Liga Hanzeatycka (Hanza). Najsłynniejsza organizacja kupiecka średniowiecznej Europy

Strona główna » Średniowiecze » Liga Hanzeatycka (Hanza). Najsłynniejsza organizacja kupiecka średniowiecznej Europy

Początki Ligi Hanzeatyckiej sięgały 1241 roku, gdy doszło do zawarcia porozumienia między Lubeką i Soest. Chociaż Hanza rozpoczęła działalność jako stowarzyszenia kupieckie szybko stała się sojuszem miast. U szczytu swej potęgi w XIV i XV wieku zdominowała wymianę towarową w północnej Europie, głównie wzdłuż wybrzeża Bałtyku i na terenie dzisiejszych północno-zachodnich Niemiec, ale również z placówkami w Anglii, Norwegii, Nowogrodzie w Rosji i na Islandii. O jej rozkwicie i przyczynach upadku pisze profesor Martyn Rady.

Organizacja Ligi Hanzeatyckiej nie była przejrzysta: jak wyjaśnili w 1469 roku emisariusze Hanzy, naciskani przez angielski sąd, by opisali jej konstytucję, nie była ona ani przedsiębiorstwem, ani wspólnotą, ani wspólnym przedsięwzięciem, ani korporacją, lecz [jak podkreślał Philippe Dollinger w książce pt. The German Hansa:]


Reklama


(…) porozumieniem i sojuszem wielu miast (… stabilną konfederacją licznych miast, miasteczek i wspólnot mającą zapewnić przedsięwzięciom handlowym na morzu i lądzie pożądany i korzystny wynik.

Negocjowali bezpośrednio z władcami

W rzeczywistości Liga Hanzeatycka była lobby biznesowym – i to z okrętami wojennymi. W zależności od tego, kiedy i jak je liczyć, w skład związku wchodziło od siedemdziesięciu do dwustu miast członkowskich, ale niektóre z nich były pełnoprawnymi uczestnikami organizacji, podczas gdy inne korzystały z dobrodziejstw przynależności, nie partycypując w kosztach.

Miasta i strefy Hanzy na początku XV wieku (Droysen/Andrée/CC BY-SA 3.0).
Miasta i strefy Hanzy na początku XV wieku (Droysen/Andrée/CC BY-SA 3.0).

Nawet główni urzędnicy Hanzy twierdzili, że nie są w stanie wyliczyć swoich członków. Niemniej jednak Liga Hanzeatycka rywalizowała z królestwami i księstwami, pod groźbą blokady wymuszając korzystne umowy handlowe.

Jej flota, wystawiona głównie przez naczelne miasto Lubekę, walczyła w latach sześćdziesiątych XIII wieku z Danią, a w latach siedemdziesiątych XIV stulecia – z Anglią. Przy tej okazji Hanza blokowała wybrzeże angielskie do czasu, aż król Edward IV uległ i nadał lidze szerokie koncesje.


Reklama


Związek negocjował z królami i władcami w celu uzyskania obniżek ceł, zwolnień prawnych dla kupców, prawa do odzysku i znaleźnego z wraków oraz pozwoleń na zakładanie faktorii lub składów celnych, w których towary mogły być przechowywane przed dalszą wysyłką bez płacenia ceł. Typowym z nich był London Steelyard (nazwa pochodzi od Stahlhof lub Stapelhof, co oznacza magazyn, w którym dokonywano wymiany towarowej).

Steelyard, na którego miejscu obecnie znajduje się stacja kolejowa Cannon Street, dysponował własnymi magazynami, wielką salą i biurami rachunkowymi, jak również kuchniami i miejscami mieszkalnymi. Zajmujący na brzegu Tamizy powierzchnię pięćdziesiąt na sto pięćdziesiąt metrów Steelyard funkcjonował według obyczajów i przepisów Ligi Hanzeatyckiej, nie oglądając się na normy prawa angielskiego.

Sejm Hanzy

Przed końcem XIV wieku Hanza posiadała własny sejm (Hansetag), który zwykle zbierał się w Lubece. W zamyśle sejmy powinny zbierać się co trzy lata, ale przeważnie obradowały częściej. Nakładały one podatki na miasta członkowskie związku, decydowały o przyjmowaniu nowych członków, odejmowały decyzje w kwestii blokad i działań militarnych na rzecz ligi oraz rozstrzygały spory.

Decyzje sejmu były wiążące i rzekomo podejmowane jednogłośnie, ale zazwyczaj nie dotyczyły miast, które nie przysłały swoich delegatów. Z tego względu wiele z nich pozostawało w cieniu, co uniemożliwiało wspólne działania.

Artykuł stanowi fragment książki Martyna Rady’ego pt. Wspaniałe królestwa. Dzieje Europy Środkowej (Bellona 2023).
Tekst stanowi fragment książki Martyna Rady’ego pt. Wspaniałe królestwa. Dzieje Europy Środkowej (Bellona 2023).

Hanza nigdy też nie ustano-wiła jednolitego zbioru prawa morskiego – sprawy rozstrzygano zgodnie z prawem miasta, w którym powstał spór. Pod tym względem Liga Hanzeatycka nigdy nie była czymś więcej niż sumą swoich części.

Zamiast tego stanowiła instytucję pomagającą osiągnąć dany cel. Stworzyła warunki dla handlu i dobrobytu swoich członków, sprzyjała również poczuciu wspólnej tożsamości. Jej miasta brały przykład z Lubeki, budując ceglane kościoły inspirowane kościołem Mariackim i wysokie domy z dwuspadowymi dachami, które były na tyle duże, że mieściły się w nich magazyny.


Reklama


Lubecki marcepan bogaty w migdały cieszył się sławą, a jego recepturę kopiowano nad całym Bałtykiem. Kupcy Hanzy, zawsze pragnący zyskać społeczny szacunek, naśladowali szlachtę, wymyślając własne bajeczne hanzeatyckie tradycje, które łączyły w sobie arturiańskie romanse, epopeje i historie o własnych rodzinach i miastach.

Sale rycerskie, nowe herby na szlachetnych tynkach i nazbyt duże posągi legendarnego towarzysza Karola Wielkiego, Rolanda z Roncesvalles, były tak samo charakterystyczne dla tych wczesnych centrów kapitalistycznych przedsięwzięć jak członkostwo w ekskluzywnych klubach za miastem i posiadłości, do których aspirują dzisiejsi bogaci biznesmeni.

Gdański kupiec Georg Gisze (Hans Holbein młodszy/domena publiczna).
Gdański kupiec Georg Gisze (Hans Holbein młodszy/domena publiczna).

Szlaki handlowe

Największe osiągnięcie Ligi było jednak bardziej praktyczne – solidny zasób wiedzy technicznej dotyczącej nawigacji po północnych morzach, którą jej członkowie wymieniali się i doskonalili. Podręczniki i przewodniki wyliczały punkty orientacyjne, za którymi należało podążać, dominujące wiatry, właściwe kierunki żeglugi i głębokość morza.

Aby dotrzeć do celu, żeglarz mógł śledzić ukształtowanie dna morskiego za pomocą pionu, wyznaczając kurs w odniesieniu do podwodnych wzniesień i rozpadlin. Ponadto pokrywając ołowiany ciężar pionu woskiem lub klejem, na podstawie mieszanki piasku i ziemi szyprowie hanzeatyccy mogli stwierdzić, jak blisko są lądu lub ujścia rzek. Jak zauważył w odniesieniu do Bałtyku Fra Mauro, największy piętnastowieczny kartograf, na tym morzu „nie nawiguje się ani według mapy, ani według kompasu, lecz według ołowiu”.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Liga Hanzeatycka dokonywała wymiany towarowej głównie z zachodu na wschód. Chociaż prowadziła również obrót artykułami luksusowymi, takimi jak bursztyn, przyprawy i futro gronostajów, członkowie związku zajmowali się głównie handlem hurtowym: drewnem, rudami, piwem, tekstyliami, beczkowanymi śledziami i solą.

Oś handlu hanzeatyckiego przebiegała mniej więcej od Nowogrodu w Rosji do Lubeki, Hamburga, Brugii i Londynu, jednak już w XIV wieku hanzeatycki szlak handlowy znalazł się pod presją drugiej osi, położonej bardziej na południe, która łączyła Kraków i Wrocław z Lipskiem oraz miastami południowych Niemiec, przede wszystkim Norymbergą i Augsburgiem.


Reklama


Handel metalami szlachetnymi

Kupcy zaangażowani w ten handel również byli hurtownikami sprowadzającymi tkaniny z Niderlandów i Anglii. Stanowili konkurencję dla Ligi, a tym, co ich interesowało, była ruda metalu. Karpaty były bogate w metale szlachetne. Głównym producentem stały się Węgry, które w XIV wieku wydobywały dwie trzecie światowego złota.

Węgierskie złoża srebra poza czeskimi również nie miały sobie równych w Europie, a tamtejsi monarchowie uczynili z handlu królewski monopol. Nie dotyczyło to podstawowych rud, choć i one często miały wysoką wartość.

Miasta należący do Hanzy w szczycie jej potęgi (Doc Brown/CC BY-SA 3.0).
Miasta należący do Hanzy w szczycie jej potęgi (Doc Brown/CC BY-SA 3.0).

Miedź była coraz bardziej pożądana w produkcji pokryć dachowych, a później statków. Po zmieszaniu z cyną dawała brąz na armaty i dzwony. Stanowiła również cenny towar eksportowy, zasilający rynki Bliskiego Wschodu, gdzie bito z niej monety do codziennego użytku.

Na początku XIV wieku tradycyjne dla Europy Środkowej źródło miedzi w górach Harzu wyschło na skutek wyczerpania zasobów oraz przesiąkania wody deszczowej, a w końcu – zalania szybów kopalnianych. Kupcy z południowoniemieckich miast przekierowali zatem swój handel na Węgry, skupując rudę miedzi i sprzedając ją do produkcji krajowej lub na eksport przez Wenecję.


Reklama


Początkowo konkurowali z nimi kupcy hanzeatyccy sprzedający towar zakonowi krzyżackiemu oraz rodzina Medyceuszy z Florencji, jednak dzięki zręcznym manewrom politycznym i potężnym zasobom kapitałowym kupcy norymberscy zdołali wyprzeć swoich rywali i stworzyć kartel, który zdominował węgierski handel miedzią. Wzmocnili swoją kontrolę poprzez uznanie miedzi za monopol królewski, do którego transportu mieli wyłączne prawa.

Sekret węgierskiej miedzi

Na Węgrzech istniał raczkujący przemysł wydobywczy miedzi, głównie w górach na północy, na terenie dzisiejszej środkowej i wschodniej Słowacji, ale był on niedofinansowany – aby prosperować, potrzebował inwestycji. Urządzenia odwadniające były bardzo drogie – podobnie jak koszt wykopania śluz do odprowadzania wody.

Zawarcie sojuszu między Lubeką i Hamburgiem. Iluminacja z końca XV wieku (domena publiczna).
Zawarcie sojuszu handlowego między Lubeką i Hamburgiem. Iluminacja z końca XV wieku (domena publiczna).

Do tego należało doliczyć drewno, wciągarki i młoty przemysłowe, a także zbudować drewniane tory dla kolejki i wagoniki do sztolni. Kupcy norymberscy zapewnili finansowanie wszystkich tych działań i od około 1390 do 1440 roku węgierskie górnictwo kwitło. Niekiedy kupcy przejmowali kopalnie i prowadzili je bezpośrednio, ale czasem inwestowali kapitał w zamian za część wydobytej rudy.

Mogli sobie na to pozwolić, ponieważ odkryli pewną tajemnicę – otóż węgierska miedź była srebronośna, czyli zawierała srebro, a najpóźniej w 1400 roku norymberczycy nauczyli się, jak ją rozbijać na pierwiastki. Do oddzielenia miedzi od srebra nie wystarczył sam proces wytapiania: potrzebny był specjalny piec, gdzie uzyskiwano stop ołowiu i srebronośnej miedzi, który następnie ponownie topiono, czyli „upłynniano”, tak że ołów unosił srebro.


Reklama


Aby ekstrahować całe srebro z miedzi i zmusić je do połączenia z ołowiem, cały proces musiał być powtarzany kilkakrotnie. Następnie można było łatwo oddzielić srebro od ołowiu poprzez stopienie nowego związku w piecu kupelacyjnym (tak naprawdę w dużym tyglu) i utlenienie ołowiu. Likwacja i kupelacja oznaczały, iż miedź stawała się czystsza, i zapewniały bonus w postaci niewielkiej, ale cennej ilości srebra.

Upadek znaczenia Hanzy

Likwacja była żmudna, a jej sekretu pilnie strzeżono. Poza miastami południowych Niemiec i kilkoma miejscami w północnych Włoszech nikt nie wiedział, jak to się robi. Partnerzy biznesowi musieli składać przysięgi utrzymania tajemnicy, a podręczniki dla świeżo wtajemniczonych ukrywały technikę za symbolami alchemicznymi i hebrajskimi literami. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem likwacja przynosiła spektakularne zyski.

 Średniowieczna iluminacja przedstawiająca kopalnię srebra (domena publiczna).
Średniowieczna iluminacja przedstawiająca kopalnię srebra (domena publiczna).

W ciągu zaledwie trzydziestu lat XVI wieku jeden z operatorów w północnych Węgrzech wyrafinował pięćdziesiąt tysięcy ton miedzi, uzyskując pięćset ton srebra. W latach dwudziestych XV wieku norymberski kupiec nabył partię czeskiej miedzi, której wartość po likwacji czterdziestokrotnie przewyższyła koszt zakupu.

Jednakże w połowie XV wieku czasy świetności norymberczyków minęły. Sejm węgierski nakazał likwidację ich monopolu dokładnie w tym samym czasie, gdy uruchamiano wydobycie w saskim Mansfeld oraz tyrolskie kopalnie miedzi. Miejsce norymberczyków na Węgrzech zajęli miejscowi przedsiębiorcy, ale żaden z nich nie miał środków finansowych na dalszy rozwój.

Niegdyś dobrze prosperujące kopalnie popadały w ruinę, a szyby górnicze porzucono, by wchłonęły je grunty rolne. Wakacje podatkowe i inne ulgi nie zmieniły sytuacji. Podobnie było w kopalniach złota, gdzie najbardziej produktywne pokłady zostały już wyeksploatowane. W latach dziewięćdziesiątych XIV wieku większość węgierskiego górnictwa legła w gruzach.

Źródło

Tekst stanowi fragment książki Martyna Rady’ego pt. Wspaniałe królestwa. Dzieje Europy Środkowej. Jej polaka edycja ukazała się nakładem wydawnictwa Bellona. Premiera już 22 listopada 2023 roku. Przekład: Piotr Tymiński.

Fascynujące dzieje Europy Środkowej

WIDEO: Wnętrze słowiańskiej chaty. Tak mieszkano ponad 1000 lat temu

WIDEO: Wnętrze słowiańskiej chaty. Tak mieszkano ponad 1000 lat temu

Autor
Martyn Rady

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.