Odkrycie i kolonizacja Islandii. Najbardziej spektakularny sukces wikingów?

Jeden z pierwszych podróżników, którzy wylądowali na Islandii zapamiętał z niej tylko „fiordy pełne dryfującego lodu”. Bezludna wyspa na krańcu świata nie przedstawiała dla niego żadnej wartości. Dlaczego więc już wkrótce osiedliły się tu dziesiątki tysięcy Skandynawów?

Trudno dzisiaj określić z całą pewnością kto jako pierwszy dopłynął do Islandii – wyspy odległej od Skandynawii o niemal 1000 kilometrów. To osiągnięcie przypisało sobie kilku różnych wikińskich żeglarzy.


Prawdopodobnie najwcześniej o brzegi Islandii otarł się Szwed Gardar Svavarsson, który około 860 roku zboczył z kursu na Hebrydy (i to o dobre 700 kilometrów!). Nie różnił się pod tym względem wiele od Kolumba – dopłynął nie tam gdzie chciał, ale szybko zwęszył nadarzającą się okazję.

W przeciwieństwie do XV-wiecznego odkrywcy Ameryki nie zdołał natomiast wrócić na Islandię i założyć na niej jakiejkolwiek osady. W porywach skromności zdążył tylko nadać tej ziemi nazwę – oczywiście od własnego imienia: Gardarsholm. Jak zapewne się domyślacie, odeszła ona w zapomnienie razem z nim…

Domniemany odkrywca Islandii Gardar Svavarsson w wyobrażeniu Artūrasa Slapšysa. Obraz współczesny (lic. CC-BY-SA 3,0).

„Ujrzał fiord pełen lodu”. Pochodzenie nazwy Islandii

Na dłużej na Islandii zagościł dopiero Norweg, Flóki Vilgerdarson, który wyruszył do nowej krainy już kilka lat po Gardarze (kto by pomyślał, że wtedy tak szybko rozchodziły się nowinki geograficzne).

Z wyprawy nie był szczególnie ukontentowany, ale podobno przyczynił się światu wymyślając nazwę nowoodkrytej wyspy. W kronice z przełomu XI i XII wieku zapisano:


Flóki wszedł na wysokie wzniesienie i ujrzał, na północy za wzgórzami, fiord pełen dryfującego lodu. Nazwali zatem to miejsce Islandią [Krainą Lodu] i takie miano nosi od tamtej pory.

„Z każdego źdźbła trawy kapało masło”

Podróżnicy spędzili w odległej krainie dwie zimy i dopiero przy drugiej próbie zdołali wrócić do Norwegii. Spośród wszystkich uczestników wyprawy zadowolony był ponoć tylko niejaki Thorolf, który „utrzymywał”, że na wyspie, którą„odkryli, z każdego źdźbła trawy kapało masło. Nazwano go zatem Maślanym Thorolfem”.

Wielkie historie co kilka dni w twojej skrzynce! Wpisz swój adres e-mail, by otrzymywać newsletter. Najlepsze artykuły, żadnego spamu.

Prawdopodobnie dopiero usłyszawszy o tej wyprawie, na Islandię popłynął kolejny awanturnik, Norweg imieniem Ingolf, choć także i on uznał samego siebie za odkrywcę nowej wyspy. Innym pretendentem do tego tytułu był Norweg Naddoddr, który wcześniej jako pierwszy dotarł na Wyspy Owcze.

W każdym razie z tej sporej grupy żeglarzy początkowo tylko Ingolf podjął ryzyko założenia w odległym kraju stałej osady. W ten sposób powstał Reykjavik, a miało to według tradycji miejsce w 874 roku. Dalej poszło już z górki…

Ingolf wbija słupy graniczne na Islandii. Obraz Johana P. Raadsiga z połowy XIX wieku.

Kraina indywidualizmu

Pod koniec X wieku Norwegią rządził uznawany przez wielu za despotę Harald Pięknowłosy. Autorzy książki Państwa Wikingów. Podboje, władza, kultura tłumaczą, że zgodnie ze średniowiecznymi sagami pierwszymi mieszkańcami Islandii byli:

(…) regionalni wodzowie oraz ich rodziny i stronnicy uciekający przed tyranią monarchy. Stworzyli w kolonii społeczeństwo trzymające się tradycyjnego sposobu życia, który w ojczyźnie niszczony był nowym, agresywnym stylem rządzenia.

Przeczytaj też: Sewillę plądrowali przez tydzień, Lizbonę przez 13 dni. Wyprawy wikingów na muzułmańską Andaluzję

Co ciekawe dokładnie tak samo konieczność emigracji do Nowego Świata wyjaśniali sobie 600 lat później angielscy purytanie – jedni z pierwszych kolonistów w Stanach Zjednoczonych, którzy w dotychczasowej ojczyźnie czuli się prześladowani.

Życie pod butem króla rzeczywiście musiało ciążyć wikińskim indywidualistom. Islandia momentalnie stała się dla nich prawdziwą ziemią obiecaną.


Wikińskie Eldorado

Według kroniki autorstwa Ariego Thorgilssona – stanowiącej najdokładniejsze źródło poświęcone wczesnej historii Islandii – już po 60 latach cała dobra ziemia na wyspie została zajęta. A to właśnie po ziemię, za którą w ojczyźnie musieliby płacić, Norwegowie wyruszali na Islandię.

Poza tym czekały tam na nich pełne ryb rzeki i świetne pastwiska. Prowadzono prawdziwą akcję reklamową, która ściągała coraz to nowych i nowych osadników.

Norwegowie lądują na Islandii. Obraz Oscara Wergelanda z 1877 roku.

Jedna z „promocyjnych” sag powtarzała podstawowe hasła tej kampanii: „zwierzęta pasą się tam same zimą, (…) są tam ryby w każdej rzece i jeziorze (…) [a] ludzi nie nękają ataki królów i złoczyńców”.

Opłata za opuszczenie kraju

Emigracja przybrała tak wielką skalę, że norweski król w końcu wprowadził… opłaty za opuszczanie kraju. Trudno oczywiście mówić o dokładnych liczbach, ale szacuje się, że koniec końców populacja średniowiecznej Islandii osiągnęła 40 000.


Fenomenalnie wysoka liczba, jeśli wziąć pod uwagę, że jeszcze na początku XX wieku na wyspie mieszkało raptem 80 000 osób. Nawet dzisiaj cała Islandia ma skromne 320 000 obywateli.

Przeczytaj też o tym, jak wikingowie dbali o swoją krzepę. Tak wyglądał trening największych twardzieli Europy…

Bibliografia

  • Forte Angelo, Oram Richard, Pedersen Frederik, Państwa Wikingów. Podboje, władza, kultura. Wiek IX-XI, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2010.
  • Population [w:] Statistics Iceland, www.statice.is (dostęp 7 maja 2020).
Autor
Kamil Janicki
Dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Wielka historia, czyli…

Niesamowite opowieści, unikalne ilustracje, niewiarygodne fakty. Codzienna dawka historii.

Dowiedz się więcej

Kamil Janicki

Historyk, pisarz i publicysta, redaktor naczelny WielkiejHISTORII. Autor książek takich, jak Damy polskiego imperium, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Epoka milczenia czy Damy złotego wieku. Jego najnowsza pozycja to Damy przeklęte. Kobiety, które pogrzebały Polskę (2019).

Rafał Kuzak

Historyk, specjalista od dziejów przedwojennej Polski, mitów i przekłamań. Współautor książki „Wielka Księga Armii Krajowej”. Zastępca redaktora naczelnego WielkiejHISTORII. Zajmuje się również fotoedycją książek historycznych, przygotowywaniem indeksów i weryfikacją merytoryczną publikacji.

Aleksandra Zaprutko-Janicka

Historyczka i pisarka. Autorka książek poświęconych zaradności polskich kobiet w najtrudniejszych okresach naszych dziejów. W 2015 roku wydała „Okupację od kuchni”, a w 2017 – „Dwudziestolecie od kuchni”. Napisała też „Piękno bez konserwantów” (2016). Obecnie jest dziennikarką Interii.

Drodzy Czytelnicy! Nasza strona (jak niemal wszystkie inne) wykorzystuje pliki cookies i podobne technologie, między innymi po to, by dostosowywać treści reklamowe do zainteresowań i preferencji użytkowników. Aby to robić, potrzebujemy Waszej zgody.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Ingens Media Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam.

Zgoda nie jest obowiązkowa. Możesz też w dowolnym momencie ją cofnąć. Szczegóły dotyczące naszej polityki prywatności, zakresu zgód, a także wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w naszej polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje na temat zasad przetwarzania danych oraz twoich uprawnień z tym związanych.

Poprzez korzystanie z serwisu bez zmieniania ustawień prywatności w twojej przeglądarce internetowej wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania.