Najbardziej spektakularne operacje GROM-u

Zbrodniarz wojenny schwytany tak umiejętnie, że nawet nie spostrzegł, iż jest w potrzasku. Fenomenalny pościg, któremu nie podołali komandosi z Delta Force, więc wyręczyli ich polscy koledzy z GROM-u. A do tego atak na wrogą instalację, który przyniósł naszym specjalsom sławę na całym świecie. Czy znasz wszystkie te operacje?

W centrum Warszawy, w biurowcu lub metrze, zabarykadowali się gotowi na wszystko terroryści. Autobus z polskimi turystami podróżującymi po Azji został porwany. Pilot polskiego myśliwca musiał się katapultować nad wrogim terytorium i czeka na ewakuację. Wrogie wojsko szykuje się do wysadzenia tankowca, statek trzeba odbić, a załogę zneutralizować.


W każdej z tych sytuacji do akcji mógłby wkroczyć polski GROM, czyli elitarna jednostka Wojsk Specjalnych, która dziedziczy tradycje Cichociemnych.

Chwała, albo śmierć w płomieniach

Polacy mieli okazję udowodnić, jak śmiercionośną siłę stanowi doborowy zespół doskonale wyszkolonych specjalistów tuż przed inwazją na Irak w 2003 roku.

W 2003 roku operatorzy GROM-u wzięli udział w zabezpieczeniu irackich terminali przeładunkowych ropy naftowej. Zdjęcie poglądowe (domena publiczna).
W 2003 roku operatorzy GROM-u wzięli udział w zabezpieczeniu irackich terminali przeładunkowych ropy naftowej. Zdjęcie poglądowe (domena publiczna).

W kontrolowanej przez zwolenników Saddama Husajna części Zatoki Perskiej znajdowały się dwa ogromne terminale przeładunkowe ropy naftowej, które, jak pisze Jarosław Rybak w książce GROM.pl, w ciągu doby były w stanie przepompować 2 miliony baryłek ropy, obsługując jednocześnie po dwa supertankowce.

W czasie operacji „Pustynna Burza” w 1991 roku Irakijczycy spuścili ropę do akwenu, powodując gigantyczną katastrofę ekologiczną. 

Przeczytaj też: „Nie pytajcie, jak to smakowało”. Co jedli komandosi GROM-u na misjach zagranicznych?

Amerykanie nie zamierzali dopuścić do powtórzenia sytuacji sprzed dekady. Nie zamierzali tym bardziej, że terminale stanowiły klucz do jedynego w Iraku portu obsługującego kontenerowce i do ważnego węzła kolejowego. Oba terminale mieli w cichej operacji zająć komandosi – współpracujące oddziały Navy Seals i GROM-u.

Misja była piekielnie niebezpieczna. Wprawdzie jedną kulą wystrzeloną z karabinu nie da się wysadzić w powietrze tak wielkiej konstrukcji, jak długi na 1,5 kilometra i szeroki na 100 metrów terminal, ale umiejętnie podłożone ładunki wybuchowe i detonator w rękach desperata mogą już zamienić wszystko w wielką kulę ognia.


Zadanie było tym niebezpieczniejsze, że przy terminalu właśnie zacumował trzystumetrowy tankowiec. Nic dziwnego, że przed akcją wielu polskich żołnierzy napisało listy pożegnalne do rodzin.

Chirurgiczne uderzenie

Dla żołnierzy GROM-u zdobywanie obiektów na wodzie nie stanowiło pierwszyzny. Jak pisze były operator jednostki, Naval, w swojej książce Ostatnich gryzą psy. Jak zostałem szturmowcem GROM-u?:

Życie pisze niesamowite scenariusze, bo idąc do GROM-u, nie przypuszczałem że będę się szkolić na platformie wiertniczej gdzieś na pełnym morzu. […]

Dla żołnierzu GROM-u zdobywanie obiektów na wodzie to nic nadzwyczajnego. Zdjęcie poglądowe (domena publiczna).
Dla żołnierzu GROM-u zdobywanie obiektów na wodzie to nic nadzwyczajnego. Zdjęcie poglądowe (domena publiczna).

Jak tu walczyć? Jeszcze tego nie wiemy, ale krok po kroku dowiadujemy się, co trzeba zdobyć, by przejąć kontrolę nad platformą. Które miejsca są strategiczne dla jej funkcjonowania i gdzie lepiej nie używać broni.

Operacja trwała zaledwie piętnaście minut, a dziennikarze akredytowani przy dowództwie obserwowali poczynania polskich komandosów z niekłamanym podziwem.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Czarne sylwetki operatorów GROM-u rozbiegły się po terminalu niczym cienie. Udało im się pojmać wszystkich Irakijczyków bez żadnych strat własnych i uniknąć wszystkich „wybuchowych pułapek” zastawionych na terminalu. Dzięki ich ekspresowej akcji instalacja nie została wysadzona, jak planowali ludzie Saddama.

Najgorsi z najgorszych

Najgorszych irackich zbrodniarzy i współpracowników Saddama Husajna Amerykanie umieścili w tak zwanej „talii kart”. Wyłapanie kolejnych „figur” było jednym z najważniejszych zadań żołnierzy sił koalicyjnych. I było to zadanie wyjątkowo trudne.


Najniebezpieczniejsi ludzie upadłego reżimu potrafili sprawie umykać ścigającym, wtapiać się w tłum rodaków i ciągle zmieniać miejsca pobytu. W dodatku takie osoby miały zawsze przy sobie ochroniarzy i broń, której w żadnym razie nie wahały się użyć.

W lipcu 2003 roku na kampusie bagdadzkiego uniwersytetu zastrzelono amerykańskiego żołnierza. To była egzekucja. Młody człowiek został zabity pojedynczym strzałem w głowę, a sprawcy udało się zbiec.

Komandosom Delta Force nie udało się złapać mordercy amerykańskiego żołnierza. Zdjęcie poglądowe (Elisandro T. Diaz/domena publiczna).
Komandosom Delta Force nie udało się złapać mordercy amerykańskiego żołnierza. Zdjęcie poglądowe (Elisandro T. Diaz/domena publiczna).

Amerykański wywiad ustalił miejsce pobytu człowieka, który pociągnął za spust. W celu jego ujęcia wysłano komandosów Delta Force. Ci podjęli sprawny pościg, ale mężczyzna zdołał wymknąć się z potrzasku. Jak pisze Jarosław Rybak:

Trzy godziny po nieudanej operacji Delty mordercę zatrzymali GROM-owcy. Zrobili to dosłownie w ostatniej chwili, bo dostał pieniądze za zamach i za godzinę miał wyjechać z Bagdadu.

Przeczytaj też: Zalecano, by strzelali do żydowskich samolotów. Polscy lotnicy niemal wzięli udział w wojnie z Izraelem

Trzydzieści figur z talii

W czasie każdej takiej akcji ryzyko dla żołnierzy było ogromne. Ochroniarze często zakładali pasy lub kamizelki szahida.

Szturmowcy z GROM-u ujęli między innymi obstawę słynnego „Chemicznego Alego”, zwanego bardzo sugestywnie „Rzeźnikiem Kurdystanu” czy irackiego generała, który… kształcił się w Dęblinie. 


W sumie, jak podawał „The Sunday Times”, Polacy wyeliminowali około 30 figur ze słynnej „talii kart”, nie wspominając o innych celach.

„Worek na głowę, śmigłowiec i tyle”

Od czasu sformowania, GROM działa praktycznie na całym świecie. Polska jednostka specjalna została wysłana także na Bałkany, do byłej Jugosławii. W czerwcu 1997 roku żołnierze dostali zadanie ujęcia serbskiego zbrodniarza wojennego, odpowiadającego między innymi za masakrę Chorwatów z Vukovaru (masowy grób odnalazła misja ONZ kierowana przez Tadeusza Mazowieckiego).

Przedmioty należące do ofiar masakry przeprowadzonej przez Slavko Dokmanovicia (Vukovar/CC BY-SA 3.0).
Przedmioty należące do ofiar masakry przeprowadzonej przez Slavko Dokmanovicia (Vukovar/CC BY-SA 3.0).

Slavko Dokmanović, zwany nie bez kozery „Rzeźnikiem”, trzymał się z daleka od obszaru znajdującego się pod jurysdykcją ONZ. Zbrodniarz miał być doprowadzony przed oblicze Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii, gdzie zamierzano go osądzić.

Wokół akcji narosło wiele mitów, jednak jeden z żołnierzy podsumowuje ją krótko: „Worek na głowę, do Campu, śmigłowiec i tyle” (cyt. Za: Tomasz Marzec, „Tajne akcje snajperów GROM”).

Przeczytaj też: Historia najnowsza
Wyciekły notatki rezydenta KGB w Polsce. Co naprawdę myślał o naszym kraju?

„Rzeźnika” podstępem zwabiono na teren kontrolowany przez ONZ 17 czerwca 1997 roku. Przynęta była stara jak świat. Serba skusiła perspektywa zarobienia dużych pieniędzy na transakcji związanej z nieruchomościami.

Nawet się nie spostrzegł

Dokmanović wsiadł ze swoją ochroną do samochodu należącego do ONZ, jednak kierowanego przez żołnierza GROM-u. Pojazd ruszył, a za nim drugi, wyładowany polskimi żołnierzami. Jak opowiadał snajper ubezpieczający kolegów na drodze:

Zrobiliśmy to tak, że ci goście od początku akcji, do momentu, w którym mieli kajdanki na rękach i worki na głowie nie połapali się, co się dzieje i że to koniec ich przygody.

Operatorzy GROM-u przechodzą piekielnie trudną selekcję, a potem mordercze szkolenie. Na zdjęciu ćwiczenia GROM-u z amerykańskimi Navy SEALs (domena publiczna).
Operatorzy GROM-u przechodzą piekielnie trudną selekcję, a potem mordercze szkolenie. Na zdjęciu ćwiczenia GROM-u z amerykańskimi Navy SEALs (domena publiczna).

Ta szybkość działania to pokłosie diabelnie trudnej selekcji i szkolenia które jest ciężkie, niczym zstępowanie do kolejnych kręgów piekielnych. W czasie podobnych akcji nic nie jest dziełem przypadku, a każdy wariant przebiegu zdarzeń już dawno został starannie przemyślany i przećwiczony.

Siły specjalne mają spadać na wroga niczym grom z jasnego nieba i dokładnie to robią komandosi z jednostki stworzonej przez Sławomira Petelickiego. Ile i jakie operacje przeprowadzili od czasu powstania GROM-u jego żołnierze? Całą prawdę znają tylko nieliczni. I nie ma co oczekiwać, że szybko wyjdzie ona na jaw.

Przeczytaj również o tym jak wyglądała pierwszą operacja zagraniczna GROM-u. „To był istny cyrk”.


Bibliografia

  1. Tomasz Marzec, Tajne akcje snajperów GROM, The Facto 2014.
  2. Naval, Ostatnich gryzą psy. Jak zostałem szturmowcem GROM-u, Bellona 2017.
  3. Jarosław Rybak, Grom.pl. Tajne operacje w Afganistanie, Zatoce Perskiej i Iraku, Wydawnictwo Jeden Świat/01 Media, 2005.
  4. Jarosław Rybak, Grom.pl 2. Tajne operacje polskich sił specjalnych, Wydawnictwo Jeden Świat 2009.
Autor
Aleksandra Zaprutko-Janicka
2 komentarze
Pozostaw odpowiedź 62.mark kraus Anuluj

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Anna Winkler

Doktor nauk społecznych, filozofka i politolożka. Zajmuje się przede wszystkim losami radykalizmu społecznego. Interesuje się historią najnowszą, historią rewolucji i historią miast, a także kobiecymi nurtami historii. Chętnie poznaje dzieje kultur pozaeuropejskich.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.