Niemieckie zbrodnie w Afryce Południowo-Zachodniej. Ludobójstwo i obozy śmierci

Strona główna » XIX wiek » Niemieckie zbrodnie w Afryce Południowo-Zachodniej. Ludobójstwo i obozy śmierci

Niemcy późno dołączyli do wyścigu kolonialnego. Dopuścili się jednak potwornych zbrodni w rządzonej przez siebie Afryce Południowo-Zachodniej. W wyniku planowej eksterminacji wymordowali ponad 80% przedstawicieli ludu Herero oraz połowę członków plemienia Nama.

Niemcy przystąpili do kolonizowania Afryki Południowo-Zachodniej (obecnej Namibii) w połowie lat 80. XIX wieku. Już po kilku latach stało się jasne, że poddani cesarza Wilhelma II dążą do wyrugowana rdzennej ludności Herero i Nama z bardziej urodzajnych ziem. Na ich miejsce przybywali chłopi z Rzeszy.


Reklama


Segregacja rasowa w Afryce Południowo-Zachodniej

W kolonii wprowadzono ścisłą segregację rasowa. Jak pisze Niall Ferguson w książce pt. Cywilizacja. Zachód i reszta świata „czarnoskórym nie wolno było jeździć konno, musieli kłaniać się białym, nie mogli chodzić po chodnikach, posiadać roweru ani chodzić do biblioteki”. To jeszcze nie wszystko:

W sądach kolonialnych słowo jednego Niemca było warte słowu siedmiu Afrykanów. Osadników karano grzywną za przestępstwa, takie jak morderstwo i gwałt, za które Afrykanów wieszano.

Mapa Afryki z początku XX wieku. Czerwonym kółkiem zaznaczona Afryka Południowo-Zachodnia (domena publiczna).
Mapa Afryki z początku XX wieku. Czerwonym kółkiem zaznaczona Afryka Południowo-Zachodnia (domena publiczna).

W czasie, gdy Francuzi oraz Brytyjczycy zaczynali powoli znosić niewolnictwo w rządzonych przez sobie koloniach, Niemcom w ogóle nie przychodziło to na myśl. Według jednego z misjonarzy traktowali oni rdzenną ludność „jak zwierzęta”, określając ich pogardliwie „pawianami”. To siłą rzeczy rodziło wolę buntu w twardych i wojowniczych ludach Herero i Nama.

Eksterminacja Hererów

Wreszcie 12 stycznia 1904 roku Hererowie pod wodzą Samuela Maharero wzniecili powstanie przeciwko Niemcom. Zabili ponad 100 osadników w rejonie położonego w centrum kolonii miasta Okahandja. Oszczędzili jednak kobiety i dzieci. Cesarz Wilhelm II Hohenzollern był wściekły. Rozkazał krwawo rozprawić się z buntownikami.


Reklama


Karną ekspedycją dowodził generał Lothar von Trotha. Oficer ogłosił, że przedstawiciele rdzennej ludności muszą opuścić Afrykę Południowo-Zachodnią. W razie niezastosowania się do ultimatum groził im śmiercią. 11 sierpnia 1904 roku spełnił swoje „obietnice”.

W pobliżu Waterberg Plateau doszło do istnej masakry oczekujących na rozmowy pokojowe Hererów. Niemcy użyli przeciwko właściwie bezbronnym mężczyznom, kobietom i dzieciom artylerii oraz broni maszynowej. Ci, którym udało się przeżyć musieli salwować się ucieczką na pustynię Omaheke.

Wzięci do niewoli przez Niemców  członkowie ludów Herero i Nama (domena publiczna).
Wzięci do niewoli przez Niemców członkowie ludów Herero i Nama (domena publiczna).

Warunki tam panujące dawały znikome szanse na przerwanie. Niemcy doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Autor jednego z raportów Sztabu Generalnego Afryki Południowo-Zachodniej, cytowany przez Nialla Fergusona, stwierdzał, że „pozbawiona wody Omaheke powinna skończyć to, co rozpoczęły niemieckie działa: zagładę ludu Herero”. Sam generał von Trotha dodawał zaś, że „naród ten jako taki powinien zostać unicestwiony”.

Niemieckie obozy śmierci

Dążąc do realizacji odrażającego planu Niemcy rozpoczęli istne polowania na tych Hererów, którzy pozostali jeszcze w ich zasięgu. Mężczyzn mordowano zwykle na miejscu, kobiety i dzieci wysyłano z kolei do obozów koncentracyjnych. Podobny los spotkał również przedstawicieli ludu Nama, którzy w 1905 roku też spróbowali zrzucić kolonialne jarzmo.


Reklama


Warunki panujące w obozach były wprost tragiczne. Ferguson stwierdza, że miejsca te zostały właściwie pomyślane jako obozy śmierci. Teza wcale nie jest przesadna. Andrea Pitzer w książce Noc, która się nie kończy. Historia obozów koncentracyjnych podaje, że osadzeni zmuszani byli do niewolniczej pracy ponad ludzkie siły.

Otrzymywali przy tym głodowe racje żywnościowe, składające się z soli, mąki i ryżu. A jako że ludy Herero i Nama wcześniej nie znały tego ostatniego był on dla nich niemal bezużyteczny. Szczególnie, że Niemcy nie dostarczyli naczyń niezbędnych do jego gotowania.

Niemcy z Afryce Południowo-Zachodniej dopuścili się ludobójstwa na masowa skalę. Na zdjęciu członkowie plemienia Herero, którym udało się przeżyć (domena publiczna).
Niemcy z Afryce Południowo-Zachodniej dopuścili się ludobójstwa na masowa skalę. Na zdjęciu członkowie plemienia Herero, którym udało się przeżyć (domena publiczna).

Jakby tego było jeszcze mało przetrzymywane w obozach kobiety regularnie „padały ofiarą gwałtów i przymusowej prostytucji”. W efekcie więźniów dziesiątkowały choroby weneryczne. Śmiertelne żniwo zbierał również tyfus oaz inne choroby zakaźne. W obozach prowadzono ponadto pseudonaukowe eksperymenty medyczne.

„Bałem się, że wszyscy umrzemy”

Najgorszą opinią cieszył się obóz zbudowany na skalistej wyspie Haifischinsel (po angielsku „Shark Island”) położonej niedaleko Lüderitz. Pochodzący z ludu Nama Edward Fredericks, któremu udało się przetrwać to piekło na ziemi, później wspominał:


Reklama


Codziennie bili nas Niemcy, którzy używali sjamboków [biczy]. Mieszkaliśmy w namiotach na wyspie. Wykazywali się wobec nas najgorszym okrucieństwem. (…) Na Shark Island zmarło mnóstwo ludzi z mojego plemienia. Sporządziłem listę tych, którzy zginęli, ale nie jest ona kompletna. W końcu przestałem ją uzupełniać, bo bałem się, że wszyscy umrzemy.

Jego obawy były w pełni uzasadnione. Jak podaje Ferguson „od września 1906 roku do marca 1907 roku na Shark Island zmarło ogółem 1032 z 1795 więźniów”. Ostatecznie śmiertelność wyniosła tam około 80%.

Przerażający bilans ludobójstwa

Sytuacja rdzennej ludności Afryki Południowo-Zachodniej poprawiała się dopiero po tym, jak do Europy oraz Stanów Zjednoczonej zaczęły docierać informacje o potwornościach, jakich dopuszczał się von Trotha. W końcu wioną 1907 roku psychopatyczny wojskowy został zastąpiony przez generała Ludwiga von Estorffa, który podjął decyzję o zamknięciu obozów.

Bilans ludobójstwa był jednak zatrważający. Z ponad 80 tysięcy Hererów wojnę oraz obozy przeżyło zaledwie 15 tysięcy. Zginęło zatem więcej niż 80% członków ludu.

Niemieccy żołnierze pakujący do skrzyń czaszki ofiar obozu na Shark Island. Później wysyłano je do Niemiec (domena publiczna).
Niemieccy żołnierze pakujący do skrzyń czaszki ofiar obozu na Shark Island. Później wysyłano je do Niemiec (domena publiczna).

W przypadku Nama straty wyniosły około 10 tysięcy, co stanowiło połowy ich przedwojennej populacji. Jürgen Osterhammel w pracy pt. Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata podkreśla, że:

Wojna eksterminacyjna w Afryce Południowo-Zachodniej nie była jednym z wielu epizodów, lecz wobec braku zahamowań ze strony Niemców i skutków ich działań przypadkiem ekstremalnym. Mordowanie własnych poddanych nie mieściło się w rozumowaniu kolonialistów. Byli oni bowiem potrzebni jako siła robocza.

Przeczytaj również o angielskim handlu niewolnikami. Potępiali nieludzki proceder… do czasu aż odkryli, ile można na nim zarobić

Bibliografia

Autor
Rafał Kuzak
3 komentarze

 

Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.


Reklama

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Seryjni mordercy II RP. Jego najnowsza pozycja to Damy Władysława Jagiełły (2021).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współzałożyciel portalu WielkaHISTORIA.pl. Autor kilkuset artykułów popularnonaukowych. Współautor książek Przedwojenna Polska w liczbach oraz Wielka Księga Armii Krajowej. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Wielkie historie w twojej skrzynce

Zapisz się, by dostawać najciekawsze informacje z przeszłości. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.