Ludobójstwo w Rwandzie. Setki tysięcy ludzi zamordowanych przy pomocy maczet

Strona główna » Historia najnowsza » Ludobójstwo w Rwandzie. Setki tysięcy ludzi zamordowanych przy pomocy maczet

Na początku kwietnia 1994 roku stanowiący blisko 85% mieszkańców Rwandy przedstawiciele ludu Hutu rozpoczęli masakrę Tutsich. Skala ludobójstwa była przerażająca. W trwającej około 100 dni rzezi zginęło od 800 tysięcy do ponad miliona ludzi. Większość z nich została zamordowana przy pomocy maczet.

6 kwietnia 1994 r. samolot, którym z regionalnego szczytu w Dar es-Salaam w Tanzanii wracał [rwandyjski prezydent Juvénal] Habyarimana w towarzystwie prezydenta Burundi Cypriena Ntaryamiry, został zestrzelony, gdy podchodził do lądowania w Kigali. Nikt nie ocalał.


Reklama


Kto zestrzelił samolot?

Zbrodnia ta do dziś pozostała niewyjaśniona. Strzelano jakoby z terenu pałacu prezydenckiego, gdzie stacjonowała wierna głowie państwa Gwardia Prezydencka – ale Gwardia była silnie spenetrowana przez środowisko Hutu Power, uznające wszak Habyarimanę za zdrajcę.

Oskarża się też RPF [partyzantów Tutsi z Rwandyjskiego Frontu Patriotycznego], którego oddziały były wszak w Kigali i który mógł chcieć przerwać w ten sposób polityczny impas w obozie wroga.

Śmierć prezydenta Juvénala Habyarimana (tutaj na zdjęciu wykonanym w 1980 roku) dała sygnał do rozpoczęcia rzezi Tutsich (domena publiczna).
Śmierć prezydenta Juvénala Habyarimana (tutaj na zdjęciu wykonanym w 1980 roku) dała sygnał do rozpoczęcia rzezi Tutsich (domena publiczna).

Dwa znaczące śledztwa, jedno pod kierownictwem głównej prokurator ustanowionego po ludobójstwie Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Rwandy (MTKR), Louise Arbour, drugie prowadzone przez francuskiego sędziego śledczego Jean-Louis Brugière’a, nie doprowadziły do wyjaśnienia tych oskarżeń, choć w drugim przypadku wydany został nawet nakaz aresztowania Kagamego, wówczas już prezydenta Rwandy.

Oba śledztwa oparte były na zeznaniach, jakie mieli złożyć dobrowolnie byli oficerowie RPF zamieszani w zamach. Świadkowie ci jednak zmieniali i wycofywali zeznania, co podważyło ich wiarygodność.

W końcu dochodzenie MTKR zostało umorzone, bo Arbour uznała, że nie ma jurysdykcji, a francuskie zarzuty wycofane na fali oburzenia, jakie stopniowo wywołało ujawnianie szczegółów ówczesnego wojskowego i politycznego zaangażowania Paryża po stronie ludobójczego reżimu.

W ogóle nie badano za to możliwości, że celem ataku nie był Habyarimana, lecz Ntaryamira, hutyjski prezydent Burundi, jeden z architektów porozumienia, na mocy którego tutsyjskie elity stopniowo podzieliły się władzą z hutyjską większością, co czyniło zeń wroga dla radykałów z obu stron.


Reklama


580 tysięcy maczet

To, kto wówczas odpalił rakietę, do dziś pozostaje więc niewiadomą. Wiadomo natomiast, że do pierwszych masakr Tutsich doszło w Kigali już w 40 minut po zestrzeleniu samolotu: za ten atak obwiniono natychmiast inyenzi [karaluchów – tak nazywano Tutsich] i ich „pomagierów”.

Zabijało wojsko, żandarmeria, bojówki Interahamwe. Zwykłym Hutu zaczęto rozdawać 580 tysięcy sprowadzonych wcześniej z Chin maczet, magazynowanych w tajnych składach, których zajęcia zabroniło gen. Dallaire’owi kierownictwo operacji pokojowych ONZ. Nazajutrz rzeź, organizowana i kontrolowana przez władze, ogarnęła już cały kraj.

Artykuł stanowi fragment książki Konstantego Geberta pt. Ostateczne rozwiązania. Ludobójcy i ich dzieło (Wydawnictwo Agora 2022).
Artykuł stanowi fragment książki Konstantego Geberta pt. Ostateczne rozwiązania. Ludobójcy i ich dzieło (Wydawnictwo Agora 2022).

Kierował nią nowy rząd tymczasowy, powołany po śmierci prezydenta. Główną rolę w nim odgrywał płk Théoneste Bagosora. A koordynatorem mordu stało się radio: państwowe Radio Rwanda i zwłaszcza prywatne RTLM (Wolne Radio i Telewizja Tysiąca Wzgórz).

Rząd wydawał ludobójcze polecenia administracji lokalnej, która następnie organizowała lokalną ludność do zabijania. Bojówki Interahamwe atakowały punkty, w których spodziewano się oporu; armia, nadal walcząca z RPF, odgrywała rolę wspierającą, podobnie jak Gwardia Prezydencka.


Reklama


Do tego przez cały dzień nadawane na żywo programy radiowe zachęcały do jeszcze większego entuzjazmu przy „pracy”, jak nazywano zabijanie, zawstydzały ociągających się, informowały, gdzie jescze pozostały karaluchy do wytępienia, czasem organizowały współzawodnictwo w mordzie.

Rzeź kierowana za pomocą radia

RTLM od początku ogłosiło się radiem bliskim ludu i wyrażającym jego wolę. Valérie Bemeriki, jedna z najbardziej zaangażowanych w podburzanie do mordu jego komentatorek, tak powiedziała już 8 kwietnia: „Niech [ludzie na posterunkach] będą silni, RTLM jest z nimi”; „trwa z nimi przez cały czas”; „kiedy oni stoją na swoich posterunkach, w noc i w dzień”; „takie jest radio RTLM (…) popiera swój naród” .

Ludobójstwo w Rwandzie. Mapa z książki Ostateczne rozwiązanie (materiały prasowe).
Ludobójstwo w Rwandzie. Mapa z książki Ostateczne rozwiązanie (materiały prasowe).

Na drogach bojówki i miejscowi mieszkańcy utworzyli posterunki sprawdzające dowody osobiste. Wielu Tutsich pozbywało się więc tych dokumentów, które, z wpisem o „etniczności”, stały się dla nich wyrokiem śmierci. RTLM wzywało:

Kto nie ma dowodu osobistego, powinien zostać natychmiast aresztowany, a może nawet stracić tam głowę. (…) Sprawdzanie jest niezbędne, każdy powinien mieć ze sobą dowód osobisty pokazujący, że jest Rwandyjczykiem i synem rolnika, że nie jest wrogiem albo pomagierem, że nie jest Inkotanyi.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Publiczne wezwania do mordu

Podział był więc prosty. Albo jest się Hutu, albo można stracić głowę – i radio w tym pomagało, nadając informacje o ukrywających się Tutsich. Już 10 kwietnia Valérie Bemeriki odczytała listę 13 osób uznanych za zdrajców – z nazwiskami, adresami domowymi oraz adresami miejsc, gdzie można osoby te spotkać.

Oto typowy przykład: RTLM podało w kwietniu, że porucznik Sił Zbrojnych Rwandy Desiré Mudenge, podróżujący właśnie z Kigali do Gitaramy w konwoju trzech samochodów, których numery radio też podało, jest inyenzi i zdrajcą, a towarzyszą mu pomagierzy; wszyscy winni zostać zabici. Konwój został zatrzymany na najbliższym posterunku, a wszyscy nim jadący zamordowani.


Reklama


Znane są inne takie przypadki, w tym zablokowanie przez RTLM ewakuacji grupy osób z obleganego hotelu Mille Collines. Radio podawało też czasem sprostowania mylnych informacji, odwołując wezwanie do mordu.

„Rzucali granaty, strzelali. Wszędzie leżały ciała”

Tutsi, jak podczas poprzednich masakr, chronili się po kościołach: tam dotąd raczej nie zabijano. Tym razem miało jednak być inaczej. Już 8 kwietnia dziennikarz RTLM, powołując się na informacje od anonimowego „doktora”, podał, że RPF umieścił w kościołach składy broni, a to, że ludzie szukają tam schronienia, „nie jest dobre”. Mimo to tłumy uchodźców wypełniały nadal świątynie.

Nawet kościoły nie stanowiły bezpiecznego schronienia. W tym zamordowano 5000 ludzi. Dzisiaj funkcjonuje tam muzeum upamiętniające ofiary ludobójstwa (Scott Chacon/CC BY 2.0).
Nawet kościoły nie stanowiły bezpiecznego schronienia. W tym zamordowano 5000 ludzi. Dzisiaj funkcjonuje tam muzeum upamiętniające ofiary ludobójstwa (Scott Chacon/CC BY 2.0).

Tak też było w Gikongoro, na południu kraju. Ale ks. Augustine Bisago przekonał ich, że w pobliskiej szkole w Murambi będą bezpieczniejsi. To samo mówił burmistrz Félicien Semakwabo. Uwierzyli. 16 kwietnia na terenie technikum – kilkanaście budynków i obszerny teren otoczony płotem – tłoczyło się już ponad 30 tysięcy ludzi.

Ataki Interahamwe odpierali kamieniami. Wytrwali dwa tygodnie bez wody, którą od razu odcięto. Ale 21 kwietnia szturm przypuściła armia. „Rzucali granaty, strzelali. Wszędzie leżały ciała, pełno krwi. Ludzie w popłochu chronili się w klasach” – wspomina Emmanuel Murangira. I o to właśnie mordercom chodziło. W zamkniętym pomieszczeniu zabija się szybciej niż na otwartym polu.

 – Zanim się zaczęło, synek jeszcze mnie spytał, kiedy wrócimy do domu i czy nas zabijają, bo jesteśmy Tutsi – mówi Murangira. Nie zdążył odpowiedzieć: padł ranny, przykryły go inne ciała. 20 osobom udało się uciec: żony Murangiry i jego pięciorga dzieci wśród nich nie było.  Wieczorem Murangira wypełzł spod stosu trupów, skrył się w lesie. Jeszcze trzy inne osoby ocalały w ten sposób.

Przerażający bilans

Tego samego 16 kwietnia Radio Rwanda podało:

Inkotanyi ruszyli, wiedząc, że spełnili zadanie zamordowania prezydenta Habyarimany. Powiedzieli sobie, że mogą wobec tego wziąć cały kraj (…), myśląc, że wezmą kraj, i władzę, i ludzi (…) z pomocą tych samych pomagierów, co zwykle.

Kości ofiar zamordowanych w technikum w Murambi (Frank Wolf/domena publiczna).
Kości ofiar zamordowanych w technikum w Murambi (Frank Wolf/domena publiczna).

W lipcu Front przełamał opór armii rządowej, a Francja – sojuszniczka reżimu – wysłała do Gikongoro wojska, w ramach ONZ-owskiej „operacji humanitarnej”. Dopomogły armii, bojówkom – i 2 milionom przerażonych hutyjskich cywilów uciekających przed spodziewanym odwetem dostać się do pobliskiego Zairu. Szkoła stała się ich główną bazą.

W sierpniu partyzanci dotarli do Murambi; Francuzi się wycofali. Wojna się skończyła. Zginęło od 800 tysięcy do ponad miliona Tutsich – oraz tych Hutu, którzy nie chcieli brać udziału w zabijaniu. Niewielu ich było. Mordowano powszechnie – i dlatego wydajność tego ludobójstwa była większa niż niemieckiej zagłady Żydów. Maczeta okazała się skuteczniejsza od komory gazowej.


Reklama


Gdy skończyło się zabijanie, zaczęły się ekshumacje. Pod boiskiem do koszykówki, które na terenie szkolnym urządzili Francuzi, znaleziono dwa zbiorowe groby; trzeci, największy, był tuż obok głównego budynku. Wydobyto 50 tysięcy ciał ludzi zamordowanych w samej szkole lub w okolicy. Wrzucane były do wielkich dołów, wykopywanych koparkami, przysypywane warstwą wapna i ziemi, na nie zwalano następne.

Przeczytaj również o potwornych zbrodniach Rzeźnika z Lyonu. Aby schwytać jedną kobietę sadysta z SS poddał torturom i zabił setki więźniów

Źródło

Artykuł stanowi fragment książki Konstantego Geberta pt. Ostateczne rozwiązania. Ludobójcy i ich dzieło. Książka ukazała się w 2022 roku nakładem Wydawnictwa Agora.

Ludobójcy i ich dzieło

Autor
Konstanty Gebert

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Pańszczyzna. Prawdziwa historia polskiego niewolnictwa, Wawel. Biografia, Warcholstwo czy Cywilizacja Słowian. Jego najnowsza książka toŚredniowiecze w liczbach (2024).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.