Zbrodnie w Wolnym Państwie Kongo. Porywali kobiety, kazali gwałcić matki, nieposłusznym odrąbywali dłonie

Strona główna » XIX wiek » Zbrodnie w Wolnym Państwie Kongo. Porywali kobiety, kazali gwałcić matki, nieposłusznym odrąbywali dłonie

Król Belgów Leopold II zbił fortunę na sprzedaży kauczuku pozyskiwanego w Kongu. Do zdobycia cennego surowca potrzebne były jednak setki tysięcy zbieraczy. Aby zmusić ludność prywatnej kolonii do niewdzięcznej pracy, reprezentanci monarchy sięgnęli po barbarzyńskie metody. Relacje naocznych świadków mrożą krew w żyłach.

Władający od 1865 roku Belgią Leopold II przez dwadzieścia lat dążył do zdobycia własnej kolonii. Wreszcie po żmudnych zabiegach w 1885 roku przyznano mu olbrzymi obszar położony w samym sercu Afryki.


Reklama


Światowy boom na kauczuk

Utworzone na tym terytorium Wolne Państwo Kongo było aż siedemdziesiąt sześć razy większe od ojczyzny monarchy. Początkowo Leopold, który poważnie się zapożyczył, aby spełnić swoje kolonialne marzenie, liczył na zyski płynące z handlu kością słoniową. Okazało się jednak, że w Kongo jest coś, co mogło przynieść znacznie większe dochody.

Kongo było prywatną kolonią Leopolda II (domena publiczna).
Kongo było prywatną kolonią Leopolda II (domena publiczna).

Na początku lat 90. XIX wieku na świecie rozpoczął się prawdziwy boom na kauczuk. W prywatnym państwie Leopolda pozyskiwano go z długich pnączy z rodzaju Landolphia, oplatających wysokie drzewa lasu równikowego. O ile samego surowca było w brud, to duży problemem stanowiło pozyskanie siły roboczej niezbędnej do jego zbioru.

Jak podkreśla Adam Hochschild w książce pt. Duch króla Leopolda zbieraczy nie dało się po prostu zakuć w kajdany i „zagonić do pracy pod okiem dzierżącego chicotte [bicz z wysuszonej skóry hipopotama – RK] nadzorcy, tak jak robiono z tragarzami”.

Przy zbiorze kauczuku „ludzie musieli równomiernie rozpierzchnąć się po lesie, a często także wspinać się na drzewa”. Jak pisze Adam Hochschild:

(…) żadna zapłata w paciorkach czy miedzianym drucie nie była wystarczająca do tego, by zachęcić ludzi do przebywania całymi dniami w zatopionym lesie i wykonywania pracy nie tylko męczącej, ale też fizycznie bolesnej.

Wobec braku ochotników władze kolonialne sięgnęły po prawdziwie przerażające środki przymusu.


Reklama


Porywanie kobiet, dzieci i starców

Do Europy szybko zaczęły docierać informacje o nieludzkich praktykach stosowanych także przez przedstawicieli kompanii handlowych działających na terenie Kongo. Już w 1892 roku brytyjski wicekonsul donosił, że nad rzeką Ubangi:

Pewien oficer (…) stosował taką metodę (…). Na sam widok jego czółna mieszkańcy danej wioski dawali nogi za pas. Żołnierze wysiadali na brzeg i zaczynali grabież, zabierając z domów całe ptactwo, zboże, etc.

Artykuł stanowi fragment książki Adama Hochschilda Duch króla Leopolda (Świat Książki 2022).
Artykuł stanowi fragment książki Adama Hochschilda pt. Duch króla Leopolda (Świat Książki 2022).

Po tym napadali na samych tubylców, porywając ich kobiety, przetrzymując je w charakterze zakładniczek aż do chwili, póki wódz danego regionu nie dostarczył żądanej ilości kauczuku. Gdy dostarczono kauczuk, kobiety odsprzedawano po cenie kilku kóz za sztukę i udawano się do kolejnej wioski. I tak aż do czasu zebrania odpowiedniej ilości gumy.

Jako zakładników brano również dzieci oraz starców. Jeżeli dana wioska odmówiła dostarczenia wymaganej ilości kauczuku przetrzymywanym groziła śmierć. Co prawda oficjalnie Leopold II nigdy nie wydał rozkazu brania zakładników, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego procederu i nie miał nic przeciwko niemu.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

„Branie zakładników jest w Afryce łatwe”

Adam Hochschild zauważa na kartach książki Duch króla Leopolda, że takie praktyki „zalecał nawet quasi-oficjalny podręcznik Manuel du Voyager et du Résident au Congo, którego egzemplarz administracja dawała każdemu agentowi i każdej placówce”.

W piątym tomie wprost pisano, że „branie zakładników jest w Afryce (…) łatwe, ponieważ jeśli krajowcy ukrywają się, to nigdy nie odchodzą daleko od swojej wioski, musząc zbierać żywność w pobliskich ogródkach”. Dalej zaś stwierdzano:


Reklama


Gdy ma się już wystarczającą liczbę zakładników, należy wybrać spośród nich starszą osobę, najlepiej starą kobietę, i wysłać ją wodzowi w charakterze prezentu, aby rozpocząć negocjacje. Wódz, chcąc uwolnić ludzi, zazwyczaj zgadza się wysłać swoich przedstawicieli.

Harówka 24 dni w miesiącu

Dzięki zakładnikom kompanie handlowe mogły również śrubować normy, jakie narzucano poszczególnym wioskom. Przedstawiciel jednej z firm działających na terenie Konga szacował, że zbieracze kauczuku spędzali w podmokłych lasach średnio 24 dni w miesiącu.

Zbieracze kauczuku przy pracy (domena publiczna).
Zbieracze kauczuku przy pracy (domena publiczna).

Praca była bardzo niebezpieczna i nierzadko kończyła się upadkiem z dużej wysokości. Jednocześnie ludność była poddawana ścisłej kontroli. Nawet odwiedzenie krewnych wymagało specjalnego pozwolenia. Autor książki Duch króla Leopolda pisze, że:

W pewnych rejonach trzeba było nosić na szyi sznurek z metalowym dyskiem, na którym wyryty był numer, pozwalający agentom kompanii sprawdzić, czy wykonało się normę. Do wstąpienia w szeregi tej armii robotników zmuszono mnóstwo Afrykanów.


Reklama


Tylko dla jednej z kompanii w 1906 roku harowało 47 000 zbieraczy kauczuku. W całym Kongo były ich setki tysięcy. Musieli wędrować nieraz dziesiątki kilometrów, aby zdać pozyskany surowiec. Za katorżniczą pracę płacono im „kawałkami materiału, paciorkami, kilkoma łyżkami soli lub nożem”. Te ostatnie wykorzystywano zresztą do nacinania pnączy podczas zbierania kauczuku.

Ruszt pełen odciętych dłoni

Wszelkich buntowników i malkontentów czekał straszny koniec. Siły kolonialne oraz rekrutowane z miejscowej ludności milicje poszczególnych kompanii potrafiły wyrzynać całe niepokorne wioski. Na dowód, że rozkaz eksterminacji został wykonany ofiarom odcinano prawe dłonie. Okaleczano zresztą również żywych (w tym liczne dzieci). Później zmuszano takie osoby do pracy jako tragarzy.

Dzieci z Kongo Belgijskiego okaleczone przez siły kolonialne (domena publiczna).
Dzieci z Kongo Belgijskiego okaleczone przez siły kolonialne (domena publiczna).

Pierwszy amerykański misjonarz w Kongo, William Sheppard, opisywał, że gdy pewnego razu trafił do jednej z wiosek wódz zaprowadził go „do wykonanego z  patyków rusztu, pod którym tlił się ogień. Leżały na nim prawe dłonie – policzyłem je i było ich w sumie osiemdziesiąt jeden”. Wódz wyjaśnił zszokowanemu kapłanowi: „Spójrz! Oto nasz dowód. Zawsze muszę odciąć prawą dłoń, żeby móc pokazać władzom, ilu zabiłem”.

Diabeł Równika

Jeszcze po wielu dziesięcioleciach ludność pamiętała o horrorze zgotowanym za przyzwoleniem Leopolda II. Jeden z księży spisujący w latach 40. XX wieku relacje mieszkańców Konga usłyszał historię „o wyjątkowo znienawidzonym urzędniku państwowym, Leonie Fiévez”. Według słów niejakiego Tswambe:


Reklama


Wszyscy czarni widzieli w nim Diabła Równika. (…) Kazał odcinać dłonie wszystkim ludziom padłym w boju. Chciał wiedzieć, ile dłoni odciął każdy żołnierz, który przynosił dłonie w koszu. (…)

W wioskach, które odmawiały dostarczenia kauczuku, przeprowadzano czystkę. Gdy byłem młody, widziałem żołnierza (podległego Fiévezowi), Molilego, który strzegąc wioski Boyeka, złapał dziesięciu krajowców do wielkiej siatki, obciążył ją kamieniami i wrzucił do rzeki. (…)

To kauczuk był przyczyną tych cierpień, dlatego więcej nie chcemy słyszeć tej nazwy. Żołnierze zmuszali młodych mężczyzn do zabijania albo gwałcenia swoich własnych matek i sióstr.

Raj dla sadystów

Sam Fiévez – według słów znającego go belgijskiego oficera – bardzo pokrętnie tłumaczyć swoje bestialskie zachowanie. Gdy sąsiadująca z jego posterunkiem wioska odmówiła dostarczenia ryb i manioku urzędnik wypowiedział jej „wojnę”.

Zrozpaczony ojciec, który nie wyyrobił normy zebranego kauczuku patrzy na ociętą stopę i dłoń swojej pięcioletniej córeczki (domena publiczna).
Zrozpaczony ojciec, który nie wyrobił normy zebranego kauczuku patrzy na ociętą stopę i dłoń swojej pięcioletniej córeczki (domena publiczna).

Później chwalił się, że „jeden przykład wystarczył: sto uciętych głów i od tamtej pory posterunek był zawsze pełen zapasów. Ostatecznie mój cel był humanitarny – zabiłem stu ludzi (…), ale pozwoliłem żyć pięciuset innym”. Podobnych sadystów było wielu. Adam Hochschild pisze, że:

Szef stacji w M’Bima miał w zwyczaju przestrzeliwać z pistoletu płatki uszne Afrykanów. Raoul de Premorel, agent pracujący nad rzeką Kasai, lubił aplikować duże dawki oleju rycynowego ludziom, których uważał za symulantów.


Reklama


Gdy tubylcy, desperacko próbując wyrobić normę, dostarczali agentowi Albéricowi Dètiege kauczuk zmieszany z kamykami lub ziemią, ten kazał im zjadać towar.

Łącznie szacuje się, że w wyniku mordów, głodu, pracy ponad siły oraz chorób w czasach rządów Leopolda II ludność Konga zmniejszyła się aż o połowę. Ofiar były miliony.

Przeczytaj również o tym ilu niewolników wywieziono z Afryki do Nowego Świata? „Niewyobrażalna miara cierpienia”

Historia kolonialnego piekła

Bibliografia

  • Adam Hochschild, Duch króla Leopolda, Świat Książki 2022.
  • Jürgen Osterhammel, Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata, Wydawnictwo Poznańskie 2020.
Autor
Rafał Kuzak

Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Dołącz do nas

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach, Okupowana Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.