj wątek prześladowania Kościoła działającego na ziemiach polskich wcielonych do Prus w wyniku zaborów. Po pierwsze dlatego, że temat ten (zwłaszcza dzięki wysiłkowi wybitnych badaczy tej problematyki, takich jak ks. prof. Zygmunt Zieliński i Lech Trzeciakowski) został już wyczerpująco opracowany w polskiej literaturze naukowej.
Po drugie, celem książki jest spojrzenie przede wszystkim na dzieje zmagań niemieckiego katolicyzmu z antykatolicką kulturą polityczną tworzoną od połowy XIX wieku nad Renem i Sprewą przez niemiecki liberalizm, zaprowadzający wolność żelazną ręką państwa.
Reklama
Na omówienie w osobnym opracowaniu zasługuje ludobójcza eksterminacja katolickiego duchowieństwa oraz katolickiej inteligencji na okupowanych ziemiach polskich, dokonana przez różne agendy (wojskowe, policyjne i cywilne) Rzeszy Niemieckiej po 1 września 1939 roku.
Jednak − aby zrozumieć nienawiść, jaką państwo niemieckie rządzone przez narodowych socjalistów oraz funkcjonariusze tego państwa żywili wobec Kościoła katolickiego nad Wartą i Wisłą, trzeba poznać jej długą historię, sięgającą swoimi najgłębszymi korzeniami „wieku świateł”.
Źródło
Tekst stanowi Wstęp do książki profesora Grzegorza Kucharczyka pt. Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem (Wydawnictwo Fronda 2026).
Historia walki Berlina z katolicyzmem








